Tytuł: Wołanie Kukułki
Autor: Robert Galbraith (pseudonim J. K. Rowling)
Okładka: miękka
Ilość stron: 451
Cena detal.: 39,90 zł
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Wydanie: 2013 rok
Jestem wielką fanką twórczość J. K. Rowling, dlatego przeczytanie tej pozycji było dla mnie wręcz obowiązkiem. Chciałam zobaczyć jak w takim gatunku odnajdzie się osoba, która napisała wielki przebój, który sprawił, że moje dzieciństwo był magiczne. Już po Trafnym Wyborze, wiedziałam, że Rowling poradzi sobie nie tylko w opisywaniu przygód młodego czarodzieja, ale również w ukazaniu prawdziwego życia. Wołanie Kukułki zaskoczyło mnie i to jakże pozytywnie. Już dziś nie mogę doczekać się, aż w moje ręce wpadnie Jedwabnik.
"Nieszczęśliwy ten, którego sława rozsławia jego nieszczęście"*
Były żołnierz - Cormoran Strike, który w Afganistanie ucierpiał psychicznie, jak i fizycznie, jest w życiowym dołku. Bycie prywatnym detektywem nie przynosi mu tyle satysfakcji, jak poprzednia praca, rozstał się właśnie z kobietą jego życia, a przede wszystkim ma poważne problemy finansowe. Nagle otrzymuje życiową szansę jaką jest rozwikłanie zagadki śmierci supermodelki Luli Landry. Policja stwierdziła samobójstwo, jednak jej brat w to nie wierzy i prosi Strika o zajęcie się tą sprawą.
Bardzo rzadko sięgam po kryminały. Nie dlatego, że nie lubię tego gatunku. Dzieję się tak, ponieważ rzadko słyszę o takich książkach, które mrożą krew w żyłach i zaskakują czytelnika. O Wołaniu Kukułki było bardzo głośno, jednak nigdy nie przykułam aż takiej uwagi do fabuły jaką w sobie zawiera, a opis okładki poznałam dopiero po zamówieniu tejże pozycji. Czy takie czytanie książki w ciemno wyszło mi na dobre? Ależ oczywiście, że tak! J. K. Rowling, a raczej Robert Galbraith, zaskoczył mnie wątkiem kryminalistycznym, który na pierwszy rzut oka wydawał się banalny, ale jednak okazał się skomplikowany i zostało to naprawdę świetnie przedstawiony.
"Jak głosi znane powiedzenie, najlepiej odnosić korzyści z szaleństwa innych" **
Bohaterowie zostali świetnie wykreowani, bardzo wyraziście. Nie byli mdli, ani nijacy. W każdej sytuacji pokazywali swój charakter. Od tajemniczego Strika, do zaskakującą na każdym kroku Robin. Drugoplanowe postacie również swój egzamin zdały na szóstkę. Uważam, że powołanie do życia takich osób kosztowało wiele wysiłku i pracy, ale efekt jest fenomenalny i zapewne doceniony przez wiele czytelników na całym świecie.
Pomimo tego książka miała tylko dwa mocne momenty. Mianowicie swój początek i koniec. Pierwsze strony wprowadzały mnie w świat Strika oraz pochmurny, lecz skrywający tajemnicę, London. Ostatnie dziwiły i zaskakiwały, rozwiązując zagadkę, nad którą głowiłam się całe 400 stron. W obu tych momentach strony leciały zaskakująco szybko, a ja zapominałam o tym co mnie otacza. Jednakże co stało się z środkiem książki? Chwilami przynudzał, swoją monotonicznością zrażał mnie do dalszego czytania. Myślę, że był to powód tego, iż książka bardzo mi się dłużyła, a przeczytanie jej zajęło mi sporą ilość czasu.
"Szczęście zawsze ma swoje ciemne strony."***
Podsumowując. Nie jest to pozycja, którą będę żyła miesiącami po jej przeczytaniu. Już zdążyłam ją zapomnieć. Aczkolwiek z chęcią poznam kolejne tomy tej serii kryminałów. I jeśli Wy, macie ochotę na dobrą powieść detektywistyczną, z dobrze wykreowanymi bohaterami oraz wysokim poziomem wykonania to już teraz powinniście zapatrzyć się w egzemplarz Wołania Kukułki.
MOJA OCENA: 8/10
*Lucjusz Akcjusz, Telephus
**Pliniusz Starszy, Historia Naturalis
***Horacy, Do Pompejusza Grosfusa











