sobota, 30 maja 2015

PRZEDPREMIEROWO: #149 - "Przebaczenie" - Lawrence Osborne

5 komentarzy:


Tytuł: Przebaczenie
Autor: Lawrence Osborne 
Cena detal.: 39,90 zł 
Ilość stron: 318
Wydawnictwo: Znak literanova 
Wydanie oryginalne: 2012 rok
Wydanie polskie: 3 czerwca 2015 rok





Jak dobrze wiecie nie sięgam chętnie po kryminały. Może to z przyzwyczajenie, może z tego, iż nie słyszę o dość dobrych książkach z tego gatunku. Sama nie wiem. Jednak czasami wpadnie mi w ręce jakiś kryminał i wtedy z wielką nadziejami, ale i z obawami, poznaję daną pozycję. Bardzo podobnie było w przypadku Przebaczenia, opis z okładki mnie zaintrygował, okładka zaciekawiła, a tytuł lekko rozczarował, jednak chciałam poznać debiut Larence Osborna i przekonać się czy poradził sobie z napisaniem pierwszej książki. 

Noc, pogrążone w mroku pustkowie, wyboista, niemal dzika droga. David i Jo, angielskie małżeństwo, jadą na przyjęcie, organizowane przez znajomych w rezydencji położonej na środku marokańskiej pustyni. Kilka wypitych drinków i kłótnia, do której dochodzi między nimi, sprawiają, że David traci koncentrację. Nie może w porę zahamować, gdy na drodze pojawia się dwójka ludzi. Jeden z młodych mężczyzn ginie na miejscu. Kiedy para dociera do celu swojej podróży, przyjęcie trwa. Ciało mężczyzny zostaje ukryte na tyłach domu do przyjazdu policji. Ustosunkowani gospodarze mają pomóc w zatuszowaniu sprawy. Lokalna społeczność, już wcześniej zbulwersowana zachowaniem zblazowanego towarzystwa, przestaje jednak z pokorą i milczeniem akceptować obecność europejskich turystów.

Moje pierwsze odczucia po zobaczeniu tej książki były bardzo pozytywne. Co tak bardzo skradło moje serce? Okładka. Chociaż jest bardzo minimalistyczna i taka prosta, to jednak naprawdę przypadła mi do gustu. Chyba idealnie oddaj to co książka zawiera w środku - jest zwykła i niczym nie wyróżniająca się jak biała część okładki, lecz chwilami zaskakuje czytelnika i pokazuje, iż ma w sobie to coś, co symbolizują czerwono-szare wzory po bokach. 

"Miał wrażenie, że ktoś go obserwuje, że ktoś liczy uderzenie jego serca" 

Jak już pisałam - opis naprawdę mnie zaintrygował. Oczekiwałam czegoś co wyróżni tę książkę pośród innych kryminałów, ale i również zapadnie mi na długo w pamięci jako udany debiut. Niestety było trochę inaczej. Przebaczenie okazało się dobrą książką, jednak nie bardzo wybitną. Brzmi znajomo? Nie raz spotkałam się z podobnymi debiutami, które po prostu nie szokowały, ani nie ciekawiły czytelnika. Dzieło Pana Osborna wrzucę do worka tych samych książek, którym tak naprawdę nie można nic zarzucić, ale i również nie można nic w nich pochwalić. 

Sami bohaterowie mieli swoje wzloty i upadki. Chwilami mnie denerwowali, innymi byli po prostu neutralni. Jednak, moim zdaniem, autor dobrze ich wykreował. Bardzo realistycznie ukazał to jak człowiek zachowuje się w tragicznych wydarzeniach, jaka jest jego natura oraz to jak wtedy się czuję. Chwilami naprawdę współczułam bohaterom i bardzo chciałam poznać to jak wyjdą z tej trudnej sytuacji. Były to chyba jedyne dobre momenty tej książki.

Styl pisania autora nie jest jakiś wybitny, ale też nie mam mu nic do zarzucenia. Jak cała książka jest po prostu dobry. Szczerze powiedziawszy nie odczuwałam, iż jest to debiut, jak zdarzało mi się to dość często podczas czytania innych książek. 

Jeśli szukacie zaskakujących kryminałów, niestety ten muszę Wam odradzić. Jest po prostu dobry, z dobrą fabułą, bohaterami, wydarzeniami, jednak brakuje mu trochę, aby dopisać "bardzo". Myślę, że debiut Lawrence Osborna nie jest porażką i mam nadzieję, że jeśli będę miała możliwość przeczytania kolejnych dzieł tego autor, nie zostanę zawiedziona. Osobiście spodziewałam się czegoś lepszego, jednak nie zdziwiłam się tak bardzo kiedy poznałam już całą książkę. Liczę, iż w swojej dalszej przygodzie z pisarstwem, Pan Osborne, rozwinie skrzydła i tym razem bardziej mnie zaskoczy. 


MOJA OCENA: 6/10 


Za książkę dziękuję wydawnictwu Znak. 

wtorek, 26 maja 2015

#[147-148] - "Uczta dla wron. Cienie śmierci." oraz "Uczta dla wron. Sieć spisków" - George R. R. Martin

3 komentarze:

Tytuł: Uczta dla wron. Cienie śmierci
Autor: George R.R. Martin
Okładka: miękka
Ilość stron: 476
Cena detal.: 49 zł
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Wydanie oryginalne: 2005 rok
Wydanie polskie: 2006 rok




Tytuł: Uczta dla wron. Sieć Spisków
Autor: George R.R. Martin
Okładka: miękka
Ilość stron: 422
Cena detal.: 49 zł
Wydawnictw: Zysk i S-ka
Wydanie oryginalne: 2005 rok
Wydanie polskie: 2006 rok






Kolejne tomy Pieśni Lodu i Ognia za mną. Jestem naprawdę pod wrażeniem tego, iż jest to tak wspaniale napisana saga. Jest mi niezmiernie przykro, iż powoli zbliżam się do końca tomów, które zostały wydane. Myślę, że czytając moją recenzję Nawałnicy Mieczy zapewne zostaliście zachęceni do sięgnięcia po tę sagę. Jeśli jednak jakimś sposobem nadal macie jakiekolwiek wątpliwości odnośnie historii Westeros i toczącej się tam gry o tron, przeczytajcie również i tę rekomendację.

Po stuleciu ciągłych wojen oraz zdrad siedem osłabionych potęg dzielących władzę nad krainą zawarło ze sobą rozejm. Tak mogłoby się tylko wydawać. Młody król nie daje sobie rady z władaniem królestwem, a więc władzę w Królewskiej Przystani obejmuje Cersei. Młodzi Starkowie rozproszyli się po całym królestwie, a śmierć najstarszego z nich złamała kręgosłup buntowi północy. Brienne szuka Sansy, aby ochronić ją przed gniewem królowej. Martellowie z Dorne szukają zemsty za zabicie swych krewniaków, a dziedzic króla Balona z Żelaznych Wysp, Euron Wronie Oko, jest najstraszliwszym piratem jaki kiedykolwiek pływał po morzach. Na uczcie dla wron jest wielu gości, ale tylko nieliczni ujdą z niej z życiem...

Obie części Uczty dla wron nadal trzymają poziom poprzednich części. Tak samo wciągają czytelnika w niezwykły, wykreowany przez Georga R.R.Martina, świat. Większość wydarzeń mocno mnie zaskoczyła, chociaż tak jak w przypadku poprzedniego tomu, wiedziałam że nastąpią. Jest to wielkim plusem całej sagi, ponieważ pozwala mi to przeżywać historię na nowo, a przede wszystkim poznać wątki pominięte w serialu. 

Z każdym tomem czuć coraz większe napięcie. Każda książka wprowadza nas w klimat intryg, zdrad oraz wiszącej w powietrzu wojny. Jednak w Uczcie dla wron wszystko nabiera innego znaczenia. Coraz bardziej zbliżamy się do wielkiego finału, gra o tron staje się coraz bardziej zacięta, a bohaterowie posunął się do wszystkiego, aby zasiąść na Żelaznym Tronie. To wszystko sprawia, iż Uczta dla wron jest o wiele bardziej poważna i można by rzec brutalna, jednak moim zdaniem, cała saga, od pierwszych stron, utrzymuje takie właśnie cechy. 

I w tych tomach bohaterowie nie raz mnie zaskoczyli. Nadal ustaje przy tym, iż twórcy serialu zdecydowanie zabrali im charaktery. Po raz kolejny przekonałam się do czego są oni zdolni oraz jakie emocje towarzyszyły im przy podejmowaniu trudnych decyzji. To wszystko sprawiło, iż na nowo spojrzałam na wiele wątków oraz scen. 

Jeśli mieliście wątpliwości co do Pieśni Lodu i Ognia to mam wielką nadzieję, że udało mi się je rozwiać. Myślę, iż jeśli dotarliście do tego własnie momentu w sadze to nie muszę zachęcać Was do sięgnięcia po obie części czwartego tomu. Jednakże jeśli nadal zastanawiacie się nad tym czy warto zagrać w grę o tron, z ręką na sercu polecam Wam tę serię. Mnie zaskakuje w każdym momencie i potrafi sprawić, iż jednym wydarzeniem zachwycam się tydzień. Jeśli również macie ochotę na serię, którą po prostu się żyje, sięgnijcie, a przysięgam, iż nie będziecie żałować. Pieśń Lodu i Ognia jest jedną z moich ulubionych sag i mam nadzieję, że niedługo stanie się również Waszą! 

MOJA OCENA: 10/10

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka

sobota, 23 maja 2015

Zapowiedź Toxic

2 komentarze:

Już 3 czerwca 2015 roku będziecie mogli kupić w księgarniach drugą część serii "Zatraceni". 

Każdy kryje jakąś tajemnicę ... Gabe Hyde żyje na kredyt. Od czterech lat ukrywa swoją prawdziwą tożsamość przed światem, który niegdyś obsesyjnie go uwielbiał. Jeden niewłaściwy krok doprowadził go na skraj szaleństwa. krok, który na zawsze zmienił ścieżkę jego życia. Udawanie nie prowadzi do niczego dobrego,  zwłaszcza, gdy grasz kogoś innego przed tymi, którym najbardziej na tobie zależy. Ale gdyby ktoś kiedyś odkrył prawdę, to nie jego życie stanęłoby pod znakiem zapytania – ale jej. Saylor nie nienawidzi mężczyzn. Tylko Gabe’a. Ten lekkomyślny, beztroski, w czepku urodzony gość to prawdziwa sól w jej oku. Który sprawia tylko, że wszystko coraz bardziej się gmatwa. Niestety, jest takie miejsce, w którym ich spotkania są nieuniknione. Dom opieki. Gdyby tylko tak się nawzajem nie pociągali… Im bliżej są ze sobą, tym więcej pytań powstaje w Saylor. Bo Gabe coś ukrywa. Co się stanie, gdy te dwa światy na siebie wpadną? Dwa światy, które nigdy nie powinny się spotkać? Czy on zniszczy wszystkich, których kocha? Czy w końcu uzyska odkupienie, o którym marzy od czterech lat?

Ja sama nie mogę doczekać się tej książki. Mam nadzieję, że będzie lepsza od pierwszej części, a autorka inaczej pokieruje losy bohaterów. O wszystkim przekonam się dopiero w czerwcu, ale Wy już dziś możecie zamówić książkę, przedpremierowo, na stronie Empiku - klilk.

Czekacie na tę książkę? Jakie były Wasze odczucia po pierwszej części? Co sądzicie o całym pomyśle na serię? 

niedziela, 17 maja 2015

Najwspanialszy dzień mojego życia, czyli relacja z 6. Targów Książki w Warszawie (i nie tylko)

9 komentarzy:
Czekałam na to dwa lata <3


16 maja 2015 roku, Moi Drodzy, przejdzie do historii mojego życia. I chociaż wiem, że jeszcze przede mną wiele wspaniałych dni, to jednak ten wczorajszy był najidealniejszy i najwspanialszy jak do tej pory. 

Z Białegostoku wyjechałam o 5 nad ranem. Cała w nerwach, wytrzymałam prawie trzy godzinną podróż, aby wysiąść w pięknej, wielkiej i cudownej Warszawie. Następnie wypiłam bardzo dobrą, mrożoną kawę w Starbucksie a po tym odpoczynku, udałam się, wraz z grupą kochanych znajomych z klasy, do Złotych Tarasów. Tam spotkałam się z Asią, Natalią, a później z Juleczką, Zosią oraz Weroniką. Wszystkie ruszyłyśmy wtedy do Dworca Centralnego, aby odebrać Krystiana i Kasię. W międzyczasie dołączyła do nas reszta naszej "warszawskiej" ekipy.


Zdjęcie zrobione przez Zosię




Następnie po wielu przystankach, próbach i zmianie tras, dotarliśmy na Stadion Narodowy, gdzie odbywały się Targi Książek. Tam rozstaliśmy się z naszymi przyjaciółmi, ponieważ z Krystianem oraz Julką, udaliśmy się do punktu rejestracji mediów. 

Zdjęcie 1 - nasze identyfikatory, zdjęcie 2 - nasze plakietki, zdjęcie 3 - moje selfie


Ruszyliśmy w Targi. Tutaj największe zaskoczenie - ilość ludzi. Jestem naprawdę pod wielki wrażeniem tego, ile osób zechciało przyjść na Targi, jednak było ich zdecydowanie za dużo. Już na samym początku zgubiliśmy Julcię, więc niestety resztę buszowania po książkach spędziliśmy tylko we dwójkę. Wydawnictwa naprawdę nie zaszalały z przecenami oraz promocjami, jednak udało nam się zdobyć dość duże liczbę książek. Ja zakupiłam ich 8, Krystian 9, lecz największą udręką oraz problemem było ich późniejsze noszenie. 



Chociaż na Stadionie przerażała mnie ilość ludzi, naprawdę bałam się, że zgubię mojego książkowego towarzysza, a tlenu też nie było za wiele, to jednak poczułam tę atmosferę i klimat Targów. Wiele książek sobie odpuściłam, ponieważ kolejki, w których trzeba byłoby stać, ciągnęły się bez końca. Najbardziej spodobała mi się ściana, na której można było złożyć swój podpis, to miły sposób zostawienie cząstki siebie w stolicy naszego kraju. 

Największym plusem takich imprez są oczywiście spotkania z innymi recenzentami. I chociaż nie udało mi się być na recenzenckim selfie, to jednak nie żałuję. Z chęcią poznałam Olę z Poza Granicami oraz spędziłam wspaniały czas z Krystianem i Julką.



Po Targach szybko wróciliśmy do centrum, zjedliśmy ekspresowy obiad i przyszedł czas pożegnań. Z perspektywy czasu wiem, że nie do końca wykorzystaliśmy ten czas i nie zrobiliśmy tego, co planowaliśmy, jednak inaczej nie wyobrażam sobie właśnie tego dnia. Był idealny w każdej minucie, a ja nadal nie mogę uwierzyć, iż to się stało. Po prostu to do mnie nie dociera. Cały dzień był jak sen, taki najlepszy i mam wielką nadzieję, iż na nim się nie skończy. Po 2 latach nareszcie spotkałam Krystiana, co było moim odwiecznym marzeniem. Możecie myśleć co chcecie, ale przyjaźń przez internet może istnieć, a my właśnie jesteśmy tego idealnym przykładem. Zresztą nie tylko my, ale również cała moja kochana grupa Emmist. I chociaż nie spotkaliśmy się wszyscy, to jednak te 12 osób, które mogłam poznać na żywo, okazało się być wspaniałymi, przemiłymi i przecudownymi ludźmi. Niesamowite doświadczenie, które polecam każdemu z Was, a ja już dziś zaczynam odliczać dni do kolejnych Targów, ponieważ te były świetną okazją do kupna wielu książek, ale i również do spotkania cudownych ludzi, za którymi tęsknie. 

Od lewej: Krystian, Tosia, Adrian, Sylwia, Julka, Weronika, Zosia, Asia, Sebastian, Ja oraz Kasia <3

Tosia, Krystian, Ja i nasze piękne miny <3

A oto łupy, które pomimo długich kolejek i masy ludzi, udało mi się zdobyć. 


Od góry:
- "Starter" - Lissa Price - 25 zł,
- "Dziewczyna ognia i cierni" - Rae Carson - 25 zł,
- "Powiedz wilkom, że jestem w domu - Carol Rifka Brunt - 30 zł, 
- "Ukryte" - Kimberly Derling - 10 zł, 
- "Wierna" - Veronica Roth - 9,99 zł, 
- "Boy 7" - Mirjam Mous - 15 zł, 
- "Zielona Mila" - Stephen King - 25 zł, 
- "Wszechświaty" - Leonardo Patrignami - 30 zł.

A oto wszystkie zakładki, katalogi, notesiki i mój identyfikator (już podpisany): 


Ten dzień wspominam naprawdę cudownie. Nie dlatego, że kupiłam dużo książek. Naprawdę, mogłabym oddać je wszystkie za jeszcze jedną godzinę z tymi cudownymi ludźmi. Przepraszam Was za wszystkie słabej jakości zdjęcia i screeny ze snapchata, ale działo się tak wiele, że nie myślałam o tym. Wyraziłam tu tak wiele emocji i to co się działo, a nie pokazuje to nawet w pięćdziesięciu procentach tego jak bardzo dobrze się bawiłam. Takich dni nie wyrazimy milionami słów, takie dni, chwile i spotkania z przyjaciółmi trzeba po prostu przeżywać po raz kolejny raz. A ja mam wielką nadzieję, że uda mi się dokonać tego milion razy! 

Na koniec jeszcze kilka zdjęć:


Szliśmy właśnie żegnać się z Krystianem :(

Z Zosią :)

Z Sylwią, Krystianem oraz Kasią w tle :)

Recenzenci idą na Targi 

Ja oraz nasz podpis na ścianie, którą można było zagospodarować na Targach. Mało widoczne serduszko z napisem "Furga i Paulina 16.05.2015"

Od lewej: Asia, Ja, Zosia, na tle Szybkich i Wściekłych 7 

Z Juleczką <3

Pożegnania są najgorsze, zdjęcie jak żegnaliśmy się z Krystianem. 

KURCZĘ, KOCHAM WAS WSZYSTKICH ZA TO, IŻ TEN DZIEŃ BYŁ TAKI CUDOWNY!

wtorek, 12 maja 2015

#146 - "Nawałnica Mieczy. Krew i Złoto" - George R. R. Martin

7 komentarzy:



Tytuł: Nawałnica Mieczy. Krew i Złoto
Autor: George R. R. Martin 
Okładka: miękka
Ilość stron: 631
Cena detal.: 49 zł 
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Wydanie oryginalne: 2000 rok
Wydanie polskie: 2002 rok 



Pieśń Lodu i Ognia jest sagą, którą nadal poznaję. Jestem w trakcie jej czytania oraz oglądania serialu (chociaż wiem, że bardzo różni się od papierowej wersji), jednakże już dziś wiem, iż kocham tę serię. Jest napisana wspaniale, potrafi zaciekawić czytelnika - opisami najróżniejszych krain, ciekawych bohaterów lub zaskakujących wydarzeń. Nigdy nie potrafimy przewidzieć tego co nas czeka, z którą postacią będziemy musieli się pożegnać lub kto tym razem okaże się "tym złym". Śledzenie zmagań bohaterów Pieśni Lodu i Ognia jest nie lada wyzwaniem, dość trudne nazwy geograficzne, duża ilość postaci oraz ich - czasami - skomplikowane imiona, a przede wszystkim ilość stron w tak wielu tomach, zapewne może Was zniechęcić do poznania Westeros. Jednak przysięgam, iż jeśli spróbujecie, nie będziecie żałować. Każda część tej zaskakującej historii jest idealnie przemyślana oraz dopracowana, dlatego warto poświęcić im czas. A co autor tej kultowej i popularnej serii zaserwował nam w drugiej części trzeciego tomu, czyli w Nawałnicy Mieczy. Krew i Złoto

Joffrey z rodu Lannisterów niepewne zasiada na Żelaznym Tronie. Lord Stannis, pokonany i zhańbiony, ulega wpływom zazdrosnej czarodziejki. Tymczasem wygnana królowa Daenerys wędruje przez krwawiący kontynent, zbiera siły oraz gromadzi sojuszników, aby odzyskać tron, który uważa za swoją własność. Na Murze również robi się nieciekawie, a Czarni Bracia przygotowują się do wojny.  

Bez bicia przyznam się, iż najpierw sięgnęłam po serial. Nie uważam to za bardzo zły wybór, jednak czytając książki widzę ile straciłam. Moim zdaniem bohaterowie w pierwotnej wersji są inaczej przedstawieni, oczywiście na plus. Myślę, iż twórcy serialu zabrali postaciom pewną część ich charakterów. W książce są przedstawione jako bardziej pewnie siebie, zdecydowani bohaterowie. Natomiast w serialu często można było odczuć ich niepewność w podejmowaniu decyzji. Wielką różnicę było widać w Shae, kochance Tyriona, w książce miała inny styl bycia, potrafiła sprzeciwić się karłowi oraz nie była aż taka uległa, w serialu tak bardzo nie skupiono się na jej postaci i dało się odczuć, iż była ona nijaka.  

"You know nothing, Jon Snow" 

W sposobie pisania Georga R. R. Martina jest coś niezwykłego. Chociaż znałam główne wątki oraz wydarzenia i wiedziałam czego mogłam spodziewać się w tym tomie, znowu zostałam zaskoczona. Wszystko przeżywałam od nowa. Każda strata bohatera naprawdę mną wstrząsała. Na nowo poznawałam wszystkie intrygi oraz zaskakujące wydarzenia. Wspaniale bawiłam się przy tej książce, ponieważ mogłam przeżyć moją ukochaną historię na nowo, w całkiem inny sposób. Jednakże bardzo mi się on spodobał i nie żałuję, iż postanowiłam poznać pierwotną wersję Pieśni Lodu i Ognia

Akcja w książkach naprawdę długo się rozwija. I chociaż z tomu na tom jest coraz lepiej, to i tak chwilami można mieć wrażenie, iż autor stoi w miejscu. Nie zawsze lubię taki obrót spraw, ponieważ wiadomo, iż równa się to z przynudzaniem. Lecz nie ma tak w książkach Martina. Nawet jeśli nic się nie dzieje to ja i tak z chęcią czytałam i poznawałam dalsze losy bohaterów tej sagi. Dlaczego? Przyzwyczaiłam się do tego, iż autor naprawdę lubi budować napięcie, by później zrzucić wielką "bombę" zaskoczenia, i na dodatek zrobić to w najmniej oczekiwanym momencie. Nigdy się jeszcze nie zawiodłam na swojej intuicji, więc z chęcią przewracałam kolejne strony książki. Mam jedynie nadzieję, iż w kolejnych częściach akcja pogna do przodu, a finalny tom zaskoczy nas wszystkich.

Z całego serca zachęcam Was, abyście sięgnęli po tę sagę. Poznali Westeros, rody, które zamieszkują Siedem Królestw oraz przekonali się czy gra o Żelazny Tron jest warta świeczki. Jestem przekonana, iż od razu zakochacie się w tych książkach. Jeżeli z zapartym tchem śledzicie serial i uwielbiacie go tak samo jak ja, przeczytajcie książki, na których podstawie został on nakręcony, a z pewnością się nie zawiedziecie. A jeśli jesteście w trakcie poznawania tej sagi, to myślę, że nie trzeba Was zachęcać do kolejnych części. Nawałnica Mieczy. Krew i Złoto trzyma poziom wcześniejszych tomów. Opisuje losy bohaterów, którzy zmagają się z najróżniejszymi problemami, a jednym z nich jest zima, która nadciąga. Ta część zawiera w sobie jedno z kluczowych wydarzeń całej serii. Chcecie przekonać się jakie? Koniecznie sięgnijcie! 

MOJA OCENA: 10/10

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka.


Na stronie wydawnictwa możecie wziąć udział w konkursie, gdzie nagrody związane są z właśnie Grą o Tron. Musicie tylko wytypować kogo z całej sagi chcielibyście zabić i dlaczego. Aby wziąć udział - klik

sobota, 9 maja 2015

Relacja z IV Międzynarodowych Targów Książki w Białymstoku

11 komentarzy:

Dokładnie dwa tygodnie temu miałam okazję uczestniczyć w książkowej imprezie, która działa się w moim mieście, czyli  w Międzynarodowych Targach Książki w Białymstoku. Całe przedsięwzięcie odbyło się w Operze i Filharmonii Podlaskie, która mieści się przy ulicy Odeskiej. Poprzednia edycja również miała tam miejsce. Uważam, że jest to strzał w dziesiątkę, nie dość, iż budynek ten jest bardzo ładny, z wieloma oknami, to idealnie spełnia się w roli targów. Tegoroczne zaskoczenie? Wstęp wolny dla wszystkich, a nie tylko uczniów i studentów. Rok temu dorośli musieli zapłacić 1 zł (klik - relacja z poprzednich targów).

Targi odwiedziłam tylko w sobotę, czyli 25 kwietnia 2015 roku. Około 11: 30 byłam już na miejscu, a samo buszowanie, po książkach, zajęło mi tylko godzinkę. Wydawców było o wiele więcej, niż rok temu. Na początku mojej wycieczki przejrzałam wszystkie stoiska, niczego nie kupując. Chciałam po prostu zobaczyć jakie ceny w tym roku obowiązują. Promocje wahały się między - 30%, a - 40%. Niektóre wydawnictwa, np. Znak oraz Nasza Księgarnia, zaoferowały czytelnikom książki po 10 zł, jednak ja nic dla siebie w nich nie znalazłam. Największym, pozytywnym zaskoczeniem okazało się wydawnictwo Dreams. Chociaż tym razem ich stoisko było o wiele mniejsze i dość ukryte, to jednak ja z chęcią dokonałam tam zakupu. Już od roku miałam ochotę na Baśniarzai to był mój must havetegorocznych targów. Nawet nie wiecie jak się ucieszyłam gdy zauważyłam go w cenie nie 30 zł, a 15 zł. Oczywiście haczyk polegał na tym, iż książka ma dość wyblakły przód i lekko żółte strony, jednak mi bardzo to nie przeszkadzało. Na podobnej zasadzie dorwałam również Dopóki Śpiewa Słowik, tej samej autorki, chociaż tego zakupu nie planowałam.

Moje lekko nieudane zdjęcia 


Następnie odwiedziłam stoisko GW Foksla. Po dość długim podejmowaniu decyzji, zakupiłam Balckout Marca Elsberga za 33 zł. Czytałam wiele recenzji tej książki, nawet moja koleżanka z klasy mi ją polecała. Jest ona niezłą cegiełką, dlatego zabiorę się za nią dopiero na wakacjach, lecz już nie mogę się doczekać.

Kiedy w portfelu zostało mi już tylko 30 zł nie mogłam zdecydować się co mogę za nie kupić. Rozważałam naprawdę wiele pozycji, jednak finalnie zaopatrzyłam się w Eleonorę i Parka (recenzja), ponieważ od samej premiery bardzo chciałam przeczytać tę książkę. Teraz żałuję, że nie kupiłam Czerwonej Królowej

Na pierwszym zdjęciu możecie zobaczyć zdjęcie moich toreb, z którymi wyszłam z Targów (i moje kolano), a na drugim zawartość, czyli książki, które kupiłam.

I tak właśnie prezentuje się moja kolejna wizyta na Białostockich Targach Książki. Za dokładnie tydzień zawitam na wersji warszawskiej i naprawdę nie mogę już doczekać się tego dnia. Nie dość, iż będę mogła porównać obie te imprezy, to jeszcze spotkać się z wieloma przyjaciółmi i recenzentami. A przede wszystkim zapatrzyć się w nowe książki! Relacji z tych Targów również wyczekujcie na blogu. 

środa, 6 maja 2015

#145 - "Eleonora & Park" - Rainbow Rowell

14 komentarzy:


Tytuł: Eleonora & Park
Autor: Rainbow Rowell
Okładka: miękka
Ilość stron: 359
Cena detal.: 36,90 zł 
Wydanie oryginalne: 2013 rok
Wydanie polskie: 2015 rok
Wydawnictwo: Moondrive 




Gdy książka Eleonora & Park zawitała na polskim rynku, było o niej naprawdę głośno. Sama miałam na nią ogromną ochotę. Dlaczego? Czasami mam chwile kiedy naprawdę nie chce mi się czytać  i próbuję wtedy znaleźć takie lektury, które pozwolą mi ponownie zakochać się w papierowej formie rozrywki, ale również dzięki nim będę mogła wziąć głęboki oddech i iść dalej. Byłam przekonana, że Eleonora & Park jest właśnie taką książką - mało wymagającą, ale taką, która zawładnie całym moim sercem. Bo co może być piękniejszego od opisania pierwszej miłości? 


A więc poznajcie Eleonorę - rude włosy i dziwne ciuchy, głowa w chmurach, jednak oczy patrzą na niego, Parka. Dobrze jest mu w czerni, lecz nadal nie potrafi prowadzić samochodu, gdy na siedzeniu obok siedzi jego ojciec. Uwielbia muzykę i komiksy. Dwójka outsiderów. Osoby, które wspaniale do siebie pasuję, jednak dopiero teraz dane było się im spotkać. Ich miłość jest idealna, słodka, wielka, jednak... pierwsza i nie wiadomo jak sobie z nią poradzą. 

Na wstępie powiem, że zawiodłam się na tej książce. Nie spełniła ona po prostu moich oczekiwań, ponieważ była dobra. Tylko tyle. Spodziewałam się naprawdę czegoś wielkiego. Historii, którą będę żyć przez kilka najbliższych tygodni. Dostałam troszkę ckliwą przygodę nastolatków, która nie ma w sobie magii. 

"Trzymanie dłoni Eleonory było jak trzymanie motyla. Albo bijącego serca. Jak trzymanie czegoś doskonałego i pełnego życia" 

Z dwójki głównych bohaterów moim faworytem został Park. Zazwyczaj do gustu przypadają mi męscy bohaterzy, jednak damskie postacie również darzę sympatią, w wypadku Eleonory tak nie było. Jej chłopak trzymał pewien poziom, był dość przyjemnym bohaterem i chociaż nie był tak do końca normalny, to jego inność naprawdę mi się spodobała. W przypadku drugiej postaci nie mogę powiedzieć tego samego. Eleonora od początku książki mnie denerwowała. Starałam zrozumieć jak wygląda jej życie - nie najlepsza sytuacja finansowa, władczy ojczym i nowa szkoła. Jednak miałam wrażenie, że te wydarzenie nauczą ją czegoś i zrobią z niej twardą postać, która nie boi się już niczego. Było kompletnie inaczej i chociaż naprawdę próbowałam zaakceptować jej humorki, to jednak, moim zdaniem, chwilami przesadzała. 

Fabuła tej książki naprawdę nie jest skomplikowana. Leciutka historia o miłości, bez żadnych rewelacji. I naprawdę nie zrozumcie mnie źle - Eleonora & Park nie jest tak okropną książką, jednak jest po prostu kroplą w morzu zwykłych historii miłosnych. Jak pisałam - nie ma w niej takiej magii miłości, a na nią właśnie liczyłam. Miło spędziłam przy niej czas, troszkę przywiązałam się do bohaterów, jednak nie przeżywałam tak bardzo naszego rozstania. Jest to lektura, która naprawdę szybko przeczytałam i niestety równie szybko o niej zapomnę.

Eleonora & Park weszli z wielkim hukiem na rynek czytelniczy w Polsce i myślę, że było on zdecydowanie przesadzony. Jeśli zdecydujecie się sięgnąć po historię tej dwójki, przygotujcie się na mało wymagającą książkę, którą polubicie, lecz na nic więcej. Polecam zdecydowanie na chwilę przerwy między lekturami, które do lekkich nie należą. Uważam, że książka jest dla każdego - młodzież utożsami się z bohaterami, a dorośli przypomną sobie jak to jest być młodym i zakochanym. 

MOJA OCENA: 6/10 

niedziela, 3 maja 2015

#10 - Kwietniowy stos

21 komentarzy:


Przygotowałam dziś dla Was kwietniowy stos. Postanowiłam również dodawać stosy pod koniec każdego miesiąca, ponieważ coraz więcej książek przybywa do mojej biblioteczki, a więc dziś prezentuję Wam zdobycze z kwietnia! 

Wszystkie książki jakie przywędrowały do mnie w tym miesiącu możecie zobaczyć na górze. Jest ich aż 15 z czego jestem bardzo zadowolona. Za ilością poszła również jakość. Z każdej książki jestem bardzo zadowolona i chociaż nie wszystkie jeszcze przeczytałam, mam nadzieję, że okażą się świetne. 

Tutaj możecie zobaczyć książki, które przywędrowały do mnie jako egzemplarze recenzenckie. Od góry: 

- Uczta dla Wron. Sieć spisków - George R. R. Martin - od wydawnictwa Zysk i S-ka

- Uczta dla Wron. Cienie Śmierci - Geogre R. R. Martin - od wydawnictwa Zysk i S-ka

- Nawałnica Mieczy. Krew i Złoto - George R. R. Martin - od wydawnictwa Zysk i S-ka 

- Strefa Skażenia - Richard Preston - od wydawnictwa SQN 

- Ród. Wiedźmy z Savannah 1 - J. D. Horn - od wydawnictwa Feeria Young (recenzja

- Zakon Mimów - Samantha Shannon - od wydawnictwa SQN (recenzja)

- Królewska historia Queen - Mark Blake - od wydawnictwa SQN 


Natomiast w tym stosiku możecie zobaczyć moje zakupy, bądź prezenty na urodziny. Również od góry: 

- 52 powody dla których nienawidzę mojego ojca - Jessica Brody - szaleństwo w Biedronce, 10 zł

- Pretty Little Liars. Toksyczne - Shara Shepard - własny zakup 

- Baśniarz - Antonia Michaelis - zdobycz targowa, 15 zł

- Will Grayson Will Grayson - John Green & David Levithan - prezent urodzinowy (recenzja)

- Eleonora & Park - Rainbow Rowell - zdobycz targowa, 29 zł

- Nawałnica Mieczy. Stal i Śnieg - George R. R. Martin - prezent urodzinowy 

- Dopóki śpiew słowik - Antonia Michaelis - zdobycz targowa, 15 zł

- Blackout - Marc Elsberg - zdobycz targowa, 33 zł

A więc, aż tyle książek zasiliło moją biblioteczkę w tym miesiącu i jestem z nich wszystkich naprawdę uradowana. Nie mogę doczekać się, aż będę mogła przeczytać je wszystkie, jednak myślę, że nastąpi to dopiero w wakacje. Początek maja planuję spędzić z Martinem i skończyć Ucztę dla wron przed końcem sezonu, natomiast drugą połowę tego miesiąca będę wygrzebywać się z pozostałych egzemplarzy recenzenckich. 

W tym miesiącu zawitałam na Targi Książki w Białymstoku, a krótką relację o tej imprezie - wyczekujcie już niedługo. Kupiłam tam tylko 4 książki, co mogliście wywnioskować już ze stosika. Natomiast w tym miesiącu jadę na Warszawskie Targi Książki i naprawdę nie mogę się już tego doczekać. Mam nadzieję, ze spotkam wiele blogerów, ale i nie tylko. Dajcie znać czy i Wy macie zamiar się pojawić! 

Życzę Wam wszystkich przecudownego oraz bardzo czytelniczego maja :)

Za szablon serdecznie dziękuję Krystianowi :D