Okładka: miękka
Ilość stron: 302
Cena(z okładki): 29, 90 zł
Wydawnictwo: Jaguar
Wydanie oryginalne: 2004 rok
Wydanie w Polsce: 2009 rok
Królestwo Araluenu przygotowuje się do wojny z okrutnym baronem Morgarathem. Will, zwiadowca Gilan oraz Horacy otrzymują ważne zadanie - wyprawiają się do sąsiadującej z Araluenem Celtii, by wezwać jej władcę na pomoc w walce z najeźdźcą. Gdy docierają na miejsce, ich oczom ukazuje się przerażający widok - wioski Celtii są opustoszałe, wiatr hula po zniszczonych zabudowaniach, na gościńcach zaś królują bandyci. Od wyczerpanej, niemal umierającej z głodu dziewczyny, bohaterowie dowiadują się, że Morgarath uprzedził ich zamiary - zaatakował Celtię, porwał górników, a króla i jego ludzi odrzucił daleko na południe... Gdy Gilan wyrusza z wieściami do Araluenu, Will, Horacy i Evanlyn odkrywają, że plan diabolicznego hrabiego jest dalece bardziej wyrafinowany, niż mogliby sądzić. Tylko dni dzielą Morgaratha od wybudowania mostu, który pozwoli mu przerzucić armię na ziemie królestwa. Nie ma czasu, by poinformować o tym władcę, Will i Horacy muszą wziąć sprawę we własne ręcę. Ale spalenie mostu do dopiero początek kłopotów.
Swoją przygodę z sagą "Zwiadowcy" rozpoczęłam w maju, czytając część pierwszą z tej serii. Książka "Zwiadowcy. Ruiny Gorlanu" przypadła mi do gustu, powiem, że była dość ciekawa, ale nie na tyle by natychmiast sięgnąć po część drugą. Gdy po raz ostatni odwiedzałam bibliotekę, lektura "Zwiadowcy. Płonący Most" wpadła mi w oko, dlatego pomyślałam, że bardzo chętnie znów odwiedzę świat wykreowany przez autora sagi - Johna Flanagana.
Do książki podchodziłam z lekkim dystansem, ponieważ po mimo tego, iż znam wiele wielbicieli tej sagi, ja do nich się nie zaliczam. Po części pierwszej mogę powiedzieć, że historia Willa podobała mi się, ale nie tak by zawładnąć całym moim sercem. Chciałam po prostu dowiedzieć się co słychać u głównego bohatera, jakie teraz przeżyje przygody i wydarzenia, a opis z okładki jeszcze bardziej do tego zachęcał.
Niestety trochę się zawiodłam i wynudziłam. Oczywiście początek książki, jak i kilka wydarzeń w kolejnych rozdziałach były zaskakujące, ale reszta była po prostu nudna. Po dwóch miesiącach przerwy, nie pamiętałam wszystkich nazwisk oraz nazw własnych jakie do swojej sagi wprowadził autor, i było to trochę utrudnieniem. Nie mniej jednak gdy powoli przypomniałam sobie wszystkie nazwy, które sprawiały mi trudność, lektura dalej była nie ciekawa.
Wszyscy uważają, że saga "Zwiadowcy" została napisana z myślą o męskich czytelnikach. Być może dwie książki jakie do tej pory przeczytałam (z tej serii) takie są, i można wyczuć w nich to, że nie są skierowane do dziewczyn, ale ja osobiście znam wiele więcej przedstawicielek płci pięknej , które sięgają i czytają tą serię, niż chłopców.
Po mimo tego, iż czytając "Zwiadowcy. Płonący Most" trochę się nudziłam to John Flanagan zachwycił mnie zakończeniem książki. Nie chcę nic wam zdradzać, ale naprawdę nie spodziewałam się tego, że kiedy zawsze powinno iść dobrze i tu spodziewałam się happy endu, to zostałam zaszokowana i zaskoczona bardzo pozytywnie.
Podsumowując. Książka nie przypadła mi do gustu i nie porwała tak jak się tego spodziewałam, ale po mimo tego i tak zostałam zaskoczona, a miłe wspomnienia będę wiązać chociaż z fragmentami książki. Jeśli skończyliście na części pierwszej, myślę, że powinniście sięgnąć dalej i wyrobić własne zdanie o kolejnych częściach. Natomiast jeżeli nie zapoznaliście się jeszcze z tą serią, bardzo was zachęcam do poznania historii oraz przygód głównego bohatera - Willa.
Swoją przygodę z sagą "Zwiadowcy" rozpoczęłam w maju, czytając część pierwszą z tej serii. Książka "Zwiadowcy. Ruiny Gorlanu" przypadła mi do gustu, powiem, że była dość ciekawa, ale nie na tyle by natychmiast sięgnąć po część drugą. Gdy po raz ostatni odwiedzałam bibliotekę, lektura "Zwiadowcy. Płonący Most" wpadła mi w oko, dlatego pomyślałam, że bardzo chętnie znów odwiedzę świat wykreowany przez autora sagi - Johna Flanagana.
Do książki podchodziłam z lekkim dystansem, ponieważ po mimo tego, iż znam wiele wielbicieli tej sagi, ja do nich się nie zaliczam. Po części pierwszej mogę powiedzieć, że historia Willa podobała mi się, ale nie tak by zawładnąć całym moim sercem. Chciałam po prostu dowiedzieć się co słychać u głównego bohatera, jakie teraz przeżyje przygody i wydarzenia, a opis z okładki jeszcze bardziej do tego zachęcał.
"Spalić most! Nawet za cenę życia..."
Niestety trochę się zawiodłam i wynudziłam. Oczywiście początek książki, jak i kilka wydarzeń w kolejnych rozdziałach były zaskakujące, ale reszta była po prostu nudna. Po dwóch miesiącach przerwy, nie pamiętałam wszystkich nazwisk oraz nazw własnych jakie do swojej sagi wprowadził autor, i było to trochę utrudnieniem. Nie mniej jednak gdy powoli przypomniałam sobie wszystkie nazwy, które sprawiały mi trudność, lektura dalej była nie ciekawa.
Wszyscy uważają, że saga "Zwiadowcy" została napisana z myślą o męskich czytelnikach. Być może dwie książki jakie do tej pory przeczytałam (z tej serii) takie są, i można wyczuć w nich to, że nie są skierowane do dziewczyn, ale ja osobiście znam wiele więcej przedstawicielek płci pięknej , które sięgają i czytają tą serię, niż chłopców.
Po mimo tego, iż czytając "Zwiadowcy. Płonący Most" trochę się nudziłam to John Flanagan zachwycił mnie zakończeniem książki. Nie chcę nic wam zdradzać, ale naprawdę nie spodziewałam się tego, że kiedy zawsze powinno iść dobrze i tu spodziewałam się happy endu, to zostałam zaszokowana i zaskoczona bardzo pozytywnie.
Podsumowując. Książka nie przypadła mi do gustu i nie porwała tak jak się tego spodziewałam, ale po mimo tego i tak zostałam zaskoczona, a miłe wspomnienia będę wiązać chociaż z fragmentami książki. Jeśli skończyliście na części pierwszej, myślę, że powinniście sięgnąć dalej i wyrobić własne zdanie o kolejnych częściach. Natomiast jeżeli nie zapoznaliście się jeszcze z tą serią, bardzo was zachęcam do poznania historii oraz przygód głównego bohatera - Willa.
MOJA OCENA: 6/10

Ja przed sobą wciąż mam pierwszą część, ale całą serię mam w planach ;) Ja także uważam, że jeżeli książka jest wciągająca to nie ma znaczenia czy była pisana z myślą o męskiej czy żeńskiej części czytelniczej ;) Ciekawa recenzja :) Pozdrawiam :3
OdpowiedzUsuńTo zabieraj się za nią szybko i powiedz mi co myślisz :) Właśnie, myślę, że każdy może się odnaleźć w każdej książce ;3 Dziękuję ;)
UsuńPozdrawiam.
Od dawna chciałabym przeczytać tę serię, ale nie umiem się za nią zabrać..
OdpowiedzUsuńin-corner-with-book.blogspot.com
Fakt, może seria nie jest taka popularna, ale też jest dość trudna (jak na początek). Trzeba po prostu przejść przez pierwszy tom ;3
UsuńPozdrawiam
Szkoda, że książka nie przypadła Ci do gustu :(
OdpowiedzUsuńMoim zdaniem „Zwiadowcy” zdecydowanie są kierowani bardziej do czytelników, niż czytelniczek, widać to wyraźnie w czwartej części. Mimo to kocham całą serię i rozumiem, że nie każdemu musi się podobać. Między innymi dlatego, że lubię książki w których głównym bohaterem jest chłopak i w których panuje taki klimat jak w „Zwiadowcach”, mam nadzieję, ze wiesz o co mi chodzi. Np. „Hobbit” i „Władca pierścieni” też raczej nie są kierowani do dziewczyn. Moja przyjaciółka nie cierpi nawet filmu, książek nie czyta, uważa to za totalną bzdurę. No ale dobra, koniec ględzenia.
Pozdrawiam :)
Do czwartej części jeszcze nie doszłam, i nie wiem czy dojdę, ale jeśli będę mogła ją przeczytać to zwrócę na to na pewno uwagę C:
UsuńByć może "Zwiadowcy" nie porwały mego serca tak jak Igrzyska, lub HP, ale nie uważam również, że cała seria jest nudna. Być może, nie wciągnęłam się tak jak Ty, ale rozumiem, że każdy ma inny gust :) Tak, tak wiem o co chodzi. Ja też lubię męskich narratorów, lub gdy chłopak jest głównym bohaterem, ale w dość innych książkach. Jeśli chodzi o Hobbita, to go przeczytałam, a później z klasą udaliśmy się do kina, również nie "szalałam" za tą historią, ale nie "spłaszczałam" tego, bo chłopcy to lubią, wręcz przeciwnie w mojej klasie, chyba tylko ja z dziewczyn nie wpadłam w "szał Hobbita". Nie koniec ględzenia, kocham takie komentarze :)
Pozdrawiam
Zostałaś nominowana do Liabster Award :)
OdpowiedzUsuńhttp://uradosnejwariatki.blogspot.com/2013/07/liebster-award.html
Pozdrawiam serdecznie ;)
Dziękuję za nominację :)
UsuńPozdrawiam
Nie czytałam jeszcze żadnej książki z tej serii, ale słyszałam, że dobra jest. Wiadomo, każdy ma swoje zdanie i każdy lubi inne książki :) Myślę, że sięgnę kiedyś po pierwszą część i sama przekonam się jaki świat wykreował Flanagan :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
www. licencja- na- czytanie. blogspot. com (wybacz wstawianie linku, ale dopiero zaczynam i jakoś trzeba się wkręcić :) )
Dodałam Twojego bloga do linków u siebie, ponieważ masz naprawdę dobre recenzje i chętnie będę śledzić Twoje posty :)
UsuńTak książka może popularność jak HP lub Igrzyska nie ma, ale gdy tylko się o niej słyszy to dobre słowa :) Ja może fanką nie jestem, ale również nie uważam książki za chłam.
UsuńOch, dziękuję i nie ma za co, też się kiedyś (DALEJ) wkręcam ^^
Pozdrawiam
Dużo dobrego słyszałam o tej serii, ale jednak żadna część nie wpadła w moje ręce. ;)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że niedługo będziesz miała okazję by ją przeczytać i wyrobić sobie własne zdanie :)
UsuńPozdrawiam
Na razie na półce czeka pierwsza część :)
OdpowiedzUsuńBardzo dobrze piszesz recenzje! :)
http://wyznania-bibliofilki.blogspot.com/