Tytuł: Baśniarz
Autor: Antonia Michaelis
Okładka: miękka
Cena detal.: 44,99 zł
Ilość stron: 398
Wydawnictwo: Dreams
Wydanie oryginalne: 2011 rok
Wydanie polskie: 2012 rok
Baśnie. Dzieci je uwielbiają, prawda? Od najmłodszych lat kochają słuchać opowieści, w których wszystko zakończy się dobrze. Księżniczka zostanie uratowana, zły smok pokonany, a w całym królestwie nastanie pokój już do końca świata. Ano i w międzyczasie pojawi się jeszcze piękny książę, koniecznie na białym koniu, który poślubi księżniczkę i razem będą żyć długo i szczęśliwie. Każdy z nas, który wyrósł już z wieku, kiedy wierzyło się w baśnie, wie, że życie nie jest takie kolorowe i nawet Ci, którzy opowiadają najpiękniejsze historie, nie są ludźmi o dobrym sercu.
Dzieło Antoniny Michaelis opowiada o dwójce nastolatków, a raczej prawie dorosłych, którzy mają przed sobą wielkie wydarzenie. Nie mówię tutaj o dobrej imprezie, czy trudnym teście z matematyki, ale o maturze, czyli tak zwanym egzaminie dorosłości. Aby pozostać w temacie baśni, chcę abyście poznali księżniczkę, czyli Annę - główną bohaterkę. Jest ona grzeczną, szarą myszką, która w swoim życiu uczy się do matury albo gra na flecie. Jej księciem okazał się Abel - polski handlarz pasmanterią, zamknięty w sobie outsider, który cały swój wolny czas poświęca młodszej siostrze - Michi. Dwójka postaci poznaje się, Anna od razu zaczyna czuć coś do swojego księcia i wkrada się w jego życie. Książka podzielona jest na dwie części, które przeplatają się z sobą nawzajem. Pierwsza opisuje uczucia oraz realne życie głównych bohaterów, a druga jest baśnią, którą Abel opowiada młodszej siostrze, jednak nie do końca jest ona historią zmyśloną.
"Krew. Krew jest wszędzie: na jego i na jej dłoniach, na jego koszuli, na twarzy."
Jeśli miałabym opisać tę książkę jednym słowem, z pewnością nazwałabym ją dziwną. Od samego początku wprowadza czytelnika w tajemniczy klimat, z nutką grozy. Z każdą kolejną stroną oryginalność tego dzieła zdecydowanie się nasila, lecz niestety nie podbiło to mojego serca. Połowa książki jest chwilami nudna i naprawdę infantylna. Oprócz następnych spotkań naszych głównych bohaterów oraz kolejnych części baśni, opowiadanej przez Abla, nie dzieje się nic. Było to dość irytujące, ponieważ naprawdę czekałam na coś, co mnie zaskoczy i zaciekawi. Wierzcie, lub nie, ale nareszcie to nastąpiło... Druga część Baśniarza zdecydowanie zdziwi chyba każdego czytelnika. W tych rozdziałach zaczynamy poznawać odpowiedzi na pytania, które pojawiły się w naszej głowie, podczas czytania pierwszej połowy. Im bliżej końca lektury, tym bardziej poznajemy prawdziwe oblicza bohaterów. Zauważamy to jak potrafią krzywdzić, ale również i to jak umieją wybaczać. Jednym słowem - ostatnie wydarzenia, które dzieją się w książce, naprawdę wbiły mnie w oparcie krzesła. I to całe zakończenie - pełne grozy, odpowiedzi na nurtujące pytania oraz kontrowersyjnego zachowania bohaterów, rekompensuje całą książkę, która chwilami nie tylko nudziła czytelnika, ale i również irytowała go infantylnymi momentami.
Baśniarz Antoniny Michaelis zdecydowania posiada swoje drugie dno. Nie jest to historia trudnej miłości młodych osób. Na pierwszy rzut oka wydaje się, iż pierwsze skrzypce w tej książce gra związek Anny i Abela. Nic bardziej mylnego! Pierwsze co zauważyłam i naprawdę mnie to ruszyło, była miłość jaką Abel darzył Michi, swoją młodszą siostrę. Robił dla niej wszystko, chciał aby jej dzieciństwo było niezapomnianym okresem w jej życiu. Chociaż los nie był przychylny dla tej dwójki, on, jako starszy brat, wszystkie obowiązki i problemy, brał na swoje barki. Autorka w idealny sposób przedstawiła w swoim dziele, braterską miłość oraz odpowiedzialność za młodsze rodzeństwo.
"- Nie pytaj - powiedział. - Są ludzie, o których nie chce się rozmawiać."
Książka nie jest zła, ani dobra. Zdecydowanie szokuje czytelnika, a zakończenie całej historii jest dość niespotykane. Autorka chwilami bawiła się w poetkę, wplątywała w treść książki urywki piosenek, co miało być fajne, a wyszło przeciętne i lekko ckliwe. Cały pomysł na Baśniarza był bardzo dobry, sam główny bohater miał wiele potencjału, lecz myślę, że gdzieś tam po drodze do wyniosłości i tego aby książka była dość oryginalna, Abel zgubił to wszystko i zasilił szeregi zwykłych bohaterów książkowych. Całe 400 stron opowieści o trudnej miłości dwójki nastolatków, z wątkiem kryminalnym, to dobrze spędzony czas. Początek nudził mnie niezmiernie, a koniec bardzo zdziwił. Sami bohaterzy swoim częstym bezmyślnym i dziecinnym zachowaniem irytowali czytelnika. Pomimo naprawdę wielu minusów, które chwilami przeszkadzały mi w czytaniu Baśniarza, książka trafiła do mojego serca. Być może jest to dziwne, jak sama lektura, lecz zakończenie bardzo mną wstrząsnęło i właśnie to sprawiło, iż zapewne zapamiętam tę książkę na bardzo długo. Jeśli lubicie nietypowe, wstrząsające historie, z lekkim wątkiem miłosnym w tle lub po prostu sami chcecie odkryć drugi dno Baśniarza, przymykając oczywiście oko na wiele niedociągnięć w tej książce - zdecydowanie sięgnijcie!
MOJA OCENA: 7/10








