sobota, 28 listopada 2015

#173 - "Ocalenie Callie i Kaydena" - Jessica Sorensen

4 komentarze:





Tytuł: Ocalenie Callie i Kaydena
Autor: Jessica Sorensen
Okładka: miękka
Ilość stron: 384 
Cena detal.: 34,90 zł
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Wydanie oryginalne: 2013 rok
Wydanie polskie: 2015 rok





Książek o tematyce New Adult na rynku jest coraz więcej. Jednak nie wszystkie z nich chwytają czytelnika za serce, nie sprawiają, że zatracamy się w nich bez pamięci i "żyjemy" w ich świecie. Czytałam już wiele takich lektur, gdyż są dobrym sposobem na umilenie czasu po ciężkim dniu, lecz nie każda z nich pozostała mi w pamięci na dłuższy okres. Przypadki Callie i Kaydena, które miałam okazję przeczytać kilka miesięcy temu, szczególnie przypadły mi do gustu i sięgając po kolejną część niezmiernie się cieszyłam, iż książką, przez poruszane w niej trudne i niecodziennie tematy, naprawdę zapadła mi w pamięci. 

Sekret Kaydena wreszcie wyszedł na jaw. Niestety grozi mu oskarżenie przed sądem o pobicie, a jedynym sposobem na oczyszczenie swojego imienia jest zdradzenie tajemnicy Callie. Dziewczyna nie jest na to gotowa, lecz zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji. Kayden za wszelką cenę chce ją chronić.

Na mogłam doczekać się przeczytania tej książki i chociaż jest to typowa młodzieżówka, która nie za wiele zmieni w moim życiu, naprawdę ekscytowałam się tym, iż wreszcie mogę ją poznać. Książka okazała się dobra i nic więcej, a właśnie dokładnie tego się spodziewałam. Ocalenie Callie i Kaydena to kontynuacja, która idealnie pasuje do części pierwszej i utrzymuje klimat swojej poprzedniczki.

Sięgnięcie po tę książkę przypomniało mi jak bardzo kocham bohaterów wykreowanych przez Jessicę Sorrensen. Zaskakujący i śmieszny Seth, opiekuńczy Kayden, czy silna Callie są postaciami za którymi naprawdę się stęskniłam. W tej części byli tak samo cudowni i idealnie wkomponowywali się w klimat panujący w książce. Myślę, że gdybym mogła poznać ich dopiero w tym tomie, tak samo skradliby moje serce i przypadli do gustu.

Przypadki Callie i Kaydena to, moim zdaniem, dobra kontynuacja. Jeśli do gustu przypadła Wam pierwsza część, druga zdecydowanie podzieli los poprzedniczki. Historia tej dwójki porusza naprawdę trudne tematy. I Callie, i Kayden zmierzają się z trudnymi sytuacjami oraz oboje ukrywają mroczne sekrety. Autorka w bardzo ciekawy i interesujący sposób ukazała to jak obie postacie radzą sobie z wydarzeniami z przeszłości oraz jak razem próbują zaznać szczęścia.  Jeśli lubicie książki New Adult z pewnością przypadną Wam do gustu te książki lub być może dzięki nim pokochacie tę tematykę. 


MOJA OCENA: 7/10

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka. 




sobota, 7 listopada 2015

#172 - "Playlist for the Dead" - Michelle Falkoff

7 komentarzy:



Tytuł: Playlist for the dead
Autor: Michelle Falkoff
Okładka: miękka
Ilość stron: 271
Cena detal.: 32,90 zł
Wydanie oryginalne: 2015 rok
Wydanie polskie: 2015 rok








Muzyka to nieodłączna część całego naszego życia. Zakładając słuchawki możemy odciąć się od całego świata, pobyć chwilę sam ze sobą i przemyśleć wiele spraw. Ulubione piosenki wprowadzają nas w dobry nastrój, poprawiają nasze samopoczucie oraz sprawiają, że zwykła podróż autobusem może zamienić się w coś niezwykłego. W czym jeszcze może pomóc nam muzyka? Nią możemy również wiele wyrazić tak jak zrobił to Hayden.

Wyobraźcie sobie, że wchodzicie do pokoju swojego najlepszego przyjaciela i znajdujecie go martwego. Tyle pytań ciśnie się Wam na usta, jesteście w szoku i nie wiecie co zrobić. Lecz nagle znajdujecie liścik, liczycie na słowa wytłumaczenia tego co się stało, zamiast tego odnajdujecie tam pendrive z playlistą - "posłuchaj, a zrozumiesz". Dziwne prawda? W takiej sytuacji znalazł się Sam, najlepszy przyjaciel Haydena. Dzięki tym piosenkom próbuje pogodzić się z odejściem kumpla, poskładać jego historię i dowiedzieć się dlaczego podjął takie drastyczne kroki. 

Główny bohatera jest dość specyficznym człowiekiem. Słucha muzyki klasycznej, nie potrafi nawiązać kontaktu z innymi ludźmi. Jest cichy i spokojny. Wolne chwile spędza przy komputerze, grająć w gry komputerowe. W szkole pozostaje w cieniu. Myślę, że właśnie to sprawiło, iż książka wydaje się bardzo realistyczna,  a ja sama bardzo zbliżyłam się do głównej postaci. Uważam, że Sam mógłby zostać moim przyjacielem w realnym świecie, co jeszcze związało mnie z tą historią.

"Gdzie indziej miałbym być? Na spotkaniu z resztą przyjaciół? Nie, chwileczkę, nie zostali mi już żadni przyjaciele." 

Książka liczy niespełna 300 stron i jest zdecydowanie za krótka. Przed jej przeczytaniem nie wgłębiałam się w jej fabułę, nie czytałam opisu z okładki oraz nie czekałam na jakąkolwiek przedpremierową recenzję. Lektura zajęła mi jedynie kilka godzin i naprawdę nie mogę pogodzić się z tym, że jest już za mną. Naprawdę zżyłam się z jej bohaterami, pokochałam wszystkie wydarzenia i cała książką okazała się czymś naprawdę niezwykłym.

Historia Sama, który pragnie pogodzić się z odejściem bardzo bliskiej mu osoby, jest naprawdę ciężka, ale i wzruszająca. Akcja od początku książki gna do przodu, co sprawiło, że nie mogłam odłożyć jej ani na chwilkę. Już po kilku rozdziałach wiedziałam, że to będzie coś. I uwierzcie mi, że było. Po skończeniu Playlist for the Dead nie wiedziałam co ze sobą zrobić i przez kilka kolejnych dni myślałam o tej książce w każdej wolnej chwili. A teraz, pisząc tę recenzję, wszystkie emocje powracają.

Michelle Falkoff ma bardzo lekki język i moim zdaniem idealnie pasuje on do młodzieżowych książek. Jego dzieło zawładnęło moim sercem i chociaż na pierwszy rzut oka nie wydaje się aż tak dobrą książką, jej środek z pewnością Was zaskoczy. Być może tematyka Playlist for the Dead nie jest dla każdego i uwierzcie mi, iż jest to zrozumiałe. Jednak jeśli po przeczytaniu opisu z okładki i mojej recenzji, nadal czujecie się na siłach, aby ją poznać - koniecznie sięgnijcie. Ja bardzo zżyłam się z jej bohaterami oraz nadal przeżywam tę historię. Jeśli macie ochotę na lekturę, która skłoni was do refleksji i pozwoli zatrzymać się na chwilę to już teraz pędźcie do księgarni po tę książkę. 

MOJA OCENA: 9/10

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Feeria Young.

Książkę możecie kupić tutaj!    

poniedziałek, 2 listopada 2015

#171 - "Czy wspomniałam, że Cię kocham?" - Estelle Maskame

5 komentarzy:





Tytuł: Czy wspomniałam, że Cię kocham?
Autor: Estelle Maskame 
Okładka: miękka
Ilość stron: 403
Cena detal.: 37,90 zł
Wydawnictwo: Feeria Yonug
Wydanie oryginalne: 2015 rok
Wydanie polskie: 2015 rok





Jak czulibyście się gdyby Wasz ojciec, z którym nie utrzymujecie kontaktu od 3 lat, nagle zaprosił Was do siebie na całe wakacje? To właśnie przydarzyło się Eden Muron. Dziewczyna pełna obaw opuszcza Portland i rusza do Kalifornii, aby spędzić tam swoje naj(gorsze)lepsze wakacje życia. Musi finalnie pogodzić się z tym, iż jej rodzice się rozwiedli oraz poznać nową partnerkę jej ojca, z którą będzie musiała przetrwać dwa miesiące pod jednym dachem. A na dodatek musi wytrzymać również towarzystwo swoich trzech przyrodnich braci, a zwłaszcza Tylerem, strasznie buntowniczego, ale i przystojnego chłopaka. 

Książka Estelli Maskame nie zaskoczyła mnie niczym. Pełna schematów, typowych bohaterów i nieciekawych wydarzeń. Rozpoczyna się tak samo, on - "bad boy" z tajemnicą, ona - z problemami, żalem do ojca i mętlikiem w głowie, zakochują się w sobie, chociaż nie powinni. Eden okazała się zwykłą nastolatką, która naprawdę irytowała mnie swoim sposobem bycia. Taylor został wykreowany na niegrzecznego chłopaka, który podchodzi do życia lekceważąco, ale gdzieś w głębi siebie ma uczucia. Ta para zdecydowanie nie jest niezwykła.

403 strony tej książki to przede wszystkim imprezy, opisy związków i alkohol w naprawdę wielkich ilościach. I właśnie to sprawiło, iż bardzo się przy niej wynudziłam. Bohaterowie jak i ci pierwszoplanowi, jak i drugoplanowi, wydawali mi się niedopracowani. Wielu z nich zabrakło odpowiednich charakterów, które nadałby tego czegoś całej historii. 

Jedynym plusem Czy wspomniałam, że Cię kocham? jest zakończenie. I nie mówię tu o tym, iż gdy dotarłam do tego momentu cieszyłam się niezmiernie, ponieważ mogłam nareszcie odłożyć tę książkę na półkę. Chociaż naprawdę myślałam, że tak właśnie będzie, autorka zaskoczyła mnie. Zakończenie pierwszego tomu wbiło mnie w fotel. Spodziewałam się czegoś pospolitego, przewidywalnego, co pomoże mi w szybszym zapomnieniu o tej lekturze. Jednak dostałam coś kompletnie innego, zostałam zaintrygowana, zdziwiona i zaciekawiona dalszymi losami bohaterów. Sam sobie dziwię się, że przez większość książki przeklinałam całą tę historię, a zakończenie sprawiło, iż inaczej spojrzałam na powieść Estelli Maskame. 

Czy wspomniałam, ze Cię kocham? to książka przy której naprawdę się wynudziłam. Bohaterowie wydawali się pospolici, wydarzenia łatwe do przewidzenia, a cała fabuła książki mało oryginalna. Chociaż spodziewałam się czegoś lepszego, cały wątek miłości pomiędzy przyrodnim rodzeństwem chwilami mnie dziwił i odstraszał, Eden irytowała mnie na każdym kroku, to jednak po poznaniu zakończenia zdecydowanie inaczej spojrzałam na tę książkę. Jeśli lubicie historie new adult, które nie do końca zostały napisane oryginalnie - zdecydowanie sięgnijcie. Być może Wy znajdziecie to czego ja nie umiałam dostrzec w tej książki i przy okazji docenicie zaskakujące zakończenie. 

MOJA OCENA: 5/10

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Feeria Young. 


Książkę możecie kupić tutaj!


środa, 28 października 2015

PRZEDPREMIEROWO: #170 - "Girl Online w trasie" - Zoe Sugg

5 komentarzy:

Tytuł: Girl Online w trasie 
Autor: Zoe Sugg
Okładka: miękka
Ilość stron: 339 
Cena detal.: 39,99 zł
Wydawnictwo: Insignis
Wydanie oryginalne: 2015 rok
Wydanie polskie: 4 listopada 2015 rok







Zoella, znana youtuberka i autorka popularnej książki Girl Online, powraca ze swoją nową powieścią. Osobiście już od dnia zapowiedzi nie mogłam doczekać się aż ta pozycja trafi w moje ręce. Chociaż część pierwsza nie okazała się arcydziełem, nie należy do grona moich ulubionych książek, to wspominam ją bardzo pozytywnie i po jej skończeniu nie mogłam doczekać się aby poznać dalsze losy bohaterów. Jesteście gotowi aby dowiedzieć się co słychać u Girl Online? 

Penny i Noah wyruszają w trasę koncertową. Dziewczyna nie może doczekać się wspólnie spędzonych chwil, zwiedzania wielu europejski miast i zaskakujących koncertów, granych przez jej ukochanego chłopaka. Jednak wyobrażenia Penny mijają się z rzeczywistością, a jej związek zostaje wystawiony na wielką próbę. Noah daje z siebie wszystko, jednak jego dziewczyna zaczyna mieć wątpliwości do tego czy aby na pewno pasuje do życia w trasie koncertowej, a przy tym tęskni do rodziny, jej przyjaciela Eliota oraz bloga. 

Obie książki Zoe Sugg czyta się bardzo szybko i przyjemnie. Nie są one napisane bardzo trudnym językiem, fabuła jest bardzo przewidywalna, a wydarzenia w książce ciekawe. Jednak to wszystko sprawia, iż gdy zacznę ją czytać - nie mogę przestać. Pomimo tego, iż opis na okładce nie zaciekawił mnie kompletnie, a sama bohaterka zachowuje się często dość infantylnie bardzo polubiłam tę książkę i z pewnością będę przez długi czas darzyć ją sentymentem.  

"Byłaś moim punktem zwrotnym" 

Girl Online w trasie nie różni się niczym od jej poprzedniczki. Obie skierowane przede wszystkim do młodzieży, potrafią zaintrygować i zaciekawić czytelnika. Czyta się je bardzo szybko, a takiej lektury potrzebowałam właśnie w ostatnich dniach. Wydarzenia nie okazały się zaskakujące i nie książka w ogóle mnie nie zaskoczyła. Wszystko można było przewidzieć, gdyż sama autorka działa schematem, co w niektórych książkach naprawdę mi przeszkadza, jednak w Girl Online w trasie nawet nie zwróciłam na to uwagi.

Już za tydzień kolejna książka znanej youtuberki trafi na półki polskich księgarni. I chociaż nie nazwałabym tego arcydziełem, a sama książka nie jest dla wymagających czytelników, to jednak gorąco polecam Wam drugą powieść Zoe Sugg. Girl Online w trasie czyta się naprawdę przyjemnie, a przede wszystkim szybko. Jeśli szukacie książki, przy której nie będziecie zmuszani do intensywnego myślenia, a zrelaksujecie się przy niej i nabierzecie ochoty na inne lektury - koniecznie zaopatrzcie się w nią zaraz po premierze! 

MOJA OCENA: 9/10

Za książkę serdecznie dziękuję AIM Media. 



niedziela, 25 października 2015

#169 - "Aplikacja" - Lauren Miller

5 komentarzy:



Tytuł: Aplikacja
Autor: Lauren Miller
Okładka: miękka
Ilość stron: 456
Cena detal.: 37,90 zł
Wydawnictwo: Feeria Young
Wydanie oryginalne: 2014
Wydanie polskie: 2015






Zastanawialiście się jakby żyło się nam gdyby ktoś inny podejmował za nas wszystkie decyzje? I nie mówię tu o tych trudniejszych, ale i również łatwiejszych. O której wyjść z domu by zdążyć na autobus, o której zacząć się uczyć lub do kogo pierwszego się odezwać. To z pewnością ułatwiłoby nasze życie. Ale czy nie czulibyście się wtedy mniej samodzielni, a przede wszystkim przytłoczeni i trzymani w klatce? Na takie pytanie musiała odpowiedzieć sobie główna bohaterka Aplikacji pióra Lauren Miller.

Świat 16-letniej Rory opiera się głównie na aplikacji Lux, która w każdej chwili podpowiada Ci, co powinieneś zjeść, w co się ubrać, gdzie pójść i z kim się przyjaźnić. Wydaje się ona narzędziem absolutnie niezbędnym, a jej użytkownicy nie wyobrażają sobie szczęśliwego i zdrowego życia bez Lux. Główna bohaterka dostaje się do elitarnej Akademii Theden, a tam jej życie zmienia się na zawsze. Poznaje buntowniczego Northa i dzięki niemu zaczyna dostrzegać rysy na pozornie gładkiej powierzchni. Akademia kryje również wiele tajemnic o przeszłości Rory oraz jej rodzinie. 

Na tę książkę czekałam już od dłuższego czasu. Jej tytuł, pomysł na fabułę, opis i przedpremierowe recenzje bardzo mnie do niej zachęciły. Aplikacja wydawała mi się oryginalna i sięgając po nią wiedziałam, że czymś mnie zaskoczy. Spodziewałam się tomu, który wprowadzi mnie w zaskakujący świat, opisujący społeczeństwo w przyszłości. Być może byłam przygotowana na normalność tej książki i to, że nie będzie wyróżniała się niczym na tle innych młodzieżówek, lecz po przeczytaniu jej trochę się zdziwiłam. 

"Okłamujemy samych siebie lepiej, niż większości się wydaje" 

Sama nie wiem jak odbieram tę lekturę. Jest to z pewnością książka dobra. Jej fabuła jest przemyślana, bohaterowie dopracowani, a wiele wydarzeń zaskakujących. Jednak z drugiej strony - czy tego już nie było? Wiele młodzieżówek tak właśnie się zaczyna i przy tym kończy, nie zmieniając schematu "dobrej książki" ani trochę. I szczerze jestem już zmęczona takimi właśnie pozycjami, do których coraz częściej podchodzę bez jakichkolwiek emocji.

Pomysł na wprowadzenie aplikacji, która będzie decydować o życiu bohaterów wydaje się ciekawa. Jednak jej przedstawienie oraz wprowadzenie do książki, nie za bardzo przypadło mi do gustu. Wydarzenia zaskakiwały mnie nie raz, a każdy rozdział kończył się czymś niespodziewanym, co naprawdę zachęcało mnie do dalszego czytania. Jednak po całej lekturze mogę stwierdzić, iż nic tak naprawdę nie zmieniło się w moim życiu. Chociaż na kilka godzin znalazłam się w świecie Rory, nie pozostanę tam na długo. Już zaczynam zapominać o ważnych detalach książki i nawet mi to nie przeszkadza. 


Chociaż Aplikacja zapowiadała się dobrze, wyszła przeciętnie. Nie jest zła, ale nie jest również wybitna. Należy do grona wielu młodzieżówek, o podobnej tematyce, które dość często mam okazję czytać. Polecam wszystkim fanom książek, z dobrze wykreowanymi bohaterami, zaskakującymi wydarzeniami i ciekawym pomysłem na fabułę. Osobiście książka wydała mi się zwykła, niczym odbiegająca od innych, podobnych do niej. Być może Wy znajdziecie w niej coś oryginalnego, czego ja nie zdążyła dostrzec. 

MOJA OCENA: 5/10 


Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Feeria Young. 


Aplikację możecie kupić na Empik 


wtorek, 20 października 2015

#168 - "Mademoiselle Chanel" - C.W.Gortner

3 komentarze:




Tytuł: Mademoiselle Chanel
Autor: C.W.Gortner
Okładka: twarda
Ilość stron: 585
Cena detal.: 39,90 zł
Wydawnictwo: Znak
Wydanie: 2015 rok







"Ubrania są po to, by je noszono, a potem wyrzucano. Nie można chronić czegoś, co jest już martwe." 



Mademoiselle Chanel, a właściwie Gabrielle Bonheur Chanel, jednak przez wielu kojarzona również jak Coco Chanel, to kobieta, która odniosła życiowy sukces. Jej perfumy oraz klasyczna mała czarna, sprawiły, iż marka Chanel zyskała popularność na całym świecie. Możecie zazdrościć Coco pieniędzy, sławy i umiejętności, jednak jej życie nie było tak idealne jak sama je przedstawiała. Książka C. W. Gortnera ukazuje całą prawdę o znanej projektantce mody, opowiada o jej partnerach życiowych, porażkach, sukcesach, obawach, lękach, wszystkich pozytywnych i negatywnych stronach sławy. Zatem czy lektura o tak kultowej postaci jest warta poznania? 

Zdecydowanie tak. Chociaż nie interesuję się światem mody to czytanie książki o tym jak ktoś osiąga coś dzięki zaparciu, kreatywności i wiary w siebie, naprawdę stało się przyjemnością. Nie sądziłam, iż lektura spodoba mi się aż tak bardzo. Coco Chanel okazała się postacią nie tylko utalentowaną, ale również i tajemniczą, ciekawą oraz w pewien sposób intrygującą. Dzięki tej książce mogłam uzmysłowić sobie jak wielkim szczęściem, ale i również problemem, jest robienie w życiu tego co się kocha.

"Nic później nie jest już takie samo, prawda? Żyjemy dalej, bo nie mamy wyboru, ale zmieniamy się na zawsze."

Historię Coco przedstawiono w formie powieści. Myślę, że to zdecydowanie pomogło i mi, i wielu innym czytelnikom, w poznaniu życia tak znanej kobiety. Pierwszoosobowa narracja sprawia, iż możemy zbliżyć się do głównej bohaterki i razem z nią przeżywać wszystkie wzloty i upadki. 

Ta książka nie jest tylko i wyłącznie o modzie. Główny wątek nie skupia się na tym jakie kolekcje wykreowała główna bohaterka, jak otwierała swój pierwszy sklep, bądź jak wpadała na pomysły swoich dzieł. Wszystko wplecione jest w tło całej powieści, jednak nie gra tu pierwszych skrzypiec. Lektura opowiada przede wszystkim o dążeniu do celu, napaja czytelnika pozytywnym myśleniem oraz utwierdza w przekonaniu, iż aby odnieść sukces należy wierzyć w siebie. Marka Chanel do tej pory zarabia miliony i znana jest na całym świecie, jednak nie pieniądze i sława są w tym wszystkim najważniejsze. Matka tej firmy pokazała wszystkim jak ważna jest ciężka praca, o ile naszym celem są spełnione marzenia. Zawsze powtarzała, iż już dawno wzięła ślub ze swoją pracą i tak przez swoje osiemdziesiąt osiem lat pozostała niezamężna, jednak to projektowanie, ubieranie ludzi i kreowanie swojej marki dawało jej szczęście.


"Oprócz Ciebie, najdroższa Coco. Wygląda na to, że postanowiłaś pozostać jak sfinks: tajemnicza, wspaniała i wiecznie samotna." 

Drugą wojnę światową znam jedynie z lekcji historii, gdzie nie oszukujmy się, została ona trochę zbyt obszernie omówiona. W życiu Gabrielle konflikty XX wieku w Europie, odegrały ważną rolę. Bardzo spodobało mi się przedstawienie sytuacji jaka panowała we Francji, tego jak zwykli obywatele radzili sobie z okupantami oraz co w czasie obu wojen stało się z samą Coco. 

Z pewnością każdy z Was nie pierwszy raz słyszy o Gabrielle Bonheur Chanel, czyli kobiecie sukcesu. Świat kojarzy ją jedynie z "małą czarną" oraz perfumami Chanel No. 5, stworzonymi w roku 1921. Jednak moim zdaniem jest to zdecydowanie za mało. Po przeczytaniu książki C. W. Gortnera uważam, że Coco zasługuje na to abyście poznali jej historię - o tym jak dzięki swojemu uporowi spełniła swoje marzenia, ale i również o tym jak często gubiła się w swoim własnym życiu, przez co sama nie wiedziała jak potoczą się jej losy. Książkę polecam przede wszystkim wielkim fanom marki Chanel, czy samej założycielki tej firmy. Jeśli natomiast nigdy wcześniej nie interesowaliście się jej życiem oraz drogą do sławy, tym bardziej powinniście zapoznać się z tą lekturą. 

"Księżnych Westminsteru było już wiele, ale Coco Chanel jest tylko jedna."

MOJA OCENA: 9/10

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Znak. 


sobota, 17 października 2015

Okołoksiążkowe soboty po raz trzeci: e-booki czy tradycyjne książki?

6 komentarzy:


Zawsze gdy dysponowałam kwotą, za którą mogłabym kupić czytnik e-booków, wolałam przeznaczyć ją kilka/kilkadziesiąt książek papierowych. Bardzo wiele osób z pewnością przyzna, iż jest to bardzo nie ekonomiczne, bo przecież książki, które kupie kiedyś przeczytam, a wrócę do jednej, maksymalnie dwóch. Jednak ja nadal zostaję przy swoim i wolę wydać więcej, ale mieć co postawić na półce. 

Nie krytykuję osób, które czytają książki w wersji elektronicznej, bo wszyscy mamy ten sam cel. Jednak osobiście czytając coś na urządzeniu elektronicznym, czyli tablecie, laptopie, bądź telefonie, mam wrażenie, że tej książki nie ma. I chociaż na czytniku, ze specjalnym ekranem, nigdy nie przeczytałam więcej niż pięć stron, nadal nie jestem do niego przekonana. Uwielbiam zapach papieru, układanie książek na półkach to moje ukochane zajęcie i o wiele lepiej czyta mi się, gdy przewracam strony, a nie wciskam klawisze aby przejść do dalszej części tekstu. 

Zawsze pozostanę przy tradycyjnych lekturach, takich, w których mogę zagiąć rogi lub zaznaczyć cytat. Dzięki temu mogę pokazać, że ta książka należy do mnie, zostawić w niej część swojego charakteru i bardziej zbliżyć się do historii zawartej na kartkach tej lektury. Kocham wieczorem patrzeć na moją półkę, przypominać wszystkie chwile spędzone przy czytaniu tych książek, wszystkie uśmiechy, łzy i rozczarowania. Nie mówię "nie" elektronicznym wersjom lektur, jednak nadal nie jestem do nich przekonana.
A Wy? Wolicie tradycyjne książki czy jednak te bardziej unowocześnione? 


Za szablon serdecznie dziękuję Krystianowi :D