Tytuł: Lot Sowy
Autorzy: Mercedes Lackey, Larry Dixon
Ilość stron: 356
Cena detal.: 34,90 zł
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Wydanie oryginalne: 1997 rok
Wydanie polskie: 2015 rok
Naprawdę często sięgam po fantastykę, chociaż nie jest to jeden z moich ulubionych gatunków. Myślę jednak, że aby napisać naprawdę dobrą książkę, w której znajdziemy rzeczy nie z tej ziemi, trzeba dość dużo się napracować. Bo jeśli spojrzymy na to z innej strony, dojdziemy do wniosku, że trudno wpaść na pomysł czegoś oryginalnego i zaskakującego. Lecz z chęcią sięgnęłam po Lot sowy, świadoma tego, iż nie będzie to kolejna Gra o tron lub dzieło Tolkiena. I chociaż książka nie jest wyśmienita, wspaniała, bardzo wciągająca i zaskakująca, to jednak ja miło spędziłam przy niej czas.
Poznajcie Dariana, nastoletniego chłopca, który nie do końca szczęśliwy, uczy się u czarodzieja Justyna. Jego rodzice byli myśliwymi, którzy w Lesie Pelagirskim polowali na istoty zmienione przez magiczne burze, jednak nie powrócili ze swojej ostatniej wyprawy. Pewnego dnia, gdy główny bohater ucieka do swej kryjówki w lesie, widzi z niej atak barbarzyńców na swoją rodzinną wioskę. Samotny i bezsilny ucieka w głąb puszcze, gdzie natrafia na starożytny i magiczny lud.
Głównego bohatera poznajemy w dość niekorzystnej dla niego sytuacji. Okres dojrzewania nie należy do tych najlepszych, a Darian, z powodu straty rodziców, przeżywał go jeszcze gorzej. Przyznam, iż główna postać od początku lekko mnie irytowała. Uczeń Justyna często zachowywał się jak dziecko, był niezdecydowany, działał pod wpływem emocji i podejmował nieprzemyślane decyzje. Jednak wraz z książką Darian dorósł i można było zauważyć jak bardzo zmienił się przez te 356 stron. Być może nadal nie należy do moich ulubionych głównych bohaterów, jednak swoją metamorfozą jaką można było zauważyć, bardzo mi zaimponował.
Jeśli szukacie książki z wielką ilością akcji oraz niespodziewanych decyzji, z przykrością stwierdzam, iż tutaj tego nie znajdziecie. Początek Lotu Sowy, jest dość długi, ale dzięki niemu czytelnik zostaje wprowadzony w klimat książki, poznaje bohaterów, ich historie oraz dokonania. Dopiero później możemy spodziewać się większej dawki akcji oraz zaskoczenia, które nie trwa zbyt długo. W tym tomie autorzy skupili się przede wszystkim na dokładnym przedstawieniu postaci oraz otaczającego ich świata, co sprzyja czytelnikowi w dokładnym ich poznaniu. Minusem tak wolnego tempa jest oczywiście znudzenie, ponieważ chwilami książka w ogóle nie ciekawi czytelnika.
Losy Dariana są dość schematyczne. Bardzo łatwo można było domyślić się co zaraz nastąpi lub jak postąpią postacie. Przeszkadzało mi to, ponieważ bardzo rzadko książka mnie zaskakiwała. Fabuła również nie grzeszyła oryginalnością. Jednak udało mi się wciągnąć w świat sowiego maga, poznać jego samego i innych bohaterów. Jestem naprawdę ciekawa co autorzy przygotowali na kolejne tomy, gdyż ten jedynie wprowadza czytelnika do trylogii.
Losy Dariana są dość schematyczne. Bardzo łatwo można było domyślić się co zaraz nastąpi lub jak postąpią postacie. Przeszkadzało mi to, ponieważ bardzo rzadko książka mnie zaskakiwała. Fabuła również nie grzeszyła oryginalnością. Jednak udało mi się wciągnąć w świat sowiego maga, poznać jego samego i innych bohaterów. Jestem naprawdę ciekawa co autorzy przygotowali na kolejne tomy, gdyż ten jedynie wprowadza czytelnika do trylogii.
Pomimo nieciekawego głównego bohatera i powolnie rozwijającej się akcji, polubiłam tę książkę. Miło spędziłam przy niej czas i tak samo będą ją wspominać. Od początku miałam nadzieję, iż Lot sowy okaże się dobrą książką. Klimatyczna okładka, interesujący opis oraz dobry początek, utwierdziły mnie w tym przekonaniu. I chociaż wiedziałam, że nie będzie to fantastyka najwyższych lotów, z chęcią czytałam kolejne strony i coraz bardziej wciągałam się w świat Dariana. Oczywiście jak większość książek ma ona swoje wady, jednak i tak warta jest poznania. Polecam wszystkim młodszym, jak i nieco starszym, czytelnikom oraz fanom fantastyki. Musicie sami przekonać się o tym, czy spodoba się Wam świat wykreowany przez Mercedes Lackey oraz Larry Dixona.
MOJA OCENA: 7/10


Dla mnie fajny bohater to podstawa - jeśli nie odczuwam więzi z bohaterem, to nie jestem w stanie wciągnąć się w historię. Zatem jeśli tutaj książce brakuje dobrej postaci, niestety nie jest ona dla mnie.
OdpowiedzUsuńNie ciągnie mnie do tej książki, nie wiem dlaczego.
OdpowiedzUsuńŚwietna recenzja.
Często sięgam po fantastykę, bo w sumie jest to mój ulubiony gatnek, a Lot sowy wydaje mi sie całkiem ciekawy. Tak się zastanawiam, czy nie byłaby to taka sama sytuacja jak w moim przypadku z Trudi Canavan - bohaterowie są raczej średnio dopracowani, a akcja nie porywa a mimo to uwielbiam świat, który stworzyła autorka i klimat i nawet te proste postacie. To ciekawe, że czasem zachwycają nas książki, które nie powalają ani akcją ani postaciami, czyli jednymi z ważniejszych czynników, na podstawie których oceniamy książkę jako dobrą, lub złą...
OdpowiedzUsuńOstatnio nie mam zbyt wiele czasu i zdecydowanie potrzebuję coś "szybszego" i bardziej wyrazistego. Odpuszczę sobie raczej tę pozycję :/
OdpowiedzUsuńJa również nie zaczytuję się namiętnie w fantastyce, to jednak od czasu do czasu miło sięgnąć po coś odmiennego „by się oderwać”. „Lot sowy” zapowiada się ciekawie, ale nie jestem do niej do końca przekonana.
OdpowiedzUsuń