Tytuł: Will Grayson Will Grayson
Autorzy: John Green, David Levithan
Okładka: miękka
Ilość stron: 365
Cena detal.: 34,90 zł
Wydawnictwo: Bukowy Las
Wydanie oryginalne: 2010 rok
Wydanie polskie: 2015 rok
Sama nie wiem czemu, ale naprawdę czekałam na tę książkę i to o wiele wcześniej. Tytuł naprawdę mnie intrygował i chciałam poznać co tym razem Zielony wymyślił w swojej książce oraz to jak działał z innym autorem. Próbowałam swoich sił w czytaniu książki w oryginale, jednak mój zapał, jak szybko przyszedł, tak szybko poszedł. Gdy została ogłoszona data polskiej premiery - odetchnęłam z ulgą i odliczałam dni, aby móc poznać Willa Greysona. A w zasadzie to dwóch.
Jeden Will Grayson ma wielki mętlik w głowie, zaskakującego przyjaciela oraz o dziwo bardzo piękną przyjaciółkę. Drugi Will Grayson nie potrafi sobie poradzić z życiem, myśli, że odnalazł jego sens, jednak nie wszystko kończy się dobrze. Pewnej nocy, w dość dziwnym miejscu obaj się spotykają. Od tego czasu, życie każdego z nich zaczyna się zmieniać, tylko pozostaje pytanie: Czy na lepsze?
"(...) Masz wpływ na wybór swoich przyjaciół, masz wpływ na kształt swojego nosa, ale nie masz wpływu na kształt nosa swoich przyjaciół"
Książki Johna Greena mają w sobie to coś. Po fenomenalnej historii chorych na raka nastolatków, przez piękne pokazanie upływania czasu w Papierowych Miastach, zaskakującej Alaski, której trzeba było szukać, kończąc na dziewiętnastu Katarzynach i krótkiej, świątecznej historii. To wszystko, a jednak bardzo dużo. Świetnie bawiłam się przy każdej tej książce. Jedna była gorsza, druga lepsza, jednak wszystkie zmieniły coś we mnie i pozostawiły pustkę w sercu, gdy musiałam odłożyć je na półkę. Z Will Grayson Will Grayson było podobnie, chociaż nie tak samo.
Najbardziej chyba irytował mnie schemat. Ciągły, powtarzający się schemat. Chwilami mi to przeszkadzało, chwilami nie, często o nim zapominałam, często mnie irytował, jednak końcówka zdecydowanie zepsuła całe moje wrażenie. Okazała się taka banalna, przewidywalna i naprawdę liczyłam na coś pięknego. Otrzymałam typowe zakończenie, które nie do końca przypadło mi do gustu.
"jestem cały czas rozdarty pomiędzy decyzją, czy zabić siebie, czy też zabić wszystkich wokół"
Will Grayson Will Grayson wręcz przeszedł, a raczej przebiegł mi przez palce. Nie wiem kiedy i gdzie pochłonęłam tę książkę, ale nie zdążyłam się obejrzeć, a już byłam po lekturze. Wszystko byłoby piękne, jednak tak naprawdę nic z niej nie wyniosłam. Okazała się lekką młodzieżówką, która nie skłania nawet do refleksji, tak jak inne dzieła Johna Greena.
Czytając te książkę, miałam okazję poznać pióro Davida Levithana. Moim zdaniem, jego Will Grayson był o wiele lepszy, niż postać wykreowana przez jego współautora. Will Levithana był typowym outsiderem, jednak trzymał on ten poziom, pewien klimat i zaskakującą zagadkę. Bardzo przypadło mi to do gustu.
Polecam zapewne wszystkim fanom Johna Greena, którzy przeczytali jego wcześniejsze dzieła i tak jak ja bardzo je pokochali. Być może wyniesiecie coś więcej z tej książki. A wszystkich pozostałych zachęcam do innych dzieł tego autora, ponieważ w swoim dorobku ma on kilka naprawdę dobrych książek, które mogą skłonić Was do refleksji lub zmusić do płaczu. W Will Grayson Will Grayson zdecydowanie tego nie dostaniecie, dlatego jeśli liczycie na poruszającą historię, z dobrym zakończeniem, niestety nie ten adres.
MOJA OCENA: 6/10

Tego autora czytałam póki co 2 książki, tę mam w planach ale raczej nie najbliższych, na razie mam ciekawsze pozycje na oku :)
OdpowiedzUsuńJakiś czas temu jeszcze wyczekiwałam tej książki, ale potem mi przeszło i raczej po nią nie sięgnę, przynajmniej w najbliższym czasie, może za kilka lat.
OdpowiedzUsuńCzytałam wszystkie inne książki Greena wydane w Polsce i nie jest moim ulubionym autorem (no dobra, kiedyś był, ale trochę się zmieniło od tego czasu), w wielu momentach się na nim zawiodłam. Nie mówię, że całkowicie go skreślam, ale w tej chwili nie mam ochoty na kolejny zawód książkowy:)
http://whiteblackbooks.blogspot.com/
Cały czas mam wrażenie, że polskie tłumaczenie zepsuło tę książkę ;_; Czytając w oryginale zupełnie inaczej odebrałam WG, WG - jakbyśmy czytały dwie różne powieści! Ale muszę przyznać, że schemat bił po oczach, bo Green najwyraźniej ma tylko jedną, określoną postać, na której się wzoruje, a szkoda, bo nie zaszkodziłoby, gdyby wreszcie wykreować nową :/ Natomiast zakończenie bardzo, bardzo mi się podobało :)
OdpowiedzUsuńDziś do mnie przyszła paczuszka z WG, WG i tak bardzo się z tego cieszę <3
OdpowiedzUsuńNie wiem dlaczego, ale nie jestem już najlepeij nastawiona do Greena, ale przyciąga mnie pan Levithan. Kiedyś sięgnę po nią a by się przekonać jak im to razem wyszło :)
OdpowiedzUsuńBardzo chciałam przeczytać tę książkę, ale coraz więcej w sieci negatywnych recenzji. I teraz sama już nie wiem... Pewnie i tak ją przeczytam, ale nie nastawiam się na nic wielkiego.
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam, podobała mi się, chociaż nie jest najlepszą pozycją Greena. Zdecydowanie bardziej wolałam Willa wykreowanego przez pana Davida - owiewała go nutka takiej świetnej tajemnicy, plus to jego pisanie z Isaackiem też było świetne.
OdpowiedzUsuńOtagowałam cię w Gwiazd Naszych Wina tag, więc będzie mi miło jeśli odpowiesz na pytania:)
OdpowiedzUsuńhttp://whiteblackbooks.blogspot.com/
PS. Nie piszę już nic o recenzji, bo wcześniej już ją czytałam i skomentowałam:)
jak najbardziej zgadzam się z twoją oceną! Czegoś ewidentnie w tej książce brakuje :( a szkoda, bo byłam pozytywnie do niej nastawiona ;(
OdpowiedzUsuń