niedziela, 11 stycznia 2015

#132 - "Endgame. Wezwanie" - James Frey i Nils Johnson - Shelton




Tytuł: Endgame. Wezwanie
Autor: James Frey i Nils Johnson - Shelton
Okładka: miękka
Ilość stron: 496
Cena detal.: 36,90 zł
Wydawnictwo: SQN
Wydanie: 2014 rok





To gra. To koniec, a zarazem początek. Ktoś wygra, ktoś przegra. 


Macie takie chwile, gdy patrzycie się w ekran i nie wiecie co napisać? Czuję się teraz dokładnie tak. Pustka. I chociaż zmuszam się do napisania czegokolwiek o tej książce, dalej w głowie mam pustkę. Dlaczego? Sama nie wiem. Może Wy wiecie? Zakładam, iż wszyscy, którzy są po lekturze Endgame wiedzą jak się czuję. Ilekroć patrzę na jej błyszczącą, złotą i przykuwająca wzrok okładkę, myślę, że ktoś kto postanowił ją napisać, mówiąc dość potocznym językiem, wygrał w życie.

Przeczytajcie wszystkie moje wcześniejsze recenzje i jeśli w jakiejkolwiek mówiłam i zachwycałam się nad oryginalnością książki, napiszcie, a usunę ten akapit. Żadna wcześniejsza lektura nie była tak pomysłowo napisana. Wykonanie i oryginalność, która bije z każdej strony, z każdego zapisu, obrazku czy rozdziału, powaliła mnie na kolana. Jeśli dane będzie mi przeczytać książkę, która przebije Endgame, zapewne będzie to już mistrzostwo Świata. 


To gra. To koniec, a zarazem początek. Ktoś wygra, ktoś przegra. 


Pomimo naprawdę ciekawego pomysłu i dość dobrego wykonania, niestety książka nie wciągnęła mnie tak bardzo. Potrafiłam odłożyć ją na dość długi okres czasu i po prostu nie tęsknić. Nie ciągnęło mnie tak bardzo, aby powrócić do tego świata. Często musiałam zmuszać się do czytania. Oczywiście po przeczytaniu większej liczby stron, wsiąkałam w Endgame, jednakże zostawienie książki i powrót do szarej rzeczywistości nie było dla mnie problemem. 

Kolejnym minusem tej pozycji, było lekkie wywieranie presji na czytelniku. Rozumiem oryginalność, jaką jest wymyślenie zagadki ukrytej w książce i nagrodzenie osoby, która ją rozwiąże, lecz nie do końca mnie to przekonało. Każdy z chęcią wygrałby tę dość dużą sumę pieniędzy, jednakże z początku zabiera to frajdę czytania. Zapewne tylko nie ja przeceniłam swoje umiejętności i spróbowałam rozgryźć wszystkie wskazówki zawarte w książce. Sprawiło to, że nie za bardzo skupiałam się na treści oraz musiałam czytać pewne fragmenty kilka razy. Po setnej stronie dałam sobie z tym spokój i rozwiązywanie zagadek pozostawiłam innym. 

To Endgame.

Książka nie jest wielkim bestsellerem, a przynajmniej ja nie zaliczam jej do takich. Bardzo oryginalna, pomysłowa, a zarazem tajemnicza, sprawia, że aż chce się ją przeczytać. Nie spełniła moich oczekiwań, nie wciągnęła mnie bez reszty. Po otworzeniu okazała się przeciętna. Nie sprawiła, iż zacznę odliczać do premiery kolejnego tomu, lecz nie znienawidziłam jej za to. Dobrze się z nią bawiłam, jednak liczyłam, że zaciekawi mnie i sprawi, iż nie będę jeść, pić oraz spać, tylko czytać. Tak się niestety nie stało. Sami na swojej skórze musicie przekonać się, czy Endgame trafi do Waszego gustu czytelniczego, jednak ja zostałam po prostu lekko zawiedziona i musicie sami przygotować się na coś takiego.

MOJA OCENA: 7/10


Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu SQN.


5 komentarzy:

  1. Ostatnio dużo się słyszy o tej książce. Oryginalna okładka, zagadki. Nie czytałam jej jeszcze, więc nie będę się wypowiadać na temat jej treści. Wydaje mi się tylko (z przeczytanych opisów), że fabuła jest lekko podobna do Igrzysk Śmierci. Jeżeli się mylę niech ktoś mnie poprawi. Jeżeli chodzi o czytanie jej, to pewnie jak wpadnie mi kiedyś w ręce to przeczytam.:)
    http://kulturaczytania.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jestem bardziej tą książką rozczarowana... czy tylko mi się wydaje, że az zanadto przypomina Igrzyska śmierci? Sama strasznie nie lubię tych wszystkich porównań, ale w przypadku "Engame" ciągnie się to za mną jak zmora...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, też miałam dużo chwil gdy wydawało mi się, iż czytam jakąś śmieszną podróbę Igrzysk.

      Usuń
  3. Mimo tych minusów, chętnie sięgnę po tę książkę. Lubię eksperymenty, a przyznam, że opis na okładce i sama okładka mnie zaintrygowały. Postaram się jednak nie nastawiać zbytnio bardzo na fajerwerki ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam ją na swojej półce... znaczy, póki co pożyczyłam kuzynce, a sama nie miałam jeszcze okazji przeczytać "Endgame", ale wiążę z tą książką naprawdę duże nadzieje. Mam nadzieję, że mi się spodoba.

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku!
Dziękuję za każdą pozostawioną opinię. Jestem mi niezmiernie miło, gdy czytam pozostawiony przez Ciebie komentarz :) Dziękuję za poświęcony czas i docenioną pracę.

Za szablon serdecznie dziękuję Krystianowi :D