Okładka: miękka
Ilość stron: 300
Cena: 32,90zł
Wydawnictwo: Otwarte
Wydanie: 2010 rok
Sophie Mercer ma szesnaście lat i jest czarownicą. Ostatnio trochę za bardzo czarowała na studniówce. Za karę trafia do poprawczaka dla wiedźm, wampirów i elfów. Szybko dowiaduje się, że niedawno doszło tam do tajemniczego zabójstwa, w które mogą być zamieszane najmroczniejsze siły... Życie „nowej” nie jest usłane różami także z innych powodów. Najprzystojniejszy chłopak w szkole jest już zajęty. A jego dziewczyna, choć śliczna i słodka, potrafi zaleźć za skórę jak mało kto. Zaczynają się prawdziwe kłopoty. To dopiero początek niesamowitej opowieści o świecie magii, tajemnic i... pierwszych pocałunków. Pamiętaj! Grzeczne dziewczynki idą do szkoły, a niegrzeczne – do Hex Hall... Wybór należy do Ciebie.
Książkę miałam okazję kiedyś kupić, ale szybko z tego zrezygnowałam. W bibliotece wzięłam ją tylko ze względu na znajomą okładkę, a opis i resztę ważnych czynników pominęłam, co było błędem. Rzadko, ale to naprawdę rzadko, biorę książki, co do których nie jestem w stu procentach pewna. Nie chcę męczyć się i marnować czasu na coś, co pozostawia wiele do życzenia. "Dziewczyny z Hex Hall" były taką lekturą, chociaż nie tak bardzo nudną, ale jednak mnie nie porwały.
Zacznę od pomysłu, który do oryginalnych i wyśmienitych nie należy. Prolog, jak i reszta książki zostały stworzone na pewien schemat, który bardzo łatwo można było przewidzieć. Chwilami miałam wrażenie, że autorka lektury chciała stworzyć nam wspaniałą szkołę, pełną zagadek i tajemnic, do której uczęszczają świetni i barwni bohaterzy. Niestety jej starania zdecydowanie poszły na marne i otrzymaliśmy słabą imitację Hogwartu, która na pewno nie przypadnie wam do gustu.
Książka ma tylko 300 stron i nie zdąży nam się znudzić, a już jest po wszystkim. Przeczytanie jej zajmuje kilka chwil, a lektura zdecydowanie należy do tych lekkich i przyjemnych, jeśli oczywiście wcześniej nie będzie wydawać nam się monotonna. Autorka dość często wprowadzała dialogi, które pomagały zrozumieć nam daną sytuację, ale jak dla mnie były zdecydowanie zbyt sztuczne.
Podsumowując: "Dziewczyny z Hex Hall" są zdecydowanie książką dla młodzieży, ale ja czytałam o wiele lepsze lektury przeznaczone dla nastolatków. Zbyt przewidywalna i sztuczna, za to szybka i lekka, która na pewno nie pozostanie wam w pamięci na dłużej. Okładka jest ładna i dość czarująca, co przekłuło mą uwagę i w sklepie i w bibliotece, ale poza tym książka niczym się nie wyróżnia.
MOJA OCENA: 4/10

Słaba imitacja Hogwartu? Przewidywalna i sztuczna? O nie, podziękuję z ogromną chęcią. Zdecydowanie nie dla mnie. Dziękuję za recenzję. Teraz wiem, co muszę omijać szerokim łukiem.
OdpowiedzUsuńMiło, że dzięki mnie zaoszczędzisz te kilka chwil na ambitniejsze lektury :) Zapewne ta książka ma swoich fanów, ale widzę, że ani ja, ani Ty do nich nie należymy.
UsuńPozdrawiam
Gdzieś już słyszaam o tej książce, ale myślałam, że jest lepsza.
OdpowiedzUsuńJa akurat nie miałam tego szczęścia i lekturę wzięłam tak po prostu. Teraz mam nauczkę :)
UsuńPozdrawiam
Nie czytałam i to: "Grzeczne dziewczynki idą do szkoły, a niegrzeczne – do Hex Hall... Wybór należy do Ciebie." jakoś odepchnęło mnie od sięgnięcia po tą książkę. A na pierwszy rzut oka od razu skojarzyłam to z damską wersją Pottera. ;)
OdpowiedzUsuńO tak zdecydowanie. Ja pomyślałam o tym dopiero wtedy, gdy książka leżała już w moim domu :)
UsuńPozdrawiam
Jakoś nigdy nie interesowałam się tą książką, a po przeczytaniu Twojej recenzji jestem pewna, że nie warto się męczyć :)
OdpowiedzUsuńZdecydowanie jest wiele innych książek, dla których warto się pomęczyć, ponieważ później się rozkręcają. Ta do takich nie należy i ostatnie strony są równie nudne jak te pierwsze.
UsuńPozdrawiam
Nie słyszałam o tej książce, ale chyba podziękuję :)
OdpowiedzUsuńŚwietny wygląd, Asia ma talent <3
Za dobrej reklamy to ona nie miała, ale czego się dziwić...
UsuńTak zdecydowanie talent, chociaż ja sama najpierw nie byłam na 'tak".
Pozdrawiam i niedługo Ty mi robisz nagłówek ;*
Na samym początku zaciekawiłam się, ale im dłużej czytałam Twoją recenzję, tym bardziej stwierdzałam, że chyba jednak nie jest tak dobrze :) Na pewno jej nie kupię, a że od kilku lat mam czytam jedynie kupione książki, bo do biblioteki nie chodzę - pewnie nie przeczytam :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
I jeszcze raz chwalę nowy wygląd bloga! Jest śliczny!
Mnie też opis na początku zaintrygował, ale w środku wykonanie okazało się nudne. Zawsze to kilka chwil, z inną, być może ciekawszą lekturą :)
UsuńPozdrawiam i dziękuję :) Dzięki takim komentarzom zaczynam się do niego przyzwyczajać ( a miałam go zmieniać :D)
Wiem, że kiedyś ktoś mi polecał tą książkę, ale nigdy nie byam do niej przekonana i jak widzę, słusznie. Już sama okładka mnie odepchnęła, ale że też nie oceniam z reguły książek po okładce, to myślałam, że może kiedyś.. Po Twojej recenzji sądzę, że chyba nie warto (:
OdpowiedzUsuńJa o książce słyszałam mało, a jak już coś, to dość negatywnie. Mi właśnie okładka się podobała, ale każdy ma inny gust :) Zdecydowanie te książki ze słabymi okładkami często są świetne, a te z dobrymi pozostawiają wiele do życzenia.
UsuńPozdrawiam
Nigdy jakoś nie miałam na nią ochoty, widać niewiele tracę :)
OdpowiedzUsuńUwierz mi, że nic nie omijasz, nie czytając tej książki :)
UsuńPozdrawiam