środa, 4 czerwca 2014

#117 - "19 razy Katherine" - John Green




Tytuł: 19 razy Katherine
Autor: John Green
Okładka: miękka
Ilość stron: 303
Cena detal.: 34,90 zł
Wydawnictwo: Bukowy Las
Wydanie oryginalne: 2006 rok
Wydanie polskie: 4 czerwca 2014










"Katherine V uważała, że chłopcy są odrażający
Katherine X chciała się tylko przyjaźnić
Katherine XVIII rzuciła go drogą mailową
K-19 złamała mu serce" 

Colin Singleton gustuje wyłącznie w dziewczętach o imieniu Katherine. A te zawsze go rzucają. Gwoli ścisłości, stało się tak już dziewiętnaście razy. Ten uwielbiający anagramy, zmęczony życiem cudowny dzieciak wyrusza w podróż po Ameryce ze swoim najlepszym przyjacielem Hassanem, wielbicielem reality show Sędzia Judy. Chłopcy mają w kieszeni dziesięć tysięcy dolarów, goni ich krwiożercza dzika świnia, ale za to nie towarzyszy im ani jedna Katherine. Colin rozpoczyna pracę nad Teorematem o Zasadzie Przewidywalności Katherine, za pomocą którego ma nadzieję przepowiedzieć przyszłość każdego związku, pomścić Porzuconych tego świata i w końcu zdobyć tę jedyną. Miłość, przyjaźń oraz martwy austro-węgierski arcyksiążę składają się na prawdziwie wybuchową mieszankę w tej przezabawnej, wielowarstwowej powieści o poszukiwaniu samego siebie.

Czy wierzycie w przypadki? A może we wszystkim dostrzegacie zaplanowane działanie siły wyższej? Czasami tak jest, że życie nas zaskakuje, jest nieprzewidywalne. Zmienia nasze plany i uczucia, pozostawia otwarte rany. Ale czy zdarzyło się Wam to, aż dziewiętnaście razy? Czy to możemy zaliczyć do przypadku?

"Ludzie winią naturę i los, lecz los jest tylko echem ich charakteru i namiętności, błędów i słabości" 

Jestem niecałą dobę po lekturze tej książki i nie mam pojęcia co o niej myśleć. Być może dalej jestem w tym stanie totalnego zagubienia się, ponieważ po części jestem zawiedziona, po części zadowolona, a te uczucia dalej się we mnie mieszają. Czy dostałam to czego się spodziewałam? Zdecydowanie nie. Zatem, czy to co otrzymałam zadowoliło mnie? Zdecydowanie tak. Chociaż jestem totalnie rozbita, z jednej strony smutna, z drugiej zaciekawiona, to patrząc na tę książkę jestem zadowolona. Poznałam i zakończyłam historię Colina w kilka godzin, Green po raz kolejny mnie zaskoczył. Czego chcieć więcej? Ale zacznij może od początku.

Jeden przymiotnik - dziwna. Chyba tylko tak mogę ją opisać. Daje do zastanowienia, ale nie nad fabułą, nie nad własny sobą, ale nad tym czy lektura nam się podobała. Po zakończeniu zaczęłam porównywać 19 razy Katherine do innych powieści Greena. I chociaż zaczęłam już tęsknić za tym światem, chociaż bardzo krótkim, to jednak przywiązałam się do niego. Zostawił mi totalny mętlik w głowie, zawiązał supeł, którego nie potrafię rozwiązać, ale polubiłam ten stan po powieściach takiego pisarza.

"I czuł, że jest zupełnie niewyjątkowy w najlepszy możliwy sposób" 

A teraz opiszę Wam moją nową miłość. Panie, ogłaszam oficjalnie, że Augustus należy do Was, a mi oddajcie Colina Singletona! Wszyscy kochamy bohaterów książek Greena, są nieprzewidywanie uroczy, przystojni, oryginalni, kochani, a ich jedyną wadą jest to, iż wybrali życie w książkach. Czy istnieje ktoś niezgadzający się z tym? Jednak tym razem główna postać książki mojego ulubionego autora naprawdę pozytywnie mnie zaskoczyła, zauroczyła i zakręciła w głowie! Może to przez wspólne zainteresowania lub za styl bycia Colina, ale pokochałam go od pierwszych stron.

Być może wiele z Was powie teraz, że ta recenzja nie wniosła nic, nie powiedziałam Wam czego możecie się spodziewać i co otrzymacie. Ale wiecie co? Myślę, że im dłużej będę z tym zwlekać to dalej nie będę wiedzieć co o niej myśleć. A może ona taka jest? Może miała taka być. Wciągnęłam się i to plus tej pozycji, zatraciłam się w fabule, pokochałam bohaterów, koniec mnie rozczarował. I to wszystko co mogę napisać. Bo to jest książka, która dla każdego jest inna. Musimy ją poznać sami, bo chyba tak jak swoje siostry odbiega totalnie od typowych młodzieżówek. I myślę, że mogę przeczytać ją dziewiętnaście razy, zaczynać i kończyć, kochać i nienawidzić, a nigdy nie ustatkuję się co do zdania na temat tej książki

MOJA OCENA: KSIĄŻEK JOHNA GREENA SIĘ NIE OCENIA 


10 komentarzy:

  1. Po Twojej recenzji teraz to i ja mam wielki mętlik w głowie i mój wewnętrzny zegar zaczął odliczać godziny do spotkania z tak bardzo wyczekiwaną przeze mnie powieścią Greena. Pomimo tego, że zamawiam ją dopiero po wycieczce, czyli 14, moje serce zaczyna bić szybciej, jak tylko pomyślę o 19 razy Katherine. Uważam, że recenzja naprawdę świetna, bo nie dość, że mnie tym bardziej zachęciła do czytania, to jeszcze teraz przez Ciebie skaczę po krześle i mam wielkiego banana na twarzy, że i ja kiedyś dorwę tę książkę i będę mogła oderwać się chociaż na kilka godzin od rzeczywistości. Bo przecież to Green! <3 Zazdrość to straszne uczucie, ale jak je powstrzymać, kiedy widzi się takie recenzje, takich książek i to jeszcze takiego Topolka :D
    MUSZĘ JĄ MIEĆ, TERAZ. ZARAZ. JUŻ! ;_;
    Wybacz brak spójności, ale jestem po tabliczce czekolady i mnie nosi trochę XD

    OdpowiedzUsuń
  2. Boże, jak ty to pięknie zrecenzowałaś! <3 Już po twojej opinii, widać, że książka sama w sobie będzie piękna i godna uwagi. Tak więc jak tu po coś takiego nie sięgnąć? Muszę mieć! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czasem nie wiadomo co napisać w recenzji, też mi się to zdarzało. Wtedy pomija się wszystkie detale, a pisze jedynie o tym co z Tobą zrobiła książka (że tak to ujmę). Dlatego w pełni rozumiem recenzję :D
    Na pewno w przypadku Greena jednak najpierw sięgnę po "Gwiazd naszych wina" (jak tylko dostanę pieniądze to zamawiam nawet z tą nową okładką, bo ją szybciej się kupi niż z tą starszą), ale kto wie, może tak spodoba mi się jego twórczość, że "19 razy Katherine" też przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Od dłuższego czasu zastanawiam się nad tą serią. Mówi się, że jest ona bardzo ciekawa. Myślę, że muszę to sprawdzić sama.Po książkę więc chętnie sięgnę!
    Pozdrawiam Serdecznie :)):*

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem... zaintrygowana. Greena znam z dwóch powieści, więc mniej więcej wiem, czego się spodziewać, ale z drugiej strony - skoro mówisz, że jest dziwna. Lubię dziwne książki :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak na szybkiego. Bez ładu i składu.
    GŁUPI MATRAS. NAWET JESZCZE TEGO NIE MAJĄ W SYSTEMIE. GŁUPI MATRAS. :<
    wieeelki zawód
    premiera była chyba wczoraj, no nie? A dzisiaj jest już PIĄTY! Jutro SZÓSTY! A ja to chcę już TERAZ to ! Czekałam CAŁY rok szkolny ... !

    i lipa tak poza tym
    tych cholernych drzewek nadal nie zrobiłam . :?

    P.c.
    Catherine

    OdpowiedzUsuń
  7. 10/10 zapraszam do siebie :**

    OdpowiedzUsuń
  8. Książek Greena się nie ocenia, bo książki Greena są tak świetne, że miażdżą od środka, pozdrawiam :D Recenzja świetna, jejku, już chcę tę książkę!

    OdpowiedzUsuń
  9. Recenzja mnie mocno zaintrygowała. Książki Greena bardzo lubię, w szczególności Papierowe Miasta, ale nie są one dla mnie arcydziełem. Miałam w planach zakup 19 razy Katherine, ale inne książki zdetronizowały ją na niższe miejsce w liście "Must read". Szczerze się przyznam, że po recenzji nie wiem, co myśleć. Czy 19 x K jest lepsza czy gorsza od pozostałych powieści Greena? Chyba poczekam aż będzie dostępna w formie ebooka, bo kupuję tylko najbardziej wyczekiwane pozycje. Niemniej recenzja bardzo ciekawa i ujmująca. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS. Zapraszam do siebie na http://wilcze-recenzje.blogspot.com/, niedawno założyłam XD

      Usuń

Drogi czytelniku!
Dziękuję za każdą pozostawioną opinię. Jestem mi niezmiernie miło, gdy czytam pozostawiony przez Ciebie komentarz :) Dziękuję za poświęcony czas i docenioną pracę.

Za szablon serdecznie dziękuję Krystianowi :D