Okładka: miękka
Cena: 34,90 zł
Ilość stron: 291
Wydawnictwo: Otwarte
Wydanie w Polsce: 09.10.2013
Najgorsze w byciu martwym jest to, że niczego już nie przeżyjesz. Nigdy więcej nie pocałujesz chłopaka. Nigdy więcej żadnych sekretów. Nigdy więcej plotek z dziewczynami. Chciałam dostać coś, czego nikt inny jeszcze nie otrzymał – drugie życie. Dzięki Emmie, mojej zaginionej siostrze bliźniaczce, mam na to szansę. Poznaj nową książkę Sary Shepard, autorki bestsellerowej serii Pretty Little Liars. To ekscytująca powieść o sekretach i kłamstwach, która zdobyła rzesze fanów na całym świecie. Na jej podstawie powstał serial telewizyjny The Lying Game.
Od czasu ukazania się zapowiedzi "Gry w Kłamstwa" książka ta była moim must read na październik, a nawet i na cały rok. Odliczałam dni, by tylko poznać nową, podobno wciągającą tak samo jak Pretty Little Liars, sagę Sary Shepard. Z tą autorką spotkałam się już dwanaście razy i były to udane, pełne smutku, żalu, szczęścia i śmiech godziny, ale czy ten trzynasty, pechowy mógł okazać się szczęśliwy?
Lektura zajęła mi trzy dni, gdzie czytałam po pół godziny lub dwadzieścia minut, nie więcej. Pomimo dość dużej ilości stron, książka szybko mi zleciała i już pragnę następnej części. Jak miną mi czas spędzony z tą książką? Wspaniale, miło, a przede wszystkim bardzo intrygująco. Gdy już usiadłam do czytania, nie mogłam się oderwać, dlatego każdy powrót do nauki stawał się coraz to nie przyjemny.
Cała fabuła była super, nie na siłę i moim zdaniem była przemyślana. Wiele wątków, dialogów, czy scen, samą swoją prostotą zadziwiały, wprowadzały nutkę grozy i tajemniczości, ale przede wszystkim wciągały czytelnika i za to należą się wielkie brawa dla pani Sary. Wielki finał pierwszej części, był naprawdę wielki i chociaż się tego spodziewałam, to jednak zostałam tym wszystkim zaskoczona i zachwycona. Ostatnia strona, ostatni rozdział, wszystko, zachęca by sięgnąć dalej, odliczać i czekać, aż część numer dwa trafi do polskich księgarni.
Niestety, moja recenzja nie skończy się na samych dobrych słowach o tej książce, ponieważ jednak fabuła i sam pomysł na książkę, chociaż fajny to nie był najoryginalniejszy. Zamian sióstr była dość pomysłową sprawą i nie spotkaną przez mnie sytułacją, ponieważ jeszcze nigdy nie czytałam książki, w której bohaterka zajmowała miejsce swojej siostry, więc ten wątek zaliczam do jak najbardziej udanych, ale później było już tylko gorzej. Sam fakt gróźb i wiadomości od nieznanego nadawcy, moi zdaniem był już stu procentowo wykorzystany we wszystkich książkach Pretty Little Liars, dlatego powielanie tego wątku w Grze w kłamstwa, było dla mnie mijaniem się z celem i miałam nadzieję, że jednak w tej kwestii zostanę zaskoczona. Kolejną sprawą, która jednak mnie zdziwiła, była paczka koleżanek Sutton, które niby się uwielbiały, ale były zdolne do wielu spraw i zachowań, a taki sposób przedstawienie najbliższych osób (spoza rodziny), znam już z pierwszej, bestsellerowej sagi tej autorki.
Podsumowując: książka okazała się... świetna i naprawdę pomimo kilku niedociągnięć, lub mało oryginalnych wątków, da się w nią wciągnąć i pragnąć więcej. Wiele tajemnic, sekretów, intryg i pytań, czyli to co uwielbiam w książkach Sary Shepard. Naprawdę zostałam miło zaskoczona i cieszę się, ze ma tę książkę na półce, na pewno sięgnę po nią jeszcze nie raz. Polecam dla osób, które tak jak są fanami serii Pretty Little Liars i tak jak ja, nie mogą doczekać się trzynastej części tej sagi. Gra w kłamstwa jest świetną odskocznią od tego czasu oczekiwania na łatkę do wyżej wymienionej serii i polecam wam z czystego serca, ponieważ wiem, ze nie będziecie zawiedzeni.
Od czasu ukazania się zapowiedzi "Gry w Kłamstwa" książka ta była moim must read na październik, a nawet i na cały rok. Odliczałam dni, by tylko poznać nową, podobno wciągającą tak samo jak Pretty Little Liars, sagę Sary Shepard. Z tą autorką spotkałam się już dwanaście razy i były to udane, pełne smutku, żalu, szczęścia i śmiech godziny, ale czy ten trzynasty, pechowy mógł okazać się szczęśliwy?
Lektura zajęła mi trzy dni, gdzie czytałam po pół godziny lub dwadzieścia minut, nie więcej. Pomimo dość dużej ilości stron, książka szybko mi zleciała i już pragnę następnej części. Jak miną mi czas spędzony z tą książką? Wspaniale, miło, a przede wszystkim bardzo intrygująco. Gdy już usiadłam do czytania, nie mogłam się oderwać, dlatego każdy powrót do nauki stawał się coraz to nie przyjemny.
"Niech gra się zacznie, suczki"
Cała fabuła była super, nie na siłę i moim zdaniem była przemyślana. Wiele wątków, dialogów, czy scen, samą swoją prostotą zadziwiały, wprowadzały nutkę grozy i tajemniczości, ale przede wszystkim wciągały czytelnika i za to należą się wielkie brawa dla pani Sary. Wielki finał pierwszej części, był naprawdę wielki i chociaż się tego spodziewałam, to jednak zostałam tym wszystkim zaskoczona i zachwycona. Ostatnia strona, ostatni rozdział, wszystko, zachęca by sięgnąć dalej, odliczać i czekać, aż część numer dwa trafi do polskich księgarni.
Niestety, moja recenzja nie skończy się na samych dobrych słowach o tej książce, ponieważ jednak fabuła i sam pomysł na książkę, chociaż fajny to nie był najoryginalniejszy. Zamian sióstr była dość pomysłową sprawą i nie spotkaną przez mnie sytułacją, ponieważ jeszcze nigdy nie czytałam książki, w której bohaterka zajmowała miejsce swojej siostry, więc ten wątek zaliczam do jak najbardziej udanych, ale później było już tylko gorzej. Sam fakt gróźb i wiadomości od nieznanego nadawcy, moi zdaniem był już stu procentowo wykorzystany we wszystkich książkach Pretty Little Liars, dlatego powielanie tego wątku w Grze w kłamstwa, było dla mnie mijaniem się z celem i miałam nadzieję, że jednak w tej kwestii zostanę zaskoczona. Kolejną sprawą, która jednak mnie zdziwiła, była paczka koleżanek Sutton, które niby się uwielbiały, ale były zdolne do wielu spraw i zachowań, a taki sposób przedstawienie najbliższych osób (spoza rodziny), znam już z pierwszej, bestsellerowej sagi tej autorki.
Podsumowując: książka okazała się... świetna i naprawdę pomimo kilku niedociągnięć, lub mało oryginalnych wątków, da się w nią wciągnąć i pragnąć więcej. Wiele tajemnic, sekretów, intryg i pytań, czyli to co uwielbiam w książkach Sary Shepard. Naprawdę zostałam miło zaskoczona i cieszę się, ze ma tę książkę na półce, na pewno sięgnę po nią jeszcze nie raz. Polecam dla osób, które tak jak są fanami serii Pretty Little Liars i tak jak ja, nie mogą doczekać się trzynastej części tej sagi. Gra w kłamstwa jest świetną odskocznią od tego czasu oczekiwania na łatkę do wyżej wymienionej serii i polecam wam z czystego serca, ponieważ wiem, ze nie będziecie zawiedzeni.
MOJA OCENA: 9/10

Chętnie przeczytam, myślę, że mi się może spodobać :)
OdpowiedzUsuńNajpierw muszę się bliżej zapoznać z serią PLL, a dopiero później możemy pogadać o możliwości braniu się za "Grę w kłamstwa", aczkolwiek wydaje mi się iż jeśli pokocham PLL to nową książką pani Shepard nie będę usatysfakcjonowana, bo nie cierpię, wprost nienawidzę gdy dany autor, tudzież autorka powiela te same powtarzające się wątki w swoich książkach, a mi w takich wypadkach przede wszystkim zależy na oryginalności. :)
OdpowiedzUsuńWidzę, że czytałyśmy w tym samym momencie "Grę w kłamstwa" :) U mnie wczoraj pojawiła się jej recenzja. Muszę się z Tobą zgodzić, że motyw gróźb od nieznajomego został wyczerpany już w PLL. No i faktycznie ta "przyjaźń" między Sutton i pozostałymi dziewczynami była jakaś taka beznadziejna, tak naprawdę nie ufały sobie do końca i jedna drugą obgadywała za plecami. Książka mi się podobała, chociaż serial zrobił na mnie dużo lepsze wrażenie :)
OdpowiedzUsuńMuszę się przyznać, że początkowo dość sceptycznie podchodziłam do tej pozycji, ale recenzje mnie przekonały i bardzo bym chciała ją przeczytać.
OdpowiedzUsuń