Okładka: miękka
Ilość stron: 559
Cena: 39,90 zł
Wydanie za granicą:6 maja 2008 rok
Wydanie w Polsce: 14 listopad 2008 rok
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Książkę można podzielić w sumie na 3 części: monotonną, ciekawą i na prawdę wciągającą. Pierwsze 90 stron lektury, było hm... nudne? Tak. Na początku nie mogłam załapać o co chodzi, nie wiedziałam tak na prawdę kto jest kim i jaki ma wkład w fabułę. Wszystko było nie zrozumiała, i przez to nudne. Dlatego te strony okazały się najgorsze, zajęły mi aż 3 dni, by je przeczytać, ponieważ jakoś specjalnie mnie nie ciągnęło. I to jest chyba jedyny minus tej książki.
Po przebrnięciu przez te kilkadziesiąt nudnych stron, w mojej głowie zaświeciła się lampka nadziei, że może jednak Stephenie Meyer, nie jest taką zła pisarką. Nie myliłam się i tym razem, od dawnego czasu, nie zostałam tak miło zaskoczona jeśli chodzi o autora. Było to miłe, ponieważ kolejne 150 stron pochłonęłam w jeden dzień, a tak naprawdę w kilka godzin, na jednym wdechu.
Kolejne 300 stron były wspaniałe, zaskakujące i ciekawe, nie mogłam oderwać się od lektury i chwała za to, że te popołudnie było jednym z luźniejszych, bo tą część również przeczytałam w kilka godzin, kończąc w nocy. Ta część bardzo wzruszająca, oraz w pewnych momentach smutna. Mimo tego i tak książkę oceniam na 6.
"Pozostało dwadzieścioro dziewięcioro ludzi i jeden intruz"
Moją ulubioną postacią, która od razu podbiła moje serce, okazała się Melanie. Być może w całej książce (dopiero w epilogu) nie możemy zobaczyć jej jako cielistego (?) bohatera, to urzekła mnie swoimi komentarzami, często sarkastycznymi słowami do Wagabundy. Kolejną cechą, dzięki której Melanie przypadła mi do gustu, była jej silna wola. Nie poddała się, gdy musiała uciekać, nie poddała się gdy wszczepiono jej obcą duszę, nie poddała się gdy bliskie jej osoby pragnęły jej śmierci. Takich bohaterów trzeba podziwiać.
"Zdążyłam się już przekonać, że pękające serce nie jest jedynie wymysłem poetów"
Jeśli chodzi o samo moje podejście do tej książki, to muszę Wam powiedzieć, że było one trochę nie do końca pozytywne. Chciałam, a jednocześnie nie za bardzo ciągnęło mnie do zapoznania się z tą lekturą. Dostałam ją, w sumie przez przypadek, bo gdyby nie koleżanka to tytuł dzisiejszej pozycji, znajdowałby się na szarym końcu mojej listy "must read". Moim kolejnym "uprzedzeniem", była autorka książki, czyli legendarna twórczyni sagi Zmierzch. Dlatego jeśli nie uważasz Stephenie Mayer za dobrego autora, i tak samo jak ja, nie przepadasz za Zmierzchem, musisz sięgnąć po Intruza! Od razu zmienisz zdanie o autorce.
"Nie umierasz. Zapewnia mnie Mel. Zasypiasz"
Jako, iż biorę udział w wyzwaniu czytelniczym pt. "Najpierw książka, później film" wypadałoby napisać kilka słów odnośnie ekranizacji "Intruza". Film, jak i w sumie sama książka dalej we mnie siedzą, dlatego kilkanaście godzin od skończenia lektury, sięgnęłam po jej wersję filmową. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona, ponieważ myślałam, że tak dobrą książkę, zniszczą złą ekranizacją, po którą sięgnę zapewne więcej osób. Tym razem znów się myliłam! Film okazał się bardzo podobny do książki, fakt wycieli kilka fajnych fragmentów, to i tak film oceniłabym na 5. Sam dobór aktorów, oraz scenerii (wygląd jaskini) był fenomenalny, a scena gdy Wana postanawia oddać ciało Melanie, był bardzo wzruszający. Chyba jeszcze bardziej go przeżyłam, niż w książce.
"Bądź szczęśliwa Mel, tylko tyle. Bądź szczęśliwa"
Pozdrawiam.
Recenzja bierze udział w wyzwaniu "Najpierw książka, później film"
Jak raz zobaczyłam zwiastun tego filmu w kinie od razu powiedziałam sobie, że przeczytam książkę, dopiero potem obejrzę film. Ale wyszło tak, że jeszcze nie przeczytałam książki i nie oglądał filmu, eh.. ;_;
OdpowiedzUsuńKolejna recenzja, która bardzo mnie zachęciła, jak dobrze, że zbliżają się wakacje :)
~Ania.
Znow milo slyszec mi takie slowa (nawet jesli odpisuje Ci po tygdniu :D). Polecam przeczytanie, bo tak naprawde trudno bedzie Ci odnalezc sie w tym wszytski bez ksiazki :D
UsuńPozdrawiam
Nie czytałam tej książki, w kinie też nie byłam. Jakoś tak... Czytałam "Zmierzch" i sposób pisania Meyer jakoś mnie nie zachwycił, dlatego nie sięgnęłam po "Intruza". Szkoda mi było marnować kasy na kino, bo trailer też był taki sobie.
OdpowiedzUsuńAle zaciekawiłaś mnie i być może przeczytam ksiązkę dla tych fajnych 450 stron :D
Całusy :)
Meyer wydala ta ksiazke przed Zmierzchem, i moim zdaniem przez zmierzch "zniszczyla sobie kariere, jak i nazwisko", bo wszysyc znaja ja jako matke Belli i Edwarda. Musze przyznac, ze ja nie widzialam trailera, ale rowniez bylo mi szkoda marnowac kasy na ksiazke. Dlatego dopiero teraz pozyczylam ja od koleznaki.
UsuńPozdrawiam :)
Kocham tę książkę, ale gdybym jej nie przeczytała, to byłabym na Ciebie zła za ten jakże udany spojler na końcu ♥
OdpowiedzUsuńNie obejrzałam jeszcze filmu, bo nadal się boję, że zniszczy książkę x.x
A co do Zmierzchu moje zdanie znasz. :D
Pozdrawiam!
hahaha :) Przynajmniej spojlery mi sie w zyciu udaja :D Znam, znam i w sumie film polecam. Mi tak ksiazki nie zniszczyl, a to chyba tylko dlatego, ze obejrzalam go tylko gdy wrocilam ze szkoly (nad ranem skonczylam czytac ksiazke) i o niczym innym nie myslalam na fizyce :D
UsuńPozdrawiam
W sumie to do tej pory czytałam same negatywne recenzje ekranizacji tej książki. Twoja jest pierwsza, az tak pozytywna :) Dziękuje za nadesłania linka :) Recenzja zostala dodana do wyzwania.
OdpowiedzUsuńJa nie czytalam w sumie zadnych recenzj odnosnie filmu, wiec nie mam porownania :) Ale sie ciesze, ze odebralas ja pozytywnie :)
UsuńPozdrawiam
Książka milion razy lepsza niż cała saga "Zmierzch". I najbardziej podobała mi się postać Iana, który z dupka stał się najwrażliwszą i najlepszą moim zdaniem osobą. No i wujek Jeb, mistrz :)
OdpowiedzUsuńMoże nie jest to książka, która stoi na mega wysokim poziomie, ale widać u Meyer poprawę. No i jest tutaj parę rzeczy, które można uznać za warte przekazania :)
Tak, mysle, ze powinna ukazac sie 2 czesc Intruza, zamiast 4 czesci zmierzchu. Ian <3 Jesli chodzi o jakakoleiwke poprwe, to nie ma tak naprawde czego, poniewaz "Intruz" ukazal sie przed "Zmierchem" i moim zdaniem Meyer zniszczyla sobie ta druga pozycja nazwisko.
UsuńPozdrawiam
Strasznie kusi mnie film, ale muszę najpierw przeczytać książkę. Julka, dasz radę!
OdpowiedzUsuń