Chyba po raz pierwszy dodaję taką notkę, ale muszę was uprzedzić co będzie działo się tu przez kolejne 10 miesięcy.
Jak pewnie większość z was wie, lub nie, od września, czyli od poniedziałku zaczynam trzecią klasę gimnazjum. Nasze (a zwłaszcza moje) upragnione wakacje się już skończyły, więc teraz nie będzie już leniuchowanie do dwunastej i czytania siedemnastu książek w miesiącu. Nie planuję was zostawiać, zawieszać bloga, ani nic z tych rzeczy, ale chcę was o pewnych sprawach poinformować.
Po pierwsze: recenzji będzie zdecydowanie mniej, ponieważ nie będę miała czasu na czytanie. W najgorszych tygodniach może ukazać się tylko jedna recenzja, ale poza tym postaram się dodawać chociaż dwie.
Po drugie: w pewnych miesiącach (na razie planuję listopad i kwiecień) może mnie zabraknąć na waszych blogach, ponieważ w tych okresach będę miała jeszcze więcej nauki (konkursy przedmiotowe i egzaminy). Nie mniej jednak bądźcie pewni, że każda wolną chwilkę będę spędzać przy czytaniu i w blogosferze, więc jakiekolwiek braki na pewno nadrobię.
Po trzecie: postaram się ogarnąć to wszytko, czyli naukę na bieżąco, konkursy przedmiotowe, egzaminy, punkty do liceum, wybór liceum, czytanie, bloga i własne życie, ale od razu uprzedzam, że może być trudno i jak o was zapomnę na chwilkę to nie miejcie mi tego za złe. Zawsze mam włączoną zakładkę z bloggerem, więc jestem tu nawet jak się nie odzywam. Zdecydowanie częściej będę pisać na facebooku, więc jeśli ktokolwiek jeszcze nie polubił fp bloga to serdecznie zapraszam, aby być na bieżąco.
Życzę wam miłego rozpoczęcia roku szkolnego i abyście mieli jak najlepsze oceny, a moim rówieśnikom życzę dostania się do wymarzonego liceum :)Natomiast studentom - nie zmarnowanego, ostatniego miesiąca wakacji.
sobota, 31 sierpnia 2013
piątek, 30 sierpnia 2013
#84 - "7 razy dziś" - Lauren Oliver
Okładka: miękka
Ilość stron: 384
Cena:
Wydawnictwo: Otwarte
Wydanie: 2011 rok
Co by było gdybyś miał tylko jeden dzień do przeżycia? Co byś zrobił? Kogo byś pocałował? I jak daleko byś się posunął, aby ocalić swoje życie? Samantha Kingston ma wszytko - najbardziej uroczego chłopaka, trzy wspaniałe przyjaciółki i pierwszeństwo we wszystkim w szkole Thomasa Jeffersona, od najlepszego stolika w stołówce po najbardziej pożądane miejsce na parkingu. Piątek dwunastego lutego powinien być kolejnym dniem z jej sielankowego życia. Jednakże zamienia się on w jej ostatni dzień życia. Wtedy dostaje drugą szansę. Siedem szans. Przeżywając ostatni dzień w ciągu jednego tygodnia, rozwikła tajemnicę swojej śmierci. Odkryje prawdziwą wartość wszystkiego, co może stracić...
Było to moje pierwsze spotkanie z autorką, a jej dość popularną trylogię, zostawiłam na potem, zaczynając od debiutu. O "7 razy dziś" dowiedziałam się przez przeczytanie jednej recenzji i już wtedy pomysł wydawał mi się oryginalny i postanowiłam, że muszę tę książkę przeczytać. Mój zapał co do lektury nie opuszczał mnie ani na chwilę, a historia Sam bardzo przypadła mi do gustu.
"Najczęściej jedna noc zlewa się z kolejną, tydzień z tygodniem, a miesiąc z miesiącem. I prędzej czy później wszyscy umieramy."
Często jeszcze przed tą lekturą, jak i w trakcie, oraz po jej zakończeniu, zadawałam sobie pytanie: "Co ja bym zrobiła, mając możliwość przeżywania jednego dnia, aż siedem razy?". Moje pomysły i odpowiedzi były różne, ale tu podziwiam autorkę, że przedstawiła nam tak świetną historię do której wracamy nie raz myślami, już dawno po jej zakończeniu.
Przed przeczytaniem tej historii, miałam wiele obaw. Kto chciałby czytać 7 razy o tym samym dniu? Pomysł wydaje się oryginalny, ale czy debiutancki wykonanie będzie dobre? Wiem, że teraz mogę zabrzmieć dość sztucznie i shematowo, ale uwierzcie mi na słowo, że od pierwszych stron czuć tę magię, która wręcz bije od tej książki, a mnie pochłonęła i porwała w całości. Nie nudziłam się ani przez chwilkę, a każdy pomysł Sam na spędzenie inaczej tego perfidnego piątku dwunastego przypadał mi do gustu. Nie wiem czy jest to spowodowane tym, że ja od razu polubiłam główną bohaterkę, czy po prostu ona sama mnie jakoś zaczarowała, ale wszystkie jej kaprysy i myśli od razu podbijały moje serce.
"Kiedy umierasz, wiele się zmienia, choć - jak mi się zdaje - umieranie to powodująca największą samotność rzecz, jaką można zrobić."
Myślę, że i tym razem, kolejna autorka świetnie poradziła sobie z wyzwaniem jak wzięła na swoje barki. O czym mówię? Oczywiście o stworzeniu świata nastolatków, od tej prawdziwej i dość brutalnej strony. Czytając "7 razy dziś" nie było chwili w której na mojej twarzy pojawiłby się grymas, lub inna zawiedziona mina. Zdecydowanie nie odczułam w dialogach, scenach, czy zachowaniach bohaterów sztuczności, oraz nic nie było robione "na siłę", co jest wielkim plusem dla autorki.
Jedynym minusem jaki mogę dać tej pozycji, jest to, że choć pomysł był genialny i świetny, to niestety dość przewidywalny. Kiedy już pierwsze wrażenie mnie opuściło, myślałam nad tym jak autorka zakończy książkę i czy w końcu Sam uda się to do czego tak mocno i silnie dążyła. Możecie się domyśleć, lub nie, ale całą fabułę dla książki, "rozgryzłam" już w pierwszych rozdziałach, więc zakończenie nie było stu procentowym zaskoczeniem, aczkolwiek dalej nie mogłam w to uwierzyć. Pomimo tego, że domyślałam się, co autorka chce nam przedstawić, to i tak czytanie książki było super zabawą.
"Okazuję się, że tyle rzeczy jest pięknych, jeżeli bliżej im się przyjrzeć"
Podsumowując: książka posiada wiele plusów, dzięki którym czytanie jej okaże się świetną przyjemnością. Jednocześnie jest nic nie wnoszącą do naszego życia historią, ale z drugiej strony powinna skłonić chociaż do małej refleksji. Pomimo jednego, dość znaczącego minusa, nic więcej nie można jej zarzucić.
MOJA OCENA: 8/10
środa, 28 sierpnia 2013
#83 - "Dziewczyny z Hex Hall" - Rachel Hawkins
Okładka: miękka
Ilość stron: 300
Cena: 32,90zł
Wydawnictwo: Otwarte
Wydanie: 2010 rok
Sophie Mercer ma szesnaście lat i jest czarownicą. Ostatnio trochę za bardzo czarowała na studniówce. Za karę trafia do poprawczaka dla wiedźm, wampirów i elfów. Szybko dowiaduje się, że niedawno doszło tam do tajemniczego zabójstwa, w które mogą być zamieszane najmroczniejsze siły... Życie „nowej” nie jest usłane różami także z innych powodów. Najprzystojniejszy chłopak w szkole jest już zajęty. A jego dziewczyna, choć śliczna i słodka, potrafi zaleźć za skórę jak mało kto. Zaczynają się prawdziwe kłopoty. To dopiero początek niesamowitej opowieści o świecie magii, tajemnic i... pierwszych pocałunków. Pamiętaj! Grzeczne dziewczynki idą do szkoły, a niegrzeczne – do Hex Hall... Wybór należy do Ciebie.
Książkę miałam okazję kiedyś kupić, ale szybko z tego zrezygnowałam. W bibliotece wzięłam ją tylko ze względu na znajomą okładkę, a opis i resztę ważnych czynników pominęłam, co było błędem. Rzadko, ale to naprawdę rzadko, biorę książki, co do których nie jestem w stu procentach pewna. Nie chcę męczyć się i marnować czasu na coś, co pozostawia wiele do życzenia. "Dziewczyny z Hex Hall" były taką lekturą, chociaż nie tak bardzo nudną, ale jednak mnie nie porwały.
Zacznę od pomysłu, który do oryginalnych i wyśmienitych nie należy. Prolog, jak i reszta książki zostały stworzone na pewien schemat, który bardzo łatwo można było przewidzieć. Chwilami miałam wrażenie, że autorka lektury chciała stworzyć nam wspaniałą szkołę, pełną zagadek i tajemnic, do której uczęszczają świetni i barwni bohaterzy. Niestety jej starania zdecydowanie poszły na marne i otrzymaliśmy słabą imitację Hogwartu, która na pewno nie przypadnie wam do gustu.
Książka ma tylko 300 stron i nie zdąży nam się znudzić, a już jest po wszystkim. Przeczytanie jej zajmuje kilka chwil, a lektura zdecydowanie należy do tych lekkich i przyjemnych, jeśli oczywiście wcześniej nie będzie wydawać nam się monotonna. Autorka dość często wprowadzała dialogi, które pomagały zrozumieć nam daną sytuację, ale jak dla mnie były zdecydowanie zbyt sztuczne.
Podsumowując: "Dziewczyny z Hex Hall" są zdecydowanie książką dla młodzieży, ale ja czytałam o wiele lepsze lektury przeznaczone dla nastolatków. Zbyt przewidywalna i sztuczna, za to szybka i lekka, która na pewno nie pozostanie wam w pamięci na dłużej. Okładka jest ładna i dość czarująca, co przekłuło mą uwagę i w sklepie i w bibliotece, ale poza tym książka niczym się nie wyróżnia.
MOJA OCENA: 4/10
piątek, 23 sierpnia 2013
#82 - "Numery. Czas Uciekać" - Rachel Ward
Okładka: miękka
Ilość stron: 317
Cena: 24,90 zł
Wydanictwo Wilga
Wydanie: 2009 rok
Piętnastoletnia Jem widzi w oczach ludzi numery - daty ich śmierci. Zna dzień śmierci matki. Wie, kiedy w ataku terrorystów na Londyn zginą ludzie. I kiedy umrze jej chłopak. Nikogo nie umie obronić przed śmiercią, więc ucieka - przed rówieśnikami i policją.
"Numery" miałam w planach od czerwca, kiedy po raz pierwszy wpadłam na tę trylogię w bibliotece miejskiej. Spodziewałam się czegoś innego, ponieważ pomysł jest dość oryginalny w erze czarodziejów, wilkołaków i wampirów, więc w ogóle inaczej wyobrażałam sobie fabułę tej książki, ale jednak to co zaserwowała nam Rachel Ward w pierwszej części trylogii "Numery" było tak samo ciekawe i interesujące jak mój pomysł, więc się nie zawiodłam.
Książkę przeczytałam dość szybko, po kilku godzinach było już po wszystkim, a ja miałam coraz większą ochotę na drugi tom (który aktualnie już kończę). Powieść była wciągająca i wystarczyło kilka rozdziałów, bym polubiła i przyzwyczaiła się do głównej bohaterki - Jem, oraz jej towarzysza - Pająka. Przez całą lekturę czułam napięcie, a autorka stworzyła świetne zakończenie pierwszego tomu, które było jednocześnie smutne, ale zachęcało by sięgnąć dalej. Jak już wspominałam pomysł wydaje mi się oryginalny, choć miałam już do czynienia z bohaterami, którzy przewidują przyszłość (w tym śmierć), ale nie przejawiało się to w takiej formie jak u Jem. Sam opis bardzo nas zachęca i ja też "wpadłam" w jego sidła, więc książka musiała być wypożyczona na moja kartę.
"Patrzę mu prosto w oczy i już to widzę. Numer."
Autorka stworzyła świetną fabułę, bohaterów oraz atmosferę, która panowała w książce. Rachel Ward pokazała nam prawdziwy świat nastolatków: pełen problemów, barku akceptacji i wielu znaków zapytania. W dialogach oraz zachowaniu, czy stylu bycia postaci nie czuło się sztuczności, a to uważam za wielki plus. W książce nikt i nic nie było idealne, bohaterzy podejmowali złe decyzje, często używali brzydkich słów. Nawet dorośli popełniali błędy, które miały swoje skutki w przyszłości.
Książka bardzo mi się spodobała. Pełna zagadek i dziwnych rozwiązań. W pewnych momentach łapała za serce, ale również odrzucała gdy świat był po prostu brutalny dla naszych młodych bohaterów. Tom rozpoczynający sagę podbił moje serce i jestem ciekawa jak akcja potoczy się w kolejnych częściach. Polecam wszystkim, którzy lubią tajemnice, ale jednocześnie wciągające książki i wspaniałych bohaterów.
MOJA OCENA: 9/10
środa, 21 sierpnia 2013
#81 - "Worn" - Piotr Molenda
Książkę czytałam w formie e-book.
Ilość stron A5: 681
W sprzedaży od: 24.06.2013
Cena: 16 zł (kup tutaj)
Worn, mający wśród swych ziomków status przybłędy i odmieńca, decyduje się opuścić zamieszkiwaną od dziecka osadę i poszukać szczęścia poza nią. Pojmany w leśnej dziczy przez zamieszkujące knieję człekokształtne stwory, zostaje doprowadzony przed oblicze tajemniczego bóstwa. Pod okiem swego gospodarza i pana w trakcie lat ćwiczeń zmienia się w perfekcyjnego wojownika, by ostatecznie móc wyruszyć w trudną i wymagającą misję. Przebrany za włóczęgę, spotyka w drodze podobnego sobie łazika i nieświadomy prawdziwych motywów nowego kompana, przemierza wraz z nim fantastyczny, nieznany świat.
Dawno nie sięgałam po dobrą fantastykę (nie licząc Harry’ego
Pottera oraz po części Hyperversum), więc gdy zaproponowano mi lekturę tej
książki, bez dłuższego zastanawiania się, przyjęłam propozycję. Powiem, że nie
jestem tak zachwycona jak po wielu zagranicznych lekturach tego gatunku, ale
tragicznie też nie jest.
Początek trochę mnie zanudził, gdyż przez kilka, a może kilkanaście stron, akcja była dość nudna i nie wiedziałam co się dzieje i czego mogę się spodziewać. Gdy już przebrnęłam przez ten fragment, pojawiły się dialogi, co ułatwiło czytanie i lektura chwilami była przyjemna. Dalej było już tylko lepiej, ale jednak jakoś nie porywająco. Być może jest to wina formatu w jakim dane mi było przeczytać tę książkę, ponieważ tak jak większość bibliofilów oraz książkoholików wolę te tradycyjne, papierowe książki, lub po prostu lektura nie jest dla mnie.
Pomimo tego, że chwilami naprawdę się nudziłam to wyłapałam kilka plusów dzięki którym książka nabiera tego czegoś. Pierwszą rzeczą jest to, że autor używał wielu, ale to naprawdę wielu rozbudowanych opisów. Dzięki temu mogłam wyobrazić sobie wszystko dokładnie i wiedziałam jak wyglądają poszczególne pomieszczenia lub bohaterowie. Pomogło to w zapoznaniu się z lekturą, ponieważ bardzo nie lubię gdy autor książki pozostawi nam, a raczej naszej wyobraźni "pole do popisu" i nawet nie wiemy jak wygląda jedna z głównych postaci.
Jeśli już jesteśmy przy bohaterach to powiem, że Worn również jak cała książka, był idealnie dopracowany i nie był kolejną nudną, nijaką oraz sztuczną postacią. Po części mi zaimponował oraz trochę zainspirował, a to w postaciach uwielbiam najbardziej. W przeciwieństwie do bohaterów wykreowanych przez autorów bestselerowych powieści, Worn nie irytował mnie wcale, a to uważam za wielki, wielki plus!
Podsumowując: nie jestem ani na "nie", ani na "tak". Coś po środku. Myślę, że książka jeszcze gdzieś tam we mnie siedzi, co uważam za plus. Komu polecam? Zdecydowanie fanom gatunku fantastyki, ponieważ lektura jest stu procentwo z tego działu. Resztę też zachęcam, ponieważ "Worn" świetnie nadaje się na kilka wieczorów (a zwłaszcza tych długich i zimowych, które nas czekają).
Podsumowując: nie jestem ani na "nie", ani na "tak". Coś po środku. Myślę, że książka jeszcze gdzieś tam we mnie siedzi, co uważam za plus. Komu polecam? Zdecydowanie fanom gatunku fantastyki, ponieważ lektura jest stu procentwo z tego działu. Resztę też zachęcam, ponieważ "Worn" świetnie nadaje się na kilka wieczorów (a zwłaszcza tych długich i zimowych, które nas czekają).
MOJA OCENA: 6/10
Za możliwość przeczytania dziękuję autorowi książki.
sobota, 17 sierpnia 2013
#80 - "Labirynt Kłamstw: Telefon o północy" - Tess Gerritsen
Okładka: miękka
Cena: 24,49 zł
Ilość stron: 217 (Telefon o północy)
Wydawnictwo: Mira
Wydanie: 2011 rok
"Labirynt Kłamstw" dzieli się na dwie historie, które z chęcią bym przeczytała, gdyby nie były wręcz takie same. Po zapoznaniu się z "Telefonem o północy", doszłam do wniosku, że jednak nie mam ochoty na kolejną, podobną historię, która nie była do końca ciekawa, więc skończyłam na pierwszym kryminale. Książka była chyba moim pierwszym kryminałem od bardzo dawna, gdyż nie często obcuję z takim gatunkiem. Postanowiłam to zmienić i trochę zawiodłam się na tej pierwszej historii, którą wybrałam.
Koleżanka zapewniła mnie, że książka od razu nabiera tempa i dzięki temu z każdą stroną jest ciekawsza. Szczerze powiem, że na jeden raz przeczytałam około siedemdziesięciu stron i dalej szukałam tego momentu, kiedy autorka mnie zaskoczy i sprawi, że będę myśleć tylko o tym kryminale. Pomimo tego, w pewnych momentach naprawdę się wciągnęłam, ale Tessa Gerritsen często i szybko ucinała jakiekolwiek wydarzenie, które mogło mnie zaciekawić.
Jestem trochę rozczarowana tym, bo jednak po samej okładce i opisie, spodziewałam się czegoś innego. Oprócz tego, że autorka rzadko nas czymś zaskakiwała to jej pomysły były dość przewidywalne i w połowie książki domyślałam się jakiego zakończenia możemy się spodziewać. Miałam nadzieję, że jednak się pomylę, ponieważ cała akcja, która zakończyła tę historię była trochę nudna i choć miała rozwiązać wszystkie znaki zapytania to nie do końca to zrobiła.
Tessa Gerritsen skupiła się bardziej na bohaterach i tu można zauważyć to, że sama akcja, wydarzenia i fabuła jest trochę nijaka, natomiast bohaterzy moim zdaniem są dobrze wykreowani i pomimo wad (jakie ma każdy) chyba ich polubiłam. Głowna bohaterka zaintrygowała mnie swoją stanowczością i oddaniem, natomiast jej chwile słabości strasznie mnie irytowały.
Powiem, że ten kryminał nie był taki zły, ale sama nie jestem jeszcze co do niego przekonana. Głównie chwilami był nudny, ale czasami zdarzały się ciekawe wydarzenia, dzięki którym książka nabierała tempa i nie staliśmy cały czas w miejscu. Podsumowując: słyszałam o wielu innych, lepszych dziełach z tego gatunku, ale jak już pisałam, rzadko po niego sięgam, więc porównania nie mam.
Powiem, że ten kryminał nie był taki zły, ale sama nie jestem jeszcze co do niego przekonana. Głównie chwilami był nudny, ale czasami zdarzały się ciekawe wydarzenia, dzięki którym książka nabierała tempa i nie staliśmy cały czas w miejscu. Podsumowując: słyszałam o wielu innych, lepszych dziełach z tego gatunku, ale jak już pisałam, rzadko po niego sięgam, więc porównania nie mam.
MOJA OCENA: 5/10
wtorek, 13 sierpnia 2013
#79 - "Harry Potter i Zakon Feniksa" - J. K. Rowling
Okładka: twarda
Ilość stron: 949
Cena: 49 zł
Cena: 49 zł
Wydawnictwo: Media Rodzina
Wydanie oryginalne: 2003 rok
Wydanie w Polsce: 2004 rok
W książce "Harry Potter i Zakon Feniksa" głównego bohatera znów czeka kolejny, tym razem piąty, magiczny rok w szkole Hogwart. Niestety, wakacje nie są tak nudne jak przewidywał, a w szkole panoszy się najgorsza nauczycielka obrony przed czarną magią - Dolores Umbridge. Harry razem z przyjaciółmi postanawia stawiać się jej rządom, organizując potajemne spotkania Gwardii Dumbledora, zaś sam musi stawić czoło powrotowi Lorda Voldemorta.
Kiedyś zaczęłam recenzować dla was każdy tom mojej ulubionej sagi, czyli Harry'ego Pottera. Niestety ze względu na brak czasu, nawał innych książek do zrecenzowania, poprzestałam na "Harry Potter i Czara Ognia". Dziś powracam do was z kolejną recenzją. Wiem, że ci, którzy uwielbiają sagę o młodym czarodzieju 5. część mają już dawno za sobą; natomiast te osoby, które "walczą" z magią i uważają, że cała seria Harry'ego Pottera jest nudna, nigdy nie przeczytają tej książki, dlatego w całej recenzji mogą pojawić się spojlery. Jeśli więc nie zaliczasz się do wyżej wymienionych grup i Twój przypadek jest wyjątkowy, nie czytaj dalej.
Piąty tom, wydany przez J.K.Rowling, jest najdłuższy z całej serii, przez co dla mnie najlepszy. W porównaniu z pierwszą częścią, gołym okiem można zauważyć, że autorka o wiele lepiej pisze oraz wymyśla nowe, coraz to wspanialsze historie, które czynią jej książki magicznymi. Nie muszę chyba mówić, że chociaż książkę czytałam kilka (kilkanaście?) razy, to za każdym razem tak samo się wciągnęłam, tak samo przeżywałam wydarzenia oraz śmierć bohaterów, jak wtedy, gdy miałam te siedem czy osiem lat.
" - Już się nie zobaczymy! - pożegnał Umbridge Fred, przekładając nogę przez miotłę. - Masz to jak w banku! I nie musisz do nas pisać! - dodał George, dosiadając swojej miotły."
Jeśli miałabym napisać co podobało mi się w tym tomie, odpowiedź byłaby krótka - wszystko. Jednak pewne wydarzenia, pomysły bohaterów, jak i samej J.K.Rowling, w sposób szczególny podbiły moje serce, dlatego postanowiłam je tu dla was wypisać. Gwardia Dumbledora - sama na miejscu uczniów z Hogwartu uczestniczyłabym w potajemnych lekcjach obrony przed czarną magią. Pomimo tego, że należę do wielkiej grupy osób, które nienawidzą Umbridge, to dzięki jej postawie oraz zasadom (kreowanym głownie przez ministerstwo), mogliśmy być świadkami potajemnych spotkań Harry'ego, Hermiony, Rona oraz innych uczestników "buntu". Grimmauld Place 12 - nareszcie coś innego niż Nora. Po mimo wyglądu i zaniedbania jakie tam panowało, bardzo polubiłam to miejsce i chyba tak jak Harry, czasami czułam się tam jak w domu. Spodobała mi się jeszcze sytuacja z Graupem oraz ucieczka Freda i Georga.
Teraz przejdę do postaci, która nie zdążyła się pojawić, a ja ją od razu pokochałam. Wspominam oczywiście o Lunie. Bardzo podobało mi się to, że Luna nie patrzyła na innych i była tym kim chciała być. Szkoda, że pojawiła się dopiero w piątej części, ponieważ bardzo chętnie poczytałabym o narglach we wcześniejszych tomach. Dla mnie Luna okazała się świetną, ciekawą postacią, i choć często była niemiło komentowana przez innych bohaterów to zaintrygowała mnie jej pewność siebie. W sumie, każdy z nas ma w sobie coś z Pomyluny...
Jak wspominałam na początku, wiele z was zapewne sięgnęło już nie raz po tę książkę, dlatego jedynie mogę zachęcić was do ponownego przeczytania. Natomiast mam chociaż nadzieję, że kogokolwiek namówiłam do tego, by przeczytał chociaż pierwszą część, lub by zmienił swoje zdanie odnośnie tej sagi.
MOJA OCENA: 10/10
(Natomiast jedyną rzeczą jaką nigdy nie wybaczę Rowling jest zabicie Syriusza)
sobota, 10 sierpnia 2013
Coś/ktoś na każdy miesiąc
O dłuższego czasu nie wrzucam wam luźniejszych postów, tylko te recenzje i recenzje. A przecież nie samymi recenzjami mól książkowy żyje! Zawsze chciałam barć udział w jakiejś zabawie blogowej, ale niestety nigdy nie wybrałam odpowiedniej, oryginalnej i ciekawej. Dziś wpadłam na "Coś/ktoś na każdy miesiąc" i muszę wam powiedzieć, że bardzo spodobał mi się pomysł autorki, więc bardzo chętnie wzięłam udział w zabawie!
"W tym rankingu chodzi o to, aby dopasować książkę, film, osobę do danego miesiąca w roku, w zależności od tematu. Po prostu piszecie co lub kto kojarzy Wam się z danym miesiącem.Aby wziąć udział w zabawie trzeba tylko stworzyć ranking, napisać mi o tym pod postem z rankingiem na dany temat, abym mogła Was dopisać do listy. Miło by było, gdyby ktoś podlinkował obrazek z nazwą zabawy adresem mojego bloga :)"
blog autorki: http://recenzentka-carrie.blogspot.com/
KSIĄŻKA, KTÓRA KOJARZY MI SIĘ...
Ze styczniem to: Igrzyska Śmierci
Nie wiem, czy to dlatego, że wtedy czytałam tą serię, czy dlatego, że cała książka jest utrzymana w trochę smutnym i zimnym nastroju, ale po prostu gdy myślę o "Igrzyskach" od razu myślę o styczniu.
Z lutym to: Szukając Alaski
Kiedy w lutym byłam chora, właśnie ta książka dotrzymywała mi towarzystwa. Jako iż sama smutnie się kończy, a dla mnie zima jest smutną porą roku, to gdy pomyślę o tym mroźnym lutym od razu kojarzy mi się kocyk, ciepła herbatka i Alaska.
Z marcem to: The perks of being a wallflower
Po mimo tego, że książkę czytałam po polsku i wtedy miała ona inny tytuł (dla nie zorientowanych polski tytuł to Charlie) to ten oryginalny bardziej do mnie przemawia (sama okładka też). Ogólnie książka kojarzy mi się z taki budzeniem do życia (?) tak jak w marcu robi to Ziemia, a w książce Charlie.
Z kwietniem to: Tam gdzie śpiewają drzewa
Książka super wciągająca, ale również ciekawa i napisana z pomysłem. Czego więcej chcieć w ten wiosenny kwiecień? Myślę, że książka kojarzy mi się z kwietniem również ze względu na zieloną i wiosenną okładkę :)
Z majem to: Papierowe miasta
W tegorocznym maju (z tego co pamiętam) słońce przygrzało i czasami było bardzo gorąco. Z tym kojarzą mi się wydarzenia w jednej z książek Johna Greena.
Z czerwcem to: Pretty Little Liars
Właśnie wtedy zaczęłam czytać te książki i gdy tylko pomyślę o pierwszej części przypomina mi się mój pierwszy wypad do biblioteki miejskiej gdzie znalazłam tą książkę :)
Od kilku lat co wakacje wracam do tego wspaniałego świata, który kojarzy mi się również z dzieciństwem.Właśnie idealnym miesiącem na to jest lipiec, ponieważ wtedy czujemy, że odpoczywamy od szkoły i jeszcze się nie nudzimy . Dlatego zawsze lipiec będzie kojarzył się mi z HP.
Z sierpniem to: Poradnik pozytywnego myślenia
Książka wprost idealna na sierpień. Leciutka, ciekawa i szybka do przeczytania. Chociaż ja czytałam ją w marcu, to bardziej kojarzy mi się z sierpniem.
Z wrześniem to: Córka dymu i kości
Nie wiem dlaczego, ale jak pomyślałam o tym "szkolnym" miesiącu przed oczami mignęła mi ta okładka i pomyślała, że jednak to prawda. Córka dymu i kości idealnie pasuje mi do września!
Z październikiem to: Tunele
Chociaż sama jeszcze nie jestem do końca przekonana jeśli chodzi o tę serię, to myślę, że w taki październikowy wieczór "Tunele" będą odpowiednią lekturą. Chociaż ja już je przeczytałam to może następne części przeczytam właśnie jesienią?
Z listopadem to: Zanim Umrę
Uwielbiam ta książkę, po mimo tego, że jest taka smutna. Kojarzy mi się z listopadem, gdyż wtedy obchodzimy Święto Zmarłych, a na zewnątrz panuje taki mrok, nie ma jeszcze śniegu, ale widać, że zima nadchodzi.
Z grudniem to: Trafny Wybór
Zgaduję, że książka kojarzy mi się z ostatnim miesiącem roku, gdyż wtedy ją dostałam. Pamiętam święta i te chwile, które z nią spędziłam. Bardzo mi się spodobała i jest jedną z moich ulubionych książek :)
Nareszcie skończyłam. Nie powiem, miałam lekkie zamieszanie z tymi okładkami, ale wszystko jest już okej. Może wam również dane książki kojarzą się, z danym miesiącem?
Pozdrawiam :)
piątek, 9 sierpnia 2013
#[76-78] - "Pretty Little Liars. Bezlitosne. Olśniewające. Rozpalone" - Sara Shepard
Wspomnienie o Tabicie wciąż prześladuje Emily, Arię, Spencer i Hannę. Tajemniczy nadawca SMS-ów w każdej chwili może zdradzić ich sekret. Dziewczyny jednoczą siły w walce z niewidzialnym wrogiem, ale i tak wpadają w zastawiane przez niego pułapki.
Czy tym razem prawda wyjdzie na jaw?
Okładka: miękka
Cena detal.: 34,90 zł
Ilość stron: 349
Wydawnictwo: Otwarte
Wydanie oryginalne: 2011 rok
Wydanie polskie: 2013 rok
Emily, Aria, Spencer i Hanna wpadają w panikę, gdy w Rosewood pojawia się Gayle. Ta wpływowa milionerka ma niejeden powód, by się na nich zemścić. Na dodatek tajemniczy nadawca SMS-ów wciąż wysyła niepokojące wiadomości. Czy dziewczyny znajdą sposób, by wyjść cało z opresji?
Okładka: miękka
Cena detal.: 34,90 zł
Ilość stron:
Wydawnictwo: Otarte
Wydanie oryginalne: 2012 rok
Wydanie w Polsce: 2013 rok
Emily, Aria, Hanna i Spencer wyruszają w wymarzony rejs. Błogie lenistwo, piękne widoki i półnadzy przystojniacy… Wydaje się, że nic nie może zepsuć tej wyprawy.
Kiedy jednak na statku pojawia się tajemnicza pasażerka na gapę, a nadawca SMS-ów znów zaczyna wysyłać pogróżki, dziewczyny wpadają w popłoch. Karaibski sen zmienia się w walkę o przetrwanie…
Okładka: miękka
Cena detal.: 34, 90 zł
Ilość stron: 324
Wydawnictwo: Otwarte
Wydanie oryginalne: 2012 rok
Wydanie w Polsce: 2013 rok
W ostatnim miesiącu miałam okazję przeczytać 12 tomów wspaniałej serii Pretty Little Liars. Niestety jestem już po lekturze ostatniej części, jaka figuruje na polskim rynku i na 13 oraz 14 (ostatni tom) przyjdzie mi jeszcze długo poczekać.
"Nigdy mnie nie znajdziecie. -A."
Po mimo tego, że powoli dochodzimy do końca serii o Kłamczuchach, to w każdej z trzech tych części (a zwłaszcza w 12) Sara Shepard wprowadza coraz to nowe postacie, a razem z nimi nowe intrygi, tajemnice i sekrety. Jeśli wszystko jest zaplanowane i w ostatnim tomie dowiem się odpowiedzi na pytania, które towarzyszą nam od pierwszych stron "Pretty Little Liars. Kłamczuch" (książka rozpoczynająca serię), to myślę, że część 14 będzie miała około 500 stron, jeśli nie więcej. Nie zdziwię się gdy przed premierą ostatniego tomu, autorka wyskoczy nam z informacją o tym, że seria jeszcze się nie kończy i powinniśmy spodziewać się kolejnych części. Po mimo tego, czuję że moje wątpliwości odnośnie pomysłów Sary Shepard powoli się rozwiewają, gdyż coraz więcej wydarzeń oraz nowych bohaterów, okazuję się oryginalna i niespotykana, co pokazuję, że jednak w głowie autorki jest ich jeszcze więcej.
W tych częściach, Spencer, Emily, Aria oraz Hanna, postanawiają wziąć sprawy w swoje ręce (nareszcie) i bardziej zabrać się za zdemaskowanie A. Typy osób są różne, ale dziewczyny zawsze uważają, że ten bohater miał idealny motyw. Nie powiem kilka razy się pomyliły i oczywiście nie wiedzą dalej, kto wysyła im te smsy, ale Kłamczuch potrafią tak bardzo przekonać nas, że czasami nawet ja byłam już w 100 % pewna, że mam do czynienia z A. Po mimo tego, że od dłuższego czasu są zastraszane przez tajemniczego nadawce wiadomości, to dalej słuchają porad A. i nie za dobrze na tym wychodzą. Ja jako czytelniczka, która ma za sobą 12 tych wciągających tomów, muszę powiedzieć, że chodź nie odczułam tego na własnej skórze, to o wiele więcej się nauczyłam.
"Każdy coś ukrywa. -A."
Muszę powiedzieć, że chyba najbardziej z tych trzech części spodobała mi się ostatnia, najświeższa książka tej serii, czyli "Pretty Little Liars. Rozpalone". Jak przystało na wakacje, dziewczyny udały się w rejs statkiem. Dzięki temu świetnie czytało mi się tą część i chyba dlatego wystarczyło kilka godzin, a lektura należała już do pozycji przeczytanych. Wprowadziła mnie w świetny wakacyjny nastrój i ciesze się, że mogłam ją kupić, ponieważ myślę, że okaże się świetna na zimowy wieczór za parę miesięcy. Moje wakacje mijają mi super, i na pewno będę je miło wspominać, to niestety dziewczyny nie będą mogły powiedzieć tego o swoich, które znów zmieniły się w piekło.
Jeśli chodzi o sympatię do głównych bohaterek to muszę powiedzieć, że (tak jak już kiedyś wspominałam) Emily zmieniła się (tak jak każda z nich), ale dzięki temu ją polubiłam i wszystkie wydarzenia związane z nią, czytałam z zaciekawianiem. Można powiedzieć, że ta bohaterka nabrała "barw". Jeśli chodzi o pozostałe Kłamczuchy, to żadna nie zmieniła swojego "miejsca" i pomimo zmian jakie przeszły, to dalej Spencer oraz Aria stoją na 1 miejscu, a Hanna zaraz za nimi. Myślę, że tak samo jak w "Igrzyskach Śmierci" oraz "Harrym Potterze" mam już swoje ulubione pary i będę im kibicować, by każda z Kłamczuch znalazła swoją odpowiednią, drugą polówkę i była z nią szczęśliwa.
"Nie uciekniecie przed prawdę, kłamczuchy. -A."
Myślę, że każdy kto - tak samo jak ja- uwielbia tą serię z niecierpliwością wyczekuję ostatnich tomów i ma nadzieję, że wszystko potoczy się dobrze. Co jak co, ale w tej serii mały "happy endzik" powitam z uśmiechem na twarzy, chociaż trochę też spodziewam się drastycznego zakończenia, ale to się okaże. Wiem, że nie każdy z Was ma okazję do przeczytania tej serii, ale jeśli kiedykolwiek zobaczycie ją na półce w bibliotece, czy u znajomych lub macie trochę kasy na książki to nie zastanawiajcie się i bierzcie serię Pretty Little Liars, ponieważ mogę Wam zagwarantować godziny świetnej zabawy.
MOJA OCENA: 10/10*
*dotyczy każdego tomu
środa, 7 sierpnia 2013
#75 - "Hyperversum" - Cecilia Randall
Okładka: miękka
Ilość stron: 748
Cena (z okładki): 39,90 zł
Wydawnictwo: Esprit
Wydanie oryginalne: 2006 rok
Wydanie w Polsce: 2011
Rodzice ostrzegali cię przed spędzaniem całego wolnego czasu w wirtualnym świecie gier komputerowych? Mieli rację… Sześcioro przyjaciół: Ian, Daniel, Jodie, Martin, Donna i Carl, wskutek tajemniczej burzy przenosi się poprzez zaawansowaną technologicznie grę RPG do XIII-wiecznej Francji. Droga powrotna wydaje się zamknięta na zawsze, zatem muszą szybko nauczyć się, jak przetrwać w średniowiecznym świecie. Tymczasem udaje im się przede wszystkim zyskać nowych wrogów – już drugiego dnia trafiają do więzienia, schwytani przez znanego z okrucieństwa angielskiego szeryfa Jerome’a Derangale’a znanego jako Sans-pitié… A to dopiero początek przygody. Ian, najstarszy z całej grupy, musi przyjąć na siebie rolę opiekuna swoich towarzyszy. Czy jednak uda mu się ustrzec przyjaciół przed niebezpieczeństwami, które na nich czyhają, skoro sam wplątał się w intrygę na najwyższym szczeblu? Oszałamiający świat średniowiecznych turniejów, pościgi i pojedynki na miecze, polowania, dworski przepych, spisek zdrajców korony i niemożliwa miłość… teraz możesz przeżyć to naprawdę.
"Hyperversum. Daj się wciągnąć."
Miałam wiele wątpliwości jeśli chodzi o tą książkę, ponieważ z jednej stron jej opis i recenzję naprawdę zachęcały mnie by ją przeczytać, ale z drugiej jakiś głosik w mojej głowie mówił mi, że czytając tą pozycję będę się strasznie nudzić. Po mimo tego zaryzykowałam i lekturę przeczytałam. Zajęło mi to aż tydzień, ale to chyba ze względu na mój wyjazd, ponieważ teraz myślę, że wiele straciłam czytając tak mało stron tej książki w ciągu dnia.
Akcja od razu rusza do przodu i już na 37 stronie dowiadujemy się, ze nasi bohaterzy nie mają jak wrócić do domu i znajdują się w średniowiecznej Francji. Niestety później jest trochę nudno i spokojnie, więc te strony czytałam z mniejszym entuzjazmem. Gdy byłam już w połowie tej lektury myślałam, że moje obawy się ziściły i naprawdę byłam słabo przekonana co do tej książki, a nawet chciałam ją zostawić i wrócić do niej, gdy lepsze pozycje się już skończą (Byłam na wakacjach, no!). Na szczęście, jakoś nie miałam serca odłożyć "Hyperversum", ponieważ dalej wierzyłam, że jednak zawsze trzeba poznać książkę do końca i później ja oceniać, a gdy się tego jeszcze nie zrobiło, każde uprzedzenie należy zignorować. Dlatego też dalej zagłębiałam się w tym świecie, jaki mogłam poznać dzięki Cecilli Randal.
Teraz uważam, że moja decyzja była jak najbardziej słuszna, ponieważ za kilkanaście stron akcja wreszcie była ciekawa. I po mimo tego, że wcześniej czytaliśmy już o bardzo ważnych i kluczowych wydarzeniach, to te późniejsze wywarły na mnie większe zdziwienie i podekscytowanie. Coraz bardziej zagłębiałam się w książkę, więc ostatnie 200 stron przeczytałam na jednym wdechu i ze smutkiem, który pojawiał się gdy pomyślałam, że książka musi się kiedyś skończyć.
"Hyperversum" bardzo mi się spodobało i wszystkie jakiekolwiek "ale..." zostawiłam dawno za sobą. Chodź książkę skończyłam w niedzielę, to mam wrażenie, że dalej siedzę w tym średniowiecznym świecie, a główni bohaterzy lektury dalej zmagają się, by przetrwać w nieznanej Francji. Myślałam, że powieść okaże się bardziej poważna i skupi się na wydarzeniach historycznych. Nic bardziej mylnego! Już po 100 stronach, da odczuć się tę wspaniała atmosferę, która będzie towarzyszyć nam do końca książki, a nie ma ona nic wspólnego z powagą, wręcz przeciwnie w pewnych momentach nawet na mojej twarzy ukradkiem pojawiał się uśmiech.
"Tym razem jednak nie była to fikcja, lecz przerażająca rzeczywistość, pełna krwi i cierpienia."
Teraz uważam, że moja decyzja była jak najbardziej słuszna, ponieważ za kilkanaście stron akcja wreszcie była ciekawa. I po mimo tego, że wcześniej czytaliśmy już o bardzo ważnych i kluczowych wydarzeniach, to te późniejsze wywarły na mnie większe zdziwienie i podekscytowanie. Coraz bardziej zagłębiałam się w książkę, więc ostatnie 200 stron przeczytałam na jednym wdechu i ze smutkiem, który pojawiał się gdy pomyślałam, że książka musi się kiedyś skończyć.
"Hyperversum" bardzo mi się spodobało i wszystkie jakiekolwiek "ale..." zostawiłam dawno za sobą. Chodź książkę skończyłam w niedzielę, to mam wrażenie, że dalej siedzę w tym średniowiecznym świecie, a główni bohaterzy lektury dalej zmagają się, by przetrwać w nieznanej Francji. Myślałam, że powieść okaże się bardziej poważna i skupi się na wydarzeniach historycznych. Nic bardziej mylnego! Już po 100 stronach, da odczuć się tę wspaniała atmosferę, która będzie towarzyszyć nam do końca książki, a nie ma ona nic wspólnego z powagą, wręcz przeciwnie w pewnych momentach nawet na mojej twarzy ukradkiem pojawiał się uśmiech.
"O ogniu, o wojnie, o naszej przyszłości"
"Hyperversum" okazało się świetna książką, po mimo tego początku, o którym ja już dawno zapomniałam. Dla wszystkich fanów powieści fantastycznych jak najbardziej ją polecam, bo po mimo tego, że wydarzenia dzieją się w XIII-wiecznej Francji, to jak sama autorka nas zapewniała - nie jest to powieść historyczna. Bardzo polubiłam bohaterów oraz cały świat jaki poznałam dzięki tej książce, więc mam nadzieję, że w tak samo jak ja zakochacie się w "Hyperversum". Już dziś nie mogę doczekać się premiery drugiego tomu.
MOJA OCENA: 8/10
Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Esprit.
poniedziałek, 5 sierpnia 2013
#3 - Stosik lipcowo - sierpniowy
Tak jak obiecałam - stosik. Obejmuje on dwa miesiące, ponieważ większość książek zdobyłam na przełomie lipca i sierpnia, więc albo już je przeczytałam, albo mam zamiar przeczytać. Znajdują się tu książki pożyczone, kupione, wypożyczone lub otrzymane od wydawnictwa. Wiele pozycji już poznałam, więc dopiero dziś uświadomiłam sobie jak tego jest dużo, chodź tak naprawdę tego nie odczułam.
Na środku, od góry:
- "Labirynt Kłamstw" -Tessa Gerritsen - pożyczone od koleżanki z klasy.
- "Harry Potter i Zakon Feniksa" - J. K. Rowling - z biblioteki miejskiej.
- "Harry Potter i Czara Ognia" - J. K. Rowling - z biblioteki miejskiej.
- "Harry Potter i Więzień Azkabanu" - J. K. Rowling - z biblioteki miejskiej.
- "Harry Potter i Komnata Tajemnic" - J. K. Rowling - z biblioteki miejskiej.
Od lewej:
- "Hyperversum" - Cecilia Randall - od wydawnictw Esprit
- "Bling Ring" - Nancy Jo Sales - własny zakup (32 zł; Media Markt)
- "Pretty Little Liars. Rozpalone" - Sara Shepard - własny zakup (34,90 zł; Empik)
Od Prawej:
- "Intruz" - Stephenie Meyer - własny zakup (10,99 zł; Lidl)
- "I nie było już nikogo" - Agata Christie - własny zakup (10,99 zł; Lidl)
Ebooki:
- "Pretty Little Liars. Olśniewające" - Sara Shepard
I to by było na tyle. Zdaje się, ze dużo, a jednak mało. Za tydzień planuję wypad do biblioteki miejskiej, więc jeśli wypożyczę dużo książek to zrobię oddzielny, biblioteczny stosik. Jeśli nie, to moich zdobyczy możecie spodziewać się w miesięcznym stosiku dopiero pod koniec sierpnia lub na początek września.
Gdy robiłam to zdjęcie, "Hyperversum" było w fazie czytania (można zobaczyć nawet wystającą zakładkę). Natomiast teraz książkę mogę zaliczyć już do przeczytanych, a że chciałabym zachować między postami określoną liczbę czasu to recenzji (która się pisze) spodziewajcie się w środę.
Pozdrawiam.
sobota, 3 sierpnia 2013
#6 - Podsumowanie miesiąca: lipiec
Witajcie :)
Wybaczcie, że posta dodaje z małym poślizgiem, ale jak już czytaliście w poprzedniej notce, byłam na wakacjach. Dalej nie mogę uwierzyć, że za nami już miesiąc tego błogiego wypoczunku! Niestety przy następnej takiej notce, będziemy już witać się ze szkołą, ale nie ma co być smutnym, jeszcze cały miesiąc leniuchowania :)
Jeśli chodzi o lipiec, to był wspaniałym miesiącem, jeśli chodzi o czytanie i kupowanie książek, ale również o moje samopoczucie. Wiem, że będę miło wspominać pierwszą część wakacji oraz postaram się, by druga była taka sama!
W tym miesiącu znów pobiłam swój rekord i przeczytałam 17 książek:
-"Pretty Little Liars .Zepsute" - Sara Shepard
-"Pretty Little Liars. Zebójcze" - Sara Shepard
-"Buszujący w zbożu" - J. D. Salinger
-"Ty, ja i fejs" - Jay Asher & Carolyn Mackler
-"Pretty Little Liars. Bez serca" - Sara Shepard
-"Dziennik Bulimiczki" - Brigette Kolloch & Elisabeth Zoller
-"Bling Ring" - Nancy Jo Sales
-"Pretty Little Liars. Pożądane. " - Sara Shepard
-"Pretty Little Liars. Uwikłane. " - Sara Shepard
-"Pretty Little Liars. Bezlitosne. " - Sara Shepard
-"Tunele" - Roderick Gordon & Brian Williams
-"Harry Potter i Kamień Filozoficzny" - J. K Rowiling
-"Zwiadowcy. Płonący Most" - John Flanagan
-"Harry Potter i Komnata Tajemnic" - J. K. Rowling
-"Harry Potter i Więzień Azkabanu" - J. K Rowling
-"Harry Potter i Czara Ognia" - J. K. Rowling
-"Harry Potter i Zakon Feniksa" - J. K. Rowling
W sumie przeczytałam aż 7260 stron, co wychodzi ok. 235 stron na dzień. Jestem z siebie taka dumna!:)
Najbardziej spodobały mi się: Pretty Little Liars 5-10; HP 1-5; Ty, ja i fejs;
Najbardziej zawiodłam się na: Bling Ring; Zwiadowcy
Najszybciej czytało mi się: PLL 5-10; HP 1-5
Jeśli chodzi o moje założenia, to muszę powiedzieć, że nie ze wszystkich się wywiązałam, ale na to mam jeszcze cały miesiąc, by wszystko to uporządkować przed powrotem do szkoły. Małe podsumowanie:
- Komentarze na waszych blogach. Och, tu jestem z siebie zadowolona, ponieważ bardzo bardzo się starałam i myślę, że każdy z was widział u mnie przynajmniej jeden komentarz w tym miesiącu (a może i więcej), ale się nie martwcie - niedługo będzie ich więcej :)
- Przeczytać okrągłą liczbę książek. No tu już nie jestem tak zachwycona, ponieważ marzyło mi się, by przeczytać w tym miesiącu 20 książek, 3 zabrakło, ale mam nadzieję, że jakoś w sierpniu mi się uda :)
- Wrócić do Hogwartu, Panem etc. Jak widzicie, tu jestem w połowie, ponieważ na razie czytam HP. Myślę, że w sierpniu sięgnę po Igrzyska i ten podpunkt, będę mogła zakreślić na zielono :)
- Rozkręcić bloga i fan page. Tu muszę powiedzieć, że nie za bardzo się postarałam. FP lubi tylko 18 osób, a przybylo mi 3 obserwatorów. Trzeba to zmienić :)
- Pod koniec sierpnia, napisać 100 recenzje. Ojojo, tu podchodziłam pozytywnie - kiedy dodawałam po 4 recenzje tygodniowo. Teraz zastój związany z wyjazdem, ale mam nadzieję, że jakoś, jakoś to spełnię :) Tak na marginesie, teraz piszę już 101 notkę, więc myślę, że będzie dobrze.
- Napisać do wydawnictwa. No tu mogę być z siebie dumna, bo napisałam aż do 3, jedno mi odpowiedziało i to pozytywnie, więc tylko się cieszyć. Otrzymałam już nawet jeden egzemplarz do zrecenzowania, a jego recenzja ukaże się na dniach :) Tak bardzo bałam się tego punktu, a to chyba jedyny, z którego wywiązałam się w 100 %.
- Najpierw książka, później film. Tego nie było w moich założeniach miesiące temu, lecz po prostu tak "zawaliłam" to wyzwanie, że w tym miesiącu nie dodałam żadnej notki z recenzją filmu i książki. Muszę postarać się bardziej w sierpniu.
Jeśli chodzi o książki, które dostałam lub kupiłam, to muszę wam powiedzieć, że jest ich dość dużo w porównaniu z wcześniejszymi miesiącami i postanowiłam dodać stosik lipcowy :) On również ukaże się na dniach.
A teraz podsumowanie wyjazdu od strony książkowej. W Krynicy byłam od wtorku do dziś (wróciłam może 30 minut temu). Było całkiem sympatycznie i myślę, że będę miło wspominać to miejsce, jak i czas, który tam spędziłam. Jechałam do celu ok. 6 h i w tym czasie przeczytałam 200 stron. Jak już czytaliście na moim fanpagu, skończyłam wtedy "Harry'ego Pottera i Zakon Feniksa" (a miało być na plażę...), ale "na wszelki wypadek" wzięłam również 6 część HP. Na drugi dzień udałam się do Gdańska i kupiłam - "Pretty Little Liars. Rozpalone", czyli dwunastą, najświeższą część tej serii, jak figuruje na polskim rynku. Kolejne dwa dni - plaża i smażenie się przez cały dzień z książką ("Harry Potter i Książe Półkrwi"). Ogólnie spodziewałam się braku czasu na czytanie (i w sumie tak było), ale dzięki plażom i nocnym czytaniem wczoraj ukończyłam 6 część HP, oraz przeczytałam 250 stron Hyperversum. Piękne wyniki!
Jako iż na wakacjach miałam internet z komórki i musiałam przesyłane MB "rozłożyć" na 5 dni, bym mogła codziennie mieć dostęp do sieci na 15 min. Niestety tyle czasu nie starczało mi na skomentowanie wszystkich blogów (tylko na niektórych pojawiły się moje komentarze) , więc dziś/jutro postaram się nadrobić moje zaległości. Jeśli was ominę - pisać!
Teraz kilka słów o samej Krynicy Morskiej i mojej wizyty w Gdańsku. W tym pierwszym miejscu spędziłam 4 dni i tak na prawdę powiem, że nie jestem rozczarowana - bo niczego się nie spodziewałam, ale miejsce ogólnie rzecz biorąc było czyste więc nawet mi się spodobało. Od strony książkowej powiem, że byłam zachwycona. Widziałam jedną bibliotekę z pięknym, wielkim czerwonym napisem, że tu można wypożyczać książki. Fakt, tłumów tam nie było, a ja musiałam się powstrzymywać by tam nie zachodzić. Droga do plaży wiodła przez ulice, gdzie pełno było budek, namiotów z pamiątkami, jedzeniem oraz innymi rozrywkami. Ale miłym zaskoczeniem było to, że co trzy, cztery wielkie namioty widziało się taki gdzie sprzedawano książki. Nie kupiłam nic, bo nowości było bardzo mało (a to zazwyczaj jest na mojej liście "must read"), a nie chciałam "zapychać sobie kolejki" pozycjami, których nigdy na oczy nie widziałam. Zaskoczeniem, a jednocześnie "smutkiem" było to, że znalazłam "Córkę dymu i kości" za 14,99 zł, gdzie ja w Empiku, cztery miesiące wcześniej kupiłam za prawie 40 zł.
O wizycie w Gdański "rozpisałam się" na fp, więc tu już króciutko. Zachodziłam do gdańskiego Matrasa, oraz Empika. Na tym pierwszym się zawiodłam. Za mało miejsca i nowości. W tym drugim czułam się jak w raju i nie chciałam wychodzić. Kupiłam tam "Pretty Little Liars. Rozpalone" za 34,90 zł.
Zachwycona jestem jeszcze z tego, że chyba wreszcie wyleczyłam się z choroby lokomocyjnej i w samochodzie przeczytałam w sumie około 500 stron ;)
Już naprawdę się rozpisałam, ale połowę tego posta napisałam przed wyjazdem i było to dobrym rozwiązaniem. Na dniach stosik, oraz recenzja "Hyperversum". Nie wiecie jak bardzo się stęskniłam za pisaniem recenzji oraz postów dla was, jednak jestem uzależniona od blogowania ;)
Pozdrawiam.
Wybaczcie, że posta dodaje z małym poślizgiem, ale jak już czytaliście w poprzedniej notce, byłam na wakacjach. Dalej nie mogę uwierzyć, że za nami już miesiąc tego błogiego wypoczunku! Niestety przy następnej takiej notce, będziemy już witać się ze szkołą, ale nie ma co być smutnym, jeszcze cały miesiąc leniuchowania :)
Jeśli chodzi o lipiec, to był wspaniałym miesiącem, jeśli chodzi o czytanie i kupowanie książek, ale również o moje samopoczucie. Wiem, że będę miło wspominać pierwszą część wakacji oraz postaram się, by druga była taka sama!
W tym miesiącu znów pobiłam swój rekord i przeczytałam 17 książek:
-"Pretty Little Liars .Zepsute" - Sara Shepard
-"Pretty Little Liars. Zebójcze" - Sara Shepard
-"Buszujący w zbożu" - J. D. Salinger
-"Ty, ja i fejs" - Jay Asher & Carolyn Mackler
-"Pretty Little Liars. Bez serca" - Sara Shepard
-"Dziennik Bulimiczki" - Brigette Kolloch & Elisabeth Zoller
-"Bling Ring" - Nancy Jo Sales
-"Pretty Little Liars. Pożądane. " - Sara Shepard
-"Pretty Little Liars. Uwikłane. " - Sara Shepard
-"Pretty Little Liars. Bezlitosne. " - Sara Shepard
-"Tunele" - Roderick Gordon & Brian Williams
-"Harry Potter i Kamień Filozoficzny" - J. K Rowiling
-"Zwiadowcy. Płonący Most" - John Flanagan
-"Harry Potter i Komnata Tajemnic" - J. K. Rowling
-"Harry Potter i Więzień Azkabanu" - J. K Rowling
-"Harry Potter i Czara Ognia" - J. K. Rowling
-"Harry Potter i Zakon Feniksa" - J. K. Rowling
W sumie przeczytałam aż 7260 stron, co wychodzi ok. 235 stron na dzień. Jestem z siebie taka dumna!:)
Najbardziej spodobały mi się: Pretty Little Liars 5-10; HP 1-5; Ty, ja i fejs;
Najbardziej zawiodłam się na: Bling Ring; Zwiadowcy
Najszybciej czytało mi się: PLL 5-10; HP 1-5
Jeśli chodzi o moje założenia, to muszę powiedzieć, że nie ze wszystkich się wywiązałam, ale na to mam jeszcze cały miesiąc, by wszystko to uporządkować przed powrotem do szkoły. Małe podsumowanie:
- Komentarze na waszych blogach. Och, tu jestem z siebie zadowolona, ponieważ bardzo bardzo się starałam i myślę, że każdy z was widział u mnie przynajmniej jeden komentarz w tym miesiącu (a może i więcej), ale się nie martwcie - niedługo będzie ich więcej :)
- Przeczytać okrągłą liczbę książek. No tu już nie jestem tak zachwycona, ponieważ marzyło mi się, by przeczytać w tym miesiącu 20 książek, 3 zabrakło, ale mam nadzieję, że jakoś w sierpniu mi się uda :)
- Wrócić do Hogwartu, Panem etc. Jak widzicie, tu jestem w połowie, ponieważ na razie czytam HP. Myślę, że w sierpniu sięgnę po Igrzyska i ten podpunkt, będę mogła zakreślić na zielono :)
- Rozkręcić bloga i fan page. Tu muszę powiedzieć, że nie za bardzo się postarałam. FP lubi tylko 18 osób, a przybylo mi 3 obserwatorów. Trzeba to zmienić :)
- Pod koniec sierpnia, napisać 100 recenzje. Ojojo, tu podchodziłam pozytywnie - kiedy dodawałam po 4 recenzje tygodniowo. Teraz zastój związany z wyjazdem, ale mam nadzieję, że jakoś, jakoś to spełnię :) Tak na marginesie, teraz piszę już 101 notkę, więc myślę, że będzie dobrze.
- Napisać do wydawnictwa. No tu mogę być z siebie dumna, bo napisałam aż do 3, jedno mi odpowiedziało i to pozytywnie, więc tylko się cieszyć. Otrzymałam już nawet jeden egzemplarz do zrecenzowania, a jego recenzja ukaże się na dniach :) Tak bardzo bałam się tego punktu, a to chyba jedyny, z którego wywiązałam się w 100 %.
- Najpierw książka, później film. Tego nie było w moich założeniach miesiące temu, lecz po prostu tak "zawaliłam" to wyzwanie, że w tym miesiącu nie dodałam żadnej notki z recenzją filmu i książki. Muszę postarać się bardziej w sierpniu.
Jeśli chodzi o książki, które dostałam lub kupiłam, to muszę wam powiedzieć, że jest ich dość dużo w porównaniu z wcześniejszymi miesiącami i postanowiłam dodać stosik lipcowy :) On również ukaże się na dniach.
A teraz podsumowanie wyjazdu od strony książkowej. W Krynicy byłam od wtorku do dziś (wróciłam może 30 minut temu). Było całkiem sympatycznie i myślę, że będę miło wspominać to miejsce, jak i czas, który tam spędziłam. Jechałam do celu ok. 6 h i w tym czasie przeczytałam 200 stron. Jak już czytaliście na moim fanpagu, skończyłam wtedy "Harry'ego Pottera i Zakon Feniksa" (a miało być na plażę...), ale "na wszelki wypadek" wzięłam również 6 część HP. Na drugi dzień udałam się do Gdańska i kupiłam - "Pretty Little Liars. Rozpalone", czyli dwunastą, najświeższą część tej serii, jak figuruje na polskim rynku. Kolejne dwa dni - plaża i smażenie się przez cały dzień z książką ("Harry Potter i Książe Półkrwi"). Ogólnie spodziewałam się braku czasu na czytanie (i w sumie tak było), ale dzięki plażom i nocnym czytaniem wczoraj ukończyłam 6 część HP, oraz przeczytałam 250 stron Hyperversum. Piękne wyniki!
Jako iż na wakacjach miałam internet z komórki i musiałam przesyłane MB "rozłożyć" na 5 dni, bym mogła codziennie mieć dostęp do sieci na 15 min. Niestety tyle czasu nie starczało mi na skomentowanie wszystkich blogów (tylko na niektórych pojawiły się moje komentarze) , więc dziś/jutro postaram się nadrobić moje zaległości. Jeśli was ominę - pisać!
Teraz kilka słów o samej Krynicy Morskiej i mojej wizyty w Gdańsku. W tym pierwszym miejscu spędziłam 4 dni i tak na prawdę powiem, że nie jestem rozczarowana - bo niczego się nie spodziewałam, ale miejsce ogólnie rzecz biorąc było czyste więc nawet mi się spodobało. Od strony książkowej powiem, że byłam zachwycona. Widziałam jedną bibliotekę z pięknym, wielkim czerwonym napisem, że tu można wypożyczać książki. Fakt, tłumów tam nie było, a ja musiałam się powstrzymywać by tam nie zachodzić. Droga do plaży wiodła przez ulice, gdzie pełno było budek, namiotów z pamiątkami, jedzeniem oraz innymi rozrywkami. Ale miłym zaskoczeniem było to, że co trzy, cztery wielkie namioty widziało się taki gdzie sprzedawano książki. Nie kupiłam nic, bo nowości było bardzo mało (a to zazwyczaj jest na mojej liście "must read"), a nie chciałam "zapychać sobie kolejki" pozycjami, których nigdy na oczy nie widziałam. Zaskoczeniem, a jednocześnie "smutkiem" było to, że znalazłam "Córkę dymu i kości" za 14,99 zł, gdzie ja w Empiku, cztery miesiące wcześniej kupiłam za prawie 40 zł.
O wizycie w Gdański "rozpisałam się" na fp, więc tu już króciutko. Zachodziłam do gdańskiego Matrasa, oraz Empika. Na tym pierwszym się zawiodłam. Za mało miejsca i nowości. W tym drugim czułam się jak w raju i nie chciałam wychodzić. Kupiłam tam "Pretty Little Liars. Rozpalone" za 34,90 zł.
Zachwycona jestem jeszcze z tego, że chyba wreszcie wyleczyłam się z choroby lokomocyjnej i w samochodzie przeczytałam w sumie około 500 stron ;)
Już naprawdę się rozpisałam, ale połowę tego posta napisałam przed wyjazdem i było to dobrym rozwiązaniem. Na dniach stosik, oraz recenzja "Hyperversum". Nie wiecie jak bardzo się stęskniłam za pisaniem recenzji oraz postów dla was, jednak jestem uzależniona od blogowania ;)
Pozdrawiam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Za szablon serdecznie dziękuję Krystianowi :D

























