poniedziałek, 29 kwietnia 2013

#48 - "Harry Potter i filozofia" - William Irwin, Gregory Bassham

8 komentarzy:
Seria książek o młodocianym czarodzieju od samego początku budziła niezwykle silne emocje. Oskarżana o szerzenie magii i okultyzmu, była nawet ostentacyjnie palona, tak jak zakazane księgi w czasach Wielkiej Inkwizycji. Więc jeśli Ty również jesteś fanem Harry'ego Pottera, jeśli magia rzeczywiście wciąż Cę pociąga i nęci, chcemy pokazać Ci coś, co prawdopodobnie przeoczyłeś w trakcie lektury. Zobacz świat Harry'ego z innej perspektywy.



Okładka: miękka
Cena: 34,90 zł
Ilość stron: 288
Wydawnictwo: editio
Wydanie na świecie: 2010 rok
Wydanie w Polsce: 2011 rok

Jak na prawdziwą potteromaniaczkę przystało, posiadanie tej książki było dla mnie podstawą, dlatego sprawiłam ją sobie w grudniu, jako prezent gwiazdkowy. Dlaczego dopiero teraz ją recenzuje? Najpierw trzymały ją potworki (i nie chciały oddać), później musiałam ją jakoś przeczytać, ale wcale mnie nie ciągnęło.

Jedyne co jest fajne w tej książce to tylko okładka. Możecie się śmiać, lub nie, ale gdy lektura była już w moim domu nie mogłam przestać patrzeć się w te oczy Harry'ego. Na prawdę :) Cóż może tym razem zbyt pochopnie oceniłam książkę po okładce?

Harry Potter i filozofia podzielona jest na 5 części, każda z nich jest w większym lub mniejszym stopniu interesująca. W książce poruszane jest wiele ważnych tematów, takich jak miłość Harry i Lily (rodzicielska) lub Lily i Snape (mężczyzna- kobieta).

 Nie mniej jednak najbardziej do gustu przypadł mi dział " Czy Dumbledore jest gejem i kto może o ty wiedzieć?". Każdy z nas kiedykolwiek słyszał o tym, że Rowling po wydaniu siódmej części, czyli "Harry Potter i Insygnia Śmierci", kończąc sagę w jednym z wywiadów powiedziała nam o orientacji seksualnej dyrektora Hogwartu. Najpierw w to nie wierzyłam (przekopałam cały internet, by odszukać ten wywiad), lecz z czasem się do tego przyzwyczaiłam, a ten rozdział pomógł mi to zaakceptować i zrozumieć.

"Wielką siłą Dumbledore'a jest intelekt. Czy to możliwe, że jest on gejem, ponieważ żadna kobieta nie może mu dorównać?"

Więc dlaczego ta książka nie za bardzo mi się spodobała? Autorzy utwierdzają nas w przekonaniu, że dzięki tej lekturze dowiemy się wielu, ale to wielu rzeczy, które umknęły nam podczas czytania kanonu. Po odłożeniu książki miałam jeszcze większy mętlik w głowie. W lekturze były po prostu "rozgrzebywane" wątki, które każdy z nas zna i kojarzy, tylko były przedstawione w innym świetle.

W pewnych chwilach, momentach książka była najzwyczajniej nudna. Bo ile razy można czytać przypisy, co powiedział kiedyś Sokrates i jaki to ma znaczenie w serii o młodym czarodzieju? Nie każdy temat był ciekawy, dlatego często przerzucając kartki nie wiedziałam o czym czytam.

Wiem, że jest to książka "Harry Potter i filozofia", dlatego powinnam się spodziewać takiego wykonania i porównań. Nie mniej jednak myślałam, że książka będzie inaczej wykonana, ze względu na młodych fanów magii. Mogę powiedzieć, że trochę się zawiodłam, ale myślę, że warto po nią sięgnąć, ponieważ chyba każdy potteromaniak chce wiedzieć co w trawie piszczy. Być może wy odnajdziecie więcej pozytywnych stron tek książki?

Pozdrawiam.

sobota, 27 kwietnia 2013

#14 - "Miejsca do czytania"

14 komentarzy:
Każdy z nas ma jakieś miejsce gdzie uwielbia czytać. W moim przypadku jest to łóżko, ale również chętnie wyleguje się na huśtawce, oczywiście z książką. W takich naszych "kryjówkach" do czytania czujemy się bezpiecznie, spokojnie, a nawet... szczęśliwie?

Rozmawialiśmy już na temat tego jak ludzie reagują na nasze czytanie w miejscach publicznych, teraz podyskutujemy o tym jakie miejsca wybieramy do spotkania z bohaterami książkowymi.

Jeśli chodzi o czytanie w miejscach publicznych to u mnie są to przystanki, ławki w np. Parku, galerii, a nawet chodnik, czy krawężnik jeśli na coś/kogoś czekam. Moim takim małym marzeniem jest wziąć książkę, wsiąść na rower, zajechać gdzieś gdzie będzie pięknie i czytać, a później wrócić. Do spełnienia, gdy znajdę jakieś wspaniałe miejsce.

Nie wiem jak z waszymi odczuciami, ale ja uwielbiam czytać w miejscach, które mi się podobają. Chociaż powinno to nie mieć znaczenia, bo i tak przenosimy się w inny świat, to uwielbiam na 5 sekund oderwać się od lektury i spojrzeć na zachodzące słońce, a następnie znów czytać. Czyż to nie jest cudowne? Mimo moich "wymagań", to i tak czytam gdzie popadnie zaczynając w autobusie, kończąc w KFC.

Po zimie mój pokój już mi się przejadł, dlatego teraz jak najwięcej czytam na powietrzu.

Nawet w szkole mam swoje ulubione miejsca do czytania. Teraz jest sam środek boiska. Siedzę tak sobie sama i czytam ;) miłooo ;D W zimę zazwyczaj przesiadywałam na końcu korytarza.

Dlaczego to miejsce w którym czytamy, jest ważne? Pewnie każdy z was uwielbia czytać w pomieszczeniu gdzie ładnie pachnie. Dlatego nie dobrze będzie się nam zaczytywać w książce, gdy dookoła nas "śmierdzi" i jest duszno. Tak samo jest z miejscami, z którymi kojarzy się nam coś dobrego (np. Fajna książka).

A wy macie ulubione miejsca, pokoje do czytania? 

Pozdrawiam.

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

#47 - "Dziewczyny się odchudzają" - Jacqueline Wilson

24 komentarze:
Ellie, Magda i Nadine to nierozłączne przyjaciółki, które różnią się skrajnie stylem, wyglądem i zainteresowaniami. Ellie pasjonuje się sztuką, Nadine horrorami, a Magda chłopcami. Łączy je jedno: obsesja na punkcie wyglądu. Patrząc na swoje przyjaciółki, Ellie uzmysławia sobie, że jej życie stanie się nie do zniesienia, jeśli nie schudnie przynajmniej kilkanaście kilo.






Okładka: miękka
Cena (w sieciach księgarni Empik): 17,49 zł
Ilość stron: 183
Wydanie za granicą: 1998 rok
Wydanie w Polsce: 2002
Wydawnictwo: Media Rodzina


Książka wydana w oryginalnym języku, ma tyle samo lat co ja. Nie mniej jednak, jest "bardzo na czasie", ponieważ moim zdaniem w XXI wieku, coraz więcej nastolatek (i nie tylko) nie akceptuje siebie, swojego ciała. Przechodząc na obsesyjną dietę, popadają również w bulimię i anoreksję.

Najpierw miałam mieszane uczucia co do lektury. Ellie, Magdę oraz Nadine znałam już od dawna, niestety tylko z serialu "Dziewczyny i miłość" (btw. Oglądał ktoś?). Postanowiłam poznać dziewczyny od "pierwotnej strony", czyli książki.

Na ogół książka jest ciekawa, ale najpierw myślałam, że będzie to kolejny pamiętnik trzynastolatki, która "ma masę problemów" (czyli drugi trzynastolatek nie zwrócił na nią uwagi). Wybaczcie jeśli kogoś uraziłam, ale po prostu za takimi książkami nie przepadam. Wracając do recki. Już od pierwszego rozdziału mega się wciągnęłam. Stało się tak, ponieważ od początku akcja rozwija się jak szalona i nawet nie ma czasu na oddech, bo co rusz poznajemy nowe osoby, miejsca i wydarzenia.

Ellie, była dla mnie odpowiednim przykładem na to, że jeśli chcesz się zmienić - przyjaciele tego nie zaakceptują. Kiedy główna bohaterka zaczęła się odchudzać bliskie jej osoby - wyciągały ją na pizze i inne smakołyki. Wiem, że Ellie zachowywała się dość głupio, ale nie jest to jej wina, po prostu zachorowała, a moim zdaniem Nadine i Magda nie mogły tego zaakceptować.

Choc sama nie interesuję się psychicznymi chorobami, których skutki widać na ciele, dzięki lekcjom biologii, jak i WDŻWR, mniej więcej orientuję się w objawach tych chorób. Ellie miała napady głodu, po których zmuszała się do wymiotów. Na nie spożywanie pokarmów, miała dobre wymówki. Główne objawy bulimii.

Oprócz Ellie, która była naszym narratorem, jak i głównym bohaterem książki, postać, która zwróciła moją uwagę, była Nadine. Najbardziej podobał mi się chyba jej wygląd ( w filmie też zwróciłam na nią szczególną uwagę), ale osobowość, też jest godna podziwu. Chyba Nadine była i jest mi najbliższa z tytułowych przyjaciółek.

Inne przygody Ellie, Magdy i Nadine możemy znaleźć w książkach "Dziewczyny się zakochują", "Dziewczyny się spóźniają" i "Dziewczyny płaczą".

Co myślicie o bulimii, anoreksji? Przekonała was ta książka? 

Teraz coś z innej beczki (a może tej samej?):
Czytanie na powietrzu, czyli moje dzisiejsze popołudnie <3

Pozdrawiam.

sobota, 20 kwietnia 2013

#13 - "Jednorazówki", czy kilku tomowe sagi?

14 komentarzy:
Witajcie!
Dzień, w ogóle tydzień miałam naprawdę zabiegany, co równa się z czasem poświęconym rowerowi i nauce, niż książkom i blogu. Nie mniej jednak zatęskniłam i tak jak od ludzi łatwo mi się odzwyczaić, to od was nie mogę ;)

Wiele z was posiada swoje ulubione serie i sagi. Jeśli nie, bez trudu możecie wymienić kilka znanych tytułów jak "Władca Pierścieni", "Zmierzch", czy "Harry Potter". Takich sag jest pełno na rynku, niektóre są znane, inne mniej, ale oczywiście każdy tom możemy zakupić w dowolnej księgarni.

Jak pewnie większość z was wie serie, które podbiły moje serce, i nie raz do nich wracałam to Harry Potter, i od niedawna Igrzyska Śmierci. Obie sagi są jakimś ważniejszym "czymś" w moim życiu i nie wyobrażam sobie, bym nie mogła znaleźć się na arenie wraz z Katniss, lub zaczarować w Hogwarcie wraz z Harrym. Mimo tego, że mam swoich faworytów, próbuje i poznaje inne serie. Jak na razie, oprócz wyżej wymienionych, żadne nie przypadły mi do gustu w 100%.

Jeśli chodzi o jednorazówki, po nie sięgam zdecydowanie częściej. Czasami po prostu nie chce poznawać innego świata, który ciągnie się na 10 tomów, a częściej nie mam dostępu do wszystkich książek z danej sagi. W mojej bibliotece, jest zdecydowanie więcej pojedynczych tomów, niż kilku książkowych sag.

Myślę, że większość dorosłych i na pewno zabieganych ludzi, częściej czyta książki, bez kolejnych części. Wszystko wynika z brak czasu (aż strach pomyśleć, że mnie to również powoli zaczyna "dotykać"). No bo kto ma czas na przeczytanie takiego Harry'ego Pottera? Przecież ma to 7 tomów, z każdym kusi bardziej, a czasu brak.

Jednorazowe książki są też najlepszym wyjściem, dla niecierpliwych czytelników. Bo czy nie mieliście kiedykolwiek wewnętrznej potrzeby dowiedzenia się, kto zabił? kogo wybierze? Nie mniej jednak, coś w tym stylu. Ja miałam (np. Kosogłos), ale częściej wolę zdecydowanie środki książek. Pewnie większość z was tak miała, i mnie rozumie ;)

Wolicie jednorazówki, czy dłuuugie sagi? Jesteście niecierpliwi, i nie możecie doczekać się jak zakończy się książka? No i, jak tam u was z wiosną? *o*

Pozdrawiam!

wtorek, 16 kwietnia 2013

#46 - "Oskar i Pani Róża" - Eric-Emmanuel Schmitt

8 komentarzy:
Czy w ciągu dwunastu dni można poznać smak życia i odkryć jego najgłębszy sens? Dziewięcioletni Oskar leży w szpitalu i od dawna nie wierzy w żadne bajki. Wtedy na jego drodze staje tajemnicza pani Róża, która ma za sobą karierę zapaśniczki i potrafi znaleźć wyjście z każdej sytuacji...



Okładka: twarda
Cena (z okładki): 21 zł
Ilość stron: 78
Wydanie za granicą: 2002 rok
Wydanie w Polsce: 2004 rok


Książka wpadła w moje ręce przypadkowo - jako prezent urodzinowy. Pochłonęłam ją w niecałą godzinę i oczywiście byłam zachwycona.

Tytuł zapewne wiele z was słyszało, bo książka jest dość znana. Sama pamiętam gdy w podstawówce Pani od religii zachęcała nas do przeczytania, dlatego lektura jest mi znana nie od dziś, chociaż tak na prawdę dopiero w sobotę miałam okazję poznać ją od środka.

Książka naładowana jest milionami uczuć i emocji, jakie powinien odczuć czytelnik (wyjątek - ja). Chodź nie płakałam, a zakończenie książki przyjęłam do wiadomości to i tak w trakcie czytania było mi za razem smutno, jak i wesoło. Dlaczego to pierwsze? To proste, nie chciałabym spojlerować, ale po prostu coraz więcej dzieci musi dorosnąć w tak młodym wieku i zaakceptować pewne fakty, a dzieciństwo powinno być chyba czasem beztroskim. W takim razie, dlaczego wesoło? To było takie słodkie, kiedy dziewięciolatek pyta się czy przez pocałunek można zajść w ciążę. Po prostu patrzyłam na dziewięcioletniego, niewinnego Oskara i robiło mi się cieplej na sercu.

Tytułowa Pani Róża była w pewnym sensie mentorem Oskara. Pomagała mu w wielu rzeczach. Tłumaczyła pewne fakty, które dla dorosłych ludzi są nie zrozumiałe, a za razem była miłą ciotką, która opowiadała bajki o zapaśniczej karierze.

Książka jest magiczną, krótką, ale wartą do przebycia drogą. Uważam, że równie dobrze można ją czytać dziecku na dobranoc, jak i samemu sięgnąć po krótką książka przed snem. Myślę, że lektura nie jest zależna od wieku, a "leniuchów" 78 stron nie powinno odstraszyć.

Czy wy słyszeliście o tym tytule? Może poznaliście książkę także w środku? 

Pozdrawiam

sobota, 13 kwietnia 2013

#12 - Cudze chwalicie, swego nie znacie.

4 komentarze:
Ha! Mówiłam, że przyjdzie wiosna. No i razem z wiosną moje zaległa urodzinowa impreza. Dostałam "W pierścieniu ognia" oraz "Oskar i Pani Róża" (już przeczytałam, i mogę powiedzieć tylko, że jestem zachwycona - reszta w poniedziałek). Dobra koniec chwalenia się - czas na rozkminy ;)

Do tego postu zainspirowały mnie wasze komentarze pod recką "Felix, Net i Nika oraz ...". Wiele z was mówiło, że nie czytuje dzieł polskich autorów. Muszę przyznać, że w moje ręce częściej trafiają książki spod zagranicznych piór, lecz jak na prawdziwą fankę literatury - poczytuję także dzieła rodaków :)

Moją jedyną ulubioną polską autorką jest Małgorzata Gutowska-Adamczyk. Miałam nawet okazję spotkania jej osobiście, i otrzymania autografu, niestety wtedy byłam tam bardziej pod pretekstem "nie będzie mnie na lekcjach", niż "wow! Uwielbiam Pani książki". Ale nie o tym post.

Z dzieł Pani Gosi, bardzo podoba mi się "13 poprzeczna", "220 linii" oraz "Wystarczy, że jesteś". Wiele osób z mojej szkoły oraz z moich internetowych znajomych zachwyca się sagą "Cukiernia pod Amorem". Szczerze powiedziawszy, ja nie zaprzyjaźniłam się z tą lekturą, ale myślę, że z drugim podejściem - do, którego się przymierzam - będzie lepiej.

Wiele z Was - nałogowych czytelników (w tym ja) - pokochało takie sagi jak Harry Potter, czy Igrzyska Śmierci. Obie sagi zostały napisane przez zagranicznych autorów. My - Polacy, zajęliśmy się tylko tłumaczeniem, ale przecież mamy inne sagi, które napisaliśmy sami? Moją propozycją tutaj, byłaby wcześniej wspomniana saga "Felix, Net i Nika oraz...". A wasza? Piszcie, z jakich polskich książek jesteście dumni ;)

Jeśli chodzi o to czemu częściej sięgam po zagraniczne książki, odpowiedź jest trochę śmieszna. Albowiem wielki wpływ ma na mnie internet. Tak, gdy dużo recenzyjnych blogów doda tą samą książkę, w mojej głowie, odzywa się głosik "musisz ją przeczytać". Często, też na zagranicznych stronach, typu tumblr, wiele osób dodaje obrazki z różnych książek. Tak "trafiłam" na Igrzyska oraz Szukają Alaski.

Pozdrawiam.

piątek, 12 kwietnia 2013

#45 - "Kamizelka" - Bolesław Prus

4 komentarze:
Opowiadanie o mężu i żonie, sąsiadach narratora, jest smutne i gorzki. Jednocześnie jest to nowela niezwykle budująca, bo autor mówi o tym, do jakich pięknych uczuć i czynów zdolni są zwyczajni, przeciętni ludzie.










Okładka: miękka
 Cena(z okładki): 5,50 zł
Ilość stron: 7
Wydawnictwo: Greg
Wydanie w Polsce: 1882 rok

Nowela została mi "polecona", przez Panią od Polskiego. Jest to moja lektura, którą zaczynam omawiać w poniedziałek, dlatego już wczoraj zabrałam się za przeczytanie tego krótkiego tekstu.

Nowela od razu przypadła mi do gustu. Opowiada ona o pięknym uczuciu dwojga ludzi i o tym co można zrobić z miłości. Moim sercem zawładną motyw kamizelki, bardzo tajemniczy, a zarazem taki oczywisty.

Lektura okazała się ciekawą oraz interesującą. Chyba jedyna, która mi spodobała i szczerze nie mogę doczekać się kartkówki, która sprawdzi moją wiedzę na temat tej noweli.

Zachwyciłam się tym, że można oszukiwać i kłamać - z miłości. Zawsze kojarzyło mi się z egoizmem, a tu zrozumiałam, że można tak postępować, by pomóc osobie, której kochamy. Bolesław Prus, przedstawił tu dwoje kochających się ludzi, których rozdzieliła śmierć - a wszystkie wspomnienia zostały "zamknięte" w starej kamizelce, którą ktoś kiedyś kupił za 50 groszy.

Uważam, że nowela, jest wzruszająca i smutna, aczkolwiek warta przeczytania, nawet jeśli nie jest waszą lekturą. Po tej noweli mam na prawdę ochotę na inne dzieła Bolesława Prusa, i myślę, że następny tydzień minie mi miło wraz z innymi nowelami tego uzdolnionego pisarza.

Czytaliście, bądź omawialiście lub będziecie? Wrażenia? 

Pozdrawiam

Za szablon serdecznie dziękuję Krystianowi :D