Nowa seria postów miała ukazać się dopiero po moich feriach, niestety nie mam "książek w zanadrzu", a żaden FF nie zachwycił mnie na tyle, by go tu polecić, dlatego już dziś opublikuję tą notkę. Dzisiejsze pytanie: "Najpierw książka, czy film?".
Zapewne nie raz znaleźliście się w sytuacji, gdy oglądaliście film, a później sięgaliście po książkę, lub zaczytywaliście się w lekturze, a następnie zapoznawaliście się z ekranizacją. I każda sytuacja ma swoje plusy oraz minusy. Jeśli najpierw obejrzymy film, i okaże się on interesujący, sięgamy po książkę. I co? Ja mówię na to "spalona książka?". Dlaczego? Po obejrzeniu ekranizacji wiemy co stanie się na końcu, który bohater zginie, i jakie rozwiązanie będzie miała zagadka, a nasza wyobraźnia będzie walczyć o życie w szpitalu. No, ale zapewne teraz ktoś uniesie rękę w górę i zapyta: "W takim razie po co oglądamy filmy?". No właśnie, też chciałabym znać na to pytanie odpowiedź, ale spróbuję wytłumaczyć to moimi słowami. Nie jestem przeciwniczką filmów, ale one nigdy nie oddadzą tej "magi" zawartej w książce. Kino jest uważane, za wspaniałe miejsce spotkań, ale ja wole wydać te 30 zł (bilet+jedzenie) na książkę, a ze znajomymi umówić się na kawę. Chociaż nie każdy wieczór spędzam przy lekturze, a czasami sama lub z siostrą przy ekranie telewizora. Nie wyobrażam sobie by umówić się z kimś na wspólne czytanie książki, ale to także zależy od osobowości drugiej osoby. Wracając do naszego dzisiejszego pytania, więc jakie są plusy z oglądania ekranizacji książki przed jej przeczytaniem?Zapewne takie, że możemy miło spędzić czas i nie mówiąc cały czas "a w książce było inaczej" (co jest już moim zwyczajem ;D). Także w filmie mogą zostać dodane pewne sceny, a niektóre usunięte, które były w książce, a nam się nie spodobały (nie ma książek idealnych). No, ale gdy sięgamy najpierw po książkę, a później po ekranizację nasza wyobraźnia skacze z radości. Na książkę trzeba poświęcić więcej czasu niż na dwugodzinny film. Niestety sceny które podobały nam się w książce mogą zostać usunięte (w filmie) każdy ma inny gust. Film możemy ściągnąć z internetu (książkę też, ale nie każdy lubi i nie każdy ma warunki na czytanie ebooków) lub zapłacić te 15 zł i wybrać się do kina. Niektóre lektury kosztują nawet do 70 zł, dlatego oglądanie filmów dobrze zrobi dla naszego portfela, niż kupno np. 2 książek. Ale papierową formę rozrywki możemy postawić na półce i wrócić do nich za 2, 3, 15 lat. Tłumaczenia ekranizacji są szybciej dostępne, niż tłumaczenia książek. Na przykład podam film, który przypadł mi do gustu i zawładną moim lodowatym serduszkiem: "The perks of being a wallflower", miałam okazję obejrzeć z wersją z polskimi napisami (kolejny plus, nasz angielski akcent), a teraz czekam na polską wersję książki. Kiedy sięgamy po lekturę, w pewnym stopniu poprawia się nasz styl pisania i coraz rzadziej popełniamy błędy. Mogłabym wymieniać plusy i minusy tych dwóch form spędzania czasu, ale nie wiem czy ktoś w ogóle będzie to czytać. Ja osobiście wolę książkę, ale na film z chęcią wybiorę się z klasą czy ze znajomymi. Czytam więcej, oglądam mniej, ale to każdy inaczej. Jeśli jeszcze kilka razy (w przyszłości), a na pewno, obejrzę ekranizację, przed przeczytaniem lektury, trudno. Nie jest to żadna zbrodnia, ale większe korzyści czerpię z czytania, a nie oglądania.
A wy? Najpierw książka czy film?
Piszcie <3
Pozdrawiam Ath ;3
~*~
*ściska wszystkich po kolei* dziękuję za aktywność i rosnącą liczbę obserwatorów, jesteście wspaniali!
Do wszystkich pisarzy! Stronka gdzie jestem adminką (klik), oraz (klik, klik) organizuje konkurs literacki. Nagrody na prawdę atrakcyjne, ale bardziej dla fanów HP, chociaż zapraszam wszystkich! Tu więcej szczegółów.
A wy? Najpierw książka czy film?
Piszcie <3
Pozdrawiam Ath ;3
~*~
*ściska wszystkich po kolei* dziękuję za aktywność i rosnącą liczbę obserwatorów, jesteście wspaniali!
Do wszystkich pisarzy! Stronka gdzie jestem adminką (klik), oraz (klik, klik) organizuje konkurs literacki. Nagrody na prawdę atrakcyjne, ale bardziej dla fanów HP, chociaż zapraszam wszystkich! Tu więcej szczegółów.
Ja uznaje, ze najpierw ksiazka potem film. A na pytanie po co ogladac filmy zdaje mi sie ze po to aby leniuchy zamiast czytacbmogli obejrzec ekranizacje.
OdpowiedzUsuńWlasnie, dla leniuchow xd Szczerze to ja patrzac na filmy, ktore sa na podstawie ksiazek, nie moge rozkminic jak np. 500 stron zmiescic w 2 h filmie. Nie do ogarniecia ;)
UsuńMoim zdaniem lepiej najpierw przeczytać książkę, a potem obejrzeć film. Mimo to i tak czytając książkę w wyobraźni będziemy widzieli bohaterów ekranizacji książki. Chociaż ja czytając HP (na przykład) inaczej wyobrażałam sobie chociażby Kruma czy bliźniaczki Patil.
OdpowiedzUsuńZgadzam się z opinią, że film jest dla leniuchów. Lepiej przeczytać książkę ze względu na to, że jest WIELE różnic,a poza tym no...magia książek.
Wlasnie, stad ta magia. Dla mnie Harry, Ron, Hermiona, Hogwart, Voldi, wszyscy! Byli inni. Ksiazka daje nam mozliwosc spedzenia kilku godzin "w innym swiecie". A film hm.. 2 h i to musisz sobie przypominac zeby zjesc popcorn, bo bd glupio wygladac idac przez ulice z kublem zarcia, a wyrzucic szkoda xd
UsuńOczywiście, że książka. Nigdy nie wybaczę, że tak wiele scen, które moim zdaniem są świetne, są pomijane w filmach. Mówię tu np. o HP, czy Igrzyskach. :) No chyba, że za kilka lat wypuszczą na rynek wersje kolekcjonerskie z wszystkimi scenami.
OdpowiedzUsuńDokładnie, najbardziej wkurzyło mnie to, że w Igrzyskach Katniss miała tą broszkę od przyjaciółki, a nie wzięła sb na ćwieku, jak w filmie -,- oo... ta wersja kolekcjonerska, niezły pomysł ;)
UsuńPozdrawiam Ath
Ja najpierw wolę czytać a później oglądać. Czytanie wzbogaca nasze słownictwo, poszerza wyobraźnię. Na pytanie, dlaczego oglądamy filmy z pewnością odpowiedzieliby leniuchy, które czytanie uważają za ogromną stratę czasu. :c
OdpowiedzUsuńCzytalam kiedys, ze statystyczny Polak czyta jedna ksiazke na rok, a oglada ok. 20 filmow. Troche przykre, ze taki nasz narod nie zaczytany. Bo niby w XXI w. liczy sie "czas", ale chyba kazdy ma troche np. 30 min przed snem i mozna przeczytac kilkanascie stron, to nic nie boli, a w msc mozna (w taki sposob) przeczytac 1-2 ksiazki.
UsuńPozdrawiam Ath ;3
Kocham nasz kraj, ale to straszne, że jest w nim tylu leni. Zawsze liczył się "czas", ale jakimś cudem w tamtych czasach ludzie mieli czas na przeczytanie chociażby jednej książki. Prawda jest taka, że teraz nastała era internetu, telewizji i telefonu, i większość woli swój cenny czas poświęcać na pisanie durnych sms'ów o treści "hej, co tam?; idziemy jutro na bumel?, itd."
Usuń~Ania.
Dokładnie, dokładnie i jeszcze raz dokładnie. Ja kochać książki nauczyłam się dzięki Harry'emu Potterowi. To ta saga pokazała mi magię i plusy czytania. Uważam, że okej każdy być może czyta w swoim tępię, 10 stron na dzień czy nawet mniej, ale niech przeczyta tą książkę, a nie sięga po film. Ja żyję w "Nieoczytanym" środowisku, fakt 2-3 koleżanki czytają "Namiętnie", ale większość uważa mnie za dziwoląga, bo czytam. Wiesz Aniu, fakt wysyłają takie sms, ale moim zdaniem nie dbają tam o interpunkcję (jak ty o nią zadbałaś ;3), albo nie umieją o nią zadbać, o nie czyją książek. Błędne koło ^^ Nie mówię, że mają czytać bez opamiętania (jak ja xd), ale jak już wspomniałam (ty też) jedna, dwie książki to tak na prawdę nic, a n boli ;)
UsuńPozdrawiam i dziękuję za aktywność, bardzo miło wymieniać się z wami poglądami i myślami.
Ath
Też pokochałam książki dzięki HP, bo wcześniej uważałam czytanie za stratę czasu, ale te książki pokazały mi plusy czytania, dokładnie tak jak Tobie. :) Ja znam może z 5 osób, które lubią czytać książki. Mi również miło wymieniać się poglądami i myślami. Cieszę się, że są na świecie ludzie, którzy mają podobne zainteresowania :)
Usuń~Ania.
Noramlnie moja zaginiona siostra blizniaczka ;) Dziekuje i zapraszam na nastepne posty, z tej seri i nie tylko ;)
UsuńPozdrawiam Ath ;3
Zawsze wiedziałam, że gdzieś w świecie mam zaginioną siostrę bliźniaczkę :D
Usuń~Ania (Avis z ask.fm)
Wiesz co! Ja rozkminiałam, że to możesz byc ty ;) Intuicja nigdy nie zawiedzie, bliźniaczko ;*
UsuńPozdrawiam Ath ;3
Ta kobieco-bliźniacza intuicja! :D
Usuń~Ania.
The perks of being a wallflower? :D Już od dawna mam chrapkę na ten film, ale zdecydowanie wolę najpierw przeczytać książkę, więc muszę czekać .__. Uwielbiam Lermana i Watson, więc na pewno mi sie spodoba. A o książce sie na razie nie wypowiem :) Ouuu, mam tak samo jak ty ;D też wyliczam różnice pomiędzy książką a ekranizacją :3 pjona ^^ A tak poza tym, to czytam twojego bloga od kiedy dodałam się do obserwatorów, ale tak jakoś nie miałam okazji skomentować :( Tak więc tego no. Czekam na nn :D
OdpowiedzUsuńWiem, ale mnie do obejrzenia filmu "zmusiła" feriowa nuda xd oj tak film na prawdę bardzo dobry, ba! Wspaniały. Od tygodnia słucham "tunels song" (piosenka z tunelu), ale jak obejrzysz/przeczytasz (chodź nw czy ta scena była w książce) to się dowiesz ;) Ja też kocham tych aktorów ^^ pjona, pjona ;3 Bardzo się cieszę i myślę, że następna notka bd jt, miałam dodać dziś, ale jakoś nie mam ochoty, lenistwo mnie zżarło xd
UsuńPozdrawiam Ath ;)
ja czytałem i oglądałem. NIEZIEMSKIE :D
Usuńdokladnie ;p film zajebistyy ^^
UsuńPozdrawiam Ath ;)