Koc.
Książka.
Ciepła herbata.
Krople deszczu uderzające w okno.
Idealny wieczór.
Ale czy to od razu sprawia, iż jesteśmy samotni?
Wiele osób w życiu prywatnym sugeruję mi, że takowego życia nie posiadam. Bo w wolnych chwilach siedzę w domu i czytam książki. Nie wychodzę na miasto, nie imprezuję do drugiej, a w każdy piątkowy wieczór marzę aby zakopać się w kocu z dobrą książką. Pieniądze wolę wydać na dobrą lekturę, a nie drogą spódniczkę, którą włożę maksymalnie pięć razy w życiu. Moim marzeniem jest zapełnienie całej biblioteczki, aby budzić się w towarzystwie wielu wspaniałych książek. Jestem szczęśliwa gdy znajduję chociaż chwilkę na poczytanie. I w tym momencie zadziwiam większość ludzi, bo pomimo tego jak żyję i jak wolę spędzać wolny czas, mam znajomych i przyjaciół. I to cholernie fajnych.
Chociaż nie traktuję książek jako moich przyjaciół, bo wiadomo, iż nic nie zastąpi nam bliskości drugiego człowieka, to jednak są one dla mnie odskocznią od codziennego życia. I uważam to za naprawdę ważna rolę, bo chyba każdy z nas ma czasami dość wszystkiego co nas otacza, wszystkich ludzi w naszym życiu i całego świata. To właśnie dzięki wszystkim wspaniałym historiom, wszystkim niezastąpionym bohaterom i każdemu wątkowi, który wzruszył mnie do łez, rozśmieszył, czy po prostu zdobył moją wielką sympatię, zawdzięczam to co robię dziś. Zapewne bardzo trudno jest zrozumieć to, że zwykłe spędzanie czasu stało się moją pasją, która każdego dnia mnie uszczęśliwia. Czytanie, które dla niektórych jest katorgą, dla mnie jest całym życiem i sposobem na to aby zwykłą podróż autobusem, nudny wieczór czy długą przerwę w szkole zamienić na niezapomniany czas. I uwierzcie, że nigdy wcześniej nie czułam się mniej samotna.
Zdarza mi się, o dziwo bardzo często, wyjść z domu i spędzić czas z moimi znajomymi. Za każdym razem jest to czas, podczas którego świetnie się bawię, śmieję, czy rozmawiam, z ludźmi, których bardzo lubię. Rzadko zdarza mi się, iż później żałuję tego, bo przecież mogłam wtedy czytać. Stereotyp, którego chyba najbardziej nie lubię jest ten, który bardzo często dotyka mnie, mowa tu o przeświadczeniu "Jeśli czytasz książki, robisz to bo nie masz przyjaciół, aby spędzać z nimi czas". I chociaż społeczeństwo przez właśnie takie myślenie wyklucza książkoholików z życia towarzyskiego, ja i wiele innych osób jest przykładem tego, że można pogodzić te dwie rzeczy, o ile naprawdę się je kocha.
A Ty czujesz się samotny?
Jesteś tu nowy? Kliknij, a przyniesiesz się do posta, w którym wszystko wyjaśniłam.

Ja, niestety, nie mam szczęścia do ludzi. Często trafiałam na kogoś, myślałam, że to przyjaciel, a potem cierpiałam. Zauważyłam, że po kilku(nastu) takich rozczarowaniach zaczęłam się zmieniać w jakiegoś aspołecznego człowieka i już nawet nie potrzebuję towarzystwa innych.
OdpowiedzUsuńPo części Cię rozumiem, bo ja ostatnio zauważyłam, że bardzo irytują mnie osoby, których książek nie czytają. I nie mówię tu o tym, że ktoś czyta jedną książkę na rok, bądź rzadziej, ale bardziej o tym "Nie czytam, bo to strata czasu". Ahh... czasami po prostu nie mogę wytrzymać, a gdy temat schodzi na czytanie jest gorzej. Na szczęście w grupie moich znajomych jest wiele osób, które czyta i akceptuje również moja zamiłowanie do książek.
UsuńPozdrawiam! ;)
Ja ostatnio unikam towarzystwa innych osób. Nie wiem czemu, ale trochę mnie to przeraża już. :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Mam coraz więcej wolnych dni, które wolę spędzić w domu z książką, niż na mieście z przyjaciółmi, ale zawsze zwalam to na jesień, którą widać już wszędzie, a to wprowadza mnie w taki leniwy i czasami depresyjny nastrój.
UsuńRównież pozdrawiam! ;)
Chyba nigdy nie doświadczyłam na własnej skórze takiego patrzenia na mnie przez pryzmat stereotypu książkocholika, który jest "noł lajfem" i tylko siedzi z nosem w książce. Może to dlatego, że wielu moich przyjaciół i znajomych też pochłania książki w sporych ilościach. Nigdy też nie czułam się samotna czytając. W końcu czasem postacie ze stron książek stają się naszymi powiernikami, przyjaciółmi. I cytując jeszcze na koniec słowa Lewisa: We read to know we are not alone.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i zapraszam do mnie http://depozyt-mysli.blogspot.com/
I naprawdę zazdroszczę! Niestety lub stety trafiłam na wiele takich osób w moim życiu i stąd inspiracja do tego postu. Jednak dzięki nim przekonałam się kto naprawdę jest moim przyjacielem i pomimo mojego hobby, akceptuje mój sposób bycia, wszelakie nawiązania do wielu książek (i czasami seriali) oraz sposób spędzania wolnego czasu, bo jednak czytanie odgrywa tu bardzo dużą rolę.
UsuńUwielbiam ten cytat i bardzo się cieszę, ze tu go przytoczyłaś, serdecznie pozdrawiam! ;)
Ze mną sprawa jest dość prosta... przez fakt wielu zawodów jakie sprawili mi ludzie stwierdziłam, że poza najbliższą rodziną i moim Ukochanym oraz naszymi kochanymi zwierzętami nikt więcej nie jest mi potrzebny. Nie mam przyjaciół i w ogóle się tego nie wstydzę, a co więcej wcale tego nie potrzebuję. Książki, najbliżsi, koty i psy to cały mój świat i jest mi w tym świecie wspaniale. Urodzona ze mnie introwertyczna, dlatego takiego stanu rzeczy nie zamierzam zmieniać. Pozdrawiam. :)
OdpowiedzUsuńJa sama nie wiem kim jestem, bo z jednej strony naprawdę nie potrzebuje wielu ludzi w swoim życiu i rodzina, najbliżsi przyjaciele i tyle, ale z drugiej... często lubię rozmawiać z większą grupą, czy pójść z nią na pizzę. A jak już gdzie wyjdziemy to i tak rozmawiam tylko z 2/3 osobami.
UsuńRównież pozdrawiam! ;)
Jeżeli chodzi o mnie to jestem w stuprocentach antyspołeczna. Dlatego czytam tak dużo książek. Chociaż czasami to i nawet ksiażki mi przeszkadzają, zwłaszcza, gdy występują w nich ludzie. mam trudny charakter.
OdpowiedzUsuńJa właśnie przez to zaczęłam czytać, a teraz.. pomimo, że znalazłam wiele wspaniałych przyjaciół to nadal czytam i to dużo. A jak już wspomniałam - nie lubię kiedy ktoś bardzo obraża książki i osoby je czytające :(
Usuń