wtorek, 29 stycznia 2013

#26 - "Dear Tom" - La vérité

10 komentarzy:
Witajcie! Dzisiaj łączę się w bólu, ze wszystkimi którzy wczoraj rozpoczęli drugi semestr, cieszę się z tymi którzy "obchodzą" jeszcze ferie i zazdroszczę tym, którzy dwutygodniowy wypoczynek mają przed sobą. Notka dla potterowych czytelników, ale jak zawsze zapraszam do przeczytania każdego!
Chodź prywatne blogi z FF czytam, nawet dużo czytam, to tak na prawdę tylko 2, ewentualnie 3 mnie na prawdę zachwyciły i tam (gdy publikuję komentarz), nie mam żadnego "ale..." (nie obrażam blogów, które obserwuje, a komentując wrzucę swoje trzy grosze), dziś chciałabym wam polecić takiego bloga.
Trafiłam na niego wczoraj późnym wieczorem i już raczej dziś (po północy) zaczęłam go czytać. Opowiada on o Ginny Weasley, która ma 11 lat i przybyła do Hogwartu. Opowiada o jej uczuciach, zmaganiach z obowiązkami i o jej przyjacielu... Tomie. O tym co się stało gdy dziewczyna powierzała mu coraz więcej tajemnic, o tym jak powoli, stopniowo dziedzic Slytherina przejmował władzę nad małą Ginny, o tym jak wymazywał jej z pamięci wspomnienia, których nie chciała pamiętać. Wszystko kanoniczne, a zdarzenia dość oryginalne (nie mówię o otwarciu Komnaty Tajemnic, bla, bla, bla, to stworzyła Rowling ;d).
Blog bardzo przypadł mi do gustu, ponieważ nie zauważyłam żadnych błędów, autorka opisała zdarzenia, które nie były zawarte w HPiKT, ale mogliśmy się ich domyślić. W tekście jest wiele opisów, a uczucia jakie La vèritè wyraziła i ich ilość są nieziemskie. Tekst w pewnych chwilach łapie za serce, i chodź tego nie lubię to czytałam dalej. Na prawdę, bardzo współczuję dla Ginny, chodź jest ona postacią nie realną. Na blogu jest 15 rozdziałów. Ale jeśli ty chcesz się dowiedzieć jak to było z tym rzekomym dziedzicem Domu Węża, to serdecznie zapraszam!
Link: http://pojmanyumysl.blogspot.com/?m=1

~*~
Dziękuję, za liczne komentarze i obserwatorów, mówiłam już, że jesteście wspaniali?
Za nagłówek dziękuję dla Dark Astroo, z kraina-naglowkow.blogspot.com

sobota, 26 stycznia 2013

#1 - "Książka, potem film. Czy na odwrót?"

19 komentarzy:
Nowa seria postów miała ukazać się dopiero po moich feriach, niestety nie mam "książek w zanadrzu", a żaden FF nie zachwycił mnie na tyle, by go tu polecić, dlatego już dziś opublikuję tą notkę. Dzisiejsze pytanie: "Najpierw książka, czy film?".
Zapewne nie raz znaleźliście się w sytuacji, gdy oglądaliście film, a później sięgaliście po książkę, lub zaczytywaliście się w lekturze, a następnie zapoznawaliście się z ekranizacją. I każda sytuacja ma swoje plusy oraz minusy. Jeśli najpierw obejrzymy film, i okaże się on interesujący, sięgamy po książkę. I co? Ja mówię na to "spalona książka?". Dlaczego? Po obejrzeniu ekranizacji wiemy co stanie się na końcu, który bohater zginie, i jakie rozwiązanie będzie miała zagadka, a nasza wyobraźnia będzie walczyć o życie w szpitalu. No, ale zapewne teraz ktoś uniesie rękę w górę i zapyta: "W takim razie po co oglądamy filmy?". No właśnie, też chciałabym znać na to pytanie odpowiedź, ale spróbuję wytłumaczyć to moimi słowami. Nie jestem przeciwniczką filmów, ale one nigdy nie oddadzą tej "magi" zawartej w książce. Kino jest uważane, za wspaniałe miejsce spotkań, ale ja wole wydać te 30 zł (bilet+jedzenie) na książkę, a ze znajomymi umówić się na kawę. Chociaż nie każdy wieczór spędzam przy lekturze, a czasami sama lub z siostrą przy ekranie telewizora. Nie wyobrażam sobie by umówić się z kimś na wspólne czytanie książki, ale to także zależy od osobowości drugiej osoby. Wracając do naszego dzisiejszego pytania, więc jakie są plusy z oglądania ekranizacji książki przed jej przeczytaniem?Zapewne takie, że możemy miło spędzić czas i nie mówiąc cały czas "a w książce było inaczej" (co jest już moim zwyczajem ;D). Także w filmie mogą zostać dodane pewne sceny, a niektóre usunięte, które były w książce, a nam się nie spodobały (nie ma książek idealnych). No, ale gdy sięgamy najpierw po książkę, a później po ekranizację nasza wyobraźnia skacze z radości. Na książkę trzeba poświęcić więcej czasu niż na dwugodzinny film. Niestety sceny które podobały nam się w książce mogą zostać usunięte (w filmie) każdy ma inny gust. Film możemy ściągnąć z internetu (książkę też, ale nie każdy lubi i nie każdy ma warunki na czytanie ebooków) lub zapłacić te 15 zł i wybrać się do kina. Niektóre lektury kosztują nawet do 70 zł, dlatego oglądanie filmów dobrze zrobi dla naszego portfela, niż kupno np. 2 książek. Ale papierową formę rozrywki możemy postawić na półce i wrócić do nich za 2, 3, 15 lat. Tłumaczenia ekranizacji są szybciej dostępne, niż tłumaczenia książek. Na przykład podam film, który przypadł mi do gustu i zawładną moim lodowatym serduszkiem: "The perks of being a wallflower", miałam okazję obejrzeć z wersją z polskimi napisami (kolejny plus, nasz angielski akcent), a teraz czekam na polską wersję książki. Kiedy sięgamy po lekturę, w pewnym stopniu poprawia się nasz styl pisania i coraz rzadziej popełniamy błędy. Mogłabym wymieniać plusy i minusy tych dwóch form spędzania czasu, ale nie wiem czy ktoś w ogóle będzie to czytać. Ja osobiście wolę książkę, ale na film z chęcią wybiorę się z klasą czy ze znajomymi. Czytam więcej, oglądam mniej, ale to każdy inaczej. Jeśli jeszcze kilka razy (w przyszłości), a na pewno, obejrzę ekranizację, przed przeczytaniem lektury, trudno. Nie jest to żadna zbrodnia, ale większe korzyści czerpię z czytania, a nie oglądania.
A wy? Najpierw książka czy film?
Piszcie <3
Pozdrawiam Ath ;3

~*~
*ściska wszystkich po kolei* dziękuję za aktywność i rosnącą liczbę obserwatorów, jesteście wspaniali!
Do wszystkich pisarzy! Stronka gdzie jestem adminką (klik), oraz (klik, klik) organizuje konkurs literacki. Nagrody na prawdę atrakcyjne, ale bardziej dla fanów HP, chociaż zapraszam wszystkich! Tu więcej szczegółów.

czwartek, 24 stycznia 2013

#25 - " Igrzyska Śmierci" - Suzanne Collins

17 komentarzy:
Dziś chyba jedna z najbardziej znanych sag, Igrzyska Śmierci. Cóż po tą książkę sięgnęłam, ponieważ moja siostra bardzo chciała obejrzeć za mną ekranizacje pierwszego tomu tej sagi, a iż ja wyznaje zasadę "najpierw czytam, później oglądam" musiałam najpierw zapoznać się z lekturą. 
Akcja dzieje się w nieokreślonej przyszłości, kiedy po wojnie i powstaniach, Kapitol niszy trzynasty dystrykt, a na pamiątkę tego wydarzenia organizowane są Igrzyska Śmierci. Co roku każdy dystrykt musi wydać ofiarę w postaci jednego chłopaka i jednej dziewczyny (w przedziale wiekowym 12-18 lat) by stoczyli oni walkę o życie na arenie wraz z innymi przedstawicielami dystryktów. Szesnastoletnia Katniss, zgłasza się na ochotnika, ponieważ to jej siostra została wylosowana, by walczyć. Drugim reprezentantem dwunastego dystryktu ma być Peeta (awww *.*), syn piekarza. Oboje są przetransportowanie do Kapitolu, przygotowani i po tygodniowym szkoleniu zostają wypuszczeni na arenę. Z dnia na dzień ginie coraz więcej uczestników, Kapitol wprowadza nowe zasady: igrzyska może wygrać także para, warunkiem jest to aby zwycięscy pochodzili z jednego dystryktu. Katniss odnajduję ledwo żywego Peetę i opiekuję się nim. Oboje udają kochanków, by sponsorzy przysłali im lekarstwa i jedzenie. Po wyzdrowieniu towarzysza, razem ruszają by zabić ostatniego rywala i wygrać Głodowe Igrzyska (drugie tłumaczenie). Po "wygranej" Kapitol nagle zmienia zasady i tym razem igrzyska może wygrać tylko jedna osoba, przez co Katniss (lub Peeta) są zmuszeni zabić towarzysza. Oboje się na to nie zgadzają i łykają zatrute jagody. W ostanie chwili Kapitol zgadza się na podwójna wygraną i ratuje oboje uczestników.
Książka na prawdę bardzo mi się spodobała. Pełna zagadek, trzymających w napięciu akcji i również miłosnych scen. Chodź miłość Peeta i Katniss, była udawana to pod koniec dowiadujemy się, że od strony chłopaka nie za bardzo. Aktualnie czytam drugi tom "W pierścieniu ognia", a następny "Kosogłos" zapewne sobie kupie. Wyczuwam kac po książkowy, bo dobra saga <3 Najbardziej spodobała mi się Rue, dwunastolatka z jedenastego dystryktu. I szczerze nie chciałabym trafić na arenę ;) Na prawdę serdecznie polecam książkę. Warta przeczytania, a film...dobry, ale nigdy nie będzie lepszy niż książka.
Pozdrawiam
Ath

~*~
Dzięki za aktywność  jak zawsze ;)
Zapraszam na Saga Rowling Dobiegła Końca, Ale Pozostało Nam Fanfiction, adminka Ath ^^
Ostatnio siedzę trochę na tumblr:  http://urmyhorcrux.tumblr.com/ (tak, powalające URL XD) Zapraszam!
SZUKAM BLOGÓW DO WSPÓŁPRACY!
fp na fb też mogą być^^


"Pomyślnych Igrzysk i niech los wam sprzyja!"

środa, 23 stycznia 2013

#24 -"Milczenie" - Beata Teresa Hanika

6 komentarzy:
Młodsza koleżanka poleciła mi tą książkę, wypożyczyłam ją w niezawodnej bibliotece szkolnej.
Malwina ma trzynaście lat i pozornie zwyczajne życie. Przyjaźni się z Lizzy, razem, co roku, w wakacje bronią willi, czyli starego, opuszczonego dworku. Tą walkę staczają z chłopakami z nowego osiedla: pokerzystą, huba-bubą i wariatem (oczywiście te przezwiska wymyśliły dziewczyny). Ale w te wakacje wszystko zaczęło się zmieniać. Lizzy wyjechała na narty, zostawiając Malwinę samą. Główna bohaterka zbliża się do Wariata, i zostają oni parą. Można rzec, że dziewczyna jest szczęśliwa, ale za nią ciągną się wspomnienia z dzieciństwa. Wspomnienia molestowanej wnuczki.
Cóż, jak wywnioskowaliście zapewne z streszczenia, książka jest ciężka. Trudno czytać i odprężać się gdy dowiadujemy się o takich rzeczach i o takiej niesprawiedliwości. O tym gdy rodzice "nie chcą zobaczyć", a babcia jest na tyle słaba, że boi się przeciwstawić mężowi. Największą kare, zapłaciła Malwina, bo od 9 roku życia była wykorzystywana seksualnie przez własnego dziadka. A gdy dziewczyna ma na tyle siły, by wreszcie o tym opowiedzieć, nikt z najbliższej rodziny jej nie wierzy. Jedyną wiarygodną osobą jest babcia, która umiera. Moim zdaniem książka na prawdę ma przesłanie, ale też daje do myślenia. Najbardziej podobało mi się zakończenie, gdy Malwina wyjawia swoje dwa sekrety dla najlepszej przyjaciółki, mówi o sprawie z dziadkiem i o swojej miłości do Wariata. Wszystko kończy się szczęśliwie i beztrosko. Uważam, że Malwina zasłużyła na mały happi endzik i w tej książce jak najbardziej zaakceptuję takie zakończenie. Książka ma 208 stron. 
Pozdrawiam Ath ;)

~*~
Dziękuję, że jesteście i dziękuję, za każdy komentarz *wielkiiii uścisk*, niedługo (myślę, ze po moich feriach) pojawi się nowa seria postów - moje rokminy, na temat czytania, książek itp. Posty będą pojawiać się rzadziej niż recenzje, ale mam nadzieję, że przypadną wam do gustu ;)
Zapraszam na Saga Rowling Dobiegła Końca, Ale Pozostało Nam Fanfiction, lajkować! Jestem tam adminką, Ath - oczywiście xd

poniedziałek, 21 stycznia 2013

#23 - "I jeszcze proszę, niech spadnie śnieg!" - Enid

5 komentarzy:
Dziś FF, ponieważ jakoś tak mnie wzięło sumienie, że nie myślę o potterowych czytelnikach mego bloga. Ten post jest dla was ;) 
Miniaturka, na którą natknęłam się przez przypadek, czytając opowiadania pojedynkowe. Być może trzyma ona nastrój świąteczny, ale u mnie (w Białymstoku) za oknem leżą tony śniegu (jak nie więcej), dlatego jak najbardziej FF pasuje do otaczającej nas mroźnej pory roku.  
Wszystko zaczyna się od plotek, które głoszą o tym, że w zamku pojawił się Wesołek.  Jest to duszek, podobny do np. Irytka, który spełnia trzy życzenia. Harry i Ron, postanawiają go znaleźć.  W pomyśle pomaga im, niezawodna mapa Huncwotów. Nocą wybierają się, by poprosić o swoje trzy marzenia, które mogą spełnić się (niestety), tylko przez jeden dzień. Gryfoni  proszą by ich profesor Eliksirów, był dla wszystkich miły, by żadna klasa nie dostała pracy domowej i by... spadł śnieg! 
Nie zdradzę, wam zakończenia, bo swoją drogą jest zabawne. Na pewno jesteście ciekawi wesołego Snapa. Mi on bardzo przypadł do gustu ;) Miniaturka, jak najbardziej lekka, bez paringowa i tak na prawdę nawet nie wiem do jakiej szufladki ja włożyć. Moim zdaniem bardzo fajny tekst, a zwłaszcza na mroźny wieczór. Ciepły, przyjemny i naładowany takimi dobrymi emocjami, że zapewne nie raz do niego wrócę. 
http://forum.mirriel.net/viewtopic.php?t=1933, tekst A, chociaż jeśli chcecie przeczytajcie też tekst B, przegrał tylko siedmioma punktami. 
Pozdrawiam Ath ;)
~*~
Dziękuje za komentarze, duża ilość wyświetleń i 18 obserwatorów. MOIM ZDANIEM już odniosłam sukces, bo moje wcześniejsze blogi okazywały się klapą. Mam pewien pomysł i nie wiem czy by się wam spodobał. Nie mogę dodawać codziennie recenzji, bo mam też inne zajęcia niż czytanie. Dlatego pomyślałam,  że mogłabym wstawiać posty dotyczące książek, jakieś rozkminy np. Czemu młodzież nie czyta książek i takie tam brednie. Nw, czy wam się spodoba, dlatego piszcie! 

sobota, 19 stycznia 2013

#[21-22] - "Magda.doc" oraz "Paulina.doc" - Marta Fox

9 komentarzy:
Nie chcę rozpisywać się na dwa posty, tak na prawdę o jednej historii  która została podzielona na dwa tomy (nie liczę postu #20). Robię to, ponieważ obie książki wywarły na mnie pozytywne uczucia i do obu chciałabym się odwołać.
Zaczęłam od końca  Dziwne, prawda? Teraz na pewno inaczej spojrzałabym na książkę pt. "Paulina w orbicie kotów" oraz inaczej bym ją przeżyła.
Książki opowiadają o mamie Pauliny (którą poznaliście w poście #20). Poznajemy ją w trudnym okresie życia, kiedy w wieku 18 lat zachodzi w ciążę. Nie mając wsparcia od nikogo, zaczyna pisać do komputera. Nazywa go dżordż i wypisuje swoje wszystkie problemy i żale. Ojciec dziecka(Łukasz Młodszy) planuje, by Magda usunęła ciąże. Kobieta nie chce tego zrobić, postanawia skończyć szkołę, zdać maturę i pójść na studia. W między czasie matka (czyli babcia, jeszcze nienarodzonego dziecka) Magdy dowiaduję się, przez przypadek o ciąży córki, wpada w szał, a przez następne kilka tygodni nie odzywa się do ciężarnej. Dziewczyna postanawia przeprowadzić się do mieszkania (proponowanego przez Łukasza Starszego, dziadka dziecka). Po świętach jest już na swoim. Dziewczyna przez kilka miesięcy nawiązuje przyjazne stosunki z Bartkiem (przyjacielem z klasy) i Łukaszem Starszym. Magda zdaje maturę na piątkę, a dwa dni po tym rodzi córeczkę - Paulinkę. Łukasz Młodszy, wyjeżdża do swojej matki, do USA. Dziadek dziecka i mama, zbliżają się do siebie. W końcu Łukasz Starszy prosi ją o rękę. Książka kończy się gdy Paulinka ma roczek.
Te dwa tomy przeczytałam w dwa popołudnia, nie ucząc się do egzaminów wewnętrznych. Pierwszy (Magda.doc) ma 191 stron, drugi (Paulina.doc) ma 165 stron. Historia mamy Pauliny, bardzo mi się spodobała, przeskoczyła ona wszystkie problemy, cierpiała, ale z czasem była już szczęśliwa. Na dzień dzisiejszy ja zapewne odpadłabym już na starcie. Wszystkie trzy książki zostały wypożyczone z mojej biblioteki szkolnej. Są one dość stare bo z lat 1997-2001. Wywarły na mnie bardzo pozytywne emocje, czytając musiałam przypominać, sobie żeby oddychać ;)
Pozdrawiam Ath ^^

~*~
Od dziś, zaczęłam dwa tygodnie nic nie robienie, potocznie nazywane jest to feriami. Muszę przejechać się do biblioteki miejskiej, by wypożyczyć kolejne książki (z szkolnej wzięłam 4, bo tylko tyle można). Szablon zawdzięczam dla http://land-of-grafic.blogspot.com/?m=1, a w szczególności dla Alex Rosalie (mam nadzieję, że nie przekręciłam nicku). Jak widzicie, są już polskie znaki i będą już zawsze, bo odnalazłam na nie patent i przepraszam za za te wcześniejsze posty. 

wtorek, 15 stycznia 2013

#20 - "Paulina w orbicie kotow" - Marta Fox

6 komentarzy:
Moj kolejny (drugi) owoc, dlugiego, piatkowego buszowania w bibliotece szkolnej. Najbardziej zaciekawil mnie tytul. Z jednej strony takze imie glownej bohaterki, takie same jak moje - Paulina. Chociaz wiem, ze nie zawsze powinnam brac ksiazki pod takim wzgledem, to tym razem trafilam, w dziesiatke, ba! Nawet w setke.
Paulina zaczyna swojego bloga slowami "Mam dwoch tatusiow, Prawda czy falsz?". Zdobywa coraz wieksza popularnosc, a komentarzy przybywa z kazda notka. Dziewczyna opisuje swoje zycie w wersji elektronicznej. Zapoznaje swoich czytelnikow z historia jej mamy. Opowiada o swoich przezyciach, milosci do Cyryla, ktory z czasem zmienia imie na Pawel. O glupim fotomontazu jej kumpeli Kaski.O sledztwie z dziadkiem Ignacym, a do kazdej notki dolaczone sa ciekawostki o kotach, jej ulubionych zwierzetach.
Streszczenie w skrocie, bo nie chce wam zabierac tej przyjemnosci. Ksiazka fajna, mlodziezowka. Te 241 stron przeczytalam w 3 dni. Lektura mnie zaciekawila, a gdy dowiedzialam sie o tym, ze jest to kontynuacja dwoch, napisanych wczesniej  powiesci (Magda.doc i  Paulina.doc) zdziwilam sie, a jednoczesnie ucieszylam. W ogole nie czulam, ze jest to trzecia czesc. Nieswiadomie zaczelam od konca, dlatego chetnie siegne po dwie pierwsze ksiazki. Lektura dla milosnikow kotow, chcociaz ja nim nie jestem.  
Najbardziej do gustu przypadla mi (jako bohaterka) mama Magdy. Jej historia byla bardzo ciekawa i podziwiam ja za nie poddawania sie i za pracowitosc. Do gustu nie przypadlo mi zakonczenie, chociaz skaczacy przez plot Pawel, z roza w buzi byl zabawny, ale parada kotow (!!!) i list od ksiecia Williama (!!!) moim zdaniem sa troche naciagane i zbyt nie realistyczne. Ale reszta jest jak najbardziej okej, dlatego polecam ta ksiazke na 100 % ;)
Pozdrawiam Ath :)

~*~
Dziekuje za 15 obserwatorow, liczne wejscia oraz wspolprace jaka nawiazalam z roznymi fp i blogami (wspolpraca jak najbardziej dalej aktualna <patrz po prawej str.>) Przepraszam za brak polskich znakow. Oraz chcialabym poznac wasze opinie na temat dzisiejszej ksiazki. Byc moze ja czytaliscie, lub nie. Piszcie! 

sobota, 12 stycznia 2013

#19 - "Wystarczy, ze jestes" - Malgorzata Gutowska - Adamczyk

4 komentarze:
Po dlugich lowach w bibliotece szkolnej (bo az dwie dlugie przerwy) wygrzebalam "Wystarczy, ze jestes".  Ze zdziwieniem i ciekawoscia wyporzyczylam ta ksiazke (+jeszcze dwie, ale opisze jak bd miala czas). Zaczelam czytac na przerwie, ale znajomi nie dali mi spokoju, dlatego poznym wieczorem (nie uczac sie do fizyki) polozylam sie w lozku i zaczelam zapoznawac sie z lektura.
Ksiazka opowiada o Weronice. Cichej, szarej myszcie, ktora skupiona jest tylko na nauce. Nie ma przyjaciolek, chlopaka, obsesyjnie czyta "Zmierzch" Przygotowuje sie do matury, ktora chce dobrze zdac, by pozniej wyjechac do Wroclawia na studia. Podczas drogi na weekendowy wypad do babci, bohaterka spotyka przyszlego aktora - Filipa. Takze pochodzi on z Warszawy, a do Wroclawia jedzie na casting. Po wspolnej nauce tekstu chlopak obiecuje, ze odezwie sie do niej. Gdy dziewczyna wraca do stolicy, dziwnym przypadkiem spotyka kolege swojego brata - Marka. Weronika pisze bloga, o "Panie W.", czyli o wymyslonym chlopaku. Zapoznaje sie z Piotrem (wirtualnym doradca psychologicznym), ktory pozniej pomaga jej w trudnych chwilach. Po kilku spotkaniach Filip (ktory z roli na role stawal sie coraz bardziej slawny ) zostaje jej chlopakiem, a Marek przyjacielem. Lecz Filip raz jest, raz go nie ma. Dzwoni co tydzien/dwa. Marek jest na kazde zawolanie Weroniki gdy poczuje sie ona zle z powodu drugiej polowki. Po ciaglych klotniach i pretensjach dziewczyna zrywa z Filipem, a  na studniowke udaje sie z przyjacielem. Dostaje on ataku padaczki, a bohaterka z przerazenia ucieka. Konczy szkole,  pakuje sie i wyjezdza do Wrocilawia, zostawiajac za soba cala Warszawe, laptopa i Marka.
Zakonczenia nie bede wam streszczac, bo moim zdaniem zabiore  te uczucia i emocje, ktore towarzyszyly mi przy czytaniu ostatnich stron. Powiem tylko tyle: na koncu jest Happy End. Nie lubie, nie lubie i jeszcze raz nie! Chociaz szczerze, nie bylo tak zle. Ksiazka ma 291 stron, ktore przeczytalam w kilka godzin (odejmujac te w ktorych spalam). Coz i tak sie juz rozpisalam, wiec nic nie bede dodawac. Kolejne dzielo Pani Gosi, ktore mnie zachwycilo, moze nawet lepsze od 13 poprzecznej?
Pozdrawiam Ath^^

~*~
Przepraszam was za nie odzywanie sie, a jak juz cos napisze to robie na odwal. Mowie oczywiscie o mojej (prawie) tygodniowej nieobecnosci, pomijajac notke "Ukryte", w ktorej pelno bylo bledow. Nawet z numeracja sie pomylilam -,-
Zostaly one juz wylapane (byc moze nie wszystkie) i poprawione, dlatego zapraszam na ponowne przeczytanie. Tradycyjnie przepraszam za brak polskich znakow. No i oczywiscie zapraszam do komentowanie i obserwowania. Moge was nawet powiadamiac, jesli chcecie. Tylko napiszcie.
I pomyslec, ze jeszcze kilka godzin temu myslalam nad zamknieciem bloga, a teraz dodaje jedna z najdluzszych notek. Oh... Kawa i muzyka, robia swoje ;) 

czwartek, 10 stycznia 2013

#18 - "Ukryte" -Kimberly Derting

2 komentarze:
Po ta ksiazke siegnelam dos dawno. Okolo rok temu. Dostalam ja od kolezanki z klasy i bardzo sie "wciagnelam". Przeczytalam w 5, moze 7 dni(dokladnie nie pamietam). 
Opowiada ona o dziewczynie, ktora posiada pewien dar, a moze przeklanstwo? Otoz wyczuwa dusze zmarlych(zwierzat tez). W okolicy grasuje morderca, ktory gwalci i zakopuje swoje ofiary. Violet wchodzi mu w droge,  odnajdujac coraz wiecej zgwalconych dziewczyn, a kryminalista poszukiwany jest  w calym miescie. By  zdemaskowac gwalciciela dla Violet pomaga  kolega z dziecinstwa - Jay. Mlodzi zblizaja sie do siebie, a morderca chce dorwac glowna bohaterke.
Ksiazka jak najbardziej dobra. Watek milosny oraz zagadka. Ostatnie rozdzialy trzymaja w napieciu (i to bardzo). Wywarla na mnie pozytywne uczucia. Jest to pierwszy tom z tej serii. Ilosci stron nie znam, poniewaz dostalam te ksiazke w wersji e-book. Sama okladka mnie zachecila. Tak wiem, nie ocenia ksiazki po okladce^^, ale mi jak najbardziej przypadla do gustu. Taka mroczna ;)
Pozdrawiam Ath.
Przepraszam za brak polskich znakow. Brak notek spowodowany byl, brakiem czasu na czytanie (wiem, strasznee...), co bylo spowodowane moim ocenami na semestr, ktore trzeba bylo poprawiac. No, ale wracamy do formy. Za 8 dni ferie, wiec biore jak najwiecej ksiazek z biblioteki szkolnej, z miejskiej i sciagam e-booki + fanfiction.net ;) Od 21 stycznia do 3 lutego bede bombardowac was nowymi notkami ^^

sobota, 5 stycznia 2013

#17 - "Dwadziescia lat wczesniej" - Ellen

Brak komentarzy:
Trafiłam na to dzieło już na wakacjach. Przeczytałam dwa pierwsze rozdziały  bardzo mi się spodobały. Zanotowałam sobie gdzieś w głowie  by później przeczytać resztę. Wreszcie nastało to później i już wczoraj (a raczej dziś po północy) zabrałam się za dalsze rozdziały. 
Myślałam, ze wstep bedzie oklepany (jak sam tytul, ktory mi sie szczerze nie podoba. Nie zbyt oryginalny) ale nie byl. Bardzo swietnie przedstawiony i jak najbardziej go kupuje. Postacie raczej zachowuja sie kannonicznie. No oprocz Harrego, bo w calej sadze p.R. byl on raczej indywidualista. 
Wszystko zaczyna sie od tego ze Harry wyprowadza sie z Nory, do starego mieszkania Syriusza. Ginny postanawia mu w tym pomoc. Podczas sprzatania w zakurzonym pokoju, mloda Weasley odnajduje stary zegarek. Probuje go naprawic. Przekreca, nastawia i nagle...BUM! Dalej znajduje sie tam gdzie byla, lecz nie w tym roku. Spotyka dwudziestoletnia wersje Syriusza i Jamsa. Po rozmowie z zywym Dumbledorem, okazuje sie, ze czarodziej nie moze nic zrobic. Ginny na razie pozostaje w tym swiecie i zmaga sie z problemami pierwszej wojny. Nie moze zmienic przyszlosci, bo nie bedzie mogla gdzie wrocic. Ale niestety czasami nie trzyma jezyka za zebami. Nie moze ratowac osob, ktore w jej swiecie juz dawno sa martwe i nie moze zmienic biegu wydarzen, bo jej przyjaciele nigdy by sie nie pojawili.
FF wyszedl z pod piora Ellen, wiec o bledach nie ma mowy. Jak i ortograficznych, interpunkcyjnych czy logicznych. Wszystko jak najbardziej dobrane. Milo, przyjemnie i szybko sie czyta. W sumie pierwszy FF, ktory od jakiegos tygodnia na prawde mnie porwal. Na razie jest tylko 11 rozdzialow. Zapewne bedzie ich wiecej, bo z doswiadczenia wiem, ze Ellen nie dosc ze pisze prawdziwe perelki to jeszcze zawsze je konczy. Ach, zeby wszyscy pisarze byli tacy.
Lapcie linka: http://forum.mirriel.net/viewtopic.php?f=2&t=17431&sid=966e2cdb4bb090f42ddc782bc9c37ef4&start=0
Pozdrawiam Ath:)
Dziekuje za coraz to wiecej wyswietlen. Widze, ze najwieksza popularnosc odnosi zakladka "SPAM", ale zyje nadzieja ze to sie zmieni. Jeszcze raz sorry za brak polskich znakow. No i zapraszam was do polubienie na facebook'u fp: Saga Rowling dobiegla konca, ale pozotalo nam Fan Fiction, gdzie aktualnie urzeduje jako probna administratorka. 

czwartek, 3 stycznia 2013

#16 - "Zmieniacz Czasu" -Dejanira

2 komentarze:
Na tego FF natknęłam się przed chwilą. Tak mi się spodobał, że postanowila go polecić. 
Historia na razie się rozkręca. Możemy przeczytać tylko prolog(czy też 1 rozdział, autorka tego nie sprecyzowała). Początek opowiada o tym jak to Hermiona żałuje zmarłych podczas bitwy o Hogwart w 98' (gryfonka jest w wielkiej sali, nad ciałami zmarłych). Ogląda zwłoki Voldemorta po czym wpada na pewien pomysł(teraz spodziewałam się paringu Hermiona&Voldemort). Rusza do dormitorium Gryfonów, poszukuje cennej rzeczy w swoim kufrze i znajduje...zmieniacz czasu. Cofa sie do dnia gdy Dumbledor miał odwiedzić Toma Riddla w sierocińcu, zabija go i wraca do swojej przyszłości. Gdzie Ron żyje, a Harry jest szczęśliwym dzieckiem mieszkającym z rodzicami, bez blizny na czole.
Jak juz z samego streszczenia mozecie wywnioskowac, ze FF jest niekanoniczny. Autorka uprzedziła nas o tym i to wielki + dla niej, bo wiem czego się spodziewać ;p Możemy dowiedzieć się o śmierci Rona, Freda lub Georga.  Ale skoro i tak mają życ to mi nie przeszkadza. Bardzo lubie FF pełne cukru gdzie np. rodzice Harry`ego żyja. Mam nadzieje, że autorka dokończy tego FF, bo bardzo fajnie się zapowiada. Jest ona aktywna na forum, dlatego nie musimy się o to bać. Błędy, literówki są. Ale, że oczu mi nie wypaliło, to czytać się da, dlatego wam też polecam ;)
Dziękuję za 10 obserwatorów !<3
Pozdrawiam Ath.
Za szablon serdecznie dziękuję Krystianowi :D