Dziś książka, która mnie z jednej strony zachwyciła, z drugiej trochę zirytowała, a to wszystko w 160 stronach.
Nathan Malone, przez większość swojego życia uczył się w domu. Jego nauczycielką była mama. Niestety gdy jej syn jest już prawie dorosły, na świat przychodzą bliźniaczki, a Nathan musi pójść do szkoły. Już pierwszego dnia w nowym otoczeniu chłopak znajduje kumpla, ale jego uwagę przykuwa też - Lisa, seksowna, nieosiągalna dziewczyna. Na szczęście, lub na nieszczęście Nathan uczęszcza na zajęcia z angielskiego, wraz z tajemniczą dziewczyną. Lisa okazuje się indywidualistką, której nie obchodzi zdanie innych. Jednak ma swoja tajemnicę, czy pozwoli ją odkryć dla Nathana?
Na prawdę nie wiem, jak autorce udało się zmieścić wszystko w 160 stronach. No niestety, minusem jest to, że akcja dzieje się zdecydowanie za szybko. Na wstępie wspomniałam, że książka mnie zachwyciła. Na prawdę, była wciągająca, kaca po niej nie miałam, ale dość szybko ją "połknęłam'. Czym mnie zirytowała? Wątkiem śmierci. Każdy musi mieć raka, każdy musi na niego zachorować i umrzeć. Już kiedyś o tym wspominałam, po prostu ten wątek już mi się "przejadł" i to, że druga osoba cierpi z powodu straty ukochanego nie robi na mnie wrażenia. Wiem, że takie jest życie, ale chcę więcej pozytywnych książek! Wracając do dzisiejszej, nie była taka zła. Jak już wspominałam, szybko się ją czytało i mogę nawet powiedzieć, że była lekka. Chyba najbardziej spodobała mi się Lisa. Jeździła na motorze, piła, paliła - przypominała mi Alaskę. Jedyny moment kiedy było mi smutno, to gdy zaczęła ona tracić włosy i stała się niewidoma. Wielkim plusem lektury, jest także to, że była opowiadana z perspektywy Nathana. Nie wiem czemu, ale ostatnio polubiłam książki z męskim narratorem. Po prostu "zdesperowane dziewczyny" zaczęły mnie nudzić. Jak już pewnie wywnioskowaliście, nie lubię monotonii.
Pozdrawiam Ath
~*~
Poradnik pozytywnego myślenia, naprawdę pozytywnie mnie zaskoczył. Aktualnie jest u kumpeli z klasy (pozdrawiam ;D), ale gdy go dostanę - pojawi się recenzja. Wolę pisać, gdy książkę mam na kolanach, lub na ebooku w tablecie ;)

Strasznie źle się czyta przez ten szbalon, jeszcze z moją wadą wzorku.
OdpowiedzUsuńOch! Mnie tez zaczyna on powoli wkurzac. Dlatego,postaram sie niedlugo go zmienic na cos bardziej wiosennego.
UsuńDziekuje za komentarz i sugestie ;D
Pozdrawiam Ath^^
Znowu trochę zaspojlerowałaś ;) A książka wydaję się nawet fajna poszukam w bibliotece.
OdpowiedzUsuńCo do tła to koleżanka ma rację, źle się czyta. Może zmień literki na białe? Za ciemno i mi się zlewa.
Pozdrawiam^^
Tak, grr -,- tu na prawde staralam sie nie pisnac slowkiem, ale coz... wyszlo jak wyszlo. Chcialam tylko na prawde wyrazic moje emocje, przez co musialm rzucic troche spojlerow ;<
UsuńJako iz za tydzien dzien wiosny, bedzie bardzije zielono i hm... przejrzysciej?
Rowniez Pozdrawiam ;D
No teraz lepiej, super :D
UsuńDzieki :D moze wiosna przyjdzie xd
UsuńPozdrawiam Ath^^^
Jak na mój gust, trochę za dużo tutaj zdradziłaś. :D
OdpowiedzUsuńMyślę, że pomysł całkiem ciekawy, ale nie przepadam za książkami, gdzie ginie jeden z głównych bohaterów, więc pewnie po nią nie sięgnę. Chociaż może w przyszłości... ;D
Jedyny błąd, jaki znalazłam to "nie osiągalna", bo cząstkę nie z przymiotnikami piszemy łącznie. ;)
Pozdrawiam ;*
Wiem, ale jak juz pisalam komentarz wyzej, tak jakos wyszlo. Chociaz mysle, ze lepiej niz w "Gwiazd naszych wina".
UsuńTak, mi juz te ksiazki sie przejadly. Nie wiedzialam, ze ta bedzie taka sama ;<
Oki juz poprawiam ;D I dzieki ;*
Pozdrawiam Ath^^