sobota, 28 grudnia 2013

#104 - "Chcesz być normalny czy szczęśliwy?" - Robert Betz

4 komentarze:




Okładka: miękka
Ilość stron: 180
Cena: 34,30 zł 
Cena w sklepie Talizman: 29,20 zł (KUP)
Wydanie: 2012











W życiu dążymy do dwóch rzeczy: aby ludzie dobrze nas postrzegali, aby myśleli, że jesteśmy normalni oraz abyśmy sami czuli się szczęśliwi. A co jeżeli te oba uczucia nie mogą istnieć razem? A co jeżeli musimy wybierać pomiędzy tym co myślą o nas ludzie, a jak my sami się czujemy? Każdy z nas inaczej rozumie te oba uczucia, ale chyba wszyscy ludzie chcą doświadczyć je w życiu. Codzienna rutyna może być normalnym życiem człowiek, ale czy czuje się on wtedy szczęśliwy? 

Autor przede wszystkim skupia się na emocjach, które towarzyszą nam od początku naszego życia. W swojej książce ukazał to, że nigdy nie pozbędziemy się frustrujących sytuacji, nawet tych z dzieciństwa. Co z tego, że jesteś już dorosły? Chyba każdy z nas potrafi ukryć w sobie dziecko i jeżeli nie potrafimy się z nim rozstać, nigdy nie pójdziemy dalej. Również ważną rolę w naszym życiu spełniają rodzice i dzięki temu poradnikowi dowiecie się jaki mają na nas wpływ oraz jaki kontakt należy z nimi utrzymywać gdy będziemy już osobą dorosłą. Zwróćcie uwagę na uczucia oraz emocje jakie odczuwamy. Jeżeli nie pogodzimy się z nimi, nigdy nie będziemy szczęśliwi, są one częścią nas i powinniśmy je zaakceptować. Te porady oraz wiele innych poznałam w tej oto książce i po części wplątuje je w moje, prywatne życie.

Jak sam autor uważa, ta książka nie jest zwykłym poradnikiem, który pokaże nam pewne aspekty naszego życia, ale jest to lektura, która ukaże nam to co tracimy przez wszystkie narzucone normy i uprzedzenia. Poda również sposoby jak odzyskać utracone lub zyskać możliwości lepszego życia. Pokaże nam, że norma nie jest już zaletą, a czasami nawet wadą. Po przeczytaniu "Chcesz być normalny czy szczęśliwy?" nie będziecie już wiedzieć jak to jest być normalnym, ponieważ Wasz umysł i Wasze serce będzie dążyło do jedynej rzeczy jaka sprawi, że Wasze życie stanie się piękniejsze, do bycia szczęśliwym. 

"Bądź oryginałem, a nie kopią innych" 

Książka podzielona jest na trzy części, w których zawarte są krótkie, ale dość pouczające rozdziały o bardzo fajnych, ciekawych i interesujących nazwach. Autor ukazuje nam błędy jakie popełniamy w naszym życiu osoby normalnej, pisze jak możemy to zmienić oraz pomaga wcielić te rady w życie. Uważam, że takie rozmieszczenie tekstów pomogło mi w zapoznaniu się z cała tą książką, ale również dokonaniu pewnej refleksji nad moim życiem. 

Niestety w ogóle nie zostałam zachwycona całym poradnikiem. Być może daje on kopa do działania i ukazuje, że każdy z nas jest oryginalny i nie powinien być niczyją kopią, lecz nie każdy rozdział dawał mi poczucie spełnienia, jeżeli tak można je nazwać. Chwilami niektóre wątki (chociaż musiało to nastąpić) bywały powielane kilka razy, ale przedstawione w innych przypadkach, chociaż i tak te kolejne powtarzania po prostu mnie nudziły. Pomimo tych 180 stron, książka wydawała się za długa i końcówkę tak jak była ona pisana na siłę, ja również tak ją przeczytałam. 

"Ruszamy w drogę do nowego życia opartego na miłości!"

Chociaż nie zostałam zachwycona, ani zauroczona tym poradnikiem, to jednak wszystkie rady zawarte w nim wzięłam sobie głęboko do serca. A o to chyba chodzi? Wielu rzeczy byłam świadoma przed przystąpieniem do lektury, ale również kilku cennych i pomocnych stwierdzeń dowiedziałam się z książki. Powoli wcielam wszystkie te rady w życie i chętnie zobaczę, czy naprawdę jest ono niespodziewaną przygodą, którą każdy z nas może przeżyć. 

Podsumowując. Poradnik chwilami był dość nudny, lecz z cierpliwością dotarłam do ostatni stron i nie byłam nim zachwycona. Moim zdaniem jest to przeciętna książka. Jej zaletą jest wiele pomocnych rad, które niestety zostały zapisane dość monotonnym językiem, co może odstraszyć niektórych czytelników. Jednak lektura ta, pokazuje nasze błędy oraz życie jakim możemy żyć po naszej zmianie, co dało mi chwilę na refleksję oraz ogromnego kopa do działania. "Chcesz być normalnym czy szczęśliwym?" zawiera masę pozytywnych cech, ale również kilka negatywnych, dlatego oceniam tę książkę jako pozycję przeciętną. 

MOJA OCENA: 5/10 

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Studio Astropsychologii. Ten fakt nie wpłyną na moją recenzje.


wtorek, 24 grudnia 2013

Merry, Merry, Merry Christmas!

9 komentarzy:

Ja tak na chwilkę i to dosłowną. Muszę zrobić jeszcze masę rzeczy, a została mi nie cała godzinka. Ale oczywiście nie zapomnę o kimś kto przez cały ten rok 2013 sprawiał, że się zmieniałam, rozwijałam, często się uśmiechałam i byłam po prostu dumna! Z czego? Z tego, że jestem bloggerką, recenzentką i mam.... najlepszych czytelników na świecie!

Życzę Wam, aby te święta były spokojne, ciepłe i jak najbardziej się da - rodzinne. Pod choinką, chociaż to nie najważniejsze, wiele książek (i już teraz mówię, że czekam na recenzje tych wszystkich świątecznych egzemplarzy)! Abyście rozwijali swoje pasje, pomysły i zainteresowanie w 2014 rok, może zmienicie swoje życie dzięki temu. Niech Wasze blogi będą jeszcze lepsze, z większą ilością tych prawdziwych czytelników, a wszystkim recenzentkom i recenzentom życzę wielu współprac z wydawnictwami i masy egzemplarzy do recenzji! A jeżeli jeszcze jest tu ktoś, kto chciałby wejść w blogosferę to życzę, aby zdobył się na tę odwagę, założył bloga, a my wszyscy miło, ale to bardzo miło, go powitamy. Chciałabym również, abyście w te dni pomyśleli i docenili to jak spędzacie święta, bo nie każdy dostał taką szanse od losu...

Mam nadzieję, że jeszcze tu jesteście i ktoś przeczyta te życzenia, jeżeli nie - mam po prostu pecha i zobaczymy się dopiero jutro!

Całuski,
Ath :*

poniedziałek, 23 grudnia 2013

#103 - "Delirium" - Lauren Oliver

11 komentarzy:




Okładka: miękka
Ilość stron: 359
Cena z okładki: 32,90 zł
Wydawnictwo: Wydawnictwo Otwarte
Wydanie oryginalne: 2011 rok
Wydanie polskie: 2012 rok 










Leczymy się z wielu chorób, które niszczą nasz organizm lub psychikę. Poddajemy się różnym zabiegom, tylko po to, aby usunąć nieprzyjemne objawy zarażenia z naszego ciała. Ale co jest tymi chorobami? Czy istnieje jedna z nich, która potrafi nas uskrzydlić, ale również powoli zabijać od środka? Czym więc jest? W przyszłości zostanie uznana za nieszczęście, a teraz? Czy wyleczyłbyś się z miłości....?

Lena od małego uważała, że amor deliria nervosa to najgorsza rzecz jaka może spotkać nas w życiu. Powoli odliczała dni do zabiegu, który na zawsze uchroni ją przed tą chorobą i pokaże innym, że choć pochodzi z rodziny "zarażonych" nie będzie tak słaba i nie podda się miłości. Jednak nie wszystko poszło po myśli bohaterki i chociaż zabroniono jej kochać, dalej może zmieniać swoje zdanie. Jedno spotkanie na zawsze zmieniło jej życie oraz pokazało drzwi do wolności, które Lena musi tylko pchnąć. Czy wystarczy jej siły i odwagi?

"Miłość – najbardziej zdradliwa choroba na świecie: zabija cię zarówno wtedy, gdy cię spotka, jak i wtedy, kiedy cię omija."

Jestem zachwycona. Tylko tyle? Nie, zauroczona, zdziwiona i spragniona również. Nie wiem jak to możliwe, ale podczas gdy na rynku figuruje tak wiele młodzieżowych książek o miłości, Lauren Olivier udało się stworzyć coś o tej samej tematyce, ale w ogóle odbiegające od innych lektur dla nastolatek. Uważam to za bardzo pomysłowe, oryginalne i świetnie wykonane, więc od pierwszych stron pokochałam już tę książkę. Było to już moje drugie spotkanie z autorką i jestem jeszcze bardziej zachwycona. Delirium czytałam z zapartym tchem, ze zdziwieniem na twarzy, z otwartymi ustami, z milionami emocji, które dalej we mnie siedzą. Nie da się po prostu przeczytać tej książki, w niej się jest, w niej się uczestniczy, ale również chce się ją wyrzucić przez okno, bo jest taka krótka. 

W Delirium nie ma wyrazów, zdani, ani słów, są to tylko emocje, zawarte w literach, napisanych na papierowych kartkach. Pełno wspaniałych cytatów, które ukazują nam jak bardzo powinniśmy cieszyć się, że możemy kochać i nie jest to zabronione. Książka jak najbardziej skłania do refleksji nad nami samymi, nad tym czy korzystamy z życia, czy korzystamy z naszych emocji. Bo co byłoby gdybyśmy byli obojętni na innych? Gdybyśmy nie mogli śnić, a nasza przyszłość byłaby zaplanowana do końca naszych dni? Zostało to pięknie przedstawione i uważam, że każdy kto sięgnie po lekturę, w której miłość została uznana za chorobę, chociaż na chwilę zastanowi się nad własnym sobą.

„Kocham cię. Pamiętaj. Tego nam nie odbiorą.”

Naprawdę pokochałam Lenę, w której odnalazłam siebie. Być może nie w stu procentach, lecz kilka cech, myśli oraz uwag miałyśmy podobne. Ale również i ja, tak jak ona, zmieniłam się od początku do końca książki. Zauważyłam pewne fakty i to jak czasami potrafimy być ślepi na pewne aspekty życia. Główna bohaterka ukazała nam, że nigdy nie jest za późno na zmiany, bo od jednego czynu może zależeć całe nasze życie.

Każdy się chyba tego spodziewa, że wątek miłosny jest tu na pierwszym miejscu. Właśnie o to chodzi! Jeśli przez to nie chcecie sięgnąć po tę książkę, muszę Was zmylić. Pomimo tak wielu scen, gdzie aż cukier wylewa się z kartek książki, w Delirium możemy zauważyć nie tylko takie przesłodzone chwile. Wiele beztroskich rozdziałów, czy akapitów, które tak naprawdę nic nie wniosły do fabuły, nie skupiają się tylko i wyłącznie na parze głównych bohaterów. Ale również chwile, gdzie łzy cisną się do oczu, ponieważ nie tylko my jesteśmy skrzywdzeni, ale nasze dzieci, czy osoby nam bliskie. Rozdziały, ukazujące nam to, co człowiek może zrobić w imię zakazanej, lecz dalej miłości. Akapity, pokazujące to, gdy bohaterka jest dumna z siebie, że potrafi kochać...

„Możecie zbudować mury aż do nieba, a mnie i tak uda się nad nimi przefrunąć. Możecie mnie przygwoździć do ziemi tysiącami karabinów, a ja i tak stawię opór”.

Książka okazała się strzałem w ... dziesiątkę? setkę? Nie, Delirium to zdecydowanie coś więcej niż tylko historią, niż tylko kartkami spięte okładką. Autorka poruszyła w niej taki temat, który będzie towarzyszył człowiekowi zawsze, dzięki któremu nasze życie staje się piękniejsze, ale również bolesne, więc nic dziwnego, że tak samo jak ja i Ty oraz wiele innych osób, który sięgnęły, odnajdziesz w niej samego siebie i uzyskasz odpowiedź na to, czy czasami warto poświęcać się dla kogoś? Czy świat bez miłości byłby piękniejszy? Czy jednak bycie obojętnym względem innych bardziej się opłaca i czy jest łatwiejsze? Piękna rebelia, która rozpoczyna się już w Delirium, ma trwać przez kolejne części sagi. Myślę, że chociaż czytamy wiele wspaniałych książek, to tej na pewno nie zapomnicie i ukryjecie ją oraz jej bohaterów głęboko w swoich sercach.


MOJA OCENA: 10/10

sobota, 21 grudnia 2013

#102 - "Sekret Julii" - Tahereh Mafi

24 komentarze:




Okładka: miękka
Ilość stron: 439
Wydawnictwo: Otwarte
Cena: 34,90 zł
Wydanie: 2013 rok











Julia z Adamem uciekają z kwatery Komitetu Odnowy i trafiają do Punktu Omega, przystani dla dzieci o szczególnych zdolnościach. Wreszcie są bezpieczni. Sielanka zakochanych trwa jednak krótko. Julia poznaje sekret, który może przekreślić ich wspólne marzenia o szczęściu…

Już kilka miesięcy temu zapoznałam się z pierwszą częścią tej serii - Dotykiem Julii. Książka okazała się tak nieziemska, wciągająca, ciekawa i intrygująca, że odliczałam po prostu dni do tego czasu, aż wreszcie będę mogła pozwolić sobie na zakup drugiego tomu przygód Julii. Czy ten okazał się również wyśmienity jak poprzedni? Chyba nie każdy z nas zadaje ból swym dotykiem, więc musicie uwierzyć mi na słowo, że ta książka wbija w siedzenie, a o to każdemu czytelnikowi chodzi? Prawda?

“Nie musimy nic robić, żeby umrzeć.
Możemy przez całe życie ukrywać się w komórce pod schodami, a śmierć i tak nas znajdzie."

Nie widzi się tu diametralnej przepaści pomiędzy obiema częściami. Zarówno Dotyk Julii jak i Sekret są świetnymi powieściami, które zachwycą każdego i uważam, że jeżeli sięgacie po tę pierwszą, będziecie pragnąć zdecydowanie tej drugiej. Aczkolwiek milej wspominać będę tę następną część, która swoją prostotą, ale również wieloma wątkami, odkrytymi sekretami i wydarzeniami, zmusiła mnie do pewnego rodzaju szoku, który trwa do dziś. Dlaczego? Zdziwiłam się, że można napisać arcydzieło i wydać kolejną książkę, która nie mieści się już w skali od 1 do 100.

Ja Sekretu Julii nie przeczytałam. Pochłonęłam ją w całości, nie patrząc na ilość stron, rozdziałów, zdań i słów, tylko zerkając na emocje zawarte w całej tej kompozycji, zamkniętej w okładce. Uważam, że ta lektura nie jest zwykłą, papierową formą spędzania czasu, ale jest wręcz sztuką. Nie należy szufladkować tej historii jako głupią książkę dla młodzieży, bo wbrew pozorom, jest to opowieść o poświęceniu, odrzuceniu, wielkiej odwadze, ale wątek miłosny wpleciony w tle dodaje temu tylko dodatkowych plusów. Jeśli kogokolwiek odrzuca ten trójkąt, to powiem wam, że choć dość często pokazywany jest  jako najważniejszy problem głównej bohaterki, to jednak nie jest on tak uciążliwy jak w innych tego typu książkach. 


"Wiem, że słowa potrafią ranić. Ale nie sądziłam, że mogą zabić.”

I znów piękny, oryginalny zapis myśli. Nie chciałam znów powielać tego wątku, ale tym razem znów zostałam zaskoczona. Przekreślone uwagi, uczucia i emocje jakich Julia nie chciała wyrażać, ale również rozdzielone zdania, wyrazy itp. przykuły mą uwagę. Traktuję to jako plus, za względu na jakieś urozmaicenie, bo chociaż książka jest wspaniała i wciągająca, to po dwóch godzinach czytania patrzenie się w całe zapisane strony może stać się uciążliwe. 

Podsumowując. Nie będę zachęcała tych którzy sięgnęli po Dotyk, aby zapoznali się również z Sekretem, ponieważ wiem, ze albo już to zrobili, albo to planują. Świetna kontynuacja, która nie chwyta za serce chwilami, ale przez 439 stron. Sprawia, że zapominamy o otaczającym na świecie i chwilami my sami boimy się dotknąć innych, ponieważ mamy wrażenie, że to my zadajmy ból. Książka bardzo dobra, warta przeczytania i zapoznania się, ale również warta polecenia dla osób, które szukają kawałka dobrej, chociaż młodzieżowej, to jednak lektury :)

MOJA OCENA: 10/10


niedziela, 15 grudnia 2013

#101 - "Mroczna wieża" - C.S. Lewis

5 komentarzy:




Okładka: miękka
Ilość stron: 266
Cena: 34, 90 zł
Wydawnictwo: Esprit
Wydanie oryginalne: 1977 rok
Wydanie w Polsce: 2013 rok










Mroczna Wieża, którą autor Opowieści z Narnii planował prawdopodobnie jako kontynuację słynnej trylogii międzyplanetarnej, a także inne składające się na ten zbiór opowieści, będą fascynującą lekturą dla czytelników Lewisa. Znajdziemy tu wielkie tematy przewijające się przez całą niemal twórczość pisarza: Czas, Przestrzeń, Pozór i Rzeczywistość… Wszystko to jednak w formie, o której autor wstępu pisze z humorem jako o „dobrej opowieści na wakacje”.

Myślę, że tego autora nikomu nie muszę przedstawiać. C. S. Lewis jest jednym z tych pisarzy, którzy zmienili życie wielu ludzi przez jedną historię. Każdy z nas zna, słyszał, czytał lub oglądał "Opowieści z Narnii", które zachwyciły nie jedno dziecko! Ale przecież każdy autor pisze również inne historie, które czasami są mniej popularne, lecz tak samo wartościowe i wciągające jak te bestsellerowe. Dlatego postanowiłam sięgnąć po Mroczną wieżę, aby się przekonać, czy rzeczywiście warto czytać inne powieście znanych pisarzy, bo przecież nie każdy pisze wciąż historie, które zmieniają życie czytelników. 

Muszę powiedzieć, że spodziewałam się czegoś trochę innego. Aczkolwiek spodobał mi się pomysł wydanie tomiku autorstwa C. S. Lewisa, który powstał w sumie z przypadku. W książce możemy znaleźć sześć różnych historii, gdzie niektóre mają tylko kilkanaście stron i są tak naprawdę strzępkami, czy początkami opowiadań, których nie będzie dane nam poznać w całości. Każda z historii była dopracowana, intrygująca, ale jednak chwilami dość monotonna. Moje zdanie na temat tej książki, zmieniało się co kilka stron, ponieważ cały czas byłam zaskakiwana pozytywnie, ale również negatywnie. 

Wielką fanką tego autora nie jestem, ale miło czytało mi się te historie. Sam fakt, że mam w ręce coś co jest zwykłymi notatkami, które nie miały (bez poprawek) ujrzeć światła dziennego, było świetnym doświadczeniem i mam nadzieję, że jeszcze nie raz będę miała taką okazję. Oczywiście sytuacja w jakiej się znalazłam ma też swoje minusy. Bardzo lubię dopracowane książki, gdzie często nie muszę zastanawiać się, czy jakieś zdanie jest błędem, czy tak ma być. W tym przypadku nie było takich przykładów, lecz często było to brak danych fragmentów, przez co często traciłam wątek. Jest to chyba jeden z minusów tej książki, ponieważ resztę dało się przeżyć, a przede wszystkim o nich zapomnieć!

Nie będę rozpisywać się o każdej historii, ponieważ niektóre świetnie się czytało, niektóre nie, ale jedna w szczególności mnie zachwyciła i zmusiła do do krótkiej refleksji. Mówię oczywiście o Niewidomy od urodzenia. Choć te opowiadanie ma jedynie 7 stron, wystarczy aby wprowadzić nas w nastrój współczucia, ale również ulotnego szczęścia, które nie wiem dlaczego, ale towarzyszyło mi w trakcie i po zapoznaniu się z  tą historią. Chociaż autor daje nam bardzo mało czasu na zapoznanie się z Robin, to jednak dalej gdzieś we mnie siedzi ta postać i jestem nią tak zachwycona, że dopiszę ją do listy tych, o których myślę dość często.


Podsumowując. Uważam, że wydanie kolejne książki C.S. Lewis, było prawdziwym świętem dla jego fanów, którym ja nie jestem. Pomijając to, czas spędzony z tą publikacją zaliczam do tych miłych chwil i chociaż nie każde opowiadanie mnie zachwyciło, a do książki nie powrócę, to będę wspominać ją dobrze i na pewno polecę znajomym! Jeśli również wy, chętnie przeczytacie notatki jednego z popularniejszych autorów, które cudem uniknęły spalenia, koniecznie sięgnijcie! 

MOJA OCENA: 6/10

Za książkę dziękuję wydawnictwu Esprit. Ten fakt nie wpłyną na moją recenzje

środa, 11 grudnia 2013

Książka w mieście

1 komentarz:
Dziś przychodzę do Was z troszkę innym postem, więc mam nadzieję, że jednak się nie zanudzicie. Tych, którzy po prosty nie przepadają za takimi wypowiedziami, pocieszę, że niedługo szykuję się recenzja, a tym razem... Enjoy!


Nie raz chyba znaleźliście się w takiej sytuacji, że mając pokaźną sumkę w portfelu oraz stos egzemplarzy recenzyjnych lub książek z poprzedniego miesiąca, nie mieliście po prostu na co wydać oszczędności. Sama Was rozumiem, ponieważ z braku czasu, nie raz odmawiam sobie kupna lektury, nie chcąc aby kurzyła się ona półce, ale również znam siebie i wiem, że wtedy trudno mnie zmotywować, aby ją przeczytać (skoro stała tyle czasu, to jeszcze sobie postoi, a ja czytam nowości). Ale również chętnie wydaje czasami drobne pieniądze na dodatki, dzięki którym moja kolekcja jest urozmaicona. Sama posiadam eko-torbę, z napisem "Keep Calm and read the Hungers Game trilogy" oraz kilka przypinek z Empika. To super sprawa, kiedy inny bibliofil może rozpoznać innego na ulicy, przez torbę, czy bluzkę. Bo sam napis "I <3 books", który mamy na sobie, pokazuje naszą przynależność do tych "niestatystycznych Polaków", którzy czytają więcej niż 1 książkę rocznie.

Dlatego dziś chciałam pokazać Wam pewną inicjatywę, którą wspieram i podpisuję się pod nią rękami i nogami! Mowa tu oczywiście o akcji "Książka w mieście", czyli zaczytani pokażcie, że tu jesteście! Chociaż na stronce widnieje tylko kilka gadżetów, z czasem będzie ich zdecydowanie więcej!

http://ksiazkawmiescie.pl/



Tak od siebie pragnę powiedzieć, że jestem zachwycona! Muszę przyznać, że na naszym rynku jest bardzo mało dostępnych dodatków dla fanów literatury. Jestem zaciekawiona tą inicjatywą, a każdy z gadżetów nie przekracza ceny przeciętnej książki. Myślę, że raz na kilka miesięcy, kiedy nie będę chciała dokładać sobie więcej czytania, mogę sobie coś zamówić. Mój pierwszy zakup planuję już wkrótce. A wy? Zachęciłam Was?

niedziela, 8 grudnia 2013

#100 - "Carrie" - Stephen King

5 komentarzy:






Okładka: miękka
Ilość stron: 205
Cena: 32 zł
Wydanie oryginalne: 1974 rok
Wydawnictwo:Prószyński i S-ka









Carrie White jest inna niż jej rówieśnicy. Nie chodzi na prywatki, nie interesują się nią chłopcy, stanowi obiekt kpin i docinków. Matka – religijna fanatyczka – za wszelką cenę usiłuje uchronić ją przed grzechem. Pewnego razu Carrie się jednak buntuje i idzie na szkolny bal. Gdy tam pada ofiarą okrutnego żartu, rozpętuje się piekło... dziewczyna jest telekinetką o olbrzymiej mocy, której postanawia użyć, by zemścić się na prześladowcach. Ci, którzy ją dręczyli, gorzko tego pożałują.

Każdy pisarz zaczynał od debiutu i nie ma na to bata. Ja uwielbiam zapoznawać się z autorami, sięgając po ich najstarsze książki, aby zobaczyć jak bardzo się rozwinęli i jak poprawili swoje błędy, zawarte w tych pierwszych publikacjach. Tym razem było to coś innego, niespodziewanego, takiego, że wbiło mnie w krzesło. Który autor potrafi napisać, pierwszą, tak dobrą, krótką książkę, aby powalić czytelnika na kolana? Stephen King.

Pierwszym aspektem, który od razu przykuł mą uwagę do tej publikacji, jest fabuła. Została wspaniale stworzona, tak, aby po przeczytaniu dalej siedziała w naszym umyśle i zadawała pytanie, na które nie potrafimy odpowiedzieć. Zachwyca nas, a jednocześnie przeraża. Potrafi wywołać u nas różne emocje, które do ostatniej strony nie ułatwią nam wyboru: czy współczujemy Carrie, czy jej nienawidzimy? 

„Ludzie z wiekiem nie stają się lepsi, stają się tylko sprytniejsi. Kiedy jesteś starszy i mądrzejszy, to wcale nie przestajesz obrywać skrzydełek muchom, po prostu potrafisz wymyślić lepsze powody, żeby to usprawiedliwić.”

Jak jest ta książka? Zagadkowa, ciekawa, straszna, śmieszna, wpływowa, dobra, zaskakująca, porywająca, absurdalna, nieprawdopodobna,  ale jest również historią o zwykłej nastolatce, która chciała tylko pójść na bal. Stephen King użył tak wielu kontrastów i chwilami banalnych rzeczy, aby ukazać nam to, jacy potrafią być ludzie. Czytając "Carrie" dowiecie się jak czują się inni, gdy ich do czegoś zmuszamy, śmiejemy się  z nich lub gdy po prostu palimy ich żywcem. I chociaż każdy z nas w swoim środowisku zna taką Carrie White oraz jej matkę, to dość często nie robimy nic, aby to zmienić, aby pomóc lub przebaczyć.

Odbiegając od elementów rzeczywistych zawartych w tej książce, przejdźmy do tych, które całej fabule oraz opisom, dodają wisienkę na torcie. Oddzielny akapit powinnam poświęcić wspaniałym postaciom, które swoim zachowaniem, zainteresowaniami, decyzjami, ale również problemami, nigdy nie odejdą ode mnie i zawsze będę je wspominać, jako wspaniałych, być może negatywnych, ale zawsze barwnych bohaterów. Pierwszą postacią, bez której tak naprawdę wszystko byłoby inne jest matka Carrie - Margaret White. Byłam pod wrażeniem tego, jak ta kobieta mogła poświęcić się dla Boga. Chociaż chwilami krzywdziła siebie i innych w swoim otoczeniu, przez swoją głęboką wiarę, to jednak w głębi ducha chciała jak najlepiej dla swojej córki i było to widać w wielu przypadkach. Nie ukrywając, była ona fanatyczką religijną i zmuszała do tego Carrie, aby uchronić ją od grzechu. Sama główna bohaterka okazała się zwykłą dziewczyną, która miała pecha w życiu. Podziwiam ją za cierpliwość i oddanie oraz szacunek, którym do pewnego czasu darzyła matkę. Pomijając pewne chwile załamań oraz prób, Carrie w głębi duszy kochała bardzo swą rodzicielkę i ukazała to w wielu chwilach.

Zakończenie powieści było idealne, niby do przewidzenia, ale jednak byłam bardzo zaskoczona, kiedy czytałam już końcowe sceny. Chwilami gęsia skórka, przerażenie, ale gdzieś tam we mnie było jeszcze współczucie, do tej "małej" Carrie, która wołała mamę. Jak widać każdy z nas kogoś potrzebuje i nie zważając na błędy, powinniśmy kochać tych, na których nam zależy, bo wszystko da się naprawić. W tym momencie byłam zaskoczona reakcją dziewczyny, ale również gdzieś tam, zaczęłam jej żałować i chciałam aby wszystko skończyło się dobrze.

Podsumowując: debiut Kinga okazał się trafną lekturą, która daje do myślenia. Pomijając olbrzymią moc Carrie oraz to kim była jej matka, książka zawiera świetny morał, który ukazuje nam pewną prawdę o zachowaniu ludzi. Myślę, że autor specjalnie dodał te niecodzienne elementy do książki, aby cała historia Carrie White zapadła nam w pamięci na długie lata. Jestem zachwycona moim pierwszym spotkaniem z tak znanym autorem i dziś już wiem, że na pewno sięgnę po jego dalsze publikacje. Jeśli Wy jeszcze nie zapoznaliście się z żadną powieścią Stephena Kinga, uważam, że "Carrie" jest świetną książką na pierwsze spotkanie, bo pomimo jej małej ilości stron, zapewne zaczaruje Was tak samo jak mnie. 

MOJA OCENA: 9/10



poniedziałek, 2 grudnia 2013

365 dni zmian, czyli co tu się działo

13 komentarzy:
Ta chwila, gdy wiesz, że rok temu podjęłaś decyzję, która zmieniła twoje życie na lepsze...



Tak! Dokładnie rok temu, czyli 2 grudnia 2012, założyłam bloga. Trochę z nudów, trochę z powołania, ale dziś wiem że było warto :) Nie potrafię podsumować tego roku, który tak bardzo owocował w zmiany i sukcesy, ale również próby i błędy. Jednak zmieniłam swój pogląd na świat, zyskałam drugie życie, a przed wszystkim wspaniałe hobby, które jest przyjemnością, a nie przymusem.




A teraz troszkę, ale nie dużo statystyk.

Odwiedziliście mnie ok. 12 tysięcy razy
Na dłużej zostało 103 obserwatorów oraz 57 kręgowiczów w Google+
Wypowiedzieliście się w 1543 komentarzach
Najchętniej czytaliście recenzje "Magdy.doc"
Od tego czasu przeczytałam 98 książek, gdzie 94 w tym roku
Napisałam 99 recenzji, 17 rozkmin, 10 podsumowań miesiąca, 5 stosików
Nawiązałam 3 współprace z wydawnictwami
Przeżyłam tu 365 dni i jestem z tego dumna :)

Dziękuję Wam za to, że jesteście! Blog nie okazał się tylko moim malutkim miejscem w internecie, ale również kopalnią wspaniałych osób, które dzięki niemu poznałam lub które napisały do mnie, aby poznać mnie bliżej. Chciałabym serdecznie podziękować konkretnym osobom, które dość często znam tylko z  nicku, niektórych dość bliżej, ale każdemu dziękuję za to, że poświęcacie/poświęcaliście czas na czytanie i pisanie swoich opinii, bo bez nich blog byłby martwy :)
Więc (kolejność przypadkowa), pragnę podziękować z całego serca:
Mojej kochanej Ani, która przez cały maj (a może to był kwiecień?) wspierała mnie, komentowała, zachęcałam, wypytywała, aby tylko moje notki/recenzje były lepsze, lepsze, lepsze!
Asi, która poprawiała, pisała, gadała, zadawała pytania na asku i wiele innych rzeczy za które ten rok był wspaniały (no i za Emmist <3).
Krystianowi, który fejmi, jest wszędzie, w lodówce, na kwejku, który jest wspaniałym kolegą i przykładem, ze można być chłopakiem i czytać książki.
Weronice, wspaniałej fance PLL, która nabiła mi 40 komentarzy, nie spojlerowała i lajkuje moje zdjęcie w tle na fb (te z Alison).
Julce, która mnie wspiera, rozumie jak to jest być recenzentem, jest moją przyjaciółką, siostrą i czytelniczką w jednym.
Szarlotce, która pisze wspaniałe ff, również recenzuje i odrabia pd z gegry w sobotnie wieczory.
Tosi, która pyta mnie o to co przeczytać, jest wspaniałą osobą do pogadania, wita się ze mną pisząc "Topolek" i po prostu jest.
Chichotkowi, który nazywa się Dominika i jara się moim współpracami, ma piękny uśmiech, pisze mi posty na fb o moich sukcesach, dzięki niej nie będę mieć raka i pomimo kłótni jest, będzie i... awww <3
Czarkowi, który pisze opowiadania po islandzku i żyje w świecie biznesu, jest najlepszym kolegą z zagranicy jakiegokolwiek kiedykolwiek miałam, z którym można pogadać i się pośmiać, a przede wszystkim poczytać jego twórczość.
Oraz dla Sebastiana, który robi moją chemię, w czasie gdy ja zajmuje się blogiem.

Teraz tak bez komentarz już dziękuję: Szusteczce, Alice, Kindze, Zience, Karolinie, Sylwii i ahh! Pewnie o kimś zapomniałam. Kochanym Emmistom, którzy dają mi czasami kopa, abym pisała, nie leniła sie i była lepsza! Dzięki Wam się nie stresuje i mam siłę do działania.

W tym roku przeżyłam wiele przygód, z wieloma książkami, przez Igrzyska Śmierci, Pretty Little Liars, ponowne czytanie HP i wiele, wiele innych typu Szukając Alaski, Poradnik Pozytywnego Myślenia, Charlie, Miasto Kości, Dotyk Julii. Najlepszą książkę, hm.... wybiorę w podsumowaniu roku! Ten czas taaak szybko leci, więc zbliżamy się już do końca podsumowania. Pamiętam, że zawsze przyrzekałam sobie, że wytrzymam ten rok, aby napisać taki post i... ta dammm! Miał on tyle form, że nie potrafię wyliczyć ile, ale jednak jestem zadowolona z tej. No cóż, do napisania i obyśmy spotkali sie również za rok! :D

Pozdrawiam,
Ath :)




niedziela, 1 grudnia 2013

#10 - Podsumowanie miesiąca: listopad

10 komentarzy:

Grudzień?! Święta! Naprawdę nie wierzę, że za 23 dni święta <3 Jak pewnie większość z Was uwielbiam ten okres i miło wspominam go przez kolejne miesiąc zimy. Takowa do mnie jeszcze nie zawitała, ale czekam na kilka płatków śniegu z nieba. Niestety listopad nie był dobrym miesiącem, ponieważ w nim przeczytałam tylko 4 książki (co jest moim najgorszym wynikiem w tym roku). Aczkolwiek jestem dumna, że przy takim nawale klasówek i kartkówek, udało mi się przeczytać tę małą liczbę lektur.

Oto one:
- "7 zasad sukcesu według Mistrza Chuang Yao" - Maciej Stawicki
- "Pretty Little Liars. Sekrety" - Shara Shepard
- "Igrzyska Śmierci" -Suzanne Collins
- "W Pierścieniu Ognia" - Suzanne Collins

Łącznie przeczytałam 1424 stron, co daje ok. 47 stron dziennie.
Najbardziej podobały mi się: "Igrzyska Śmierci";  "W Pierścieniu Ognia"
Zawiodłam się na: niczym
Najszybciej czytało mi się: "7 zasad sukcesu według Mistrza Chuang Yao"


Święta, święta, ale przed tym czekają mnie nie miłe 3 tygodnie w szkole. Klasówki, wystawienie proponowanych ocen, a przed wszystkim - próbne egzaminy. Mam nadzieję, że jakoś w drugiej połowie miesiąc odrobię straty czytelnicze, ponieważ będzie już wolne. Niedługo mikołajki, a ja już złożyłam zamówienie na nowe książki. Kocham atmosferę świąt i mam nadzieję, że w tym roku spadnie nam śnieg na te wspaniałe dni. A jutro kolejny post, niespodzianka :)

wtorek, 26 listopada 2013

#99 - "Pretty Little Liars. Sekrety" - Sara Shepard

6 komentarzy:




Okładka: miękka
Ilość stron: 455
Cena: 36,90 zł
Wydawnictwo: Otwarte
Wydanie oryginalne: 2011 rok
Wydanie w Polsce: 2013 rok










Nikt nie chce mieć wrogów – zwłaszcza takich jak A. Nadeszły święta. Aria, Emily, Hanna i Spencer mają wiele noworocznych postanowień, lecz A. dopilnuje, żeby dziewczynom nie udało się ich zrealizować. Cztery przyjaciółki, cztery zakręcone historie i… sekrety, mnóstwo sekretów! Część z nich wyjdzie na jaw już teraz, część A. zostawi na deser. Sekrety? Każdy z nas ma jakieś. Niektóre z nich wychodzą na jaw tak szybko, że nawet tego nie zauważamy, ale te które dalej w nas tkwią, zabierzemy ze sobą do grobu o ile ktoś nam na to pozwoli....

Fanką sagi Pretty Little Liars jestem od wakacji, więc od dawana wyczekiwałam premiery kolejnego tomu. Niestety dane mi było przeczytać tylko dodatek, który okazał się miłą, fajną, a przede wszystkim ciekawą lekturą, która tak naprawdę nie wniosła nic do fabuły głównych tomów. Jestem jednocześnie na tak, i na nie, bo pomimo świetnie spędzonego czasu, książka ogólnie okazała się przeciętna.

Zapewne spodziewacie się kolejnych intryg, tajemnic i pytań bez odpowiedzi, więc na wstępie rozwieję Wasze wątpliwości, jest to książka Sary Shepard, więc tego nie mogło zabraknąć! Jednak tym razem zostało to przedstawione w innej formie. Każda z czterech naszych, kochanych kłamczuch, ma dla siebie oddzielną części, gdzie każda z nich liczy sobie ponad sto stron. Poznajemy nowy, ciekawy, nieznany sekret każdej z głównych bohaterek, a później tak szybko jak go przeczytaliśmy, zapominamy o nim i dowiadujemy się co tym razem przeskrobała kolejna dziewczyna. Cała seria Pretty Little Liars, ma w sobie pewną magię i z każdym akapitem, rozdziałem, tomem, coraz bardziej ją czuć. Nie powinnam chyba traktować tego dodatku jako inną książkę, ponieważ i tu wyczułam ten specyficzny klimat, jaki zawierają wszystkie książki Sary Shepard (jakie dane mi było przeczytać).

"Odkryj tajemnice kłamczuch - niezależnie od tego, który tom serii czytasz" 

Jest to najgrubsza książka jaka wydana została spod pióra Sary Shepard. Nawet główne tomy są znacznie krótsze od tego dodatku, co cieszy chyba każdego fana tej serii. Jednak każdego, kto nie ma za sobą jeszcze dwunastu tomów Pretty Little Liars, przestrzegam i polecam kupić kolejny tom, a nie Sekerty. Ta książka nie wnosi nam nic do fabuły i moim zdaniem powinna zostać wydana, po wydaniu wszystkich głównych tomów. Myślę, że trafiła ona teraz na polski rynek, aby jedynie zaspokoić głód czytelników i wiernych fanów. Akcja "Sekretów" osadzona jest gdzieś pomiędzy 4,5, bądź 6 tomem, co utrudniało mi zapoznawanie się z tym dodatkiem, ponieważ nie pamiętałam wszystkich wątków (jedynie te ważniejsze), a na zaczęcie jej od początku nie mam po prostu ochoty i czasu. 

Podsumowując: mam dość obojętny stosunek do tej książki, ponieważ byłam zachwycona tym, że już teraz mogłam przenieść się do świata kłamczuch, ale po przeczytaniu całej książki, zadałam sobie pytanie: "Tylko po co?". Tak naprawdę tylko zwiększyłam swój apetyt na kolejną część, która nie wiadomo kiedy zawita na polskim rynku. Polecam ją dla każdego fana, który ma za sobą wszystkie tomy i który tak jak ja, wyczekuje tego następnego. Natomiast odradzam tym, którzy dalej zapoznają się z przygodami dziewczyn, ponieważ wiele więcej zabawy, dobrze spędzonego czasu, ale również zagadek, chwil refleksji, dadzą wam kolejne części Pretty Little Liars, a nie świeżo wydany dodatek.

wtorek, 19 listopada 2013

#98 - "7 zasad sukcesu według Mistrza Chuang Yao" - Maciej Stawicki

5 komentarzy:




Okładka: miękka
Cena z okładki: 19,90 zł
Cena w sklepie Talizman: 13,93 zł (KUP)
Ilość stron: 138
Wydanie: 2013 rok










Sukces? Chyba każdy z nas o tym marzy. Ale jak do niego dojść? I tu już zaczynają się schody. Czy zwykłe starania wystarczą? Czy należy poświęcić osobowość, styl życia, a nawet spostrzeganie świata, aby zdobyć to na czym nam zależy? Wszystkie odpowiedzi można zawrzeć w 138 stronach książki, a raczej w 7 zasadach, które doprowadzą nas do sukcesu.

Kolejny poradnik i szczerze powiedziawszy powiem, że jestem po części zadowolona. W tej dość krótkiej publikacji możemy wyczytać wiele ważnych, cennych porad, które zmienią nasze życie. No właśnie, treść książki okazała się ważna i pomagająca, ale jednak zabrakło mi dobrej motywacji, dzięki której od razu po przeczytaniu lektury, zabrałbym się za stosowanie się do rad. Mój entuzjazm lekko opadł, ale postanowiłam wcielić te zasady w życie i dopiero wtedy zobaczę jak jest naprawdę. Chociaż ja to zrobiłam, ale wiem, że wiele innych ludzi potraktuje tę książkę jako "jedną z wielu" i ten brak motywacji, może ich zniechęcić.

Zostałam zachwycona i miło zaskoczona formą książki, ponieważ spodziewałam się długich, filozoficznych rad, wypisanych od myślników, a trafiłam na jedną z ciekawszych historii, które chwilami mnie bawiła oraz uczyła. Autor pokazał nam, że tak naprawdę musimy skupiać się na naszych marzeniach, celach, nie ograniczać siebie, a zapewne osiągniemy sukces, który pragniemy.

Każda zasada, każdy rozdział, lub część, została wytłumaczona, wyjaśniona i przedstawiona tak wyraźnie, że po zapoznaniu się z nią czytelnikowi zostaje tylko wcielenie jej w życie. Podobał mi się prosty przekaz wszystkiego, nie doszukałam się nigdzie "głębszego dna", nad którym czytelnik miałby się dłużej zastanawiać. Konkretne, wyszczególnione i podsumowane zasady, czyli to co moim zdaniem w każdym poradniku powinno się znaleźć, znajdziecie i tu.

Podsumowując: jestem miło zaskoczona i wręcz zauroczona tą książką. Krótka, ale przede wszystkim pomocna publikacja, pomoże nam w osiągnięciu w osiągnięciu celu. Ja dopiero zaczyna stosować te rady w moim życiu i nie potrafię powiedzieć Wam, czy spełniają się one w stu procentach, ale mam nadzieję, ze tak będzie. Poradnik jest dla każdej osoby, w każdym wieku i z każdymi celami, myślami i marzeniami do spełnienia. Autor wie co chce nam przekazać i to robi, a z jego długim doświadczeniem nie musimy się martwić o to, że zrobimy coś nie tak.

MOJA OCENA: 9/10 

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Studio Astropsychologii. Ten fakt nie wpłyną na moją recenzje.

poniedziałek, 11 listopada 2013

#97 - "Wszystko zaczyna się od myśli" - Dr David R. Hamilton

6 komentarzy:
 



Okładka: miękka
Cena z okładki: 39,30 zł
Cena w sklepie Talizman: 33,40 zł (KUP)
Ilość stron: 224
Wydanie: 2012 rok










Codziennie zmagam się z problemami i często sytuacjami bez wyjścia. Nie zaliczona kartkówka, problemy w pracy, czy w rodzinie, sprawiają, że nasz humor się pogarsza, a nasze myśli stają się ponure i tak naprawdę nic nam się nie chce. Gdybyśmy zmienili nasz sposób postrzegania świata być może żylibyśmy łatwiej i zapewne intensywniej, bo żadne pesymistyczne myśli nie blokowałby naszych działań. Jeśli nie wyzdrowiejemy, kiedy w to nie uwierzymy, to czy będziemy szczęśliwi, gdy nasze myśli nam na to nie pozwolą? Ze zmianą naszego zdania, zmieni się nasze życie? Pamiętajcie: najpierw była myśl!

Ludzka psychika jest zadziwiająca i tak "obszerna", że można napisać o niej dziesięć książek, a i tak nie poznamy jej w całości. W tej pozycji autor skupił się na myślach, które jak teraz wiem, mają wielki wpływ na nas i na to jak wygląda nasze życie. Spodziewałam się, że ta tematyka ma w sobie więcej "ciekawostek" i takich informacji, które sprawią, że odłożę na chwilę książkę, otworze usta i powiem "łał", niestety w tej kwestii się troszkę zawiodłam, bo moim zdaniem było tego za mało, o ile nie za dużo rzeczy dość oczywistych. 

Potęga Twojego umysłu...

W książce zostały chyba dotknięte wszystkie tematy od DNA aż po uczucia takie jak miłość, czy lęk, więc muszę powiedzieć, że takie rozdziały czytało mi się bardzo przyjemnie i szybko, ale niestety często nie rozumiałam o czym czytam, co było trochę irytujące. Wszystko zaczyna się od myśli, zostało napisane przez Dr Dacida R. Hamiltona, który w swoim dziele umieścił zbyt dużo niezrozumiałych, trudnych słów, które dla przeciętnego czytelnika są problemem. Często były one powtarzane, więc nie zdziwiłam się gdy kilka razy, podczas czytania, złapałam siebie na tym, że nie potrafiłam powiedzieć o czym w danej chwili czytam.

Pomimo tego, w książce dało się znaleźć i odczytać kilka ważnych wskazówek i cennych rad, na to aby odmienić swoje życie. Autor często wyjaśnia nam jaki wpływ nasze myśli mają nie tylko na psychikę, czy komfort życia, ale również na nasz organizm, który powinniśmy pielęgnować i starać się go nie zatruwać. Po zapoznaniu się z lekturą, czytelnik jest bogatszy o nowe doświadczenia życiowe (przytoczone w książce), porady, opinię, więc sięgając po Wszystko zaczyna się od myśli połączycie przyjemne z pożytecznym, co daje jeszcze większe profity w przyszłości.

Poradnik ten może zmienić Wasze życie, o ile zastosujecie się do rad Dr Davida. Pomimo swoich wad, może nauczyć Was kilku rzeczy, a przed wszystkim zmienić chociaż troszkę Wasz sposób myślenia. Polecam wszystkim, którzy walczą ze swoimi pesymistycznymi myślami i mam nadzieję, że po przeczytaniu nie będziecie zawiedzeni, a te kilka minusów rzucicie w niepamięć. 

MOJA OCENA: 5.5/10


Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Studio Astropsychologii. Ten fakt nie wpłyną na moją recenzje.



wtorek, 5 listopada 2013

#96 - "Cierpiące Dusze" - ks. Marcello Stanzione

4 komentarze:





Okładka: miękka
Cena: 25,90 zł
Ilość stron: 206
Wydawnictwo: Esprit 
Wydanie oryginalne: 2011 rok 
Wydanie polskie: 2013 rok









15 listopada 1897 roku w kościele Najświętszego Serca Jezusa w Rzymie wybuchł pożar. W tajemniczy sposób od ołtarza zaczął rozprzestrzeniać się ogień, a wypełniający kaplicę przerażeni wierni wśród płomieni dostrzegli oblicze cierpiącej osoby. Pożar ugaszono, jednak na drewnianym panelu przy ołtarzu pozostał niewyraźny zarys twarzy. Wydarzenie to uznano za nadprzyrodzone, związane z objawieniem się duszy czyśćcowej.Ten niesamowity wypadek stał się impulsem do stworzenia w owym kościele niezwykłego muzeum – Muzeum Dusz Czyśćcowych. Gromadzi ono eksponaty i relacje, które świadczą o istnieniu zaświatów i o tym, że dusze czyśćcowe dostają czasem możliwość objawienia się żyjącym, by prosić o to, co najbardziej może ulżyć ich niedoli – o modlitwę. Książka ks. Marcella Stanzionego przedstawia materiały zgromadzone przez muzeum, a także inne relacje, pokazujące, jak rzeczywistość czyśćca komunikuje się i objawia w rzeczywistości doczesnej, jeśli może wyniknąć z tego jakieś dobro. Autor zawsze wychodzi w swych rozważaniach od katolickiej nauki o czyśćcu, którą w ostatnich latach słabiej się podkreśla, a która powinna stanowić część żywej wiary każdego chrześcijanina. Książka zawiera również użyteczny zbiór modlitw za dusze czyśćcowe

Nie interesuję się taką tematyką książek, więc ta pozycja była dla mnie czymś nowym i zdecydowanie niecodziennym przeżyciem. Od razu przypadła mi do gustu, ponieważ jak wiecie, nie lubię monotonności nawet w książkach. Pomimo tak dobrego wstępu reszta lektury nie byłą tak przyjemna, ponieważ w kilku rozdziałach zawiało nudą, ale za to końcówka Cierpiących Dusz pozytywnie mnie zaskoczyła, więc suma summarum miło będę wspominać tę książkę.

Zaczęło się dość ciekawie, więc mój apetyt na tę lekturę cały czas rósł. Zastanawiałam się czego dalej mogę się spodziewać, czego nowego się dowiem, czy nauczę, ale przed wszystkim chyba o czym w ogóle będzie ta publikacja. Opisy, wytłumaczenia pewnych faktów, były ciekawe, ale do czasu. Chwilami lekko mnie to nudziło, dlatego odkładałam lekturę na bok i zajmowałam się czymś innym. Muszę przyznać, że wielkim plusem książki jest fakt, że powracałam do niej bez przymusu i myśli "muszę". Robiłam sobie krótkie przerwy, ale tak samo entuzjastycznie podchodziłam do zostawienia lektury, jak i do powrotu, by ją skończyć.

Zdecydowanie najciekawszym działem w całej książce okazały się historie ludzi o różnej płci, zainteresowaniach, podejściem do wiary i majątkiem, których łączyła jedna rzecz - obcowanie z duszą czyśćcową. Niektórzy bohaterowie, którzy fakt faktem byli ludźmi realnymi i to doświadczyli, moim zdaniem wykazali się wielką odwagą i wiarą . Być może nie każdy w to uwierzy, akurat mnie zaciekawiły wszystkie historie i zdarzenia, wiec jakaś cząstka mnie dopuściła do myśli, że kiedyś coś takiego miało miejsca. Nie znaczy to, że tak samo my nie możemy tego doświadczyć.  

Być może książka ta nie jest dla młodzieży i na początku dojdziecie do wniosku, że nie warto po nią sięgnąć i nie chcecie zajmować sobie nią czasu, ale wiem, że wielu z Was ma podobne odczucia do wiary jak ja, więc myślę, że ta pozycja może zaciekawić nie jedną młodą osobę. Mam nadzieję, że nie podejdziecie do niej ze złym nastawieniem, bo pomimo dość trudnej tematyki, książka jest ciekawa, zaskakująca i przed wszystkim inna.

Podsumowując: jestem jak najbardziej na tak i polecę Wam tę książkę. Im bliżej byłam końca, tym bardziej się wciągałam i bardzo chętnie poznałbym więcej ciekawych historii. Cierpiące dusze są książką o tym co może czekać nas po śmierci i jeśli wierzycie w taki obrót spraw, polecam abyście zapoznali się z tą pozycją. Czyta się ją szybko i równie szybko się o niej zapomina, więc jeśli szukacie czegoś ciekawego, niezobowiązującego, ale za to dość ważnego - sięgnijcie.

MOJA OCENA: 6/10

Za książkę dziękuję wydawnictwu Esprit. Ten fakt nie wpłyną na moją recenzje. 


piątek, 1 listopada 2013

#9 - Podsumowanie miesiąca: październik

10 komentarzy:
Znów jestem zszokowana jak ten czas leci. Jeszcze wczoraj narzekałam na koniec wakacji i po prostu próbowałam wbić się w ten czas szkolny i przestawić się na naukę, a tu proszę! Już listopad. Październik był jeszcze luźniejszy (w porównaniu do tego co czeka mnie teraz), ale chyba przez te leniuszkowanie, oglądanie  PLL i nie robienie w sumie nic, dopadła mnie jakaś chandra na czytanie książek. Zapewne teraz gdy mam tyle do robienia i uczenia się, zacznę mieć ochotę na czytanie.

Takie życie, taka Ath <3 


Październik upłyną mi przy:

- "Kamienie na Szaniec" - Aleksander Kamiński
- "Beatlesi za kulisami sukcesu" - Chris Ingham 
- "Miasto Szkła" - Cassandra Clare
- "Gra w kłamstwa" - Sara Shepard
- "Cierpiące Dusze" - ks. Marcello Stanzione
- "Wszystko zaczyna się od myśli" - Dr. David R. Hamilton
- "A jeśli zostanę..." - Barbara Ciwoniuk

Łącznie przeczytałam 2132 stron, co daje ok. 69 stron dziennie. Jest źle.
Najbardziej podobały mi się: "Miasto Szkła"; "Gra w kłamstwa"
Zawiodłam się na: "A jeśli zostanę..."
Najszybciej czytało mi się: "Gra w Kłamstwa"


Pomimo tego, że wynik mnie nie zadowala, to jednak jest lepiej, o wiele. Zmieniłam swoje patrzenie na świat, do wszystkiego podchodzę z pozytywnym myśleniem i  uśmiechem na twarzy. Wystarczy uwierzyć, zobaczyć 5 na sprawdzianie i to się stanie :) Codzienność nawet nie jest już taka szara, każdy dzień jest zagadką, którą chętnie odkrywam. Wiem, że będzie ciężko, ale dam radę. Konkursy przedmiotowe? Średnia powyżej 4.7? Przeczytanie książek do recenzji? Co to dla mnie?

Dam radę. 


P.S  Zarezerwowaliście już bilety na W pierścieniu ognia? 4 miejsca w dzień premiery są już dla mnie i moich koleżanek <3

wtorek, 29 października 2013

#5 - Stosik

8 komentarzy:
Stosik! Stosik! Stosik!


Bo kto nie lubi stosików? Wiem, że recenzje zapewne się już Wam znudziły, więc dziś trochę luźniejsza notka, aby złapać oddech i... iść do przodu! Dlaczego? Mam straszne tyły w czytaniu i recenzowaniu, bo jeszcze nigdy nie zdarzyło się mi, aby pięć książek czekało w kolejce do recenzji, a 7 do czytania. Czasu nie mam, bo szkoła, szkoła, szkoła i hm... wiem, słaba wymówka, ale niestety.


Nie zanudzając już Was, przechodzę do konkretów. W dzisiejszym stosiku pokażę Wam książki, które są przede wszystkim od wydawnictw :) Jedynie dwie znalazł się na mojej półce (jedna tymczasowo) przez przypadek.




Od góry:

- "7 zasad sukcesu według Mistrza Chuang Yao" - Maciej Stawicki - od wydawnictwa Studio Astropsychologii
- "Cierpiące Dusze" - ks. Marcello Stanzione - od wydawnictwa Esprit
- "Wszystko zaczyna się od myśli" - Dr. David R. Hamilton - od wydawnictwa Studio Astropsychologii
- "Chcesz być normalny czy szczęśliwy?" - Robert Betz - od wydawnictwa Studio Astropsychologii
- "Umysł ponad materią" - Dieter Broers - od wydawnictwa Studio Astropsychologii
- "Alicja w Krainie Zombie" - Gena Showalter - od kochanej Oli
- "Gra w kłamstwa" - Sara Shepard - własny zakup
- "Mroczna wieża" - C. S. Lewis - od wydawnictwa Esprit
- "Beatlesi za kulisami sukcesu" - Chris Ingham - od wydawnictwa G+J książki 

Jak widzicie jest tego trochę dużo (jak na rok szkolny). Dobija mnie fakt, że już za tydzień ważny konkurs z biologii, a te książki krzyczą: "CZYTAJ!", ale mam nadzieję, że się nauczę i wyrobię ze wszystkim.

Pozdrawiam! :)



sobota, 26 października 2013

#95 - "Gra w kłamstwa" - Sara Shepard

4 komentarze:







Okładka: miękka
Cena: 34,90 zł
Ilość stron: 291
Wydawnictwo: Otwarte
Wydanie w Polsce: 09.10.2013 








Najgorsze w byciu martwym jest to, że niczego już nie przeżyjesz. Nigdy więcej nie pocałujesz chłopaka. Nigdy więcej żadnych sekretów. Nigdy więcej plotek z dziewczynami. Chciałam dostać coś, czego nikt inny jeszcze nie otrzymał – drugie życie. Dzięki Emmie, mojej zaginionej siostrze bliźniaczce, mam na to szansę. Poznaj nową książkę Sary Shepard, autorki bestsellerowej serii Pretty Little Liars. To ekscytująca powieść o sekretach i kłamstwach, która zdobyła rzesze fanów na całym świecie. Na jej podstawie powstał serial telewizyjny The Lying Game.

Od czasu ukazania się zapowiedzi "Gry w Kłamstwa" książka ta była moim must read na październik, a nawet i na cały rok. Odliczałam dni, by tylko poznać nową, podobno wciągającą tak samo jak Pretty Little Liars, sagę Sary Shepard. Z tą autorką spotkałam się już dwanaście razy i były to udane, pełne smutku, żalu, szczęścia i śmiech godziny, ale czy ten trzynasty, pechowy mógł okazać się szczęśliwy? 

Lektura zajęła mi trzy dni, gdzie czytałam po pół godziny lub dwadzieścia minut, nie więcej. Pomimo dość dużej ilości stron, książka szybko mi zleciała i już pragnę następnej części. Jak miną mi czas spędzony z tą książką? Wspaniale, miło, a przede wszystkim bardzo intrygująco. Gdy już usiadłam do czytania, nie mogłam się oderwać, dlatego każdy powrót do nauki stawał się coraz to nie przyjemny.  


"Niech gra się zacznie, suczki"

Cała fabuła była super, nie na siłę i moim zdaniem była przemyślana. Wiele wątków, dialogów, czy scen, samą swoją prostotą zadziwiały, wprowadzały nutkę grozy i tajemniczości, ale przede wszystkim wciągały czytelnika i za to należą się wielkie brawa dla pani Sary. Wielki finał pierwszej części, był naprawdę wielki i chociaż się tego spodziewałam, to jednak zostałam tym wszystkim zaskoczona i zachwycona. Ostatnia strona, ostatni rozdział, wszystko, zachęca by sięgnąć dalej, odliczać i czekać, aż część numer dwa trafi do polskich księgarni. 

Niestety, moja recenzja nie skończy się na samych dobrych słowach o tej książce, ponieważ jednak fabuła i sam pomysł na książkę, chociaż fajny to nie był najoryginalniejszy. Zamian sióstr była dość pomysłową sprawą i nie spotkaną przez mnie sytułacją, ponieważ jeszcze nigdy nie czytałam książki, w której bohaterka zajmowała miejsce swojej siostry, więc ten wątek zaliczam do jak najbardziej udanych, ale później było już tylko gorzej. Sam fakt gróźb i wiadomości od nieznanego nadawcy, moi zdaniem był już stu procentowo wykorzystany we wszystkich książkach Pretty Little Liars, dlatego powielanie tego wątku w Grze w kłamstwa, było dla mnie mijaniem się z celem i miałam nadzieję, że jednak w tej kwestii zostanę zaskoczona. Kolejną sprawą, która jednak mnie zdziwiła, była paczka koleżanek Sutton, które niby się uwielbiały, ale były zdolne do wielu spraw i zachowań, a taki sposób przedstawienie najbliższych osób (spoza rodziny), znam już z pierwszej, bestsellerowej sagi tej autorki.

Podsumowując: książka okazała się... świetna i naprawdę pomimo kilku niedociągnięć, lub mało oryginalnych wątków, da się w nią wciągnąć i pragnąć więcej. Wiele tajemnic, sekretów, intryg i pytań, czyli to co uwielbiam w książkach Sary Shepard. Naprawdę zostałam miło zaskoczona i cieszę się, ze ma tę książkę na półce, na pewno sięgnę po nią jeszcze nie raz. Polecam dla osób, które tak jak są fanami serii Pretty Little Liars i tak jak ja, nie mogą doczekać się trzynastej części tej sagi.  Gra w kłamstwa jest świetną odskocznią od tego czasu oczekiwania na łatkę do wyżej wymienionej serii i polecam wam z czystego serca, ponieważ wiem, ze nie będziecie zawiedzeni.


MOJA OCENA: 9/10








niedziela, 20 października 2013

#94 - "Beatlesi za kulisami sukcesu" - Chris Ingham

4 komentarze:






Okładka: twarda
Ilość stron: 496
Cena: 49,90 zł
Wydanie: 09.10.2013 
Wydawnictwo: G+J Książki









Beatlesi odmienili XX wiek. Choć od rozpadu zespołu upłynęło ponad czterdzieści lat, ich muzyka nadal nie ma sobie równych i cieszy się niesłabnącą popularnością na całym świecie. Ich twórczość stanowi jedno ze szczytowych osiągnięć muzyki rozrywkowej. Byli pomysłowi, zręcznie operowali muzycznymi stylami, mieli wrodzone wyczucie i muzyczną intuicję. W ich przypadku to, co popularne, było jednocześnie najwyższych lotów. Zapoczątkowali wiele trwałych zmian w muzyce i kulturze.

Nie jestem i w sumie nigdy nie byłam wielką fanką The Beatles, ale dość często zdarzało mi się słuchać ich piosenek, które swą idealnie skomponowaną muzyką, prostym tekstem, wpadają w ucho. Po książkę sięgnęłam, bo... zaintrygował mnie tytuł, okładka i po prostu miałam ochotę na poznanie tych czterech muzyków, którzy na zawsze zmienili XX wiek. Czy wyszło mi to na dobre?

"Beatlesi za kulisami sukcesu" jest podzielona na dziewięć części, które zdradzają nam różne ciekawostki, fakty i wydarzenia dotyczące Johna Lennona, Paula McCartneya, Georga Harrisona i Ringo Stara. Nie każdy rozdział przypadł mi do gustu, nie każdy mnie powalił, ale niektóre świetnie mi się czytało. W całej książce znalazłam kilka akapitów, fragmentów i części, które mnie ekscytowały, dlatego jestem pod wrażeniem tego co o Czwórce z Liverpoolu napisał Chris Ingham. 



"-Spotykacie się czasem z opinią krytyków, którzy uważają, że nie jesteście dobrym zespołem. Co o tym myślisz
-Że mają rację"

GEORGE HARRISON, 1964

                                                                                                                                                                                                         
Książka zdecydowanie nie jest w moim typie, nigdy nie czytałam biografii, bądź podobnych pozycji, ale jestem naprawdę otwarta na nowe gatunki i wiecie co? Bardzo mi się to spodobało. Jak zawsze myślałam, ze okropnie się wynudzę podczas czytania, ale jednak zostałam miło zaskoczona. Pomogło mi w tym iele zdjęć (zawartych w biografii) okładek oraz samych muzyków, które naprawdę umilały mi czytanie oraz zachęcały do dalszego zapoznawania się z książką.


Czytając całą tę pozycję, dowiedziałam się wielu rzeczy o tych dość sławnych "żuczkach", którzy podbili świat muzyki. Chociaż już nie tworzą jako zespół, to dalej mają swoich wiernych fanów na całym świecie. Być może nie potrafię powiedzieć, czy w tej książce jest wiele nowych, nieznanych faktów o ich życiu, sukcesie i zespole, ponieważ nigdy się tym nie interesowałam, ale jak dla mnie kilka rzeczy było intrygujących, nietypowych i godnych wspomnienia. Nie nazwę się wielkim fanem, ale dzięki "Beatlesi za kulisami sukcesu", wiem o wiele więcej o tym zespole. 

Jedyna rzecz jaka mi się nie podobała to opisy i oddzielne akapity dla pojedynczych piosenek lub całych albumów. Po przeczytaniu kilku, kolejne (których nawet nie znam) nie za bardzo mnie intrygowały i chciałam jak najszybciej skończyć ich czytanie. Same kawałki McCartneya, które stworzył po rozpadzie "The Beatles" zajęły autorowi książki 23 strony, a jak dla mnie nie było to interesujące.

Podsumowując: wiem, że zapewne wiele z Was nie sięga po biografie, ale myślę, że powinniście to zmienić. Ja zostałam miło zaskoczona, ponieważ w tej książce każdy znajdzie coś dla siebie, jakiś akapit, rozdział, czy część, która go zaintryguje i zachwyci. W tych 496 stronach zdarzały się nudne fragmenty, ale również te interesujące, które pomogły mi przejść przez całą biografię. Być może nie lubicie "The Beatles" i nigdy ich nie słuchaliście, ale to nic straconego! Możecie zacząć swoją przygodę z tą czwórką muzyków, właśnie od tej książki. Myślę, że wierni fani, również powinni zapoznać się z tą publikacją, ponieważ jest w niej zawarte wiele ciekawostek, których być może jeszcze nie znacie. 

MOJA OCENA: 8/10

Za możliwość zapoznania się z książką, serdecznie dziękuję wydawnictwu G+J Książki 

Za szablon serdecznie dziękuję Krystianowi :D