piątek, 18 lipca 2014

O fenomenie, lub jego braku, serii Pretty Little Liars

"Got a secret
Can you keep it?"


Miliony fanek na świecie, tysiące w Polsce, a to za sprawą czterech (a może pięciu?) słodki kłamczuch. Emily, Spencer, Aria i Hanna podbiły serca nastolatek na całym Świecie. Fabuła nie jest skomplikowana, a przynajmniej na pierwszy rzut oka tak nam się wydaje. Pięć przyjaciółek postanawia urządzić małe piżama party na zakończenie wakacji. Jednak nie wszystko idzie po ich myśli. Jedna z nich - Alison - znika w niewyjaśnionych okolicznościach, a rok później znajdują jej ciało. Od tego zaczyna się cała historia, którą mamy przyjemność śledzić w małym miasteczku - Rosewoodu. Zbyt łatwo? Ach! Zapomniałam wspomnieć o tym, że cztery, pozbawione swojej królowej, zagubione nastolatki są prześladowane przez tajemniczego nadawce wiadomości, czyli A, który/która zna wszystkie ich sekrety. Wspaniały pomysł na historię, którą można rozpisać na 16 książek (być może więcej...), 2 dodatki i nakręcić o tym 4 sezony (5 w trakcie, 6 i 7 planowany). Niezły tasiemiec, prawda? Jednak chyba ma w sobie to coś, bo fanów tej serii nie ubywa, a raczej przybywa. Chociaż. Zacznijmy od początku...

"Swear this one you'll save"


Pierwszy sezon jest jeszcze niewinny, jeśli można go tak określić. Dziewczyny są przerażone A, nie wiedzą co robić, jak działać, no i dalej uważają, że to Alison je nęka. Zadają pytania, szukają odpowiedzi. Wprowadzane wątki są rozwiązywane albo na poznanie ich rozwiązania musimy poczekać do następnego sezonu, który... nas zachwyca. Pod koniec drugiego poznajemy oprawcę dziewczyn, wszystko ma być zakończone, a powrót do normalności jest na wyciągnięcie ręki. Jednak tak się nie dzieje, zdecydowanie, ponieważ trzeba nakręcić sezon trzeci i czwarty, a w nich coś trzeba rozwinąć. Wtedy zaczynają się schody, po których ja musiałam się wspinać. Nie wiem czy twórcy serialu cierpią na zaniki pamięci, ćpają o wiele za dużo (bo jednak aby stworzyć dwa dobre sezony trzeba być na haju), ale mam wrażenie, że wprowadzając pewne wątki, postacie i sytuacje są na sto procent pewni ich kontynuacji, a później nagle zmieniają zdanie, wciskając nam kit jakimś dziwnym wytłumaczeniem. Najśmieszniejsze jest to gdy nagle jakaś postać znika, a po kilkunastu odcinkach powraca, jakby nagle twórcy zmienili zdanie. W sumie wyjazdy do NY  też są częste, bo po co tam siedzieć skoro można wrócić do psychicznego Rosewood. Kolejne sezony zdecydowanie nie trzymają już poziomu dwóch pierwszych (o ironio, a trzeci to mój ulubiony), jednak dalej miedzy odcinkami, w których nie dzieję się kompletnie nic, a dziewczyny zamiast sobie pomóc tylko komplikują sprawy, można wyłapać takie, które dorównują tym pierwszym, ciekawią nas i sprawiają, ze gęsia skórka nie opuszcza nas do końca.

"Better lock it in your pocket"


"Taking this one to the grave"


"If I show you then I know you"


"Won't tell what I said"


Bohaterki są przecudowne. Naprawdę. I chyba one rekompensują całą tę sprawę z niedomówionymi wątkami, zaginionymi postaciami i ciągłą zmianą zdania twórców. Emily, Spencer, Hanna i Aria mają wspaniałe charaktery, historie, cechy i och... kocham w nich wszystko! Każda z dziewczyn ma to coś, cechę która odróżnia je od innych, hobby, cokolwiek. Moją ulubioną z nich wszystkich jest Spencer (a najmniej lubianą Emily), ale i tak każda jest mi w pewien sposób bardzo bliska (13 tomów, 2 dodatki i 4 sezony zbliżają, prawda?). W każdym razie, kocham ich codzienne outifty, częsty brak gustu Arii, wspaniałe sukienki Hanny, zmianę wyglądu Emily (porównajcie 1, a 4 sezon) oraz kujoństwo Spencer. Ich rodziny, problemy, chłopaków, rodzeństwo, dziewczyny, prace, zero ogarnięcia jakiejkolwiek organizacji (och, A chce mnie zabić, patrzę mu w twarz, "Widziałaś jego/jej twarz? nie.."), to, że tyle razy były już blisko poznania prawdy, a za każdym razem coś zepsują (no bo trzeba nakręcić kolejne sezony). Po prostu za to wszystko je uwielbiam. 

"Cause two can keep a secret
If one of them is dead."


Tyle osób mówi, że serial, jak i książki, w ogóle cała ta historia jest naciągana. Pisana/nagrywana tylko dla pieniędzy. Może to i prawda, ale ja to się cieszę. Kocham Roswood High, dziewczyny, A, najlepsze parringi świata (Caleb i Hanna, Toby i Spencer) i wszystko co sprawia, że życie kłamczuch jest takie zagmatwane. Zaszłam już tak daleko z książkami i serialem, że po prostu mam nadzieję, iż kiedyś dowiem się co dalej, jak to było i kto w końcu jest w Ateamie. Nawet jeżeli ostatni odcinek nie odpowie na wszystkie pozostawione bez odpowiedzi pytania (będzie on musiał trwać jakieś 17 h) to i tak będę się cieszyć, ze przez te x sezonów i przez te kilkanaście (dziesiąt?) książek świetnie się bawiłam, śmiałam, płakałam i bałam. Bo Pretty Little Liars jest zbiorem scen, które są śmieszne, wrażliwe, straszne i melancholijne, czasami głupie, bez sensu, ale równie często potrzebne. Bo jest wiele, wiele lepszych seriali, lecz same kłamczuchy mają w sobie to coś i po prostu tak się do nich przywiązałam, iż z chęcią (mniejszą lub większą) śledzę dalsze ich losy w serialu i w książkach. 

Dlatego gdy ktoś mówi mi, że nie planuje zacząć Pretty Little Liars, reaguję:




~*~
Będzie mi niezmierni miło jeśli najpierw przeczytasz cały ten post (a wiem, że jest dość obszerny), a później skomentujesz. Aczkolwiek z chęcią poczytam o Waszych historiach z PLL, do czego czytać postu nie potrzeba (no, ale można). Chciałam po prostu wyrazić moją sympatię (i wstawić fajne obrazki)  do całej tej historii, a cały post nabierze sensu jeśli przeczyta się go w całości. Cytaty przed gifami są to fragmenty piosenki, która leci podczas intro serialu:  The Pierces - Secret. Dziękuję za uwagę. 

17 komentarzy:

  1. Książki PLL czyta się szybko, są pisane prostym językiem. Czasem przytłacza mnie tylko ilość wątków, podejrzewanie kolejnych bohaterów itd. Serial uwielbiam, chociaż ma czasem słabsze odcinki i sporo, ale to sporo nieprawdopodobnych scen. No i drażni mnie, że czasem dają jakieś tajemnice, a później jakby o nich zapominali. Śmieszne wydaje mi się to, że tyle czasu dziewczyny są nękane, a im nikt nie potrafi pomóc. One same zresztą też nie chcą sobie pomóc.
    Ale mimo to serial wciąż oglądam, książki dalej kupuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do czytania... kupiłam ostatnio 13 tom i pochłonęłam go w kilka godzin. Tak się stęskniłam za szybkim czytaniem, że po prostu rzuciłam się na tę książkę. Minusem było to, że wszystko mi się mieszało, kto umarł, kto żyje, kto jest podejrzany, a kto nie, bo jednak serial swoją drogą, a książki swoją. Najśmieszniejsze jest jednak to, że dziewczyny dalej są w liceum...

      Usuń
  2. Dlaczego post o serialu, nie książkach ;___________;
    A no i czekam na recenzję 13 tomu :D
    Nadal nie zamierzam zaczynać PLL jako serialu, soooł... czekam na Twoją reakcję z gifu :')

    Ale dziwny i nieskładny komentarz, lol

    OdpowiedzUsuń
  3. Po przeczytaniu trzech tomów zaczęłam oglądać serial (jestem na 4 sezonie) i spodobał mi się nawet bardziej niż książki, chociaż na początku byłam do niego sceptycznie nastawiona XD Po drugim sezonie wszystko zaczęło robić się lekko pogmatwane, ale i tak kocham ten serial ;-;

    OdpowiedzUsuń
  4. Książki z tej serii są super. Nie miałam okazji jeszcze czytać 13 tomu, ale z ochotą to zrobię. To jedna z moich ulubionych książkowych serii, chociaż nie ma się co oszukiwać - wraz z kolejną częścią jej poziom spada. Mam nadzieję, że na 15 tomach się skończy. Serial natomiast oglądałam do końca czwartego sezonu, potem nie czułam najmniejszej... ochoty, nie czułam tego że "jeśli nie onejrzę, nie przeżyję",więc oglądanie sobie odpuściłam. XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest 16 tomów, hihi (13 po polsku) :D
      Wiesz ja też coś takiego miałam, bo kurczę, zaczęłam got i inne seriale, ale jednak coś mnie ruszyło, bo skoro zaszłam tak daleko to obejrzę. I może nie wyczekuje kolejnych odcinków, nie odliczam czasu i odpuszczam je, a później oglądam kilka pod rząd to jednak kocham ten serial i kropka :)

      Usuń
    2. Szesnaście? Byłam przekonana, że piętnaście XD
      Aktualnie jestem na fazie Teen Wolfa i Skins, ale kiedyś pewnie nadrobię te odcinki, bo jednak nie lubię mieć tak niedokończonych seriali ._.

      Usuń
    3. Skinsów ściągam na wakacje, kiedy 2 tygodnie będę bez dostępu do internetu. Chociaż na razie kończę got, ale moja nowa miłość - Dwie spłukane dziewczyny chyba mi w tym przeszkodzi :3

      Usuń
    4. 2 Broke Girls? Nie znam nikogo, kto by to oglądał. Warte poświęcenia czasu? Szukam czegoś na załatanie ssącej i bezkresnej pustki po Teen Wolfie ;_;

      Usuń
    5. Jestem w 4 odcinku, które mają po 20 minut, ale nie raz wybuchnęłam śmiechem na cały dom i może to moje słabe poczucie humoru, ale kurczę, podoba mi się :3

      Usuń
  5. Cała ta historia jest mi zupełnie nieznana, ale chcę to zmienić. Może nie zacznę od razu kupywać ksiażek, bo z kasą u mnie średnio, ale serial bym sobie obejrzała. Myślę, ze się przy nim odprężę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie czytałam książek, oglądam tylko, ostatnio rzadziej i z mniejszą przyjemnością, bo - jak słusznie zauważyłaś - po drugim sezonie wiele można tej historii zarzucić. Ciągnie się to i ciągnie, klimat znika, tajemnice się mnożą, a wszystko staje się coraz bardziej nieprawdopodobne (co nie znaczy, że na początku traktowałam ten serial jako sumienne odwzorowanie rzeczywistości).
    "ulubioną z nich wszystkich jest Spencer (a najmniej lubianą Emily)" - Też bardzo lubię Spencer. Tylko wątek miłosny ma kiepski, moim zdaniem ten jej chłopak jest jakiś nijaki. Ale i Emily uwielbiam. :) Na początku to z nią najłatwiej było mi się utożsamić. (Swoją drogą, aktorka grająca Emily jest prześliczna!)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ech, ja tak serio nie wiem już co robić. Wszędzie PLL. Atakujecie mnie wszyscy dookoła pozytywnymi i negatywnymi opiniami jednocześnie, a ja już mam taki zamęt w głowie, że za cholerę nie wiem już czy to czytać, czy nie, czy to oglądać, czy co, no, kurczę. Poza tym, nie mam dostępu do tej serii, a liczba tomów jest tak przerażająca, że jeśli by mi się spodobało i chciałabym kupić to... ekhem... *w tym miejscu portfel krzyczy, bo zdecydowałam kupić sobie jednak to Hopeless i.. Dar Julii na dokładkę, a co. * :D
    a teraz muszę zjeść budyń . ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo chcę przeczytać całą serię i obejrzeć serial, ale... strasznie mnie wkurza, że to się "nie kończy". Jak zostanie wydana ostatnia książka/ nakręcony ostatni odcinek to wtedy się zabieram za nadrabianie :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeju, miałam zacząć teraz w lipcu, ale tyle na głowie, nieprzeczytane książki walające się na półce, zakupy kolejnych (o których rodzice nie wiedzą i lepiej, żeby tak zostało XDD), no i... gdzie czas wakacyjny, halo? Najpierw przeczytam, potem obejrzę, ale jak znaleźć minutkę chociaż na przeczytanie pierwszej strony? ;_________;

    OdpowiedzUsuń
  10. Również oglądam i czytam (choć z czytaniem stanęłam na "Sekretach" i nie umiem dokończyć tej książki, bo potwornie mnie nudzi :o) i też okropnie się przywiązałam i nie wiem, co zrobię, jak serial i książki się skończą! Chociaż i tak sądzę, że piąty sezon jest totalnie naciągany i nie mogę wyjść z podziwu jak Alison się w nim głupio zachowuje! :))) I też uwielbiam Hannę i Caleba oraz Spencer i Tobiego, ale nie można zapomnieć o ukochanej Arii i Ezrze, którego raz kocham, raz nienawidzę! :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Z serialem jestem prawie od początku, natomiast książki mi się podobały, głównie pierwszych kilka tomów, a potem zaczęły nudzić. Zresztą tak samo jak serial. Gdy usłyszałam, że ma być aż 7 sezonów, to oniemiałam. Ale jestem na tyle zdeterminowana, żeby dobrnąć do zakończenia, że i oglądam, i czytam, bo między jednym odcinkiem a drugim (tak samo między jedną częścią papierową a drugą) jest naprawdę ogromne napięcie i dużo emocji, których nie potrafię zignorować.

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku!
Dziękuję za każdą pozostawioną opinię. Jestem mi niezmiernie miło, gdy czytam pozostawiony przez Ciebie komentarz :) Dziękuję za poświęcony czas i docenioną pracę.

Za szablon serdecznie dziękuję Krystianowi :D