wtorek, 8 lipca 2014
#8 - Stosik wakacyjny
Dziś przychodzę do Was z dawno zapowiedzianym stosikiem wakacyjnym, w którym możecie podziwiać pozycje w których planuję zaczytywać się przez pierwszy miesiąc wakacji. Jak wiadomo kilka lektur już za mną, mieliście nawet okazję przeczytać recenzje, ale pozostałe przede mną co bardzo mnie cieszy.
- Jeden dzień - David Nicholls - zakup własny
- Dar Julii - Tahereh Mafi -j.w.
- Pozory Mylą - Shara Shepard - j.w.
- 19 razy Katherine - John Green - j. w. [recenzja]
- Hopeless - Colleen Hoover - j. w.
- Bądź swoją siłą - Demi Lovato - od wydawnictwa Feeria
- Super smutna i prawdziwa historia miłosna - Gary Shteyngart - zakup własny
- Gra o tron - George R. R. Martin - j. w.
- Szept wiatru - Elizabeth Haran - od wydawnictwa Akurat
- Troje - Sarah Lotz - j.w
- Kobiety na plaży - Tove Alsterdal - j. w.
- Drzewo migdałowe - Michelle Cohen Corasanti - od wydawnictwa SQN [recenzja]
Polecacie coś? Odradzacie? Recenzje Troje oraz Bądź swoją siłą pojawią się w tym tygodniu :)
niedziela, 6 lipca 2014
#119 - "Drzewo migdałowe" - Michelle Cohen Corasanti
Tytuł: Drzewo migdałowe
Autor: Michelle Cohen Corasanti
Okładka: miękka
Ilość stron: 386
Cena detal.: 34,90 zł
Wydawnictwo: SQN
Wydanie oryginalne: 2013 rok
Wydanie polskie: 2014 rok
Młody Palestyńczyk – Ahmad – żyje ze świadomością, że nie jest w stanie wygrać z logiką okrutnej wojny. Dorasta w środowisku przesiąkniętym strachem przed utratą domu, pracy albo życia. Najgorsza jest jednak obawa o bliskich. Nie wiadomo, co przyniesie jutro. W dwunaste urodziny Ahmad staje twarzą w twarz z najgorszymi widmami. Siostra traci życie, ojciec z jego winy trafia do więzienia, izraelskie wojsko konfiskuje dom, a ukochany brat pała żądzą zemsty, która może go doprowadzić tylko do zguby. Ahmad musi się zaopiekować skrzywdzoną rodziną i odnaleźć lepszą przyszłość dla siebie. Obdarowany cudownym umysłem, zdolnym przełamać wszelkie matematyczne granice, chce dać nadzieję sobie, swoim bliskim i udręczonej ojczyźnie.
Dzieciństwo Ahmada nie było usłane różami. Musiał walczyć o dach na głową, porzucić szkołę oraz kłaść się spać z uczuciem głodu. Jednak nie to tak bardzo go bolało. Patrzenie na cierpienie bliskich mu osób, jeszcze bardziej pogłębiała jego nienawiść do ludzi, którzy zgotowali mu taki los. Jednak pewna decyzja odmieniła jego życie. Sprawiła, że niemożliwe rzeczy stały się możliwe, a to nauczyło mnie aby również nie stawiać sobie granic. Ahmad pokazał, że można osiągnąć wszystko, jeśli włożymy w to wiele pracy i zaangażowania. Myślę, że ten bohater nauczy każdego czytelnika wytrwałości w dążeniu do celu.
„Nie pozwól, żeby zawładnęło Tobą poczucie winy, bo to jest choroba, jak rak, która będzie Cię zżerać po kawałku, aż nic nie pozostanie.”
Drzewo migdałowe jest lekturą, którą trzeba zrozumieć. Poruszane są w niej tematy nietowarzyszące nam w życiu codziennym, ale za to bardzo poważne i trudne, z którymi zmaga się świat. Gdy już zrozumiemy przekaz historii Ahmada, zdecydowanie zmieni ona nasze życie. Być może nie w sposób nagły, ale zdecydowanie chwilami zaczniemy się zastanawiać i analizować nasze wybory. Właśnie dzięki temu chłopczykowi zrozumiałam, że każdy czyn może zmienić naszą codzienność. Książka jest bardzo poruszająca. Trafiła ona do pewnego miejsca w moim sercu, które nie jest tak często odwiedzane przez powieści tego typu.
Ważnym elementem tej lektury jest konflikt palestyńsko-żydowski, który przez całą książkę jest pokazywany w tle. Gdyby nie uprzedzenia rasowe i religijne, życie Ahmanda wyglądałoby zupełnie inaczej. Moim zdaniem takie właśnie tematy są ważne i powinny być poruszane w powieściach, ponieważ milczenie o nich nic nam nie da. Dzięki tej lekturze zrozumiałam i nauczyłam się wiele o sytuacji która panuje na terenie Palestyny.
Uważam, że ta książka pomaga nam na nowo uwierzyć w ludzi. Daje poczucie, że gdzieś tam na świecie istnieją jeszcze osoby, które wyznają wartości i chcą naprawić ten toksyczny Świat. Być może lektura sprowadzi nas do pewnych refleksji, tego jak bardzo życie jest niesprawiedliwe, kiedy ktoś ma wszystko, a inni nie mają nic. Ale przede wszystkim myślę, że Drzewo migdałowe poruszy nasze serce oraz sprawi, że zaczniemy doceniać nasze życie. Wspaniała historia, o miłości, poświęceniu i wytrwałości. Opowiada nie tylko o życiu Ahmada, ale również o wojnie narodów, która wywarła piętno na wielu pokoleniach. Naprawdę wciąga, a idealnie rozwijająca się akcja i zaskakująca fabuła dodają uroku tej powieści. Myślę, że pokochacie tę historię całym sercem, zrozumiecie jak bardzo ważny jest pokój w dzisiejszych czasach i docenicie brak strachu przed tym jakie złe wieści przyniesie jutro. Polecam każdemu, kto poszukuje powieści, która chwyta za serce, wciąga i zaskakuje, ale nie jest banalna i nudna.
MOJA OCENA: 8/10
Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu SQN
wtorek, 1 lipca 2014
O czerwcu słów kilka
Czerwiec minął mi bardzo dobrze. Miło będę wspominać te chwile, pełne słońca i deszczu, leniuchowania i ciężkiej pracy, powitań i pożegnań, ale wypadałoby zacząć od początku.
W pierwszym tygodniu tego miesiąca stały się dwie wspaniałe rzeczy, na które czekałam od dawna. Pierwszą z nich była premiera książki pt. "19 razy Katherine" Johna Greena. Otrzymałam ją dzień przed premierą, chyba dzięki pomyłce księgarni i przeczytałam w jedno popołudnie. Trzy dni później udałam się na ekranizacje innej książki tego autora, czyli "Gwiazd Naszych Wina". Przy okazji spotkałam się z Gabrysią i razem pokochałyśmy ten film, chociaż odbyło się bez łez.
Myślałam, że po tak wspaniałym początku nie czeka mnie już nic więcej. A jednak myliłam się. Pojechałam na wspaniały, przecudowny, uroczy, piękny, idealny Festiwal Młodzieży Bez Granic w Różanymstoku.
Po powrocie do rzeczywistości nadszedł czas na poprawę ocen i pożegnanie z klasą oraz gimnazjum. Wywalczyłam swoje 5.0 oraz odebrałam zaskakująco dobre wyniki z egzaminów. Było mi dość smutno gdy musiałam opuścić mury szkoły, ale takie jest życie i jak pisałam - pełno pożegnań w tym miesiącu. A gdzie w tym wszystkim były książki? No właśnie, nie było ich. A przynajmniej w śladowych ilościach. Jednak moimi jedynymi planami na lipiec to po prostu je czytać i nie przejmować się ile oraz jak, ponieważ to tylko odbiera przyjemność. Tak prezentują się książki przeczytane w czerwcu:
- 19 razy Katherine - John Green
- Przez burze ognia - Veronica Rossi
- Hyperversum 2. Sokół i Lew - Cecilia Randall
- Pozory Mylą - Shara Shepard
- Bądź swoją siłą - Demi Lovato
+ 361 stron Troje Sary Lotz, którą właśnie czytam.
Łącznie stron wyszło 2468, czyli około 82 dziennie.
W czerwcu zawitało do mnie dużo książek, dzięki dwóm nowym współpracom, ale również dużo poszalałam w księgarniach, a to wszystko pokażę Wam w stosiku. Teraz życzę Wam przemiłych wakacji, żebyście dużo czytali, ale również leniuchowali! Te podsumowanie wyszło bardziej prywatnie, ale mam nadzieję, ze nie macie mi tego za złe.
sobota, 28 czerwca 2014
#118 - "Hyperversum 2" - Cecilia Randall
Tytuł: Hyperversum 2 Sokół i lew
Autor: Cecilia Randall
Okładka: miękka
Ilość stron: 781
Cena: 39,90 zł
Wydanie: 2014 rok
Wydawnictwo: Epika
W dwa lata po pierwszej podróży oraz po wielu nieudanych próbach, Hyperversum znów zabiera trójkę bohaterów do XIII-wiecznej Francji. Usiłując powrócić do ukochanej Isabeau i zobaczyć swoje pierworodne dziecko, Ian trafia w sam środek buntu angielskich baronów przeciwko Janowi bez Ziemi. Daniel stara się wrócić do swoich czasów, ale wbrew woli zostaje uwięziony w 1215 roku, w szponach zaprzysięgłego wroga Iana, Geoffreya Martewalla, barona Dunchester.
Wyobraźcie sobie, że na dwa lata musicie zostawić osobę, którą kochacie i chociaż ze wszystkich sił staracie się wrócić to nie jest to możliwe. Co musicie czuć? Jak witacie każdy nowy dzień? I nawet przy dzisiejszym rozwoju techniki nie możecie porozumieć się z tym za kim tęsknicie, a to dlatego, że osoba ta mieszka w... XIII-wiecznej Francji i uważa Was za zmarłych.
Po przeczytaniu pierwszej części miałam kompletny mętlik w głowie i pamiętam go do dziś. Nie wiedziałam co myśleć o tej fabule i pomyśle na nią. Zaskoczyła mnie pozytywnie. Nigdy nie byłam wielką fanką historii i gdy tylko mogłam, unikałam ją szerokim łukiem, czy to w szkole, czy właśnie w książkach. Jednak tu, czytając o średniowiecznej Francji, bawiłam się dobrze i z chęcią powracałam do przerwanej lektury. Jak wiadomo, książek z dobrą fabułą nie powinno się zostawiać, więc napisana została kontynuacja, która moim zdaniem nie dorównuje już swojej poprzedniczce.
"Ta gra nazywa się HYPERVERSUM."
Chociaż ta pozycja nie była najbardziej wyczekiwaną przeze mnie premierą tego roku, to jednak bardzo ucieszyłam się, że zagościła na mojej półce. Jak widać nie jest ona krótką lekturą, lecz w przeciwieństwie do części pierwszej nie poszła mi chętnie i szybko. Opisy zdecydowanie się dłużyły, a dialogi chwilami były nijakie. W połowie lektury zaczęłam odliczać strony, który zostały mi do końca i marzyć o zaczęciu nowej książki. I wiem jak bardzo pesymistycznie to wygląda, ale jednak zdarzył się cud.
Cecilia Randall zaskoczyła mnie już w swojej pierwszej książce, czyli w Hyperversum, pierwszej części tej niespotykanej i oryginalnej historii. Początki z nią nie były łatwe i podczas jej czytania również zamykały mi się oczy, to jednak ostatnie dwieście stron czytałam bardzo chętnie oraz nie mogłam doczekać się jak skończą bohaterowie i czy uda im się osiągnąć postawione cele. Muszę przyznać, ze miałam wielką nadzieje, aby w kolejnej części tak nie było, to jednak znów zostałam zaskoczona. Chociaż w poprzednim akapicie narzekałam jak to się nudziłam, to jednak końcówka spowodowała zmianę mojej oceny i opinii na temat tej kontynuacji.
"HYPERVERSUM. Daj się wciągnąć."
Bohaterowie, których poznałam w pierwszej części, nic się nie zmienili. Byli tak samo odważni i błyskotliwi jak wcześniej. Popełniali błędy, które kosztowały ich oddalaniem się od celu, ale tak samo jak my - nie są idealni. Myślę, że takie przedstawienie głównych postaci, ale i również tych pobocznych, których dobrze nie poznałam, wpłynęło na moją ocenę całej książki.
Chyba to kolejny przykład tego, że nie należy oceniać lektury po kilku stronach czy rozdziałach. Wiem, że wielu osobom, które Hyperversum 2 mają już za sobą nie podobało się zakończenie, jednak moim zdaniem było idealne i takie...zaskakujące, ponieważ ja spodziewałam się czegoś innego. Polecam zdecydowanie osobom, które znają przygody współczesnych w średniowieczu już z pierwszego tomu, jednak Ci, którzy jeszcze nie sięgnęli po tę historię również mogą się zaciekawić. Chociaż akcja rozkręca się powoli i mnie zaciekawiła dopiero pod koniec, to jednak cała książka jest warta przeczytania!
Chyba to kolejny przykład tego, że nie należy oceniać lektury po kilku stronach czy rozdziałach. Wiem, że wielu osobom, które Hyperversum 2 mają już za sobą nie podobało się zakończenie, jednak moim zdaniem było idealne i takie...zaskakujące, ponieważ ja spodziewałam się czegoś innego. Polecam zdecydowanie osobom, które znają przygody współczesnych w średniowieczu już z pierwszego tomu, jednak Ci, którzy jeszcze nie sięgnęli po tę historię również mogą się zaciekawić. Chociaż akcja rozkręca się powoli i mnie zaciekawiła dopiero pod koniec, to jednak cała książka jest warta przeczytania!
MOJA OCENA: 7/10
Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Epika
wtorek, 17 czerwca 2014
Wakacje spędzę z...
Kochani! Dokładnie za 10 dni zacznie się nasz wymarzony i upragniony wypoczynek. Czeka nas 2 miesiące czytania i oglądania seriali, popijając mrożoną herbatę i nie przejmując się ocenami. Ja czekałam na ten czas od dość dawna, więc nareszcie mogę odetchnąć! Od kilku miesięcy w mojej głowie snują się pewnie plany na ten okres i dziś chciałabym je Wam zaprezentować.
WAKACJE SPĘDZĘ Z...
Pretty Little Liars
Sherlockiem
\
Percy Jacksonem
Grą o tron
American Horror Story
Innymi książkami
Poza 13 tomem PLL oraz Grą o tron w formie papierowej, mam jeszcze zamiar poczytać o przygodach Julii w jej ostatnim tomie. Dokończyć Przez bezmiar nocy i zakupić Wielki Błękit. Zapoznać się wreszcie z Jeden dzień, czyli romansidłem, który od dawna stoi na mojej półce. Obok niego widzę Pozory Mylą, a więc też z chęcią poznam dalsze losy bliźniaczek. Tak jak w każde wakacje znów powrócę do książkowego jak i filmowego Hogwartu. Oprócz tego popatrzę na półki znajomych oraz te biblioteczne, nie będę hamować się w braniu egzemplarzy recenzyjnych.
Poza tym postanowiłam się świetnie bawić, nie marnować tego czasu i mam nadzieję, ze te seriale i książki mi w tym pomogą. A Wy jak spędzicie wakacje?
środa, 4 czerwca 2014
#117 - "19 razy Katherine" - John Green
Tytuł: 19 razy Katherine
Autor: John Green
Okładka: miękka
Ilość stron: 303
Cena detal.: 34,90 zł
Wydawnictwo: Bukowy Las
Wydanie oryginalne: 2006 rok
Wydanie polskie: 4 czerwca 2014
"Katherine V uważała, że chłopcy są odrażający
Katherine X chciała się tylko przyjaźnić
Katherine XVIII rzuciła go drogą mailową
K-19 złamała mu serce"
Colin Singleton gustuje wyłącznie w dziewczętach o imieniu Katherine. A te zawsze go rzucają. Gwoli ścisłości, stało się tak już dziewiętnaście razy. Ten uwielbiający anagramy, zmęczony życiem cudowny dzieciak wyrusza w podróż po Ameryce ze swoim najlepszym przyjacielem Hassanem, wielbicielem reality show Sędzia Judy. Chłopcy mają w kieszeni dziesięć tysięcy dolarów, goni ich krwiożercza dzika świnia, ale za to nie towarzyszy im ani jedna Katherine. Colin rozpoczyna pracę nad Teorematem o Zasadzie Przewidywalności Katherine, za pomocą którego ma nadzieję przepowiedzieć przyszłość każdego związku, pomścić Porzuconych tego świata i w końcu zdobyć tę jedyną. Miłość, przyjaźń oraz martwy austro-węgierski arcyksiążę składają się na prawdziwie wybuchową mieszankę w tej przezabawnej, wielowarstwowej powieści o poszukiwaniu samego siebie.
Czy wierzycie w przypadki? A może we wszystkim dostrzegacie zaplanowane działanie siły wyższej? Czasami tak jest, że życie nas zaskakuje, jest nieprzewidywalne. Zmienia nasze plany i uczucia, pozostawia otwarte rany. Ale czy zdarzyło się Wam to, aż dziewiętnaście razy? Czy to możemy zaliczyć do przypadku?
"Ludzie winią naturę i los, lecz los jest tylko echem ich charakteru i namiętności, błędów i słabości"
Jestem niecałą dobę po lekturze tej książki i nie mam pojęcia co o niej myśleć. Być może dalej jestem w tym stanie totalnego zagubienia się, ponieważ po części jestem zawiedziona, po części zadowolona, a te uczucia dalej się we mnie mieszają. Czy dostałam to czego się spodziewałam? Zdecydowanie nie. Zatem, czy to co otrzymałam zadowoliło mnie? Zdecydowanie tak. Chociaż jestem totalnie rozbita, z jednej strony smutna, z drugiej zaciekawiona, to patrząc na tę książkę jestem zadowolona. Poznałam i zakończyłam historię Colina w kilka godzin, Green po raz kolejny mnie zaskoczył. Czego chcieć więcej? Ale zacznij może od początku.
Jeden przymiotnik - dziwna. Chyba tylko tak mogę ją opisać. Daje do zastanowienia, ale nie nad fabułą, nie nad własny sobą, ale nad tym czy lektura nam się podobała. Po zakończeniu zaczęłam porównywać 19 razy Katherine do innych powieści Greena. I chociaż zaczęłam już tęsknić za tym światem, chociaż bardzo krótkim, to jednak przywiązałam się do niego. Zostawił mi totalny mętlik w głowie, zawiązał supeł, którego nie potrafię rozwiązać, ale polubiłam ten stan po powieściach takiego pisarza.
"I czuł, że jest zupełnie niewyjątkowy w najlepszy możliwy sposób"
A teraz opiszę Wam moją nową miłość. Panie, ogłaszam oficjalnie, że Augustus należy do Was, a mi oddajcie Colina Singletona! Wszyscy kochamy bohaterów książek Greena, są nieprzewidywanie uroczy, przystojni, oryginalni, kochani, a ich jedyną wadą jest to, iż wybrali życie w książkach. Czy istnieje ktoś niezgadzający się z tym? Jednak tym razem główna postać książki mojego ulubionego autora naprawdę pozytywnie mnie zaskoczyła, zauroczyła i zakręciła w głowie! Może to przez wspólne zainteresowania lub za styl bycia Colina, ale pokochałam go od pierwszych stron.
Być może wiele z Was powie teraz, że ta recenzja nie wniosła nic, nie powiedziałam Wam czego możecie się spodziewać i co otrzymacie. Ale wiecie co? Myślę, że im dłużej będę z tym zwlekać to dalej nie będę wiedzieć co o niej myśleć. A może ona taka jest? Może miała taka być. Wciągnęłam się i to plus tej pozycji, zatraciłam się w fabule, pokochałam bohaterów, koniec mnie rozczarował. I to wszystko co mogę napisać. Bo to jest książka, która dla każdego jest inna. Musimy ją poznać sami, bo chyba tak jak swoje siostry odbiega totalnie od typowych młodzieżówek. I myślę, że mogę przeczytać ją dziewiętnaście razy, zaczynać i kończyć, kochać i nienawidzić, a nigdy nie ustatkuję się co do zdania na temat tej książki
MOJA OCENA: KSIĄŻEK JOHNA GREENA SIĘ NIE OCENIA
niedziela, 1 czerwca 2014
Majowe przemyślenia
Mam powoli dość tego jak na wszystkich blogach zaczynają pojawiać się podsumowania miesiąca, w których każdy narzeka na to jak mało książek przeczytał i jak szybko leci mu czas. Chociaż niedawno i ja dopuściłam się takiego zachowania, jednak teraz postaram się przekształcić te posty w coś gdzie będę mogła opowiadać Wam o moich planach, książkach które mam do przeczytania, a PRZY OKAZJI wspomnieć o tym ile książek poznałam w ubiegłym miesiącu.
W czerwcu planuję ruszyć pełną parą. Nazbierało się kilka naprawdę fajnych pozycji, które mam ochotę przeczytać, a nie mam kiedy. Przy moim łóżku leży od bardzo dawna Hyperversum 2, My dzieci z dworca ZOO, Miasto upadłych aniołów, Przez burzę ognia, Przez bezmiar nocy, a aktualnie po raz drugi już czytam Szukając Alaski. Czy wspominałam już, że nazbierało się troszkę okazji i świąt, dzięki który mogę pozwolić sobie na większy zakup w księgarni? Razem z koleżanką na dniach składamy zamówienie, a w naszym "książkowym" koszyczku znajdzie się kilka wspaniałych pozycji, które zapewne pokażę Wam w stosiku!
Nadchodzący tydzień jest chyba jednym z tych, których wyczekiwałam od bardzo dawna. Będzie zdecydowanie należeć do Johna Greena, gdyż już 4 czerwca w swoje łapki dostanę 19 razy Katherine, a 7, czyli dzień po premierze, ruszę do kina na Gwiazd Naszych Wina! Och, mam nadzieję, że nie zawiodę się na filmie, polubię nawet (nie)przystojnego Gusa, będę powtarzać tysiące razy OKAY, a cały seans spędzę z przemiłą osóbką :) Oprócz tego, w środę czeka mnie premiera Pozory Mylą, czyli kolejna część drugiej, mniej popularnej sagi Shary Shepard. I chociaż nie wyczekuję na nią aż tak bardzo jak na 19xK, to jednak miło będzie spędzić z tą częścią jedno, fajne popołudnie.
A na koniec, jak wcześniej już mówiłam, podam Wam te pięć tytułów, które towarzyszyły mi podczas majowych, ciepłych popołudni i wieczorów. Oto one:
- Pandemonium - Lauren Oliver
- Requiem - Lauren Oliver
- Ogień - Mats Strandberg, Sara Bergmark Elfgren
- Noc Świetlików - Elżbieta Rodzeń
- Niebo istniej...naprawdę! - Todd Burpo, Lynn Vincent
Łącznie stron wyszło 2196, czyli około 71 dziennie.
I nie będzie już hasztagów, ani haseł "podsumowanie". Wprowadzam małą rewolucję i mam nadzieję, że się Wam spodoba ;)
A to zdecydowanie cały mój maj w jednym obrazku :3
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Za szablon serdecznie dziękuję Krystianowi :D
















