Tytuł: Złe dziewczyny nie umierają
Autor: Katie Alender
Ilość stron: 354
Okładka: miękka
Cena detal.: 34,90 zł
Wydawnictwo: Feeria Young
Wydanie oryginalne: 2009 rok
Wydanie polskie: 2016 rok
Nie jestem wielką horrorów, ani książek, przez które nie mogę spać w nocy. Zazwyczaj staram się je omijać, bo ich czytanie (zazwyczaj przed snem) nie przynosi mi aż takiej przyjemności. Jednak raz postanowiłam zrobić wyjątek i dlatego sięgnęłam po Złe dziewczyny nie umierają. Chociaż nie jest to do końca horror, który zwali mnie z nóg oraz raczejksiążka przeznaczona jest przede wszystkim dla młodzieży, miałam pewne obawy przed jej czytaniem. Czy zostały rozwiane gdy już poznałam historię Alexis?
Kasey, siostra głównej bohaterki, zachowuje się jakoś inaczej. Nie pamięta co robiła niedawno, gdzie odłożyła daną rzecz, bądź dlaczego jej skarpetki umazane są błotem. Alexis powoli zaczyna uświadamiać sobie co tak naprawdę dzieje się z jej siostrą i próbuje znaleźć odpowiedzi na zło czające się w domu.
Jak po samym opisie widać, że nie jest to książka, która zaskoczy nas swoją oryginalną fabułą. Bohaterzy również niczym się nie wyróżniają. Złe dziewczyny nie umierają nie jest książką, która różni się czymkolwiek od innych, podobnych młodzieżówek. Przygotowałam się na coś co mnie rozczaruje i okaże się totalną klapą. Jednak książka ma w sobie coś, czym mnie zaciekawiła i wkręciła w swój mroczny świat. Wystarczyło dwa dni abym poznała całą historię i naprawdę ją polubiła. Może nie uważam tego za wielkie dzieło sztuki, jednak z książką spędziłam kilka miłych chwil.
„Duchy są wszędzie. Nie sposób ich uniknąć. Próbujesz jedynie unikać tych, które chcą cię zabić.”
Katie Alender napisała dobrą lekturę grozy, nie chcę określać jej mianem naprawdę wyśmienitego horroru, bo chociaż sama nie czytam tego gatunku, jestem pewna, że książki Stephana Kinga biją ją na głowę. Jednak nie jest to problemem i uważam, że warto poświęcić tej pozycji jeden, bądź dwa wieczory. Osobiście zostałam bardzo miło zaskoczona, książkę czyta się lekko, a przede wszystkim bardzo szybko. Chociaż widziałam ten schemat typowych młodzieżowych powieści, to jednak to nie zrażało mnie i dalej czytałam o przygodach Alexis. Mogę śmiało rzec, że jest to najmilsze, pozytywne zaskoczenie książkowe, które nie spotkało mnie od dłuższego czasu i mam nadzieję okaże się nowym odkryciem 2016 roku.
Zdaję sobie sprawę, że nie każdemu do gustu przypadnie ten rodzaj literatury. Połączenie grozy z typową bohaterką młodzieżowych książek jest dość niekoniecznie zachęcająca, jednak musicie mi uwierzyć na słowo i przekonać się do tej pozycji. Chociaż jest ona napisana w pewnym schemacie i dość często jest to widoczne, jednak ja tak bardzo wciągnęłam się w fabułę, że moje zainteresowanie przerosło niechęć do mało oryginalnych wydarzeń. Jeśli szukacie książki, która Was nie wystraszy, ale swoją lekkością i fabułą zaciekawi do tego stopnia, aby przeczytać ją w jedne wieczór - sięgnijcie. Ja już dziś wiem, że moja przygoda z twórczością Katie Alender z pewnością się nie kończy i zaczynam wyczekiwać na tom numer dwa.
MOJA OCENA: 7/10
Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Feeria Young.







