Siemka!
Dziś zapowiedziany cykl recenzji Harry'ego Pottera. Zaczynamy oczywiście od Kamienia Filozoficznego.
Harry Potter - zwykły chłopiec, mający 11 lat, mieszka u swojego wuja i ciotki na Privet Drive. Znalazł się tam, ponieważ jego rodzice rzekomo zginęli w wypadku samochodowym. Gnębiony przez swojego kuzyna, mieszkający w komórce pod schodami, odnajduje "światło w tunelu", by wyrwać się z rzeczywistości - dostaje list. Jest on wyraźnie zaadresowany do niego, lecz wuj Vernon nie pozwala zobaczyć zawartości dla Harry'ego. Po kilku dniach główny bohater zamieszkuję w najmniejszym pokoju w domu, ale nadawca listów nie przestaje ich wysyłać. Podczas niedzielnego, beztroskiego popołudnia dom państwa Dudley zostaje zasypany listami, a oni sami udają się do domu, położonego na środku morza. W nocy nadchodzi sztorm i...Hagrid - gajowy Hogwartu. Opowiada dla Harry'ego jak na prawdę zginęli jego rodzice, o szkolę magii i czarodziejstwa, oraz o tym, że jest czarodziejem. Na drugi dzień udaje się z pół olbrzymem na ul. Pokątną, i dowiaduje się coraz więcej o magicznym świecie. Gdy pierwszego dnia staje na dworcu King Cross, do peronu dziewięć i trzy czwarte, pomaga mu dostać się rodzina Weasley. Harry trafia do Hogwartu i zgodnie z swoją prośbą trafia do Gryffindoru, nie Slytherinu. Chłopiec z czasem odnajduje przyjaciela w Ronie Weasley, a po pokonaniu trola górskiego w Hermionie Greanger. Złota trójca dowiaduje się o "Kamieniu Filozoficznym", który znajduje się w szkole. Podejrzewając Snape, znienawidzonego profesora eliksirów, pewnej nocy, gdy profesor Dumbledor wyjeżdża, udają się na trzecie piętro, gdzie schowany jest kamień. Po pokonaniu trójgłowego psa, groźnych roślin, gry w szachy i tajemniczych eliksirów, sam Harry dochodzi do komnaty kamienia. Spotyka tam profesora Obrony przed czarną magią, a z nim samego... Voldemorta.
Wiem, że tu nie będę obiektywna. Książkę uważam za... ARCYDZIEŁO. Chodź jest to debiut Rowling, nie jest napisany "wybitnym językiem" (ale też nie najgorszym). Uważam, że jest to sposób, by po lekturę sięgnęli tez najmłodsi czytelnicy. Ja tą książkę przeczytałam nie zliczoną ilość razy. Raz przez tydzień, a raz przez jeden dzień/noc. Od tej książki zaczęła się "potteromania", a ja żałuję, że gdy rozpoczynała się saga, ja byłam jeszcze małym dzieckiem i nie odczułam jej w 100%. No, ale jednak z czasem, "faza" na HP dotykała mnie coraz bardziej. Za samą fabułę i magię, no i wszystko za całe 7 książek, dałabym dla Rowling kilka Oscarów.
Czekajcie na pozostałe 6 recenzji, wiem że większość z was, na pewno przeczytała dzisiejszą książkę, ale jednak mam nadzieję, że kogoś zachęciłam.
Czekam na wasze opinie, wy też jesteście Potteromaniakami?
Pozdrawiam Ath
Wiem, że tu nie będę obiektywna. Książkę uważam za... ARCYDZIEŁO. Chodź jest to debiut Rowling, nie jest napisany "wybitnym językiem" (ale też nie najgorszym). Uważam, że jest to sposób, by po lekturę sięgnęli tez najmłodsi czytelnicy. Ja tą książkę przeczytałam nie zliczoną ilość razy. Raz przez tydzień, a raz przez jeden dzień/noc. Od tej książki zaczęła się "potteromania", a ja żałuję, że gdy rozpoczynała się saga, ja byłam jeszcze małym dzieckiem i nie odczułam jej w 100%. No, ale jednak z czasem, "faza" na HP dotykała mnie coraz bardziej. Za samą fabułę i magię, no i wszystko za całe 7 książek, dałabym dla Rowling kilka Oscarów.
Czekajcie na pozostałe 6 recenzji, wiem że większość z was, na pewno przeczytała dzisiejszą książkę, ale jednak mam nadzieję, że kogoś zachęciłam.
Czekam na wasze opinie, wy też jesteście Potteromaniakami?
Pozdrawiam Ath






