Czy komuś wreszcie uda się dotrzeć do serca dziewczyny i nauczyć ją optymizmu? A może nawet ofiarować miłość i zapewnić poczucie bezpieczeństwa, o których tak marzy?
Okładka: miękka
Cena detaliczna: 34,90 zł
Ilość stron: 372
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Wydanie: 2012 rok
Dziś chciałam was uwolnić już od recenzji PLL ( 3 i 4 część, własnie czekają na swoją kolej), więc doczytałam jakoś te 30 stron, które mi zostało, i zebrałam się na napisanie recenzji tej lektury. Już w stosiku wspomniałam, że ta książka wywarła na mnie dziwne uczucia. Z jednej strony naprawdę mnie wciągnęła, a z drugiej, hm.. czekałam aż się skończy.
Jedyne co w tej pozycji mi się spodobało, to sam początek. Zwiastował dobrą, a jednocześnie naprawdę wciągająca książkę, i już przy około pięćdziesiątej stronie myślałam, że nie będę spała dzisiejszej nocy, byle by tylko dowiedzieć się jak potoczą się losy głównej bohaterki. Niestety około sto stron później, patrzenie w ścianę było już bardziej ciekawym zajęciem, niż czytanie tej lektury.
Z Kurą, czyli Martyną przeżywamy równo rok, a wszystko zaczyna się pod koniec wakacji, gdy dziewczyna wraca z obozu. Kilka dni później zaczyna 2 klasę liceum i tego roku postanawia przyłożyć się do nauki. I naprawdę nie były to tylko obiecanki cacanki. Lecz pomimo tego główna bohaterka nie przypadła mi do gustu. Nie mogła się ona zdecydować co do uczuć, przez co zraniła dwie osoby, bo ktoś zranił ją. Wiem, że w prawdziwym, życiu często tak reagujemy, ale akurat to zachowanie najbardziej mnie wkurzało.
Przez te 12 miesięcy, które spędzamy z Kurą, poznajemy jej rodzinę, oraz jej problem. Dowiadujemy się również o sekretach skrywanych przez wiele lat, i właśnie wtedy również nie byłam zachwycona reakcją głównej bohaterki, ponieważ zachowała się ona sztucznie, i sama nie czułam tego zdziwienia. Im bardziej poznawałam Martynę tym bardziej przestawałam ją lubić. Agnieszka Gil wykreowała ją tak, by każdy zobaczył ją jako dziewczynę, która ma trudno od zawsze i która potrafi się jakoś zmierzyć z własną sytuacją życiową, a to, że popełnia błędy to nic - jej możemy wybaczyć. I właśnie przez takie zachowanie Kury powoli ją znielubiłam. Być może tylko ja odczułam takie sygnały, które autorka tej książki wysyłała, ale po prostu takie miałam myśli podczas zapoznawania się z książką.
Podsumowując. Książka zapowiadała się jako lekka powieść, na jeden czy dwa dni, po którą warto sięgnąć. Niektóre sytuacje były trudne, i naprawdę powoli zaczęłam nudzić się gdy ją czytałam, ale wytrwale dobrnęłam do końca. Być może było to spowodowane tym, że myślałam tylko o 2 części PLL, ale i tak autorka nie pisała ciekawie. Po książkę sięgnęłam tylko dlatego, że kiedyś wdziałam ją w Empiku, a inne pozycje z tego wydawnictwa, takie jak "Wystarczy, ze jesteś" lub "13 poprzeczna" , naprawdę podbiły moje serce, więc myślałam, że z "Herbata z jaśminem" również. No cóż, to po prostu nauczka na przyszłość, by nie wybierać książki po okładce :)
MOJA OCENA: 3.5/10
P.S Przypominam, że już jutro zostanie wyłączona możliwość obserwacji danego bloga. By dalej być na bieżąco z moimi postami, dodajcie mnie do kręgów w GOOGLE +. Będzie mi bardzo miło :) I oczywiście dziękuje tych co dodali mnie już wcześniej :)










