środa, 28 października 2015

PRZEDPREMIEROWO: #170 - "Girl Online w trasie" - Zoe Sugg

5 komentarzy:

Tytuł: Girl Online w trasie 
Autor: Zoe Sugg
Okładka: miękka
Ilość stron: 339 
Cena detal.: 39,99 zł
Wydawnictwo: Insignis
Wydanie oryginalne: 2015 rok
Wydanie polskie: 4 listopada 2015 rok







Zoella, znana youtuberka i autorka popularnej książki Girl Online, powraca ze swoją nową powieścią. Osobiście już od dnia zapowiedzi nie mogłam doczekać się aż ta pozycja trafi w moje ręce. Chociaż część pierwsza nie okazała się arcydziełem, nie należy do grona moich ulubionych książek, to wspominam ją bardzo pozytywnie i po jej skończeniu nie mogłam doczekać się aby poznać dalsze losy bohaterów. Jesteście gotowi aby dowiedzieć się co słychać u Girl Online? 

Penny i Noah wyruszają w trasę koncertową. Dziewczyna nie może doczekać się wspólnie spędzonych chwil, zwiedzania wielu europejski miast i zaskakujących koncertów, granych przez jej ukochanego chłopaka. Jednak wyobrażenia Penny mijają się z rzeczywistością, a jej związek zostaje wystawiony na wielką próbę. Noah daje z siebie wszystko, jednak jego dziewczyna zaczyna mieć wątpliwości do tego czy aby na pewno pasuje do życia w trasie koncertowej, a przy tym tęskni do rodziny, jej przyjaciela Eliota oraz bloga. 

Obie książki Zoe Sugg czyta się bardzo szybko i przyjemnie. Nie są one napisane bardzo trudnym językiem, fabuła jest bardzo przewidywalna, a wydarzenia w książce ciekawe. Jednak to wszystko sprawia, iż gdy zacznę ją czytać - nie mogę przestać. Pomimo tego, iż opis na okładce nie zaciekawił mnie kompletnie, a sama bohaterka zachowuje się często dość infantylnie bardzo polubiłam tę książkę i z pewnością będę przez długi czas darzyć ją sentymentem.  

"Byłaś moim punktem zwrotnym" 

Girl Online w trasie nie różni się niczym od jej poprzedniczki. Obie skierowane przede wszystkim do młodzieży, potrafią zaintrygować i zaciekawić czytelnika. Czyta się je bardzo szybko, a takiej lektury potrzebowałam właśnie w ostatnich dniach. Wydarzenia nie okazały się zaskakujące i nie książka w ogóle mnie nie zaskoczyła. Wszystko można było przewidzieć, gdyż sama autorka działa schematem, co w niektórych książkach naprawdę mi przeszkadza, jednak w Girl Online w trasie nawet nie zwróciłam na to uwagi.

Już za tydzień kolejna książka znanej youtuberki trafi na półki polskich księgarni. I chociaż nie nazwałabym tego arcydziełem, a sama książka nie jest dla wymagających czytelników, to jednak gorąco polecam Wam drugą powieść Zoe Sugg. Girl Online w trasie czyta się naprawdę przyjemnie, a przede wszystkim szybko. Jeśli szukacie książki, przy której nie będziecie zmuszani do intensywnego myślenia, a zrelaksujecie się przy niej i nabierzecie ochoty na inne lektury - koniecznie zaopatrzcie się w nią zaraz po premierze! 

MOJA OCENA: 9/10

Za książkę serdecznie dziękuję AIM Media. 



niedziela, 25 października 2015

#169 - "Aplikacja" - Lauren Miller

5 komentarzy:



Tytuł: Aplikacja
Autor: Lauren Miller
Okładka: miękka
Ilość stron: 456
Cena detal.: 37,90 zł
Wydawnictwo: Feeria Young
Wydanie oryginalne: 2014
Wydanie polskie: 2015






Zastanawialiście się jakby żyło się nam gdyby ktoś inny podejmował za nas wszystkie decyzje? I nie mówię tu o tych trudniejszych, ale i również łatwiejszych. O której wyjść z domu by zdążyć na autobus, o której zacząć się uczyć lub do kogo pierwszego się odezwać. To z pewnością ułatwiłoby nasze życie. Ale czy nie czulibyście się wtedy mniej samodzielni, a przede wszystkim przytłoczeni i trzymani w klatce? Na takie pytanie musiała odpowiedzieć sobie główna bohaterka Aplikacji pióra Lauren Miller.

Świat 16-letniej Rory opiera się głównie na aplikacji Lux, która w każdej chwili podpowiada Ci, co powinieneś zjeść, w co się ubrać, gdzie pójść i z kim się przyjaźnić. Wydaje się ona narzędziem absolutnie niezbędnym, a jej użytkownicy nie wyobrażają sobie szczęśliwego i zdrowego życia bez Lux. Główna bohaterka dostaje się do elitarnej Akademii Theden, a tam jej życie zmienia się na zawsze. Poznaje buntowniczego Northa i dzięki niemu zaczyna dostrzegać rysy na pozornie gładkiej powierzchni. Akademia kryje również wiele tajemnic o przeszłości Rory oraz jej rodzinie. 

Na tę książkę czekałam już od dłuższego czasu. Jej tytuł, pomysł na fabułę, opis i przedpremierowe recenzje bardzo mnie do niej zachęciły. Aplikacja wydawała mi się oryginalna i sięgając po nią wiedziałam, że czymś mnie zaskoczy. Spodziewałam się tomu, który wprowadzi mnie w zaskakujący świat, opisujący społeczeństwo w przyszłości. Być może byłam przygotowana na normalność tej książki i to, że nie będzie wyróżniała się niczym na tle innych młodzieżówek, lecz po przeczytaniu jej trochę się zdziwiłam. 

"Okłamujemy samych siebie lepiej, niż większości się wydaje" 

Sama nie wiem jak odbieram tę lekturę. Jest to z pewnością książka dobra. Jej fabuła jest przemyślana, bohaterowie dopracowani, a wiele wydarzeń zaskakujących. Jednak z drugiej strony - czy tego już nie było? Wiele młodzieżówek tak właśnie się zaczyna i przy tym kończy, nie zmieniając schematu "dobrej książki" ani trochę. I szczerze jestem już zmęczona takimi właśnie pozycjami, do których coraz częściej podchodzę bez jakichkolwiek emocji.

Pomysł na wprowadzenie aplikacji, która będzie decydować o życiu bohaterów wydaje się ciekawa. Jednak jej przedstawienie oraz wprowadzenie do książki, nie za bardzo przypadło mi do gustu. Wydarzenia zaskakiwały mnie nie raz, a każdy rozdział kończył się czymś niespodziewanym, co naprawdę zachęcało mnie do dalszego czytania. Jednak po całej lekturze mogę stwierdzić, iż nic tak naprawdę nie zmieniło się w moim życiu. Chociaż na kilka godzin znalazłam się w świecie Rory, nie pozostanę tam na długo. Już zaczynam zapominać o ważnych detalach książki i nawet mi to nie przeszkadza. 


Chociaż Aplikacja zapowiadała się dobrze, wyszła przeciętnie. Nie jest zła, ale nie jest również wybitna. Należy do grona wielu młodzieżówek, o podobnej tematyce, które dość często mam okazję czytać. Polecam wszystkim fanom książek, z dobrze wykreowanymi bohaterami, zaskakującymi wydarzeniami i ciekawym pomysłem na fabułę. Osobiście książka wydała mi się zwykła, niczym odbiegająca od innych, podobnych do niej. Być może Wy znajdziecie w niej coś oryginalnego, czego ja nie zdążyła dostrzec. 

MOJA OCENA: 5/10 


Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Feeria Young. 


Aplikację możecie kupić na Empik 


wtorek, 20 października 2015

#168 - "Mademoiselle Chanel" - C.W.Gortner

3 komentarze:




Tytuł: Mademoiselle Chanel
Autor: C.W.Gortner
Okładka: twarda
Ilość stron: 585
Cena detal.: 39,90 zł
Wydawnictwo: Znak
Wydanie: 2015 rok







"Ubrania są po to, by je noszono, a potem wyrzucano. Nie można chronić czegoś, co jest już martwe." 



Mademoiselle Chanel, a właściwie Gabrielle Bonheur Chanel, jednak przez wielu kojarzona również jak Coco Chanel, to kobieta, która odniosła życiowy sukces. Jej perfumy oraz klasyczna mała czarna, sprawiły, iż marka Chanel zyskała popularność na całym świecie. Możecie zazdrościć Coco pieniędzy, sławy i umiejętności, jednak jej życie nie było tak idealne jak sama je przedstawiała. Książka C. W. Gortnera ukazuje całą prawdę o znanej projektantce mody, opowiada o jej partnerach życiowych, porażkach, sukcesach, obawach, lękach, wszystkich pozytywnych i negatywnych stronach sławy. Zatem czy lektura o tak kultowej postaci jest warta poznania? 

Zdecydowanie tak. Chociaż nie interesuję się światem mody to czytanie książki o tym jak ktoś osiąga coś dzięki zaparciu, kreatywności i wiary w siebie, naprawdę stało się przyjemnością. Nie sądziłam, iż lektura spodoba mi się aż tak bardzo. Coco Chanel okazała się postacią nie tylko utalentowaną, ale również i tajemniczą, ciekawą oraz w pewien sposób intrygującą. Dzięki tej książce mogłam uzmysłowić sobie jak wielkim szczęściem, ale i również problemem, jest robienie w życiu tego co się kocha.

"Nic później nie jest już takie samo, prawda? Żyjemy dalej, bo nie mamy wyboru, ale zmieniamy się na zawsze."

Historię Coco przedstawiono w formie powieści. Myślę, że to zdecydowanie pomogło i mi, i wielu innym czytelnikom, w poznaniu życia tak znanej kobiety. Pierwszoosobowa narracja sprawia, iż możemy zbliżyć się do głównej bohaterki i razem z nią przeżywać wszystkie wzloty i upadki. 

Ta książka nie jest tylko i wyłącznie o modzie. Główny wątek nie skupia się na tym jakie kolekcje wykreowała główna bohaterka, jak otwierała swój pierwszy sklep, bądź jak wpadała na pomysły swoich dzieł. Wszystko wplecione jest w tło całej powieści, jednak nie gra tu pierwszych skrzypiec. Lektura opowiada przede wszystkim o dążeniu do celu, napaja czytelnika pozytywnym myśleniem oraz utwierdza w przekonaniu, iż aby odnieść sukces należy wierzyć w siebie. Marka Chanel do tej pory zarabia miliony i znana jest na całym świecie, jednak nie pieniądze i sława są w tym wszystkim najważniejsze. Matka tej firmy pokazała wszystkim jak ważna jest ciężka praca, o ile naszym celem są spełnione marzenia. Zawsze powtarzała, iż już dawno wzięła ślub ze swoją pracą i tak przez swoje osiemdziesiąt osiem lat pozostała niezamężna, jednak to projektowanie, ubieranie ludzi i kreowanie swojej marki dawało jej szczęście.


"Oprócz Ciebie, najdroższa Coco. Wygląda na to, że postanowiłaś pozostać jak sfinks: tajemnicza, wspaniała i wiecznie samotna." 

Drugą wojnę światową znam jedynie z lekcji historii, gdzie nie oszukujmy się, została ona trochę zbyt obszernie omówiona. W życiu Gabrielle konflikty XX wieku w Europie, odegrały ważną rolę. Bardzo spodobało mi się przedstawienie sytuacji jaka panowała we Francji, tego jak zwykli obywatele radzili sobie z okupantami oraz co w czasie obu wojen stało się z samą Coco. 

Z pewnością każdy z Was nie pierwszy raz słyszy o Gabrielle Bonheur Chanel, czyli kobiecie sukcesu. Świat kojarzy ją jedynie z "małą czarną" oraz perfumami Chanel No. 5, stworzonymi w roku 1921. Jednak moim zdaniem jest to zdecydowanie za mało. Po przeczytaniu książki C. W. Gortnera uważam, że Coco zasługuje na to abyście poznali jej historię - o tym jak dzięki swojemu uporowi spełniła swoje marzenia, ale i również o tym jak często gubiła się w swoim własnym życiu, przez co sama nie wiedziała jak potoczą się jej losy. Książkę polecam przede wszystkim wielkim fanom marki Chanel, czy samej założycielki tej firmy. Jeśli natomiast nigdy wcześniej nie interesowaliście się jej życiem oraz drogą do sławy, tym bardziej powinniście zapoznać się z tą lekturą. 

"Księżnych Westminsteru było już wiele, ale Coco Chanel jest tylko jedna."

MOJA OCENA: 9/10

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Znak


sobota, 17 października 2015

Okołoksiążkowe soboty po raz trzeci: e-booki czy tradycyjne książki?

6 komentarzy:


Zawsze gdy dysponowałam kwotą, za którą mogłabym kupić czytnik e-booków, wolałam przeznaczyć ją kilka/kilkadziesiąt książek papierowych. Bardzo wiele osób z pewnością przyzna, iż jest to bardzo nie ekonomiczne, bo przecież książki, które kupie kiedyś przeczytam, a wrócę do jednej, maksymalnie dwóch. Jednak ja nadal zostaję przy swoim i wolę wydać więcej, ale mieć co postawić na półce. 

Nie krytykuję osób, które czytają książki w wersji elektronicznej, bo wszyscy mamy ten sam cel. Jednak osobiście czytając coś na urządzeniu elektronicznym, czyli tablecie, laptopie, bądź telefonie, mam wrażenie, że tej książki nie ma. I chociaż na czytniku, ze specjalnym ekranem, nigdy nie przeczytałam więcej niż pięć stron, nadal nie jestem do niego przekonana. Uwielbiam zapach papieru, układanie książek na półkach to moje ukochane zajęcie i o wiele lepiej czyta mi się, gdy przewracam strony, a nie wciskam klawisze aby przejść do dalszej części tekstu. 

Zawsze pozostanę przy tradycyjnych lekturach, takich, w których mogę zagiąć rogi lub zaznaczyć cytat. Dzięki temu mogę pokazać, że ta książka należy do mnie, zostawić w niej część swojego charakteru i bardziej zbliżyć się do historii zawartej na kartkach tej lektury. Kocham wieczorem patrzeć na moją półkę, przypominać wszystkie chwile spędzone przy czytaniu tych książek, wszystkie uśmiechy, łzy i rozczarowania. Nie mówię "nie" elektronicznym wersjom lektur, jednak nadal nie jestem do nich przekonana.
A Wy? Wolicie tradycyjne książki czy jednak te bardziej unowocześnione? 


środa, 14 października 2015

#167 - "Plaga samobójców. Program część 1" - Suzanne Young

2 komentarze:




Tytuł: Plaga samobójców. Program część 1
Autor: Suzanne Young
Ilość stron: 455
Okładka: miękka
Cena detal.: 37,90 zł
Wydawnictwo: Feeria Young
Wydanie oryginalne: 2013 rok
Wydanie polskie: 2015 rok






Wszystko można nazwać chorobą. Każde zachowanie odbiegające od normy według specjalistów powinno zostać poddane leczeniu. W książce Suzanne Young nastolatkowie, którzy wyrażą chęć odebrania sobie życia, bądź po prostu są smutni, wysyłani zostają do specjalnego ośrodka, który ma ich uleczyć. Lecz wszystko ma swoje dobre i złe strony. Za pozytywne podejście do życia i uwolnienie od myśli samobójczych, trzeba zapłacić swoimi wspomnieniami, zarówno tymi nieprzyjemnymi, jak i bardzo ważnymi. Czy bylibyście na to gotowi? 

Solanie za nic w świecie nie chce trafić do Programu. Ma kochającego chłopaka oraz bardzo dobrego przyjaciela i razem z nimi chce stawić czoło światu w jakim przystało jej żyć. Niestety jej sytuacja nie pomaga jej w ominięciu choroby - jej przyjaciółka trafiła do Programu, a brat odebrał sobie życie. Rodzice głównej bohaterki nie chcą stracić drugiego dziecka, dlatego Solanie jest pod stałą obserwacją. Razem z Jamesem  starają się uniknąć choroby, lecz nie wszystko jest takie proste. 

Przed sięgnięciem po tę książkę miałam naprawdę mieszane uczucia. Z jednej strony temat poruszany w niej oraz fabuła bardzo mnie intrygowały, jednak nie do końca byłam przekonana o oryginalności tej książki. Na rynku mamy teraz wiele trylogii o podobnej tematyce i po prostu bałam się, iż ta pozycja nie wniesie niczego nowego do mojego życia, bo będzie normalna. Naprawdę nie wiecie jak czasami można się mylić. 

"Wszystko straciło nagle sens. A może tak naprawdę nigdy go nie miało, a ja dopiero teraz to zrozumiałam." 

Pochłonęłam ją w niecałe dwa dni. Cała historia bardzo mi się spodobała. Bohaterzy idealnie wpasowali się w klimat, który panował w książce. Wszystkie wydarzenia były przemyślane, nie wprowadzano ich na siłę, a fabuła, chociaż z początku wydawała mi się mało oryginalna, naprawdę przypadła mi do gustu. Jeśli Plaga samobójców posiada jakiekolwiek minusy, niedociągnięcia lub sztuczne sceny, to przepraszam Was za to, ze o nich nie wspomnę. Po prostu nie zwróciłam na nie uwagi, ponieważ tak bardzo wsiąknęłam w świat Solanie i jej walki z systemem, iż zapomniałam o zwracaniu uwagi na jakiekolwiek minusy.

Do gustu przypadli mi wszyscy bohaterowie. Żadnego z nich nie polubiłam ani bardziej, ani mniej, wszyscy czymś mi zaimponowali, bądź skradli moje serce swoimi charakterami. Natomiast bardzo spodobało mi się przedstawienie związku Solanie oraz Jamesa. Wątek miłosny nie grał tu pierwszych skrzypiec, jednak był obecny z całej książce. Bardzo często wspominano o nim, jednak książki zdecydowanie nie nazwałabym "romansidłem". Autorka trzymała się tematyki książki, a sceny Solanie i Jamesa jedynie osłodziły niektóre jej momenty.

Plaga samobójców sprawiła, iż znów nabrałam chęci do czytania oraz odzyskałam wiarę w młodzieżowe trylogie. Świetnie bawiłam się przy tej książce i z chęcią powrócę do niej nie raz, a już dziś nie mogę doczekać się kolejnego tomu. Polecam wszystkim, którzy szukają nowej serii, która może przypaść im do gustu. Jeśli macie ochotę na coś lekkiego, a przy tym wciągającego - jest to książka dla Was. I chociaż zdaje sobie sprawę, ze nadal możecie mieć jakiekolwiek wątpliwości co do tej lektury, zapewniam Was, że kiedy otworzycie Plagę samobójców zostaną one rozwiane w ciągu kilku minut. 

MOJA OCENA: 9/10

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Feeria Young. 

Książkę możecie zakupić tu

sobota, 3 października 2015

Okołoksiążkowe soboty po raz drugi: Czy czytając książki jesteśmy samotni?

10 komentarzy:

Koc. 
Książka.
 Ciepła herbata.
Krople deszczu uderzające w okno. 
Idealny wieczór. 
Ale czy to od razu sprawia, iż jesteśmy samotni?

Wiele osób w życiu prywatnym sugeruję mi, że takowego życia nie posiadam. Bo w wolnych chwilach siedzę w domu i czytam książki. Nie wychodzę na miasto, nie imprezuję do drugiej, a w każdy piątkowy wieczór marzę aby zakopać się w kocu z dobrą książką. Pieniądze wolę wydać na dobrą lekturę, a nie drogą spódniczkę, którą włożę maksymalnie pięć razy w życiu. Moim marzeniem jest zapełnienie całej biblioteczki, aby budzić się w towarzystwie wielu wspaniałych książek. Jestem szczęśliwa gdy znajduję chociaż chwilkę na poczytanie.  I w tym momencie zadziwiam większość ludzi, bo pomimo tego jak żyję i jak wolę spędzać wolny czas, mam znajomych i przyjaciół. I to cholernie fajnych. 

Chociaż nie traktuję książek jako moich przyjaciół, bo wiadomo, iż nic nie zastąpi nam bliskości drugiego człowieka, to jednak są one dla mnie odskocznią od codziennego życia. I uważam to za naprawdę ważna rolę, bo chyba każdy z nas ma czasami dość wszystkiego co nas otacza, wszystkich ludzi w naszym życiu i całego świata. To właśnie dzięki wszystkim wspaniałym historiom, wszystkim niezastąpionym bohaterom i każdemu wątkowi, który wzruszył mnie do łez, rozśmieszył, czy po prostu zdobył moją wielką sympatię, zawdzięczam to co robię dziś. Zapewne bardzo trudno jest zrozumieć to, że zwykłe spędzanie czasu stało się moją pasją, która każdego dnia mnie uszczęśliwia. Czytanie, które dla niektórych jest katorgą, dla mnie jest całym życiem i sposobem na to aby zwykłą podróż autobusem, nudny wieczór czy długą przerwę w szkole zamienić na niezapomniany czas. I uwierzcie, że nigdy wcześniej nie czułam się mniej samotna. 

Zdarza mi się, o dziwo bardzo często, wyjść z domu i spędzić czas z moimi znajomymi. Za każdym razem jest to czas, podczas którego świetnie się bawię, śmieję, czy rozmawiam, z ludźmi, których bardzo lubię. Rzadko zdarza mi się, iż później żałuję tego, bo przecież mogłam wtedy czytać. Stereotyp, którego chyba najbardziej nie lubię jest ten, który bardzo często dotyka mnie, mowa tu o przeświadczeniu "Jeśli czytasz książki, robisz to bo nie masz przyjaciół, aby spędzać z nimi czas". I chociaż społeczeństwo przez właśnie takie myślenie wyklucza książkoholików z życia towarzyskiego, ja i wiele innych osób jest przykładem tego, że można pogodzić te dwie rzeczy, o ile naprawdę się je kocha.  

A Ty czujesz się samotny? 


Serdecznie zapraszam do dyskusji, z chęcią poznam Wasze spojrzenie na ten temat. A i oczywiście zapomniałabym - tutaj możecie przeczytać tekst, który napisałam dwa lata temu!

Jesteś tu nowy? Kliknij, a przyniesiesz się do posta, w którym wszystko wyjaśniłam. 
Za szablon serdecznie dziękuję Krystianowi :D