czwartek, 30 maja 2013

#53 - "Charlie" - Stephen Chbosky

4 komentarze:
Powieść „Charlie” została wydana w Stanach Zjednoczonych przez MTV Book pod oryginalnym tytułem „The Perks of Being a Wallflower” i osiągnęła ponadmilionowy nakład.
Książka ma formę listów pisanych do nieznanego przyjaciela przez nastolatka imieniem Charlie, nieśmiałego i wycofanego, choć niezwykle inteligentnego i wrażliwego ucznia pierwszej klasy liceum w Pittsburgu. Chłopak pisze o swoich pierwszych miłosnych doświadczeniach, relacjach w rodzinie, narkotykach i akceptacji.







Okładka: miękka
Cena: 24,99 zł (w sieci sklepów Empik)
Ilość stron: 218
Wydanie na świecie: 1999 rok
Wydanie w Polsce: 2011 rok


Moja historia z tą książką jest bardzo długa i ciekawa? Po mimo tego dopiero w ostatnim tygodniu powieść wpadła w moje rączki i została pochłonięta w nie całe dwa dni. Nie wiem, dlaczego dopiero teraz piszę tą recenzję, chociaż w poniedziałek targały mną takie emocje, że chyba lepiej iż teraz się do tego zabrałam. Może zaczniemy od początku?

Najpierw obejrzałam film. Zabijcie i zakopcie, ale tak było. Na swoje usprawiedliwienie mogę powiedzieć, że wtedy (były to ferie zimowe) nie wiedziałam, że książkę przetłumaczono na język polski. W sumie jeżeli z "The Perks of Being a Wallflower", stał się "Charlie" to na prawdę możecie mi uwierzyć ale znalezienie polskiego ebook, czy nawet księgarni, która zaproponuje mi tą książkę było bardzo trudne (jestem leniem i patrzę tylko na pięć pierwszych wyników wyszukiwania w google). Dzięki recenzji na: http://ksiazkowy-chaos.blogspot.com mogłam dowiedzieć się o polskim tytule i na prawdę za to dziękuję, bo książka okazała się fenomenalna.

Przechodząc już do samej lektury. To było COŚ. Naprawdę od dłuższego czasu nie czytałam książki, która tak by mnie zachwyciła! Być może jest moje reakcja po Krzyżakach i Greyu, ale powieść była na prawdę wciągająca i pogrywająca na emocjach czytelnika. Czasami myślałam, że autor wszedł sobie do mojej głowy, znalazł odpowiedzi na wszystkie pytanie i napisał tą książkę. 

"Przyjaciele odchodzą, a życie nie zatrzymuje się dla nikogo"

Charlie przypominał mi  mnie. W większym, mniejszym stopniu, ale odnalazłam z nim wspólne cechy i takich bohaterów kocham najbardziej. Był tak samo uparty (chociaż ja w tej cesze przebijam wszystkich), nie potrafił odnaleźć się w społeczeństwie oraz ulegał wpływom przyjaciół, chociaż z drugiej strony bał powiedzieć "nie", potrafił dotrzymać tajemnic i był miły dla innych. Okazał się również wrażliwy i naprawdę go polubiłam. Po mimo tego, że tylko kilka cech mamy wspólnych, to czytając czasami przyłapywałam się na tym, iż myślę i widzę siebie, a nie głównego bohatera.

W książce świetnie opisane jest to, jak reagujemy i co robimy, gdy chcemy przypodobać się dla innych. Charlie sięgną po alkohol, papierosy, a nawet narkotyki. Po mimo tego, że książka została wydana prawie 14 lat temu, to problemy i zachowania się nie zmieniły. I jeśli wtedy ta powieść okazała się kontrowersyjna to dziś nie zaszokuje nikogo. Właśnie takie lektury uczą, i dlatego bardzo się cieszę, że mogłam ją przeczytać.

"I przysięgam, że w tamtej chwili byliśmy nieskończonością"

Książka nauczyła mnie wiele. Cierpliwości, wrażliwości, i zrozumienia.  Poczucia tęsknoty i  zaufania, a tego nie mogę doświadczyć w realnym życiu. Bohaterzy zajęli już miejsce w moim sercu i tak samo jak książka stali się nieodłączną częścią mnie. Po mimo tego, że wiedziałam jak to wszystko się skończy, to i tak było to dla mnie wielkim zaskoczeniem. Książka ma tylko 218 stron, a powinna mieć więcej. Dopiero teraz zrozumiałam, co znaczy, że jest to czyjaś ulubiona książka. 


"Bądź wobec niej sceptyczny. To dobra książka, ale spróbuj przefiltrować ją przez siebie, a nie wciągnąć jak gąbka"
Pozdrawiam.

poniedziałek, 27 maja 2013

#52 - "Ciemniejsza strona Greya" - E. L. James

6 komentarzy:

Młodziutką studentkę Anę Steele i charyzmatycznego miliardera Christiana Greya połączył niecodzienny układ, który z czasem przerodził się w coś znacznie głębszego. Jednak demony Greya zwyciężyły, Ana zerwała uzależniający związek i zajęła się karierą.
Rozstanie okazuje się bolesne. Ogarnięci obsesyjną tęsknotą kochankowie nie potrafią bez siebie żyć. Kiedy więc Christian proponuje Anie zupełnie nowy układ, dziewczyna nie potrafi mu odmówić. Wkrótce zaczynają uczyć się siebie nawzajem. Christian walczy z wieczną potrzebą kontroli i stopniowo oswaja drzemiące w nim demony. Ana uczy się życia w luksusie i bronienia własnej niezależności. Kiedy wydaje się, że świat miłości, pasji i nieskończonych możliwości stoi przed nimi otworem, ciemne chmury gromadzą się nad luksusowym wieżowcem, w którym mieszkają…

Okładka: miękka
Ilość stron: 624
Wydawnictwo: Sonia Draga
Cena: 37,40 zł
Wydanie na świecie: 2012 rok
Wydanie w Polsce: listopad 2012

Myślę, że tą książkę na prawdę będzie trudno mi zrecenzować, bo wszystkie moje uwagi dotyczące fabuły i bohaterów napisałam już w recenzji pierwszego tomu - "Pięćdziesiąt twarzy Greya. Nie mniej jednak postanowiłam podołać temu wyzwaniu, a wy ocenicie jak mi poszło.


W recenzji pierwszego tomu wspomniałam, że książka nie porwała mnie tak mocno, by czytać jej kolejne części. Nie mniej jednak "Ciemniejsza strona Greya" wpadła w moje ręce przez przypadek, gdy leżała na szafce siostry. Musiałam czytać ją "na czas", a tego właśnie nienawidzę, ponieważ wtedy nie mogę czerpać z niej przyjemności, jednak czasami  lektura okazała się ciekawa i zaskakująca, co było bardzo miłym zdziwieniem, bo jednak nastawiałam się na coś innego.

Część druga jest o niebo lepsza, od pierwszej. Chodź nadal mam dość negatywne zdanie o tej sadze, to ta część na prawdę mnie zaskoczyła, i to pozytywnie. Jeśli mam ją ocenić w skali ocen szkolnych, dałabym jej mocną 3, a nawet 3+, gdzie "Pięćdziesiąt twarzy Greya" oceniłabym na 2.

Zatem, co mi się takiego w niej spodobało? Wątki. Różne wątki, których się nie spodziewałam. Po mimo tego, iż dalej czytaliśmy o scenach erotycznych, których nie da się ominąć, to w tym tomie, było więcej rozmów, akcji i nie przewidzianych wydarzeń, które na prawdę zadziwiały i ekscytowały. 

Zmienili się również bohaterowie. Choć Anastazja stała się nie do poznania, również nie polubiłam jej "nowej". Dalej irytowała mnie swoim zachowaniem, bo wpływało to na humor i nastrój Christiana. I z tej dwójki bohaterów zdecydowanie wole Greya, i nie dla tego, że jest bogaty. Takim małym zaskoczeniem był również Taylor, ponieważ o życiu szofera mogliśmy się dowiedzieć w kilku informacjach, to dla mnie były one potrzebne do tego by inaczej na niego spojrzeć.

Podsumowując. Książka zaciekawiła mnie bardzo, jest ona inna od pierwszej części. Wszystko zmieniło się o 180 stopni. Gdyby nie to, że w tomie numer jeden, zawarte jest bardzo dużo informacji i bez nich nie da czytać się dalej, zachęcałabym was do zaczęcia od tej właśnie części. Mam nadzieje, że trzecia część będzie bardziej zbliżona do tej, a nie do pierwszej.

Wracam po tygodniu przerwy, z chęcią na pisanie i czytanie, z milionami pomysłów oraz nową wersją siebie i bloga. Niedługo wakacje, czas czytania i czas dla siebie. 

Pozdrawiam. 


sobota, 18 maja 2013

#17 - Czytanie w szkole/na lekcjach

25 komentarzy:
Większość ksiażkoholików, którzy mają czas i warunki poczytują trochę w szkole. Mi zdarza się to często, ba, nie ma dnia bym nie przeczytała nawet jednej strony podczas przerwy.

Bardzo często zdarza mi się czytać podczas lekcji. Akurat tu nie dokonuje selekcji odnośnie książek, po prostu czytam to co akurat mam przy sobie. Podczas tych 45 minut, wygodniej i bezpieczniej czyta mi się ebooki z telefonu, który łatwo schować w piórniku. Jeśli chodzi o papierowe książki, to również leżą na mojej ławce i między rozwiązywaniem zadań, przeczytam kilka stron. Oczywiście nie raz nauczycielki groziły mi zabraniem lektury, ale jeszcze moich książek nie dostały.

Czytam na lekcjach, które są luźniejsze i na których nie grożą mi "tyły" oraz nauczycielki.

Od około miesiąca przerwy (oprócz jednej) przeznaczam na czytanie. Kiedyś przeszkadzały mi w tym znajome, teraz na szczęście nie, dlatego często siedzę z książką. Tu również nie dokonuję selekcji odnośnie gatunku, czytam to co mam przy sobie.

Szczerze powiedziawszy łatwiej skupić mi się na czytaniu podczas lekcji, niż przerwy. Dziwne, ale podczas tych wolnych 15 minut każdy korzysta, by "się wyszaleć" i porozmawiać. Dlatego nawet osoby, których nie znam, potrafią przeszkadzać mi swoim śmiechem lub głośną rozmową.

Krótko - bo idzie burza. Ostrzegam, że w tym tygodniu mogą nie pojawić się recki bo zaczynam poprawiać ocenki oraz czytam Krzyżaków, i nie mam co recenzować. Z góry przepraszam.

Czytacie w szkole? Czy to nie dla was?

Pozdrawiam.

wtorek, 14 maja 2013

#51 - Zwiadowcy. Ruiny Gorlanu. Księga 1" - Johna Flanagana

3 komentarze:
Przyszłość piętnastoletniego Willa zależy od decyzji możnego barona. Sam Will najchętniej zostałby rycerzem, ale drobny i zwinny nie odznacza się tężyzną fizyczną, niezbędną do władania mieczem. Tajemniczy Halt proponuje chłopakowi przystanie do zwiadowców ludzi owianych legendą, którzy, jak wieść niesie, parają się mroczną magią, potrafią stawać się niewidzialni... Początek nauki u mistrza Halta to jednocześnie początek wielkiej przygody i prawdziwej męskiej przyjaźni.


Okładka: miękka
Ilość stron: 318
Wydawnictwo: Jaguar
Cena: 29,90 zł
Wydanie na Świecie: 2004 rok
Wydanie w Polsce: 2008

Książka wpadła w moje ręce tak na prawdę pod koniec majówki. Wcześniej o sadze słyszałam, jednak nie przykuła ona mojej uwagi w 100 % i nie wydawała się ciekawa. Dopiero dostawa 9 ksiąg tej serii do mojej szkolnej biblioteki, zmusiła mnie do rozpoczęcia tej sagi.

Pierwsza część cyklu, jak i zapewne wszystkie są książkami z działu fantastyki, który jest moim ulubionym. W książce występuję wiele barwnych postaci, jaki i niesamowitych wydarzeń, które potrafią  zaciekawić czytelnika już od pierwszej strony.

Na początku za bardzo nie wiedziałam co się dzieje. Tak na prawdę pierwszy rozdział był dla mnie czarną magią i chodź w innych książkach bardzo łatwo "połapać mi się" jeśli chodzi o nazwy własne, jak i imiona postaci, to w tej lekturze miałam z tym mały problem. Oczywiście z rozdziału na rozdział wszystko wracało do normy i coraz bardziej wgłębiałam się w książkę.

Po mimo problemu jaki mi towarzyszył na początku czytania, od razu polubiłam Willa. Okazał się on odważny, wrażliwy i wytrwały, tak jak przewidywałam, ale również zaskoczył mnie swoja pomysłowością, ciekawością, i pracowitością. 

Kolejnym bohaterem, który przypadł mi do gustu był Halt. Okazał się opiekunem dla Willa, którego tak na prawdę nigdy nie miał. Zaskoczył mnie swoimi umiejętnościami, ale również charakterem. W pewnych momentach przypominał mi Gandalfa, którego znam z książki jak i ekranizacji "Hobbita", być może z wyglądu, chociaż uważam, że niektóre cechy również się pokrywają. 

Podsumowując. Książka okazała się ciekawa, po mimo początkowych wątpliwości i od razu pokochałam Willa, Halta i cały zamek. Pomysł wydaje mi się oryginalny, a wykonanie bardzo dobre. Na pewno sięgnę po część drugą, jeśli nie okaże się ona słaba, z resztą ksiąg również się zapoznam. Uważam, że ta saga jest jak najbardziej dobra dla osób, które - tak jak ja - uwielbiają fantastykę. 

Czy was zaciekawiła ta seria? A może przeczytaliście już wszystkie 11 ksiąg?

Pozdrawiam.



sobota, 11 maja 2013

#16 - Czytanie w nocy

15 komentarzy:
Zapewne każdemu z nas się to kiedyś zdarzyło. Latarka, telefon, czy cokolwiek wydającego światło, ulubiona książka i pod kołdrę. Czy nie ma milej spędzonej nocy? 

Oczywiście jak to zawsze ja, mam pewne wymogi dotyczące książek. Nigdy, ale to nigdy nie czytam trailerów, lub kryminałów pod kołdrą. Dlaczego? Bo, tak, boję się :D Po prostu w nocy sięgam po powieści obyczajowe, fantastyczne, ale nie straszne. Na prawdę nie jestem odważna.

Przez czytanie w złym świetle psuję się nam wzrok. Nawet nie wiecie, jak ja mam teraz z nim problemy. Po mimo tego dalej czytam, gdy reszta domowników śpi. Nie wyobrażam sobie, że o 23 mam po prostu odłożyć wciągającą lekturę. Nie wykonalne. 

Chyba najgorsza sytuacja, która może nas dopaść to ta, gdy naprawdę dobrą, wciągającą książkę kończymy w nocy. Kac który nas dopadnie jest nie wyobrażalny, i uwierzcie (na moim przykładzie) książkoholik jest wtedy zdolny do wszystkiego. Nie wiem czemu, ale jakoś gorzej reaguję na koniec serii/książki w nocy, nie mogę zasnąć, płaczę - objawy kaca po książkowego.

Nie zawsze mam czas na czytanie w nocy. Czasami kładę się zbyt późno (bo czytam przy świetle), a czasmi mam na 8 do szkoły, więc muszę być pełna energii. Oczywiście teraz świetnie i wygodnie czyta się ebooki oraz słucha audiobooki, lecz ja nie za bardzo przepadam za tą drugą formą, ponieważ szybko zasypiam. Stworzono nawet książkę, która sama świeci, oraz lampki przykręcane do okularów.

Czytacie w nocy? 

Pozdrawiam



 

poniedziałek, 6 maja 2013

#50 - "Pięćdziesiąt twarzy Greya" - E. L. James

8 komentarzy:
Studentka literatury Anastasia Steele przeprowadza wywiad z młodym przedsiębiorcą Christianem Greyem. Niezwykle przystojny i błyskotliwy mężczyzna budzi w młodej dziewczynie szereg sprzecznych emocji. Fascynuje ją, onieśmiela, a nawet budzi strach. Przekonana, że ich spotkania nie należało do udanych, próbuje o nim zapomnieć – tyle że on zjawia się w sklepie, w którym Ana pracuje, i prosi o drugie spotkanie. Młoda, niewinna dziewczyna wkrótce ze zdumieniem odkrywa, że pragnie tego mężczyzny. Że po raz pierwszy zaczyna rozumieć, czym jest pożądanie w swej najczystszej, pierwotnej postaci. Instynktownie czuje też, że nie jest w swej fascynacji osamotniona. Nie wie tylko, że Christian to człowiek opętany potrzebą sprawowania nad wszystkim kontroli i że pragnie jej na własnych warunkach…Czy wiszący w powietrzu, pełen namiętności romans będzie początkiem końca czy obietnicą czegoś niezwykłego? Jaką tajemnicę skrywa przeszłość Christiana i jak wielką władzę mają drzemiące w nim demony?

Okładka: miękka
Ilość stron: 606
Wydawnictwo: Sonia Draga
Wydanie na świecie: 2011 rok
Wydanie w Polsce: 2012 rok

Ostatnio zrobiło się dość głośno o tej książce. Można było zauważyć to w księgarniach, magazynach, jak i na niektórych blogach recenzyjnych. Wszyscy wpadli w szał  "Greya" i mają o tej książce pozytywne jak i negatywne zdania. Jak jest ze mną? Na wstępie powiem, że tak: mam 15 lat i przeczytałam tą książkę. Zrobiłam to bardziej z ciekawości, bo chciałam dowiedzieć się jaka na prawdę ta powieść jest. 

Ogólnie książka okazała się beznadziejna, nudna i monotonna. Lektura powstała ze względu na zamiłowanie autorki do sagi "Zmierzchu", pierwotnie była tak zwanym fan fickiem. Zauważyłam wiele podobieństw pomiędzy Anastasia, a Bellą i Christianem, a Edwardem. Ona niesamowicie blada, nie mająca ni to urody, ni to wdzięku. On przeraźliwie bogaty, sam i mający obsesję na punkcie panny Steele. 

Uważam, że książka była nieciekawa (czasami porywała, fakt, lecz ogólnie nie była wciągająca) i monotonna. Wiele rzeczy, scen i dialogów powtarzało się, były tylko trochę zmienione. Przez 50 stron, możemy czytać o dwóch, trzech scenach erotycznych, a to powtarza się przez większość książki.

Przez pierwsze 160 stron lektury poznajemy bohaterów, ich zwyczaje, przyjaciół, rodzinę, a nawet status majątkowy. Później zaczynają się pojawiać podobne wątki, spotkania Anastasi i Christiana, które kończą (lub zaczynają) się zawsze tym samym, czyli seksem. 

W książce występuje bardzo mało opisów, styl autorki jest bardzo ubogi w nie, a w lekturze występuje bardzo dużo dialogów, przez co "Pięćdziesiąt twarzy Greya" przeczytałam  szybko, po mimo tych 606 stron. Chodź słyszałam bardzo dużo negatywnych komentarz na temat tej książki, a niektórzy swoje zdanie wyrazili bardzo lakonicznie "Pornos literacki", to powieść odniosła niezły sukces, ponieważ pierwszy tom tej serii sprzedał się w większej liczbie egzemplarzy, niż ostatnia część przygód Harry'ego Pottera. 

"Na prawdę trzeba mieć talent, by napisać tak słabą książkę, którą wszyscy będą chcieli czytać"

W stu procentach zgadzam się z powyższym stwierdzeniem, ponieważ książka zyskała na prawdę nie złą reklamę i stała się popularna, przez co? No jak już pisałam i większość osób sądzi, że na pewno nie przez styl, ani pomysł autorki. Raczej myślę, że jej tytuł jest znany przez seksualną treść, która zaciekawi każdego, nie mniej jednak powinniśmy patrzeć na wykonanie, a nie wątki, które mogą nas zaciekawić.

Podsumowując. Książka jak najbardziej nie dla osób w moim wieku, i nie wiem czy żałuję, że po nią sięgnęłam. Może trochę mnie ciekawi, co stanie się z bohaterami w drugiej oraz  trzeciej części, i jeśli sięgnę po "Ciemniejszą stronę Greya" lub "Nowe oblicze Greya" to tylko z nudy, a nie zamiłowania do tej serii. Nie mniej jednak wiele osób doceniło tą sagę i ocenia ją pozytywnie, do mnie nie przemówiła, ale myślę, że przypadła nie jednej osobie do gustu.

Czy myśleliście nad sięgnięciem po tą książkę? Czy może już na początku, kariery E. L. James skreśliliście jej powieść? 

Pozdrawiam.

niedziela, 5 maja 2013

Versatile Blogger

2 komentarze:

Zasady:

1. Podziękować nominującemu na jej/jego blogu.
2. Ujawnić siedem faktów o sobie.
3. Pokazać nagrodę na swoim blogu.
4. Nominować 10 blogów, które twoim zdaniem na to zasługują.
5. Poinformować o tym fakcie autorów nominowanego bloga.*

Dziękuję dla Dory za nominację ;3

Moje siedem faktów:

1. Nienawidzę, gdy ktoś przeszkadza mi gdy czytam, lub słucham muzyki.

2. Nienawidzę, gdy ktoś wyprzedza mnie na ścieżce rowerowej. Gdy ktoś już to zrobi, gnam za nim by go wyprzedzić.

3. Nienawidzę, gdy ktoś notorycznie spóźnia się na spotkania ze mną

4. Kocham, kocham, kocham kawę <3

5. Przez książki stałam się aspołeczna, pokochałam samotność i dobrze mi z tym!

6. Mam małą fobię na punkcie Igrzysk Śmierci. Odliczam dni, które pozostały do premiery "W pierścieniu ognia" (200 *o*). A trylogię czytam raz na miesiąc ;)

7. Ufam ludziom z internetu, i tu mam prawdziwych przyjaciół o takich samych zainteresowaniach jak ja. Istnieje możliwość, że nigdy ich nie zobaczę, ale ufam im bardziej, niż osobom z mojej klasy.

Pozdrawiam!

*jeśli chcecie, możecie napisać również 7 faktów o sobie, ponieważ tradycyjnie nie mam kogo nominować :)

P.S Ja mam jutro wolne *o* Województwo podlaskie rządzi! :D Miłej szkoły ^^

sobota, 4 maja 2013

#15 - Napój do czytania.

17 komentarzy:
Witam!
Ostatnio rozkminialiśmy gdzie najlepiej się nam czyta. Dziś porozmawiamy trochę o tym co uwielbiamy pić, by czytanie było przyjemniejsze. No bo kto nie lubi ciepłego łóżeczka, herbatki i dobrej książki?

 Ja często, ale to bardzo często do czytania piję kawę. Nie dość, że jej aromat bardzo mnie inspiruje i pobudza moją wenę, ten napój kojarzy mi się z wybudzeniem, gdyż po mimo mojego młodego wieku, kawę pije codziennie. Filiżanka tego napoju towarzyszy mi również podczas czytania. W zimę, by trochę mnie rozgrzać, a w lato (kawa mrożona), by ugasić pragnienie. Jeśli czuję zapach kawy, od razu kojarzy mi się ona z szelestem kartek i zapachem nowych książek.




Moim następnym napojem, który pije jest - herbata. Wiem, że tu już nie będę oryginalna, bo prawie każdy mól książkowy uwielbia ciepłą herbatkę, grube skarpety i dobrą książkę. Tak właśnie wyglądała cała moja jesień i zima (+ początek wiosny). Herbatę pije wtedy, kiedy nie mam ochoty na mocny napój jakim jest kawa, lub gdy na nią jest po prostu za późno. W lato również pije ten napój podczas czytania, tylko tak samo jak kawę, w edycji mrożonej.






Kolejnym napojem, który "siorbię" podczas czytania jest "kakałko"! Niestety już tego napoju nie piję często, ze względów na moje... lenistwo. Nie mniej jednak kiedy mogę spróbować, ba! nawet czytać popijając kakao jestem prze szczęśliwa.




Bo tak na prawdę nie liczy się co pijesz i gdzie to pijesz, czytając. Myślę jednak, że wielu z nas ciepły napój, odpowiednie miejsce i ciekawa książka to siódme niebo i na pewno wtedy robi się przyjemniej :)

A wy co pijecie, gdy czytacie?

Pozdrawiam. 

(wyszedł raczej post o tym co piję, a nie o książkach + jest bardzo krótki, ale to ze względów technicznych)





piątek, 3 maja 2013

#49 - "Dziewczyny się zakochują" - Jacqueline Wilson

14 komentarzy:
Zabawna, wzruszająca opowieść o perypetiach uczuciowych trzynastoletniej Ellie i jej dwóch przyjaciółek, Magdy i Nadine. Jest to pierwszy tom trzyczęściowego cyklu dla nastolatek, wielokrotnie nagradzanej angielskiej autorce Jacqueline Wilson.


Okładka: miękka
Ilość stron: 143
Wydawnictwo: Media Rodzina
Wydanie na świecie: 1997 rok
Wydanie w Polsce: 2002 rok


Znów zaczęłam tak jakoś od środka, ale jak mówiłam, wcześniej oglądałam serial na podstawie tych książek (miałam 8 - 10 lat), więc mniej więcej orientowałam się o co chodzi, ale dziś zaczynamy już od początku, czyli pierwszej części: "Dziewczyny się zakochują"

Samą książkę zdobyłam pewnym trafem. Przeglądając internetową stronkę "Antykwariat Białystok", gdzie można wystawić i sprzedać wszystko co ma okładkę i kartki w środku, zaczynając od słowników, przez podręczniki, kończąc na bestselerach książkowych, natknęłam się na wyżej wymienioną książkę, za jedyne 5 zł. Odruchowo, nie zastanawiając się kupiłam ją, a później spotkałam się ze sprzedającą i odebrałam zakup. Dla takiego mola, to raj *o*

Ta książka, mimo tego, że uczestniczą w niej ci sami bohaterowie bardzo różni się od "Dziewczyny się odchudzają". Tamta część była poświęcona bardziej problemom Ellie z akceptacją samej siebie. Tutaj widzimy już tego początki, czyli stawanie głównej bohaterki przed lustrem i narzekanie jakim to jest grubym pączkiem. W tej książce głowę Ellie zaprzątają w ogóle inne problemy, jej największym jest to, że nigdy się nie całowała.

W tym momencie chciałam już wyrzucić tą książkę za okno, ale trzeba by było wymieniać szybę, więc się powstrzymałam. Po tym zdaniu skreśliłam już lekturę i czytałam aby czytać i mieć jakieś zdanie na jej temat. Wcześniejsza część bardzo przypadła mi do gustu, okazała się inna i na prawdę interesująca, a wiele z was również wyraziło chęć przeczytania.

Pomimo tego, jak już wspominałam - dalej zapoznawałam się z lekturą. I chodź podchodziłam do niej z dystansem, to i tak się wciągnęłam! Nie wiem jak pani Wilson to robi, ale z książki, która zapowiada się jako kolejny "pamiętnik trzynastolatki" okazuje się lektura godna przeczytania.

W książce poruszane były różne sytuacje życiowe. Kiedy to Ellie kłamała i bała powiedzieć prawdę, Nadine tak mocno uwierzyła dla swojego dziewiętnastoletniego chłopaka, który ją wykorzystywał, a Magda nie chciała być gorsza i chodziła z Gregiem "na siłę". A wszystko to przedstawione zostało zaskakująco, ciekawie i realnie.

Znów przekonuje się o tym, że nie należy oceniać książki po okładce, lub pierwszym rozdziale, liczy się całość i nawet jeśli książka w 24 rozdziałach była nudna, to może w 25 nas zaskoczy ;)

A wy co tym sądzicie?

Pozdrawiam.


środa, 1 maja 2013

#3 - Podsumowanie miesiąca: kwiecień

14 komentarzy:


Witajcie! Tak jak zapewne na wielu blogach, taki i u mnie czas na podsumowanie miesiąca. Wiele z was pisze, że maj powitał deszczem, u mnie - wręcz przeciwnie! Słoneczko i aż chce się żyć!

Moim założeniem miesiąc temu, było to aby przeczytać 10 książek. Cóż  szczęście, a raczej czas nie dopisały, bo jest ich tylko 6, ale z nadzieją podchodzę do maja :)

- "Córka dymu i kości" - Laini Taylor
- "Kamizelka" - Bolesław Prus
- "Oskar i Pani Róża" - Eric-Emmanuel Schmitt
- "Dziewczyny się odchudzają" - Jacqueline Wilson
- "Igrzyska Śmierci" - Suzanne Collins
- "W pierścieniu ognia" - Suzanne Collins

Tak słabe wyniki mogę wytłumaczyć moim lenistwem oraz przyjściem wiosny. Na początku miesiąc byłam chora, w domu spędziłam 5 dni, a przeczytałam tylko jedną książkę. Chodź nie pisałam egzaminów gimnazjalnych (jeszcze rok), to w te trzy dni więcej czasu spędziłam w parku, niż przy książkach. Jeszcze zaczęłam codziennie jeździć rowerem, znów odpada 1 h na czytanie.



Mimo tak słabych wyników w czytaniu, mam jednak się czym pochwalić. Ten miesiąc owocował w zmiany ;) Pierwszą rzeczą z jakiej na prawdę się ciesze są 4 książki, które w tym miesiącu trafiły na moją półkę:
- "Córka dymu i kości" (własny zakup)
- "W pierścieniu ognia" (prezent urodzinowy)
- "Oskar i Pani Róża" (prezent urodzinowy)
- "Dziewczyny się zakochują" (wypatrzone na antykwariat Białystok, za jedyne 5zł)
Jak dla nie doświadczonego recenzenta, który dalej się uczy pisać recki, jest to coś niesamowitego i bardzo się ciesze! Kolejną zmianą jest to, że powoli Ath staje się Pauliną, a Paulina Ath. Wreszcie mogę sama siedzieć na przerwach i czytać, nikt mi w tym nie przeszkadza :) Lubię samotność, i bardzo się ciesze, że wreszcie mogę sobie posiedzieć i być sobą, niż wkładać maski i udawać kogoś innego. A no i... trzecią zmianą jest pogoda: czytanie na podwórku, mówiłam już, że to uwielbiam?


Znów czytałam Igrzyska! Kac męczy niemiłosiernie, aktualnie kończę czytać Kosogłosa i co dalej? Zapewne każdy z was kto czytał tą książkę rozumie mnie, chyba, że tylko na mnie tak działa? Oliwy do ognia dodała premiera zwiastuna w pierścieniu ognia (P.S dokładnie za 2 tyg, kolejny zwiastun *o*). Jakiegoś specjalnego odkrycia w tym miesiącu nie miałam, może po za "Dziewczyny się odchudzają", bo czytając to przypomina mi się dzieciństwo :) Kac o dziwo (pomijając ten igrzyskowy, który nie ominie mnie do końca życia) mnie nie męczył. Może przyjdzie w maju?

No i ten... moim postanowieniem na kwiecień było przeczytać 10 książek, przeczytałam o 4 za mało, ale co tam! Mam nadzieje, że w maju będę miała więcej zapału.

Pozdrawiam i zmykam na rower ;)

Za szablon serdecznie dziękuję Krystianowi :D