Witajcie!
Nie wracam jeszcze na stałe, aczkolwiek planuję to w najbliższej (w sumie to bardzo bliskiej) przyszłości. Jednak dziś chciałabym na chwilkę wrócić i opisać Wam najwspanialsze 30 minut mojego życia, a że jest to związane z książkami, to mój własny blog jest chyba idealnym do tego miejscem. Jak pewnie domyślacie się z tytułu dane było mi odwiedzić Targi Książki, które odbyły się w moim mieście. Jest to chyba jedno z głównych marzeń każdego recenzenta, a dzięki temu, że mieszkam w Białymstoku mogłam je dziś spełnić. Zaczynając od początku...
Razem z Heleną (
http://helenabloguje.blogspot.com/) wybrałyśmy się dość wczesną porą, bo o 9:30, na krótką przejażdżkę rowerową, której celem była Opera i Filharmonia Podlaska, czyli miejsce gdzie odbywały się Targi. Po odnalezieniu tego budynku (my, rodzone białostoczanki, wyśmienicie znamy nasze miasto), zaparkowaniu rowerów (tam gdzie nie trzeba...) i zapłaceniu symbolicznej złotówki (bo Paulina zapomniała powiedzieć, żeby wziąć legitymację) wreszcie mogłyśmy wejść i oddać się tej przyjemności jaką jest buszowanie po stoiskach wydawnictw przez... 30 minut. Albo pomyślicie, że jestem szalona, albo dziwna, ale ten czas w zupełności mi wystarczył i te 1800 sekund stało się czymś wspaniałym.
 |
| Widok z górnego piętra |
Zaszłyśmy chyba wszędzie, a do kilku stoisk wracałyśmy kilka razy, było to wyróżniające się wydawnictwo Dreams, ale również Czarna Owca, Wydawnictwo M, Nasza Księgarnia i wiele innych. Nie zdążyłam wszystkiego przejrzeć dokładnie, pobuszować, ale nie narzekam na brak czasu. Podchodziłam do stoiska, patrzyłam na książki, jeśli znalazłam chociaż jedną, którą chciałabym przeczytać- zostawałam, jeśli nie - szłam dalej. Wiele pozycji było przecenionych nawet o 50 i więcej procent. Takim sposobem znalazłam 4 książki za które zapłaciłam niewiele. Jako, iż nie wszystkie zostaną na mojej półeczce, ponieważ mam zamiar obdarowywać nimi innych, tytuły zdradzę niedługo, w recenzji lub na fp. Nie każde wydawnictwo przyciągało potencjalnych klientów cenami, ponieważ niektóre były takie jak w księgarni lub różniły się tylko kwestią 5-10 zł. To spowodowało zmianę moich planów ("Baśniarz" będzie musiał zdecydowanie zaczekać), ale i tak jestem zadowolona z moich zakupów :) A co po 30 minutach? Szczęśliwe (a zwłaszcza ja!) opuściłyśmy Operę i z małymi problemami technicznymi wróciłyśmy do domu.

Oczywiście nie przywiozłam ze sobą tylko książek, ale również i zakładki oraz katalog wydawnictw Dreams. Obsługa wszędzie była bardzo miła, pomocna i przyjacielska, nie spotkałam się z jakimkolwiek niemiłymi odpowiedziami, ani reakcjami. Na większości stoisk można znaleźć było broszurki, katalogi i zakładki, a gdy jakiekolwiek wpadły mi w oczy zaraz je brałam. Jak widać, udało mi się wziąć ich aż i tylko tyle, ponieważ wiem, że za jakiś czas będę potrzebowała następnych. Na razie pięknie się prezentują przy półce książek, na której powoli brakuje miejsca. Całe targi uważam za udane i chociaż dane mi było spędzić na nich tylko pół godziny, to nigdy nie zapomnę spędzonego tam czasu (pierwsze targi w życiu), a do kolejnych odliczam już dni! Atmosfera była świetna, czułam się tam jak w raju i mam nadzieję, ze nie będą to moje ostatnie targi oraz, że w przyszłości zwiedzę kilka innych, nie tylko białostockich :)
Bardzo miło było tu znów napisać, już nie mogę doczekać się kiedy wrócę na stałe, a to już niedługo!
Do napisania :)
P.S. Wyczekujcie zdjęć zdobyczy z Targów na fp lub w stosiku :3