Okładka: twarda
Ilość stron: 949
Cena: 49 zł
Cena: 49 zł
Wydawnictwo: Media Rodzina
Wydanie oryginalne: 2003 rok
Wydanie w Polsce: 2004 rok
W książce "Harry Potter i Zakon Feniksa" głównego bohatera znów czeka kolejny, tym razem piąty, magiczny rok w szkole Hogwart. Niestety, wakacje nie są tak nudne jak przewidywał, a w szkole panoszy się najgorsza nauczycielka obrony przed czarną magią - Dolores Umbridge. Harry razem z przyjaciółmi postanawia stawiać się jej rządom, organizując potajemne spotkania Gwardii Dumbledora, zaś sam musi stawić czoło powrotowi Lorda Voldemorta.
Kiedyś zaczęłam recenzować dla was każdy tom mojej ulubionej sagi, czyli Harry'ego Pottera. Niestety ze względu na brak czasu, nawał innych książek do zrecenzowania, poprzestałam na "Harry Potter i Czara Ognia". Dziś powracam do was z kolejną recenzją. Wiem, że ci, którzy uwielbiają sagę o młodym czarodzieju 5. część mają już dawno za sobą; natomiast te osoby, które "walczą" z magią i uważają, że cała seria Harry'ego Pottera jest nudna, nigdy nie przeczytają tej książki, dlatego w całej recenzji mogą pojawić się spojlery. Jeśli więc nie zaliczasz się do wyżej wymienionych grup i Twój przypadek jest wyjątkowy, nie czytaj dalej.
Piąty tom, wydany przez J.K.Rowling, jest najdłuższy z całej serii, przez co dla mnie najlepszy. W porównaniu z pierwszą częścią, gołym okiem można zauważyć, że autorka o wiele lepiej pisze oraz wymyśla nowe, coraz to wspanialsze historie, które czynią jej książki magicznymi. Nie muszę chyba mówić, że chociaż książkę czytałam kilka (kilkanaście?) razy, to za każdym razem tak samo się wciągnęłam, tak samo przeżywałam wydarzenia oraz śmierć bohaterów, jak wtedy, gdy miałam te siedem czy osiem lat.
" - Już się nie zobaczymy! - pożegnał Umbridge Fred, przekładając nogę przez miotłę. - Masz to jak w banku! I nie musisz do nas pisać! - dodał George, dosiadając swojej miotły."
Jeśli miałabym napisać co podobało mi się w tym tomie, odpowiedź byłaby krótka - wszystko. Jednak pewne wydarzenia, pomysły bohaterów, jak i samej J.K.Rowling, w sposób szczególny podbiły moje serce, dlatego postanowiłam je tu dla was wypisać. Gwardia Dumbledora - sama na miejscu uczniów z Hogwartu uczestniczyłabym w potajemnych lekcjach obrony przed czarną magią. Pomimo tego, że należę do wielkiej grupy osób, które nienawidzą Umbridge, to dzięki jej postawie oraz zasadom (kreowanym głownie przez ministerstwo), mogliśmy być świadkami potajemnych spotkań Harry'ego, Hermiony, Rona oraz innych uczestników "buntu". Grimmauld Place 12 - nareszcie coś innego niż Nora. Po mimo wyglądu i zaniedbania jakie tam panowało, bardzo polubiłam to miejsce i chyba tak jak Harry, czasami czułam się tam jak w domu. Spodobała mi się jeszcze sytuacja z Graupem oraz ucieczka Freda i Georga.
Teraz przejdę do postaci, która nie zdążyła się pojawić, a ja ją od razu pokochałam. Wspominam oczywiście o Lunie. Bardzo podobało mi się to, że Luna nie patrzyła na innych i była tym kim chciała być. Szkoda, że pojawiła się dopiero w piątej części, ponieważ bardzo chętnie poczytałabym o narglach we wcześniejszych tomach. Dla mnie Luna okazała się świetną, ciekawą postacią, i choć często była niemiło komentowana przez innych bohaterów to zaintrygowała mnie jej pewność siebie. W sumie, każdy z nas ma w sobie coś z Pomyluny...
Jak wspominałam na początku, wiele z was zapewne sięgnęło już nie raz po tę książkę, dlatego jedynie mogę zachęcić was do ponownego przeczytania. Natomiast mam chociaż nadzieję, że kogokolwiek namówiłam do tego, by przeczytał chociaż pierwszą część, lub by zmienił swoje zdanie odnośnie tej sagi.
MOJA OCENA: 10/10
(Natomiast jedyną rzeczą jaką nigdy nie wybaczę Rowling jest zabicie Syriusza)

Moja ulubiona część z całej serii <3
OdpowiedzUsuńTak, faktycznie każdy ma w sobie coś z Luny :) No i ekranizacja tej części też wypadła świetnie mimo paru pominięć i zmian. Mam dla Ciebie ciekawostkę jeśli jeszcze o tym nie słyszałaś - Luna (ta filmowa) postanowiła sama tworzyć dla siebie biżuterię specjalnie na potrzeby tej postaci, a stara różowa landryna im bardziej rosła w siłę, tym więcej miała na sobie tego różowego paskudztwa :) Miłego dnia :)
A właśnie, miałam napisać coś o ekranizacji :x
UsuńO Lunie nie wiedziałam, pamiętam tylko to, że aktorka bardzo chciała dostać tą role, a J. K. Rowling jej to obiecała jeśli wyjdzie z anoreksji ;)
Pozdrawiam i również miłego :3
Kocham, kocham, kocham całą serię! :)
OdpowiedzUsuńJedyną postacią, której szczerze nienawidzę jest Cho, od początku jej nie lubiłam i to się chyba nigdy nie zmieni. Jeśli chodzi o śmierć Syriusza, to ja wybaczam to Rowling, w ten właśnie sposób pokazała jak bardzo „realną” serię w magicznym świecie stworzyła, bo przecież każdy z nas w każdej chwili może umrzeć.... Mam nadzieję, że przed końcem wakacji uda mi się znaleźć czas żeby przeczytać „Czarę ognia”. :)
Ja kiedyś bardzo lubiłam paring Cho&Harry, ale to było przed Księciem Półkrwi, kiedy Rowling daje nam to "zapewnienie", że jednak Harry może być z Ginny. Więc zawsze Cho wygra z Ginny ;)
UsuńNo wiem, pokazała również to jak umarł Dumbledor, ale jednak dla mnie Syriusz był takim "zwariowanym" ojcem chrzestnym dla Harry'ego i bardzo go polubiłam. Oj, ja nie wiem jak to robisz, ale gdy ja tylko przeczytałam Kamień Filozoficzny to jedyne książki jakie chciałam czytać był Potter XD i nie mogłam się powstrzymać ;p
Pozdrawiam
Ble! xD taka zaganiana jestem i wyszło, że Cho wygra z Ginny. Oczywiście odwrotnie, Ginny wygrywa! <3
UsuńEch... Ja przeczytałam tylko pierwszą część, która bardzo mi się spodobała. Niestety mam za sobą wszystkie odcinki filmu, i wiem mniej więcej co się wydarzy w każdej z książek o "Harrym Potterze". Chętnie powiedziałabym, że też lubię Lunę, ale znam ją tylko z filmu. Aż wstyd się przyznać ;)
OdpowiedzUsuńPrzeczytałaś "Zakon Feniksa" kilka razy? Ooo...
Pozdrawiam serdecznie : uradosnejwariatki.blogspot.com
Przepraszam za spam. Nie zauważyłam... :/
UsuńOj nie martw się. Ja obejrzałam wszytstkie dostępne części kiedy byłam dzieckiem (tak chyba do 5), ale na 2 część Insygni również poszłam bez przeczytanej wcześniej książki. Pomimo tego, później było mi tak smutno że to już koniec i zaczęłam czytać, świetnie się przy tym bawiąc ;)
UsuńTobie też to radzę. Spoko, nic się nie stało (z tym spamem) ;)
Pozdrawiam
Tak jak Ty (i zapewne miliony innych) przeczytałam każdą książkę HP po kilka razy, a nawet kilkanaście razy! Dawniej potrafiłam rozdziały po kolei mówić :) Za każdym razem są momenty, które bawią mnie tak samo. Czasem nawet śmieję się z nowych (ale na tych samych płacze, wiesz na których). Moment ucieczki Freda i Georga kocham! Zresztą uwielbiam te postacie (w filmie też są świetne, bliźniacy Phelps grają rewelacyjnie) :)
OdpowiedzUsuńHarry Potter to magia sama w sobie, świat w którym zawsze znajdę ukojenie od problemów codziennego świata :) I za to jestem wdzięczna Rowling. Dała mi cudowne dzieciństwo :)
Ja po ostatnich wakacjach gdy przeczytałam książki 5 razy, potrafiłam powiedzieć jaka scena jest na jakiej stronie i kiedy co będzie ;) I teraz było super, bo czułam się jakbym czytała książkę pierwszy raz, bo to wszystko się pozapominało, a fajnie jest "odświeżyć" ten wspaniały świat! Dla mnie w filmie nie podobało się to, że od razu po tej ucieczce Harry zobaczył jak podobno męczą Syriusza i wtedy nie mogłam się uśmiechać, bo tu taka smutna scena od razu ;c
UsuńDla mnie Rowling dała świetne, magiczne dzieciństwo i nie tylko. Mam 15 lat i dalej zachwycam się Hogwartem :3
Pozdrawiam
O tak, Syriusza to i ja jej nie wybaczę! Mój ulubiony bohater i wpadł za zasłonę :X
OdpowiedzUsuńChociaż żeby ciało było i pogrzeb, co nie? A nie tu nie widu, nie słychu i nie ma :c
UsuńPozdrawiam
Zakon Feniksa jest moją ulubioną częścią :) Najpierw Grimmauld Place, a później Gwardia :3 I jeszcze dłuuugość <33 Żałuję tylko, że wcześniej nie zabrałam się za Harry'ego :(
OdpowiedzUsuńMoją jest chyba Książę Półkrwi. Mówię "chyba" bo kocham każdą część i przy każdej świetnie się bawię ;) Ważne, że siegnęłaś ;D
UsuńPozdrawiam
Sięgnę jeszcze nie raz ;D
UsuńOczywiscie czytałam, lubie tą cześć szczególnie za Gwariee Dumbledora :)
OdpowiedzUsuńDla mnie te spotkania były świetnym pomysłem, chwała Hermionie! Zwłaszcza podobało mi się to pierwsze, w gospodzie pod Świńskim Łbem. Świetne przedstawione w filmie i w książce :3
UsuńPozdrawiam
Masz racje! :)
UsuńJestem w zdecydowanej mniejszości, ale mojej trwałej niechęci do Pottera już się nie da wyleczyć :D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie
Oj no szkoda. Ale każdy ma inny gust ;)
UsuńPozdrawiam
Kocham, uwielbiam, ubóstwiam i wielbię <3
OdpowiedzUsuńBardzo dobra recenzja c: