Chyba każdy z was czytając jakąkolwiek książkę natkną się na happy end. Jeśli ktoś przeczytał wszystkie moje posty (lub większość z nich) zapewne już wie, że nie lubię szczęśliwych zakończeń. Czemu? Są one dla mnie monotonne, takie zbyt "słodkie". Książkę, która kończy się dobrze - nie zapamiętam (WYJĄTEK: Harry Potter). Nie wiem czemu, ale po prostu takie "Żyli długo i szczęśliwie" jest dla mnie zbyt naciągane. Bo nie da się tak żyć.
Pomimo tak negatywnego nastawienia do happy endów, w kilku książkach je zaakceptowałam. Lektura pt. "Milczenie" - dziewczynka od małego molestowana przez dziadka, rodzina nic nie zauważa, a ona została sama. Wreszcie przestała bać się mówić i co? Odzyskała "wolność", a zakończenie? Beztroskie, miłe i przede wszystkim SZCZĘŚLIWE. I jak tu tego nie zapamiętać? Kolejną książką, a raczej sagą będzie Harry Potter. Tu chyba nic nie muszę tłumaczyć, bo jak można te książki zapomnieć? Przecież jest to 7 magicznych tomów i 10 lat "potterowskiego szału" na całym świecie. Poza tym zabiłabym Rowling (pewnie nie tylko ja) jakby odebrała nam też Harry'ego.
W niektórych lekturach jednak nie przetrawiłam takiego zakończenia. Może było to spowodowane moim aktualnym humorkiem, bądź atmosferą, lub miałam taki kaprys nie mniej jednak w tych książkach "słodkością" chciało mi się rzygać. Na pierwszy ogień pójdzie chyba "Poradnik pozytywnego myślenia", książka super, na piątkę z plusem, ale zakończenie akurat mi się nie spodobało. Liczyłam na coś bardziej smutnego, dającego do myślenia (SPOJLER: Może wsadzenie Tiffany do zakładu psychiatrycznego, powrót Nikki do męża?) dostałam co innego, ale i tak książka mi się podoba ;) "Paulina w orbicie kotów", jak najbardziej lekka, aczkolwiek wciągająca książka, ze szczęśliwy zakończeniem. Gdy ją odkładałam, myślałam "nigdy więcej", chodź z drugiej strony "będzie mi jej brakowało". No, ale w takim razie jak zakończyć taką lekką książkę? Pomysłów brak.
Spotkałam się z opinią wielu ludzi (w internecie oczywiście), że Igrzyska Śmierci skończyły się szczęśliwie. Śmiech na sali. Wiem, że każdy z nas inaczej interpretuje początki, zakończenia, nawet całe książki. Jednak przy tej myślę, że jest to jasne i tak chciała przekazać nam autorka, że jednak jest okej, ale dalej pozostały przykre wspomnienia i trzeba nauczyć się żyć na pograniczu szczęścia. Chyba, że się mylę. Jeśli tak - uświadomcie mi to.
Ogólnie rzecz biorąc, każdy lubi co innego. Ja wolę smutniejsze zakończenia (nie całe książki!) bo wtedy mogę myśleć i analizować, a to uwielbiam. Inni wolą szczęśliwe i beztroskie ostatnie strony lektur. Chodź tak na prawdę nie ma to znaczenia, trafiamy na różne książki, i nie zależnie co przeczytamy - wiele nauczymy się z każdej książki. Bo czytanie zbliża ;)
Lubicie Happy Endy? Gdzie je zaakceptowaliście, a gdzie odrzuciliście?
Nie przepadam za happy endami, aczkolwiek w niektórych książkach je akceptuję. Co do Harry,ego - niby jest happy end, ale jednak dla mnie to zakończenie nie było do końca szczęśliwe, mam tu oczywiście na myśli śmierć tak wielu osób w walce z Czarnym Panem. Przy Igrzyskach zgadzam się z Tobą całkowicie.
OdpowiedzUsuńOsobiście lubię, jak książka kończy się takim przerwaniem akcji, bez żadnego zdania typu "żyli długo i szczęśliwie", bo moja wyobraźnia zaczyna wybiegać na najróżniejsze tereny, po prostu mogę sobie dopowiadać. ;)
Lubię też, jak książki kończą się jakąś intrygującą sytuacją, która ma nas zachęcić do przeczytania następnej części. Niby reklama, ale skoro tom się nam podobał, dlaczego by nie sięgnąć po następny? :)
Przez tę rozkminę uświadomiłam sobie, że zdecydowana większość książek, które przeczytałam to serie, a rzadko kiedy są to takie hmm... jednorazówki.
Nie podobało mi się zakończenie serii Dziedzictwo, ale to pewnie spowodowane faktem, że od samego początku liczyłam na jakieś bliższe spotkanie Eragona i Aryi, a tu rozczarowanie. Nie chcę spojlerować, a przecież już to zrobiłam, ale nie podobało mi się one, mimo że na swój sposób było szczęśliwe.
Jestem ciekawa, czy jestem pierwsza z komentarzem, bo ostatnio już się ucieszyłam, że będę pierwsza, ale w czasie, gdzie ja pisałam komentarz, ktoś inny mnie wyprzedził. xD
Pozdrawiam. ;*
Tak! Myślałam, że mnie zhejtujecie i powiecie, że Happy Endy są zajebiste. Nie jestem sama! XD
UsuńSzczerze powiedziawszy ja jakoś nie odczułam tego przykrego zakończenia w HP. Oczywiście kojarzy mi się to trochę smutno, bo "to już koniec", ale z biegiem lat - zrozumiałam, i cieszyłam się jak małe dziecko, że Harry wybrał Ginny, a teraz jest szczęśliwy. W końcu "19 lat później", i niby czas leczy rany, ale wiem, że Weasley nie zapomnieli o Fredzie. Ani o nikim innym.
Tak, co do przerwanych akcji - zgadzam się. Takie książki w 100% mnie inspirują i przy dobrej wenie, coś tam nabazgrole w zeszycie od matmy na nudnej lekcji.
Mnie tak zachęciło "W pierścieniu ognia" do przeczytania "Kosogłosa", Gale i ten jego SPOJLER dla innych: "Katniss, dwunastego dystrykut już nie ma". Aw... ledwo przeżyłam, żeby nie ściągać ebook (bo za 1 h miałam jechać do empika i właśnie kupić następną część). Rozkminy uświadamiają! ^^ Co do jednorazówek, ja czytam mało, chociaż ostatnio dużo XD wole kilku tomowe sagi, chociaż po nich mam kaca :c
Serii Dziedzictwo nie czytałam, ale znam ból, kiedy myślisz przez cała sagę, że coś ma się stać, a jednak jest inaczej.
Pierwsza! Też się ciesze. ;p Widzisz Dora, na moi blogu marzenia się spełniają ;)
Z uśmiechem na twarzy Pozdrawiam :D
Oj , ja byłam chora na święta.
OdpowiedzUsuńŻyczę powrotu do zdrowia ; * !
Ooo.. to ja mam chyba lepiej xd Bo nie wiem jak ty, ale gdyby mnie choroba dopadła tydzień temu - zostałabym sama w domu. I dobrze, że już wyzdrowiałaś.
UsuńDziękuję, przynajmniej sobie poleniuchuje w domu, ale później będę musiała wszystko odrabiać ;/
Pozdrawiam.
A ja lubię happy endy. :)
OdpowiedzUsuńZdrówka. :)
To miło :3 w końcu dla kogoś są pisane takie książki ze szczęśliwymi zakończeniami :)
UsuńDziękuję :D
Pozdrawiam.
Nie ma to jak wyrko.; D Ja mogę cały dzień tak jak dzisiaj.; D
OdpowiedzUsuńJa lubię , ale są takie sztuczne ! : /.
Obserwujemy ?? Czekam na odpowiedź.; )
Pozdrawiam !! < 3
:) och... Sztuczne są najgorsze! Ok.
UsuńPozdrawiam.
życzę powrotu do zdrowia :)) co do zakończenia, to zależy od książki:) Jednak zazwyczaj czytam takie bez happy endów haha:D obserwujemy? ja już :)
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
UsuńJak już pisałam - ja happy endy gdzieś akceptuje, gdzieś nie. Jednak wole jeśli go nie ma. Okej. Dzięki, ja zaraz :d
Pozdrawiam.
Jakos nie lubie happy ednsów, uważam, ze przy nieszczesliwych zakonczeniach jest o wiele wiecej emocji i przez to tez czytelnik zapamietuje dana ksiazke na cale zycie, a jesli nie to chociaz przez chwile.
OdpowiedzUsuńDokładnie! Jeśli pod koniec książki dany bohater umrze - będą nam towarzyszyć takie emocje, a jeśli wszystko będzie okej - książka pójdzie w zapomnienie.
UsuńPozdrawiam.
No to zdrowiej ! ; )
OdpowiedzUsuńJa lubię w weekendy leżeć w łóżku i grać na laptopie. ; D
Obserwujemy ? ( odpowiedź proszę u mnie ; ))
Pozdrawiam ! : )
Dziękuję i okej. Tylko na przyszłość jak chcesz "zamaskować spam" to chociaż pisz na temat o którym jest notka.
UsuńPozdrawiam.
nie znoszę książek z happy end'em : <
OdpowiedzUsuńrównież szaleje za HP < 3
ja już obserwuje : *
Oo! Podobne mamy zdania ;)
UsuńOkej i dzięki ;*
Pozdrawiam.
Ja już obserwuję ! : )
OdpowiedzUsuńOky.
UsuńPozdrawiam.