Okładka: miękka
Ilość stron: 748
Cena (z okładki): 39,90 zł
Wydawnictwo: Esprit
Wydanie oryginalne: 2006 rok
Wydanie w Polsce: 2011
Rodzice ostrzegali cię przed spędzaniem całego wolnego czasu w wirtualnym świecie gier komputerowych? Mieli rację… Sześcioro przyjaciół: Ian, Daniel, Jodie, Martin, Donna i Carl, wskutek tajemniczej burzy przenosi się poprzez zaawansowaną technologicznie grę RPG do XIII-wiecznej Francji. Droga powrotna wydaje się zamknięta na zawsze, zatem muszą szybko nauczyć się, jak przetrwać w średniowiecznym świecie. Tymczasem udaje im się przede wszystkim zyskać nowych wrogów – już drugiego dnia trafiają do więzienia, schwytani przez znanego z okrucieństwa angielskiego szeryfa Jerome’a Derangale’a znanego jako Sans-pitié… A to dopiero początek przygody. Ian, najstarszy z całej grupy, musi przyjąć na siebie rolę opiekuna swoich towarzyszy. Czy jednak uda mu się ustrzec przyjaciół przed niebezpieczeństwami, które na nich czyhają, skoro sam wplątał się w intrygę na najwyższym szczeblu? Oszałamiający świat średniowiecznych turniejów, pościgi i pojedynki na miecze, polowania, dworski przepych, spisek zdrajców korony i niemożliwa miłość… teraz możesz przeżyć to naprawdę.
"Hyperversum. Daj się wciągnąć."
Miałam wiele wątpliwości jeśli chodzi o tą książkę, ponieważ z jednej stron jej opis i recenzję naprawdę zachęcały mnie by ją przeczytać, ale z drugiej jakiś głosik w mojej głowie mówił mi, że czytając tą pozycję będę się strasznie nudzić. Po mimo tego zaryzykowałam i lekturę przeczytałam. Zajęło mi to aż tydzień, ale to chyba ze względu na mój wyjazd, ponieważ teraz myślę, że wiele straciłam czytając tak mało stron tej książki w ciągu dnia.
Akcja od razu rusza do przodu i już na 37 stronie dowiadujemy się, ze nasi bohaterzy nie mają jak wrócić do domu i znajdują się w średniowiecznej Francji. Niestety później jest trochę nudno i spokojnie, więc te strony czytałam z mniejszym entuzjazmem. Gdy byłam już w połowie tej lektury myślałam, że moje obawy się ziściły i naprawdę byłam słabo przekonana co do tej książki, a nawet chciałam ją zostawić i wrócić do niej, gdy lepsze pozycje się już skończą (Byłam na wakacjach, no!). Na szczęście, jakoś nie miałam serca odłożyć "Hyperversum", ponieważ dalej wierzyłam, że jednak zawsze trzeba poznać książkę do końca i później ja oceniać, a gdy się tego jeszcze nie zrobiło, każde uprzedzenie należy zignorować. Dlatego też dalej zagłębiałam się w tym świecie, jaki mogłam poznać dzięki Cecilli Randal.
Teraz uważam, że moja decyzja była jak najbardziej słuszna, ponieważ za kilkanaście stron akcja wreszcie była ciekawa. I po mimo tego, że wcześniej czytaliśmy już o bardzo ważnych i kluczowych wydarzeniach, to te późniejsze wywarły na mnie większe zdziwienie i podekscytowanie. Coraz bardziej zagłębiałam się w książkę, więc ostatnie 200 stron przeczytałam na jednym wdechu i ze smutkiem, który pojawiał się gdy pomyślałam, że książka musi się kiedyś skończyć.
"Hyperversum" bardzo mi się spodobało i wszystkie jakiekolwiek "ale..." zostawiłam dawno za sobą. Chodź książkę skończyłam w niedzielę, to mam wrażenie, że dalej siedzę w tym średniowiecznym świecie, a główni bohaterzy lektury dalej zmagają się, by przetrwać w nieznanej Francji. Myślałam, że powieść okaże się bardziej poważna i skupi się na wydarzeniach historycznych. Nic bardziej mylnego! Już po 100 stronach, da odczuć się tę wspaniała atmosferę, która będzie towarzyszyć nam do końca książki, a nie ma ona nic wspólnego z powagą, wręcz przeciwnie w pewnych momentach nawet na mojej twarzy ukradkiem pojawiał się uśmiech.
"Tym razem jednak nie była to fikcja, lecz przerażająca rzeczywistość, pełna krwi i cierpienia."
Teraz uważam, że moja decyzja była jak najbardziej słuszna, ponieważ za kilkanaście stron akcja wreszcie była ciekawa. I po mimo tego, że wcześniej czytaliśmy już o bardzo ważnych i kluczowych wydarzeniach, to te późniejsze wywarły na mnie większe zdziwienie i podekscytowanie. Coraz bardziej zagłębiałam się w książkę, więc ostatnie 200 stron przeczytałam na jednym wdechu i ze smutkiem, który pojawiał się gdy pomyślałam, że książka musi się kiedyś skończyć.
"Hyperversum" bardzo mi się spodobało i wszystkie jakiekolwiek "ale..." zostawiłam dawno za sobą. Chodź książkę skończyłam w niedzielę, to mam wrażenie, że dalej siedzę w tym średniowiecznym świecie, a główni bohaterzy lektury dalej zmagają się, by przetrwać w nieznanej Francji. Myślałam, że powieść okaże się bardziej poważna i skupi się na wydarzeniach historycznych. Nic bardziej mylnego! Już po 100 stronach, da odczuć się tę wspaniała atmosferę, która będzie towarzyszyć nam do końca książki, a nie ma ona nic wspólnego z powagą, wręcz przeciwnie w pewnych momentach nawet na mojej twarzy ukradkiem pojawiał się uśmiech.
"O ogniu, o wojnie, o naszej przyszłości"
"Hyperversum" okazało się świetna książką, po mimo tego początku, o którym ja już dawno zapomniałam. Dla wszystkich fanów powieści fantastycznych jak najbardziej ją polecam, bo po mimo tego, że wydarzenia dzieją się w XIII-wiecznej Francji, to jak sama autorka nas zapewniała - nie jest to powieść historyczna. Bardzo polubiłam bohaterów oraz cały świat jaki poznałam dzięki tej książce, więc mam nadzieję, że w tak samo jak ja zakochacie się w "Hyperversum". Już dziś nie mogę doczekać się premiery drugiego tomu.
MOJA OCENA: 8/10
Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Esprit.


Zdarzało mi się czytać książki, które przynudzały i chciałam odłożyć po pierwszych stronach, ale później okazywały się rewelacyjne. Sądząc po Twojej recenzji "Hyperversum" jest właśnie jedną z nich :) Nigdy wcześniej nie spotkałam się z takim pomysłem, przeniesienia bohaterów do gry. Na pewno byłoby to coś nowego dla mnie, dlatego może w przyszłości się skuszę, zwłaszcza widząc Twoją wysoką ocenę (no i gustuję w fantastyce) :) Chociaż na razie tytuł ten musi poczekać w kolejce :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Tak, ja tez miałam okazje takie książki czytać i po prostu z doświadczenia, nie odłożyłam tej, która w 100% okazała sie takim "zaskoczeniem", jeśli wiesz co mam na myśli ;) Oczywiście, książka napisana jest z pomysłem i oryginalnością :3 Radze jak najszybciej zapoznać się z tą pozycją, gdyż na początku 2014 roku wychodzi już 2 częśc ;)
UsuńPozdrawiam
Słyszałam sporo o tej książce, a Twoja recenzja przekonała mnie, że warto po nią sięgnąć. Tak, tylko teraz nie wiem jak ją znajdę i kiedy.. Hm.. no cóż, będę musiała się za nią rozejrzeć. :)
OdpowiedzUsuńBardzo mi miło ;) Nie widziałam książki w zadnej bibliotece, a kilka razy zauważylam ją w Empiku ;)
UsuńPozdrawiam
Sporo o tej książce słyszałam, mi osobiście kojarzy się z "Erebosem". Jak znajdę wolną chwilkę rozejrzę się za nią, lecz nie jest to mój czytelniczy must have. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńNie czytałam "Erebosa", więc nie miałam porownania, dlatego książka wydawała mi sie oryginalna. Wart ja poznać ;)
UsuńPozdrawiam
Też się trochę bałam tej książki - głównie dlatego, że niewiele wiem o RPG - ale spróbowałam i mi też się spodobało. A tydzień z tą książką to nie tak znowu dużo, w końcu niezła z niej cegiełka :))
OdpowiedzUsuńJa też czasami myslałam, ze trafiłam na książkę dla fanów RPG. Ja pewnie wywnioskowałaś po recenzji i sama to wiesz - ksiazka taka nie jest. Oj, zdarzało mi sie czytać takie ilosci stron, a nawet wiecej w dwa, trzy dni, więc biorąc pod uwagę to, że książka była wciagająca nie wiem czemu "mieliłam" ja przez siebie w okresie 7 dni o. O
UsuńPozdrawiam
Koniecznie muszę ją przeczytać c:
OdpowiedzUsuńJeszcze raz zachęcam i polecam c:
UsuńPozdrawiam
Też mogłabym przenieść się do takiej średniowiecznej Francji - ale tylko na parę dni, nie na dłużej. ;)
OdpowiedzUsuńIle stron! Chętnie sięgnęłabym po jakąś grubaśną, wciągającą (bo przy takiej ilości stron musi być wciągająca) lekturę, zanim skończą się wakacje.
Jeśli szybko przeczytasz pierwsze 150-200 stron "Hyperversum",to mogę Cię zapewnić, że trafisz na wciągającą, dość długą książkę przed końcem wakacji i przeniesiesz się do średniowiecznej Francji na kilka dni :3
UsuńPozdrawiam
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńAkurat bardzo chcialabym przeczytac w koncu jakams powiesc fantastyczna, ponieważ dawno nie czytalam zadnej ksiazki z tego gatunku.
OdpowiedzUsuńMyślę, że "Hyperversum" w pewnym stopniu taka jest, ale nie powiem, że zdarzalo mi się czytać bardziej fantastyczne książki ;)
UsuńPozdrawiam
Nie słyszałam wcześniej o tej książce i już dawno nie czytałam dobrej fantastyki, więc chętnie się zapoznam z tą pozycją :)
OdpowiedzUsuńJesli chcesz poznac jakiś fajny świat, a zwłaszcza jeśli chodzi o gatunek fantastyczny - to idealna książka dla Ciebie ;)
UsuńPozdrawiam
Nie słyszałam o tej książce, ale chyba raczej nie jest w moim guście. ;D
OdpowiedzUsuńKażdy lubi co innego ;)
UsuńPozdrawiam
A ja mam z tą książką pewną historię. Dwa lata temu byłam na wakacjach we Włoszech, była to taka objazdówka. Spaliśmy na campingach w namiotach przez 4/5 dni. W Vieste naszymi sąsiadami okazali się Polacy. Mieli dwie czarujące córeczki bliźniaczki - Tesię i Dominikę. Bawiłam się z nimi na plaży, a także i przy namiotach, poznałam też trochę ich rodziców. Zauważyli, że dużo czytam i podpytali trochę o książki. Okazało się, że tata bliźniczek jest właścicielem wydawnictwa Esprit! W zamian za opiekę na dziewczynkami dostałam właśnie Hyperversum. Akurat gdy ją dostałam był u mnie bliski przyjaciel, z którym byliśmy wtedy we Włoszech, zresztą spotykamy się dosyć często. Namówił mi, żebym pożyczyła mu tą książkę "na miesiąc". I ten jakoś wyszło, że ten miesiąc trwał dwa lata i dopiero na początku sierpnia odzyskałam książkę. Muszę się w końcu do niej zabrać :)
OdpowiedzUsuńTa Książka... nie to złe określenie, te arcydzieło wciągnęło mnie dosłownie w całości, wystarczyło półtorej dnia abym pochłonął całość. Było już w mym życiu kilka tytułów które uważałem za niesamowite ulubione, mające wpływ na moje życie lecz żaden nie wywarł na mnie tak potężnego wrażenia. Nie wiem jak czują się osoby uzależnione , lecz odnoszę wrażenie że wpadłem w taki właśnie stan, wpadłem i wydostać się nie mogę. Książka stała na półce dobre pół roku, jednocześnie ciesze się i zły jestem na siebie iż dopiero teraz ująłem ją w swe ręce ma to jednak swe dobre strony, czas oczekiwania na kolejny tom jest dzięki temu mniejszy. Pieniądze odkładane na zakup nowego laptopa zamierzam przeznaczyć na wycieczkę do Francji.
OdpowiedzUsuń