sobota, 3 maja 2014

#113 - "Bóg nigdy nie mruga" - Regina Brett

8 komentarzy:





Tytuł: Bóg nigdy nie mruga
Autor: Regina Brett
Okładka: twarda
Ilość stron: 309
Wydawnictwo: Insignis
Wydanie zagraniczne: 2010 rok
Wydanie polskie: 2012 rok







"Możesz się rozgniewać na Boga. On to wytrzyma." 

Masz wrażenie, że coś idzie nie tak? Że to z Tobą jest coś nie tak? Że Bóg za często mruga? Ale to nie prawda. On nigdy się nie myli. Cały czas ma otwarte oczy. Cały czas patrzy. Na Ciebie.

"Nie porównuj swojego życia z życiem innych, Nie masz pojęcia co przyniósł im los. "

Bóg nigdy nie mruga jest zbiorem 50 lekcji, które mają pomóc nam w trudniejszych chwilach w życiu. Czy pomagają? Tak. Przynajmniej ja je poczułam. Książka nie jest po to abyśmy się nawrócili, jest po to abyśmy mogli poradzić sobie w trudnych chwilach. Nie należy podchodzić do niej z dystansem, bo nawet jeśli Wasza wiara jest martwa, może odżyć. Każdy boi się religijnego podparcia tej książki, ale przeczytajcie i zapomnijcie lub przeczytajcie i zmieńcie swoje życia.

"Życie jest za krótkie, żeby się nad sobą użalać. Zajmij się życiem albo zajmij się umieraniem."

Regina Brett w swoim debiucie przedstawia 50 rozdziałów, które nosząc intrygującą, a zarazem prostą nazwę, zachęcają nas do ich przeczytania. Każda lekcja została rozwinięta w taki sposób, abyśmy zrozumieli i zastanowili się czy powinniśmy wprowadzić tę poradę w nasze życie, czy już tak postępujemy. Dzięki długiemu doświadczeniu, porażkom i cierpieniom autorki wszystko wydaje się takie wiarygodne, a każdy felieton jest podparty historią, przygodą lub jakąś informacją, która podpowie nam w głowie "Hej! A może i Tobie się tak kiedyś przydarzy?". Nie jest to lektura napisana przez ślepo wierzącą osobę, która uważa, że tylko przestrzeganie 10 przykazań, życie według Pisma Świętego i udział w coniedzielnej mszy, dadzą nam szczęście. Dla mnie oczywiste jest to, że jeśli będziemy blisko Boga, mamy zagwarantowane dobre życie, ale nie te bez porażek i cierpień, lecz te gdy po upadku szybko się podnosimy, gdy po burzy zawsze wyjdzie słońce, gdy tracą kogoś, martwimy się o niego, a nie o nas. Bo ta książka uczy tego, że nie warto być egoistą, a będąc nim na pewno nie poradzimy sobie w trudnych chwilach.

"Najlepsze jeszcze przed nami"

Jeśli cierpicie na alergię, która nie pozwala Wam sięgać po pseudo poradniki, które wytyczają jak macie żyć, nie odwracajcie się. TA KSIĄŻKA NIE JEST TYPOWA. Chociaż ludzi którzy przeczytali tę pozycję jest wiele, uważam jednak, że każdy z nich i każdy z Was jeżeli zapoznacie się z tą lekturą odnajdzie coś dla siebie, chociaż jeden rozdział, jedną lekcję, myśl, akapit lub zdanie. Bo wszystko co jest tam napisane, jest piękne, prawdziwe i takie podnoszące na duchu. Uśmiechałam się gdy tylko po nią sięgałam. Czas zatrzymał się w miejscu, a w tym okresie pragnęłam tego najbardziej.

"Bóg nigdy nie daje nam więcej, niż potrafimy udźwignąć."

Pewna pozytywna i bardzo ciepła osóbka powiedziała, że ta książka to balsam dla duszy. Zgadzam się z nią w stu procentach i gdybym miała opisać ją w jednym zdaniu, byłoby to właśnie te. Bóg nigdy nie mruga pomaga nam w pewnym indywidualizmie. Jedną z rzeczy, które dostrzegłam jest to, że nawet jeśli wiele ludzi postępuję tak samo nie daje nam to gwarancji, iż jest to dobre . Nie bójmy się mówić i uważać tego co czujemy w sercu. Myślę, że przez takie małe błędy, które popełniamy zatrzymujemy się i stoimy w miejscu. A może właśnie to pomoże nam ruszyć dalej? Te 309 stron da nam siłę, wiarę i odwagę do dalszego kroku? Mi dało, a jeśli nie da? To nie tragedia. Lecz pamiętaj, aby nie bać się spróbować, nawet jeśli Twoja wiara jest martwa i nawet jeśli jesteś szczęśliwy. Książkę można odłożyć, zapomnieć i zająć się swoim życiem. Ale można również ją pokochać i dzięki niej zyskać nadzieję na lepsze jutro.

"Pisarzem jest ten, kto pisze. Jeśli chcesz być pisarzem, pisz."

Odczuwałam radość, szczęście i wszystkie emocje na raz, gdy czytałam tą książkę. Pięknie pokazała mi to co już robię, ale również dała mi do zrozumienia co robię źle. Napajała mnie wielkim optymizmem. Jeśli potrzebujecie czegoś takiego, takiej zmiany lub nagłego podsumowania czynów, sięgnijcie. Nawet jeśli nie wierzycie, że istnieje ktoś na górze, kto nad nami czuwa, to uwierzcie, że warto być sobą, nikim innym, tylko prawdziwym sobą, a do tego chyba nie potrzeba Boga. Wyszło trochę chaotycznie, ale gdy tylko na myśl przychodzi mi ta książka, mam tysiące obrazów przed oczami i myśli, które niekoniecznie są ze sobą zgodne. Jeśli jedna pozycja, tylko 309 stron, 50 rozdziałów wywołało u mnie tyle emocji, może u Ciebie też tak będzie? Albo trafisz na tą książkę w odpowiednim momencie? Bo wszystko się zmienia, ale jedna rzecz pozostanie na zawsze, Bóg, który nie mruga.

"Nie traktuj siebie tak poważnie. Nikt poza tobą tego nie robi. "

MOJA OCENA: TAKIE KSIĄŻKI NIE MIESZCZĄ SIĘ W SKALI 

Za poznanie tych 50 lekcji, nie dziękuję żadnemu portalowi, ani wydawnictwu, tylko mojej kochanej i przeuroczej Julci :3

czwartek, 1 maja 2014

#13-14 - Podsumowanie miesiąca: marzec i kwiecień

11 komentarzy:

I znów śmieciowy post, taki który zapcha bloga, ale jednak przydałoby się podsumować te dwa miesiące (ponieważ podsumowania marca nie było), a kiedy lepiej jak nie teraz? Przechodząc już do sedna, jak pewnie się domyślacie ani marzec, ani kwiecień nie był jakiś bardzo czytelniczy i nie jestem z tego dumna, ale pociesza mnie fakt, że już teraz będę mogła czytać i czytać :)

Przeczytane w marcu:
- "Niezgodna" - Veronica Roth
- "Zbuntowana" - Veronica Roth
- "Czerwień Rubinu" - Kerstin Gier
- "Stary człowiek i morze" - Ernest Hemingway

Łącznie przeczytałam 1092 stron, co daje ok. 35 stron dziennie.
Najbardziej podobały mi się: "Niezgodna"
Zawiodłam się na: -
Najszybciej czytało mi się: -

Przeczytane w kwietniu: 
- "Bóg nigdy nie mruga" - Regina Brett
- "Jesteś cudem"- Regina Brett
- "Pretty Little Liars. Tajemnice Ali" - Shara Shepard

Łącznie przeczytałam 960 stron, co daje ok. 32 stron dziennie.
Najbardziej podobały mi się: wszystkie pozycje
Zawiodłam się na: -
Najszybciej czytało mi się: wszystkie pozycje

Ojejciu. Naprawdę rozleniwiłam się jeśli chodzi o czytanie, ale ten piękny stosik, który pokazywałam Wam w poprzedniej notce  i pozycje jakie się tam znajdują, zachęcają mnie do całodniowego siedzenia w domu i czytania! Do maja podchodzę z optymizmem, nie muszę już do niczego odliczać (chyba, że do końca szkoły, ale jednak będą tęsknić za moim gimnazjum), więc spokojnie mogę zająć się książkami. Na warszawskich targach mnie nie będzie, a szkoda, jednak mam nadzieję, że pozostali recenzenci będą się tam świetnie bawić. Jednak wielkim + kwietnia były białostockie targi, które dane mi było odwiedzić i napisałam Wam o tym relację. Oprócz tego, że w 3 dni pisałam egzaminy z 3 lat nauki to chyba nic takiego wielkiego się nie stało w kwietniu. W tym miesiącu nawiązałam również kolejną współpracę, z wydawnictwem Zysk i S-ka!


Życzę Wam dużo odpoczynku, książek i leniuchowania podczas tegorocznej majówki! 

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

#7 - Stosik

12 komentarzy:
Egzaminy napisane, ocen poprawiać nie trzeba, do szkoły dopiero w maju, więc... czas na powrót! Oj, stęskniłam się bardzo za pisaniem, blogowaniem i teraz postaram się jakoś do tego przyzwyczaić i znów wpaść w rytm recenzji. Aby tak nie zaczynać od razu zwykłym postem, a takim bardziej luźniejszym to dziś przygotowałam dla Was stosik. Zazwyczaj je jakoś nazywam, ale dzisiejszego nie potrafię, bo nie wiem czy istnieje przymiotnik opisujący stan kiedy musisz się uczyć, a zamawiasz książki. 


Od góry:
- "Noc Świetlików" - Elżbieta Rodzeń - od Wydawnictw Zysk i S-ka
- "Bóg nigdy nie mruga" - Regina Brett - od kochanej, wspaniałej Julci jako prezent urodzinowy
- "Jesteś cudem" - Regina Brett - moje szaleństwo na dzień książki w Empiku
- "Pretty Little Liars. Tajemnice Ali" - Shara Shepard - kolejny dodatek u mnie
- "Pretty Little Liars. Doskonałe" - Skara Shepard - moim wielkim marzeniem jest skompletowanie wszystkich części PLL, a na moje urodziny koleżanki postanowiły w 1/4 je spełnić, a więc 3 pierwsze części są u mnie, chociaż je czytałam to i tak pięknie wyglądają na półce :3
-"Pretty Little Liars. Bez skazy" - Shara Shepard - j. w.
- "Pretty Little Liars. Kłamczuchy" - Shara Shepard - j. w.
- "Przez bezmiar nocy" - Veronica Rossi - obiecane łupy targowe
- "Przez burze ognia" - Veronica Rossi - j. w.
- "Requiem" - Lauren Olivier - dalsza część szaleństwa na dzień książki w Empiku 
- "Pandemonium" - Lauren Olivier - j. w.
- "Hyperversum 2. Sokół i lew" - Cecilia Randall - od Wydawnictwa Esprit, czyli książka na którą bardzo długo czekałam. 

A zdawało się, ze to nie tak dużo. Jednak gdy na to spojrzę, zostało mi do przeczytania jakieś 6 książek, ale wszystkie do zrecenzowania. Och, to na pewno będzie owocna majówka, jednak mam nadzieję, że seriale jakoś dadzą mi czas na czytanie. A teraz standardowe pytanie... Czytaliście coś? Odradzacie? Polecacie?
 

niedziela, 13 kwietnia 2014

Relacja z III Targów Książki w Białymstoku

5 komentarzy:
Witajcie!

Nie wracam jeszcze na stałe, aczkolwiek planuję to w najbliższej (w sumie to bardzo bliskiej) przyszłości. Jednak dziś chciałabym na chwilkę wrócić i opisać Wam najwspanialsze 30 minut mojego życia, a że jest to związane z książkami, to mój własny blog jest chyba idealnym do tego miejscem.  Jak pewnie domyślacie się z tytułu dane było mi odwiedzić Targi Książki, które odbyły się w moim mieście. Jest to chyba jedno z głównych marzeń każdego recenzenta, a dzięki temu, że mieszkam w Białymstoku mogłam je dziś spełnić. Zaczynając od początku...

Razem z Heleną (http://helenabloguje.blogspot.com/) wybrałyśmy się dość wczesną porą, bo o 9:30, na krótką przejażdżkę rowerową, której celem była Opera i Filharmonia Podlaska, czyli miejsce gdzie odbywały się Targi. Po odnalezieniu tego budynku (my, rodzone białostoczanki, wyśmienicie znamy nasze miasto), zaparkowaniu rowerów (tam gdzie nie trzeba...) i zapłaceniu symbolicznej złotówki (bo Paulina zapomniała powiedzieć, żeby wziąć legitymację) wreszcie mogłyśmy wejść i oddać się tej przyjemności jaką jest buszowanie po stoiskach wydawnictw przez... 30 minut. Albo pomyślicie, że jestem szalona, albo dziwna, ale ten czas w zupełności mi wystarczył i te 1800 sekund stało się czymś wspaniałym. 

Widok z górnego piętra

Zaszłyśmy chyba wszędzie, a do kilku stoisk wracałyśmy kilka razy, było to wyróżniające się wydawnictwo Dreams, ale również  Czarna Owca, Wydawnictwo M, Nasza Księgarnia i wiele innych. Nie zdążyłam wszystkiego przejrzeć dokładnie, pobuszować, ale nie narzekam na brak czasu. Podchodziłam do stoiska, patrzyłam na książki, jeśli znalazłam chociaż jedną, którą chciałabym przeczytać- zostawałam, jeśli nie - szłam dalej. Wiele pozycji było przecenionych nawet o 50 i więcej procent. Takim sposobem znalazłam 4 książki za które zapłaciłam niewiele. Jako, iż nie wszystkie zostaną na mojej półeczce, ponieważ mam zamiar obdarowywać nimi innych, tytuły zdradzę niedługo, w recenzji lub na fp. Nie każde wydawnictwo przyciągało potencjalnych klientów cenami, ponieważ niektóre były takie jak w księgarni lub różniły się tylko kwestią 5-10 zł. To spowodowało zmianę moich planów ("Baśniarz"  będzie musiał zdecydowanie zaczekać), ale i tak jestem zadowolona z moich zakupów :) A co po 30 minutach? Szczęśliwe (a zwłaszcza ja!) opuściłyśmy Operę i z małymi problemami technicznymi wróciłyśmy do domu. 


Oczywiście nie przywiozłam ze sobą tylko książek, ale również i zakładki oraz katalog wydawnictw Dreams. Obsługa wszędzie była bardzo miła, pomocna i przyjacielska, nie spotkałam się z jakimkolwiek niemiłymi odpowiedziami, ani reakcjami. Na większości stoisk można znaleźć było broszurki, katalogi i zakładki, a gdy jakiekolwiek wpadły mi w oczy zaraz je brałam. Jak widać, udało mi się wziąć ich aż i tylko tyle, ponieważ wiem, że za jakiś czas będę potrzebowała następnych. Na razie pięknie się prezentują przy półce książek, na której powoli brakuje miejsca. Całe targi uważam za udane i chociaż dane mi było spędzić na nich tylko pół godziny, to nigdy nie zapomnę spędzonego tam czasu (pierwsze targi w życiu), a do kolejnych odliczam już dni! Atmosfera była świetna, czułam się tam jak w raju i mam nadzieję, ze nie będą to moje ostatnie targi oraz, że w przyszłości zwiedzę kilka innych, nie tylko białostockich :)

Bardzo miło było tu znów napisać, już nie mogę doczekać się kiedy wrócę na stałe, a to już niedługo! 
Do napisania :)

P.S. Wyczekujcie zdjęć zdobyczy z Targów na fp lub w stosiku :3

sobota, 29 marca 2014

Zawieszenie bloga.

7 komentarzy:
Ze względu na zbliżające się egzaminy zawieszam bloga. Najbliższa notka pojawi się w okolicach 25 kwietnia. Do zobaczenia za miesiąc :)

niedziela, 9 marca 2014

#112 - "Zabić Drozda" - Nelle Harper Lee

7 komentarzy:



Tytuł: Zabić Drozda 
Autor: Nelle Harper Lee
Okładka: miękka 
Ilość stron: 412 
Wydawca: Rebis Dom Wydawniczy
Premiera polska: 2006 rok











"W naszych sądach, kiedy na jednej szali jest słowo czarnego, a na drugiej słowo białego, wygrywa zawsze biały. To paskudne, ale taka jest prawda życia"

Lata trzydzieste XX wieku, małe miasteczko na południu USA. Atticus Finch, adwokat i głowa rodziny, broni młodego Murzyna oskarżonego o zgwałcenie biednej białej dziewczyny Mayelli Ewell. Prosta sprawa sądowa z powodu wszechpanującego rasizmu, urasta do rangi symbolu. W codziennej walce o równouprawnienie czarnych jak echo powraca pytanie o to, gdzie przebiegają granice ludzkiej tolerancji.

Jest tak wiele tytułów książek, które znana są od lat i wręcz grzechem jest ich nie czytanie. Być może nie widzimy wielu recenzji tych znanych, klasycznych dzieł, ale myślę, że nie raz słyszeliście o Zabić Drozda. Co to za książka? Z wierzchu zwykła lektura, trochę tolerancji, zabawy i powagi w jednym. Ale w środku jest to świetna i poruszająca dogłębnie książka, nie tylko o procesie sądowym, ale i o krzywdzeniu, zaufaniu, poświęceniu oraz pięknej, rodzicielskiej miłości.

Sięgnęłam chyba z widomych powodów. Książka znana, chwalona, a ja sama spotkałam się z tym tytułem kilkanaście razy, więc nie mogłam zostawić jej bez czytania. Fakt, na początku szło mi to strasznie wolno, nic mnie w niej nie interesowało. Jednak mój upór sprawił, że po miesiącu wróciłam do tej historii i ją dokończyłam. Coś sprawiło, że dalej, pomimo nierozwijającej się akcji, interesował mnie los bohaterów. Dziś cieszę się, że nie odłożyłam tej powieści na bok, że powróciłam do niej i pokochałam w niej wszystko. Z każdą stroną było mi coraz bardziej żal tego, że kiedyś przewrócę tą ostatnią  i będę zmuszona zamknąć tę książkę.

"Myślę, że jest tylko jeden rodzaj ludzi. Ludzie" 

Spotkałam się z wieloma opiniami, iż Zabić Drozda to zwykła, przyjemna obyczajówka, która zachwyci nas swoją prostotą. Jest w tym ziarno prawdy, jednak ja sama nie do końca się z tym zgadzam. Nie możemy czuć się przyjemnie czytając o takich sytuacjach. Nie bawimy się świetnie, gdy w książce dzieje się komuś krzywda, a czytaliśmy o wielu sprawach, gdzie włosy jeży się na głowie. Chociaż z drugiej strony tak było, jest i będzie, bo rasizm nie zniknie z dnia na dzień. Chyba dzięki tej książce to zrozumiałam.

Mogę mówić, że ta lektura Was zachwyci, porwie i wyprowadzi z równowagi na jakiś czas. Trochę zaszokuję, rozśmieszy, ale również doprowadzi do łez. Sprawi, że ją pokochacie, ale...po co mam to mówić? Sama uczuciowa nie jestem, więc nie płakałam. Czasami moje kąciki ust drgnęły w stronę nieba, ale co z tego jeśli zaraz opadły w dół. Ale jednak książka ma w sobie to coś, te drugie znaczenie, które zapadnie Wam w pamięci. W Zabić Drozda poruszane są tematy, na które każdy milczy i na które większość odwraca wzrok, dlatego warto sięgnąć i odkryć temat tabu.

Podsumowując. Nie jest to zwykła książka, ani obyczajówka. To coś więcej, ale aby to poznać i zrozumieć - trzeba przeczytać. Polecam wszystkim fanom klasyki oraz również tym, którzy szukają nowych przygód. Jednak nie można przygotować się tylko na te śmieszne i przyjemne sceny, bo kilka zapewne Was zamuruje i zdziwi. Ale polecam tę książkę, bo chociaż nie jest nowością, to chętnie spędziłam przy niej czas i mam nadzieję, że Wam również się spodoba.

MOJA OCENA: 7/10




niedziela, 2 marca 2014

#12 - Podsumowanie miesiąca: luty

6 komentarzy:

Dziś będzie krótko, treściwie i na temat. 

Skończyły się ferie, jestem już po trzech tygodniach szkoły, po dniach otwartych, czyli zapowiada się cały miesiąc chodzenia do szkoły, To dobrze, powtórki przed egzaminem, więcej czasu na materiał itp. Jednak zdecydowanie brak go na książki i bloga, z czego zdaję sobie sprawę. W tym miesiącu przeczytałam 4 pozycje, co jest jednym z najgorszych wyników, ale się tym nie przejmuję. Martwić będziemy się po 25 kwietnia i teraz tak sobie to tłumaczę. 

-"Gwiazd naszych wina" - John Green
-"Mały Książę" - Antoine de Saint-Exupéry
- "Zabić Drozda" - Harper Lee
- "I wciąż ją kocham" - Nicholas Sparks

Łącznie przeczytałam 1214 stron, co daje ok. 43 stron dziennie.
Najbardziej podobały mi się: "Zabić Drozda"
Zawiodłam się na: -
Najszybciej czytało mi się: -

Dwie książki sobie powtórzyłam, jedną przed omawianiem na lekcji, drugą ze względu na zwiastun (bo naszła mnie ochota). Ogólnie mam postanowienia, aby czytać, bo chcę, bo mam ochotę, a nie bo muszę. Ktoś mi ostatnio uświadomił, że takie czytanie na siłę jest bez sensu, bo zabiera tylko przyjemność i chociaż zawsze tłumaczyłam sobie, że robię to dla niej, ostatnio zauważam, że to pewne czytanie na czas, które już mnie nie kręci. Mam zaczęte chyba z pięć książek, a zaczynam i kończę to na co mam ochotę. 

Planów nie mam. I tak się z nich nie wywiążę. 
Za szablon serdecznie dziękuję Krystianowi :D