Okładka: miękka
Cena: 24,90 zł
Ilość stron: 239
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Wydanie: 1999 rok
Książka szczegółowo relacjonująca przebieg oraz metody walki członków Małego Sabotażu i dywersji w pierwszych latach II wojny światowej. Oparta jest na autentycznych wydarzeniach z okresu okupacji niemieckiej Warszawy podczas II wojny światowej. Grupa (której autor nadał fikcyjną nazwę Buki) chłopców z 23. warszawskiej Drużyny Harcerskiej „Pomarańczarnia”, wśród nich Alek (w pierwszym podziemnym wydaniu dla zachowania tajemnicy konspiracji jako Wojtek), Zośka (w pierwszym podziemnym wydaniu jako Staśka) i Rudy (w pierwszym podziemnym wydaniu jako Czarny) kończy maturą Liceum im. Stefana Batorego w VI 1939 roku. Mają piękne młodzieńcze plany, które zostają przekreślone przez wojenną rzeczywistość.
Od razu mówię, że jeśli chodzi o lektury szkolne to zazwyczaj ich nie czytam, wiem, że nie jestem tu jedyna, ale po prostu książki, które są mi "narzucane" trudniej, dłużej, a przed wszystkimi niechętnie się czyta. Z tą było jakoś inaczej, ale nie do końca. Wiele zaprzyjaźnionych recenzentek radziło mi, abym przeczytała Kamienie, nie zważając na ich tematykę oraz to, że będę omawiać je na lekcjach języka polskiego. Z małym poślizgiem sięgnęłam i już wiem, ze jednak każda lektura pozostanie lekturą, ale niektóre są jednak czymś więcej.
Nie lubię tematyki patriotycznej i wojennej w książkach, po prostu nie są to moje klimaty. Kamienie na szaniec są właśnie przykładem takiej lektury, więc już na wstępie miałam do nich uprzedzenia. Przez sto pięćdziesiąt stron czekałam, aż mnie coś zachwyci, porwie, wsadzi w fotel, lub doprowadzi do łez, a gdy nadeszła taka chwila... poszłam coś zjeść. Naprawdę. Całe te przygody, akcje lub inne wydarzenia w lekturze były dla mnie czasami nudne, czasami wciągające, czyli tak jak w każdej przeciętnej książce bywa. Nie polubiłam tak bardzo bohaterów, aby przeżywać z nimi jakiekolwiek przygody, czy cieszyć się razem z nimi. Fakty, chwilami naprawdę im kibicowałam, ale to chyba ze względu na sympatię do ludzi, a nie do konkretnych postaci.
"Opowieść o wspaniałych ideałach braterstwa i służby, o ludziach, którzy potrafią pięknie umierać i pięknie żyć."
Oprócz tego, że jednak cała książka mnie nie zachwyciło, to końcówka okazała się trochę inna, a przede wszystkim zaskakująca. Moim zdaniem takie powinny być lektury, bo chodź początek i środek jako tak mnie nie zachwyciły, to jednak koniec zmusił do refleksji i chwili zastanowienia się. Jak już mówiłam nie przepadam za takimi książkami, bo po prostu gustuję w innych gatunkach i tematykach, to jednak podziwiam zachowanie bohaterów, ich wyczyny i akcje, ponieważ nigdy się nad tym nie zastanawiałam, dzięki komu (po części) zawdzięczam życie w wolnej Polsce. W tej książce dostałam gotowe nazwiska, pseudonimy i wyczyny, co było dość przyjemne, fajne, pomysłowe i przez pierwsze dziesięć sekund ciekawe.
Podsumowując: będę miło wspominać tę lekturę (nie ze względu na to, że to jedyna którą dość szybko przeczytałam). Chociaż nie jest to moja ulubiona tematyka, to chwilami byłam ciekawa jak zakończy się dana akcja, kogo będę musiała pożegnać, a z kto będzie towarzyszył mi w dalszej części książki. Nie związałam się jakoś specjalnie emocjonalnie z bohaterami książki, a tego oczekiwałam, dlatego na wycieczce w Warszawie, tylko popatrzyłam na groby tych postaci i poszłam dalej, bez głębszych zastanowień. Jednak zabrakło mi tego, co moim zdaniem powinno być w każdej dobrej książce - łzy, których nie chcesz kryć, bo to jednak nie wstyd, gdy płaczesz za postacią literacką. Słowo jakie najczęściej pojawia się w recenzjach czytelników (idealna), w mojej niestety się nie ukarze.
MOJA OCENA: 7/10







