wtorek, 29 października 2013

#5 - Stosik

8 komentarzy:
Stosik! Stosik! Stosik!


Bo kto nie lubi stosików? Wiem, że recenzje zapewne się już Wam znudziły, więc dziś trochę luźniejsza notka, aby złapać oddech i... iść do przodu! Dlaczego? Mam straszne tyły w czytaniu i recenzowaniu, bo jeszcze nigdy nie zdarzyło się mi, aby pięć książek czekało w kolejce do recenzji, a 7 do czytania. Czasu nie mam, bo szkoła, szkoła, szkoła i hm... wiem, słaba wymówka, ale niestety.


Nie zanudzając już Was, przechodzę do konkretów. W dzisiejszym stosiku pokażę Wam książki, które są przede wszystkim od wydawnictw :) Jedynie dwie znalazł się na mojej półce (jedna tymczasowo) przez przypadek.




Od góry:

- "7 zasad sukcesu według Mistrza Chuang Yao" - Maciej Stawicki - od wydawnictwa Studio Astropsychologii
- "Cierpiące Dusze" - ks. Marcello Stanzione - od wydawnictwa Esprit
- "Wszystko zaczyna się od myśli" - Dr. David R. Hamilton - od wydawnictwa Studio Astropsychologii
- "Chcesz być normalny czy szczęśliwy?" - Robert Betz - od wydawnictwa Studio Astropsychologii
- "Umysł ponad materią" - Dieter Broers - od wydawnictwa Studio Astropsychologii
- "Alicja w Krainie Zombie" - Gena Showalter - od kochanej Oli
- "Gra w kłamstwa" - Sara Shepard - własny zakup
- "Mroczna wieża" - C. S. Lewis - od wydawnictwa Esprit
- "Beatlesi za kulisami sukcesu" - Chris Ingham - od wydawnictwa G+J książki 

Jak widzicie jest tego trochę dużo (jak na rok szkolny). Dobija mnie fakt, że już za tydzień ważny konkurs z biologii, a te książki krzyczą: "CZYTAJ!", ale mam nadzieję, że się nauczę i wyrobię ze wszystkim.

Pozdrawiam! :)



sobota, 26 października 2013

#95 - "Gra w kłamstwa" - Sara Shepard

4 komentarze:







Okładka: miękka
Cena: 34,90 zł
Ilość stron: 291
Wydawnictwo: Otwarte
Wydanie w Polsce: 09.10.2013 








Najgorsze w byciu martwym jest to, że niczego już nie przeżyjesz. Nigdy więcej nie pocałujesz chłopaka. Nigdy więcej żadnych sekretów. Nigdy więcej plotek z dziewczynami. Chciałam dostać coś, czego nikt inny jeszcze nie otrzymał – drugie życie. Dzięki Emmie, mojej zaginionej siostrze bliźniaczce, mam na to szansę. Poznaj nową książkę Sary Shepard, autorki bestsellerowej serii Pretty Little Liars. To ekscytująca powieść o sekretach i kłamstwach, która zdobyła rzesze fanów na całym świecie. Na jej podstawie powstał serial telewizyjny The Lying Game.

Od czasu ukazania się zapowiedzi "Gry w Kłamstwa" książka ta była moim must read na październik, a nawet i na cały rok. Odliczałam dni, by tylko poznać nową, podobno wciągającą tak samo jak Pretty Little Liars, sagę Sary Shepard. Z tą autorką spotkałam się już dwanaście razy i były to udane, pełne smutku, żalu, szczęścia i śmiech godziny, ale czy ten trzynasty, pechowy mógł okazać się szczęśliwy? 

Lektura zajęła mi trzy dni, gdzie czytałam po pół godziny lub dwadzieścia minut, nie więcej. Pomimo dość dużej ilości stron, książka szybko mi zleciała i już pragnę następnej części. Jak miną mi czas spędzony z tą książką? Wspaniale, miło, a przede wszystkim bardzo intrygująco. Gdy już usiadłam do czytania, nie mogłam się oderwać, dlatego każdy powrót do nauki stawał się coraz to nie przyjemny.  


"Niech gra się zacznie, suczki"

Cała fabuła była super, nie na siłę i moim zdaniem była przemyślana. Wiele wątków, dialogów, czy scen, samą swoją prostotą zadziwiały, wprowadzały nutkę grozy i tajemniczości, ale przede wszystkim wciągały czytelnika i za to należą się wielkie brawa dla pani Sary. Wielki finał pierwszej części, był naprawdę wielki i chociaż się tego spodziewałam, to jednak zostałam tym wszystkim zaskoczona i zachwycona. Ostatnia strona, ostatni rozdział, wszystko, zachęca by sięgnąć dalej, odliczać i czekać, aż część numer dwa trafi do polskich księgarni. 

Niestety, moja recenzja nie skończy się na samych dobrych słowach o tej książce, ponieważ jednak fabuła i sam pomysł na książkę, chociaż fajny to nie był najoryginalniejszy. Zamian sióstr była dość pomysłową sprawą i nie spotkaną przez mnie sytułacją, ponieważ jeszcze nigdy nie czytałam książki, w której bohaterka zajmowała miejsce swojej siostry, więc ten wątek zaliczam do jak najbardziej udanych, ale później było już tylko gorzej. Sam fakt gróźb i wiadomości od nieznanego nadawcy, moi zdaniem był już stu procentowo wykorzystany we wszystkich książkach Pretty Little Liars, dlatego powielanie tego wątku w Grze w kłamstwa, było dla mnie mijaniem się z celem i miałam nadzieję, że jednak w tej kwestii zostanę zaskoczona. Kolejną sprawą, która jednak mnie zdziwiła, była paczka koleżanek Sutton, które niby się uwielbiały, ale były zdolne do wielu spraw i zachowań, a taki sposób przedstawienie najbliższych osób (spoza rodziny), znam już z pierwszej, bestsellerowej sagi tej autorki.

Podsumowując: książka okazała się... świetna i naprawdę pomimo kilku niedociągnięć, lub mało oryginalnych wątków, da się w nią wciągnąć i pragnąć więcej. Wiele tajemnic, sekretów, intryg i pytań, czyli to co uwielbiam w książkach Sary Shepard. Naprawdę zostałam miło zaskoczona i cieszę się, ze ma tę książkę na półce, na pewno sięgnę po nią jeszcze nie raz. Polecam dla osób, które tak jak są fanami serii Pretty Little Liars i tak jak ja, nie mogą doczekać się trzynastej części tej sagi.  Gra w kłamstwa jest świetną odskocznią od tego czasu oczekiwania na łatkę do wyżej wymienionej serii i polecam wam z czystego serca, ponieważ wiem, ze nie będziecie zawiedzeni.


MOJA OCENA: 9/10








niedziela, 20 października 2013

#94 - "Beatlesi za kulisami sukcesu" - Chris Ingham

4 komentarze:






Okładka: twarda
Ilość stron: 496
Cena: 49,90 zł
Wydanie: 09.10.2013 
Wydawnictwo: G+J Książki









Beatlesi odmienili XX wiek. Choć od rozpadu zespołu upłynęło ponad czterdzieści lat, ich muzyka nadal nie ma sobie równych i cieszy się niesłabnącą popularnością na całym świecie. Ich twórczość stanowi jedno ze szczytowych osiągnięć muzyki rozrywkowej. Byli pomysłowi, zręcznie operowali muzycznymi stylami, mieli wrodzone wyczucie i muzyczną intuicję. W ich przypadku to, co popularne, było jednocześnie najwyższych lotów. Zapoczątkowali wiele trwałych zmian w muzyce i kulturze.

Nie jestem i w sumie nigdy nie byłam wielką fanką The Beatles, ale dość często zdarzało mi się słuchać ich piosenek, które swą idealnie skomponowaną muzyką, prostym tekstem, wpadają w ucho. Po książkę sięgnęłam, bo... zaintrygował mnie tytuł, okładka i po prostu miałam ochotę na poznanie tych czterech muzyków, którzy na zawsze zmienili XX wiek. Czy wyszło mi to na dobre?

"Beatlesi za kulisami sukcesu" jest podzielona na dziewięć części, które zdradzają nam różne ciekawostki, fakty i wydarzenia dotyczące Johna Lennona, Paula McCartneya, Georga Harrisona i Ringo Stara. Nie każdy rozdział przypadł mi do gustu, nie każdy mnie powalił, ale niektóre świetnie mi się czytało. W całej książce znalazłam kilka akapitów, fragmentów i części, które mnie ekscytowały, dlatego jestem pod wrażeniem tego co o Czwórce z Liverpoolu napisał Chris Ingham. 



"-Spotykacie się czasem z opinią krytyków, którzy uważają, że nie jesteście dobrym zespołem. Co o tym myślisz? 
-Że mają rację"

GEORGE HARRISON, 1964

                                                                                                                                                                                                         
Książka zdecydowanie nie jest w moim typie, nigdy nie czytałam biografii, bądź podobnych pozycji, ale jestem naprawdę otwarta na nowe gatunki i wiecie co? Bardzo mi się to spodobało. Jak zawsze myślałam, ze okropnie się wynudzę podczas czytania, ale jednak zostałam miło zaskoczona. Pomogło mi w tym iele zdjęć (zawartych w biografii) okładek oraz samych muzyków, które naprawdę umilały mi czytanie oraz zachęcały do dalszego zapoznawania się z książką.


Czytając całą tę pozycję, dowiedziałam się wielu rzeczy o tych dość sławnych "żuczkach", którzy podbili świat muzyki. Chociaż już nie tworzą jako zespół, to dalej mają swoich wiernych fanów na całym świecie. Być może nie potrafię powiedzieć, czy w tej książce jest wiele nowych, nieznanych faktów o ich życiu, sukcesie i zespole, ponieważ nigdy się tym nie interesowałam, ale jak dla mnie kilka rzeczy było intrygujących, nietypowych i godnych wspomnienia. Nie nazwę się wielkim fanem, ale dzięki "Beatlesi za kulisami sukcesu", wiem o wiele więcej o tym zespole. 

Jedyna rzecz jaka mi się nie podobała to opisy i oddzielne akapity dla pojedynczych piosenek lub całych albumów. Po przeczytaniu kilku, kolejne (których nawet nie znam) nie za bardzo mnie intrygowały i chciałam jak najszybciej skończyć ich czytanie. Same kawałki McCartneya, które stworzył po rozpadzie "The Beatles" zajęły autorowi książki 23 strony, a jak dla mnie nie było to interesujące.

Podsumowując: wiem, że zapewne wiele z Was nie sięga po biografie, ale myślę, że powinniście to zmienić. Ja zostałam miło zaskoczona, ponieważ w tej książce każdy znajdzie coś dla siebie, jakiś akapit, rozdział, czy część, która go zaintryguje i zachwyci. W tych 496 stronach zdarzały się nudne fragmenty, ale również te interesujące, które pomogły mi przejść przez całą biografię. Być może nie lubicie "The Beatles" i nigdy ich nie słuchaliście, ale to nic straconego! Możecie zacząć swoją przygodę z tą czwórką muzyków, właśnie od tej książki. Myślę, że wierni fani, również powinni zapoznać się z tą publikacją, ponieważ jest w niej zawarte wiele ciekawostek, których być może jeszcze nie znacie. 

MOJA OCENA: 8/10

Za możliwość zapoznania się z książką, serdecznie dziękuję wydawnictwu G+J Książki 

środa, 16 października 2013

#93 - "Kamienie na szaniec" - Aleksander Kamiński

11 komentarzy:





Okładka: miękka
Cena: 24,90 zł
Ilość stron: 239
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Wydanie: 1999 rok










Książka szczegółowo relacjonująca przebieg oraz metody walki członków Małego Sabotażu i dywersji w pierwszych latach II wojny światowej. Oparta jest na autentycznych wydarzeniach z okresu okupacji niemieckiej Warszawy podczas II wojny światowej. Grupa (której autor nadał fikcyjną nazwę Buki) chłopców z 23. warszawskiej Drużyny Harcerskiej „Pomarańczarnia”, wśród nich Alek (w pierwszym podziemnym wydaniu dla zachowania tajemnicy konspiracji jako Wojtek), Zośka (w pierwszym podziemnym wydaniu jako Staśka) i Rudy (w pierwszym podziemnym wydaniu jako Czarny) kończy maturą Liceum im. Stefana Batorego w VI 1939 roku. Mają piękne młodzieńcze plany, które zostają przekreślone przez wojenną rzeczywistość.

Od razu mówię, że jeśli chodzi o lektury szkolne to zazwyczaj ich nie czytam, wiem, że nie jestem tu jedyna, ale po prostu książki, które są mi "narzucane" trudniej, dłużej, a przed wszystkimi niechętnie się czyta. Z tą było jakoś inaczej, ale nie do końca. Wiele zaprzyjaźnionych recenzentek radziło mi, abym przeczytała Kamienie, nie zważając na ich tematykę oraz to, że będę omawiać je na lekcjach języka polskiego. Z małym poślizgiem sięgnęłam i już wiem, ze jednak każda lektura pozostanie lekturą, ale niektóre są jednak czymś więcej. 

Nie lubię tematyki patriotycznej i wojennej w książkach, po prostu nie są to moje klimaty. Kamienie na szaniec są właśnie przykładem takiej lektury, więc już na wstępie miałam do nich uprzedzenia. Przez sto pięćdziesiąt stron czekałam, aż mnie coś zachwyci, porwie, wsadzi w fotel, lub doprowadzi do łez, a gdy nadeszła taka chwila... poszłam coś zjeść. Naprawdę. Całe te przygody, akcje lub inne wydarzenia w lekturze były dla mnie czasami nudne, czasami wciągające, czyli tak jak w każdej przeciętnej książce bywa. Nie polubiłam tak bardzo bohaterów, aby przeżywać z nimi jakiekolwiek przygody, czy cieszyć się razem z nimi. Fakty, chwilami naprawdę im kibicowałam, ale to chyba ze względu na sympatię do ludzi, a nie do konkretnych postaci.

"Opowieść o wspaniałych ideałach braterstwa i służby, o ludziach, którzy potrafią pięknie umierać i pięknie żyć." 

Oprócz tego, że jednak cała książka mnie nie zachwyciło, to  końcówka okazała się trochę inna, a przede wszystkim zaskakująca. Moim zdaniem takie powinny być lektury, bo chodź początek i środek jako tak mnie nie zachwyciły, to jednak koniec zmusił do refleksji i chwili zastanowienia się. Jak już mówiłam nie przepadam za takimi książkami, bo po prostu gustuję w innych gatunkach i tematykach, to jednak podziwiam zachowanie bohaterów, ich wyczyny i akcje, ponieważ nigdy się nad tym nie zastanawiałam, dzięki komu (po części) zawdzięczam  życie w wolnej Polsce. W tej książce dostałam gotowe nazwiska, pseudonimy i wyczyny, co było dość przyjemne, fajne, pomysłowe i przez pierwsze dziesięć sekund ciekawe. 

Podsumowując: będę miło wspominać tę lekturę (nie ze względu na to, że to jedyna którą dość szybko przeczytałam). Chociaż nie jest to moja ulubiona tematyka, to chwilami byłam ciekawa jak zakończy się dana akcja, kogo będę musiała pożegnać, a z kto będzie towarzyszył mi w dalszej części książki. Nie związałam się jakoś specjalnie emocjonalnie z bohaterami książki, a tego oczekiwałam, dlatego na wycieczce w Warszawie, tylko popatrzyłam na groby tych postaci i poszłam dalej, bez głębszych zastanowień. Jednak zabrakło mi tego, co moim zdaniem powinno być w każdej dobrej książce - łzy, których nie chcesz kryć, bo to jednak nie wstyd, gdy płaczesz za postacią literacką. Słowo jakie najczęściej pojawia się w recenzjach czytelników (idealna), w mojej niestety się nie ukarze.  

MOJA OCENA: 7/10

sobota, 12 października 2013

#92 - "Kochamy Harry'ego Pottera" - Listy Czytelników

12 komentarzy:




Okładka: miękka
Cena: 5 zł (przecena Matras)
Ilość stron: 158
Wydanie: 2002 rok
Wydawnictwo:  Międzynarodowa Kapituła orderu uśmiechu 











Nad fenomenem Harryego Pottera od dawna głowią się dorośli, którzy rozpętali już niejedną dyskusje na temat. Dzieci nie biorą w niej udziału, choć - o czym świadczą ich listy zamieszczone w tej książce - mają własne zdanie i wyrażają je z wielką stanowczością. J.K. Rowling zyskała to, o czym wielu autorów może tylko marzyć: uznanie wśród dzieci, czego dowodem jest przyznany jej 13 września 2002 Order Uśmiechu. Czym sobie na to zasłużyła  Co dzieci cenią w jej książkach? Jeśli ktokolwiek może dać prawdziwą odpowiedź, to tylko one same.  

Nigdy wcześniej nie słyszałam o tej książce, dlatego było to dla mnie miłym zaskoczeniem kiedy zobaczyłam ją w internetowej ofercie księgarni Matras, za... 5 zł! I tak oto Kochamy Harry'ego Pottera wylądowało w moim koszyku, za śmiesznie niską cenę. Aby ją odebrać musiałam przejechać tylko całe miasto, by dotrzeć do jedynego sklepu tej księgarni w Białymstoku. Jednym z plusów jest oczywiście to, że dowiedziałam się jakimi autobusami mogę zajechać na oddalone od mojego miejsca zamieszkania osiedle, ale oprócz tego byłam bardzo ciekawa, czy opłacało się poświęcić tyle czasu na odbiór tej książki.

Byłam trochę uprzedzona co do tej pozycji , ponieważ wcześniejsze obcowanie z lekturą "potteropodobną" zakończyła się klapą. Harry Potter i filozofia, była strasznie nudą książką (moje zdanie), ze złotymi myślami Sokratesa, więc jak możecie się domyślić wyrobiłam sobie dość niedobre zdanie na temat twórczości fanów, bądź osób, które chcą zbić niezłą kasę na przygodach młodego czarodzieja. 

Akurat ta książka przypadła na jeden z gorszych tygodni, gdzie po nauczeniu się na wszystkie sprawdziany, pytania etc. miałam siłę już tylko na położenie się do łóżka. Po mimo tego, bywało kilka krótkich chwil, kiedy mogłam zatopić się w tej książce, a raczej w przecudnych listach od małych czytelników. Niektóre Wszystkie wypowiedzi dzieci, były bardzo ciekawe, krótsze, dłuższe, a przede wszystkim prosto z serca :) Chociaż każdy z obrazków, wierszy, czy po prostu listów, był inny, to od każdego biło przyjemne ciepło, którego nie potrafię opisać. Smutne jest jedynie to, że osoby, które brały udział w tym projekcie mają teraz po 20 lat i być może nie są już potteromaniakami. 

Żałuję, że ta akcja (z wysyłaniem listów) odbyła się tak dawno (bo 11 lat temu, kiedy miałam 4 lata). Chętnie wzięłabym w niej udział, ponieważ uważam ją za naprawdę pomysłową. Po mimo tego, że wypowiedzi dzieci czasami były nie zrozumiałe, bądź z błędami, to i tak bardzo chętnie zapoznawałam się z każdym zdaniem, często się uśmiechałam, rzadziej współczułam, ale poznałam wiele wspaniałych historii, w których jedyną wspólną postacią był Harry Potter. 

Podsumowując: nie potrafię wyrazić mojego zamiłowani do sagi Harry'ego Pottera, więc gdybym miała napisać list, zawarłabym w nim wszystkie te, które zostały umieszczone w tej książce. Miłe, ciepłe, a przede wszystkim szczere zdania dzieci, podbiły moje serce i myślę, że wam też przypadną do gustu. Książka jest dość krótka, dla mnie była miłą odskocznią od szkoły, a że co dobre, prędko się kończy, więc i Kochamy Harry'ego Pottera minęło mi za szybko. Polecam wam, jeśli chcecie przeczytać za co inni kochają jednego z popularnych bohaterów, nie zanudzając się przy tym. Gdyby nie to, że książka stoi na mojej półce, z pewnością zapomniałabym o jej istnieniu, wiec jeśli szukacie czegoś lekkiego, a za razem wciągającego - przeczytajcie!

MOJA OCENA: 8/10



sobota, 5 października 2013

#91 - "Szeptem" - Becca Fitzpatrick

11 komentarzy:





Okładka: twarda
Ilość stron: 328
Cena: 36,90 zł
Wydawnictwo: otwarte
Wydanie: 2009 rok










Czasem zdarza się miłość nie z tego świata. Naprawdę nie z tego świata… Patch jest tajemniczy i zabójczo przystojny. Nic dziwnego, że szesnastoletnia Nora uległa jego urokowi. Niemal natychmiast w jej życiu zaczęły dziać się rzeczy, których nie da się wytłumaczyć. Chyba że… Chyba że ktoś wie, że znalazł się w samym środku bitwy. Bitwy, którą od wieków toczą Upadli z Nieśmiertelnymi. O Twoje życie.

O Szeptem słyszałam wiele pozytywnych słów, ale gdy już je wypożyczyłam, kilka osób zaczęło odradzać mi tę książkę. Nie mniej jednak sięgnęła, przeczytałam i...? No właśnie, nie wiem co powiedzieć, bo książka strasznie mnie rozczarowała.

Znacie ten stan, gdy czytacie i macie wrażenie, że ten wątek, lub ta postać jest taka sama, lub lekko zmieniona, jak w innej książce? Lub po prostu widzicie, że dany autor za bardzo inspirował się popularnym bestsellerem? Takich przypadków, jest wiele i myślę, że Szeptem, należy do takich książek, które moim zdaniem, zostały napisane  niekoniecznie z własnego pomysłu autorki. Być może Wy tego nie dostrzegaliście ale dla mnie, ta pozycja okazała się słabą kopią Zmierzchu, a że sagę o wampirach uważam za słabą, możecie domyślić się jakie zdanie mam o tej książce.

"Ale cicho sza… Są tajemnice, o których mówi się tylko szeptem."

Miałam ochotę na coś mrocznego, zagadkowego, z tajemniczą okładką i wplecionym wątkiem romantycznym w tle. Otrzymałam coś w ogóle innego, a jedyna rzecz jaka była tu ciekawa i zaskakująca to okładka. A więc co mi się nie podobało? Działanie na schemacie. Ojeju, czy każda, dosłownie każda "fajna" młodzieżówka musi być tworzona na schemat stu poprzednich? Dlaczego wszystkie, które są na topie, zostają przeze mnie zjechane, ze względu na mało oryginalność? Nie powiem, ze mam tu pretensje do siebie, ale jakoś tak z tym Szeptem wyszło, że za bardzo mi tu nie pasował cały schemat: przystojnego Patcha i niewinnej Norze.

Książka zajęła mi za dużo czasu. Teraz już wiem, że sięgnięcie po nią było błędem i na pewno nie zapoznam się z dalszymi tomami. Szeptem mieliłam przez siebie aż 5 dni, gdzie wszystkie spędziłam w łóżeczku, ponieważ dopadło mnie jesienne przeziębienie. Powiem wam, że chwilami nawet nauka chemii była ciekawsza od czytania tej książki, co zdarza mi się bardzo rzadko.

Podsumowując. Szeptem w ogóle do mnie nie przemówiło, było lekturą nudną, która strasznie mi się dłużyła. Nie było chwili abym się wciągnęła, a te chwile kiedy liczyłam strony, które zostały mi do końca, były prawie zawsze. Nawet końcówka wydawała mi się oklepana. Po prostu ja tę książkę przemieliłam i przemęczyłam, więc nie ma mowy o czytaniu części numer 2. Zdecydowanie nie polecam, ale wiem, że większość osób pokochało tę sagę, ale ja odradzam. Jeżeli szukacie czego fajnego, tajemniczego, a przed wszystkim wciągającego, to niestety nie tędy droga.

MOJA OCENA: 4/10


wtorek, 1 października 2013

#8 - Podsumowanie miesiąca: wrzesień

9 komentarzy:
Co? Już październik? Naprawdę? Przecież niedawno żegnaliśmy wakacje, a teraz? Miesiąc szkoły już za nami. Nie wiem kiedy to minęło, ale to chyba dobrze, prawda? O 30 dni bliżej do kolejnych wakacji :)
Myślałam, że będzie zdecydowanie gorzej, ale jakoś powoli idzie. Przekonałam się, że trzecia klasa gimnazjum to nie przelewki, ale byłam na to przygotowana. Jeśli chodzi o stronę szkolną, to jak na razie świetnie mi idzie więc uważam, że jestem o wielki, jeden krok do paska na koniec szkoły gimnazjalnej i oczywiście do dostania się na dobry profil w liceum. Po mimo zbyt krótkich wieczorów, no i oczywiście nawału prac domowych udało mi się przeczytać 7 książek, co nie jest wybitnym osiągnięciem, ale mój pesymizm zakładał gorszy wynik.



Oto pozycje, które towarzyszyły mi przez ten pierwszy miesiąc szkoły:

- "Miasto Kości" - Cassandra Clare
- "Numery. Przyszłość" - Rachel Ward
- "Miasto Popiołów" -Cassandra Clare
- "Jutro" - John Marsden
- "Dotyk Julii" - Tahereh Mafi
- "Szeptem" - Becca Fitzpatrick
- "Kochamy Harry'ego Pottera. Listy Czytelników"

Łącznie przeczytałam 2360 stron, co daje dziennie ok. 79 stron (sierpień: 166, ale nie ma co porównywać wakacji ze szkołą).
Najbardziej podobały mi się: "Jutro"; "Dotyk Julii";
Najbardziej zawiodłam się na: "Szeptem"
Najszybciej czytało mi się: "Dotyk Julii"


Powoli przestawiam się na tryb szkolny, ale dalej tęsknie za dniami leniuchowania i oczywiście za snem do 12. Oprócz tego w szkole zapisałam się na dyżury w bibliotece i teraz w każdy wtorek, polecam i wypożyczam innym książki. Biorę również udział w konkursie ze znajomości książek Barbary Ciwoniku, więc niedługo możecie się spodziewać recenzji dzieł naszej polskiej pisarki. Nie mogę doczekać się najbliższych dni, gdyż przyjdą do mnie dwie książki z wydawnictwa Esprit, oprócz tego wielkimi krokami zbliża się premiera The Lying Game, oraz nowej książki Macieja Frączyka. Tak dużo książek, a tak mało czasu...

Natomiast za tydzień będę na wycieczce szkolnej w Warszawie. Może to spowodować przesunięcie się publikacji niektórych recenzji, ale spodziewajcie się kilku zdjęć i informacji na facebooku. Mam nadzieję, że wrócę ze stolicy z jakąś książką, ale dalej mam dylemat, jaką zabrać ze sobą w podróż (w sumie to, aż 5 h w autokarze, w dwie stron). Może Wy macie jakieś propozycje?
Za szablon serdecznie dziękuję Krystianowi :D