Tytuł: Wybacz mi, Leonardzie
Autor: Matthew Quick
Okładka: miękka
Ilość stron: 406
Cena detal.: 36,90 zł
Wydawnictwo: Otwarte
Wydanie zagraniczne: 2013 rok
Wydanie polskie: 2014 rok
Poznajcie go. Nieśmiałego, cichego, ale bardzo wartościowego chłopaka: Lenarda Peacocka. Nie różni się on niczym od innych nastolatków. Jeśli nie bierzemy oczywiście pod uwagę tego, że planuje odebrać sobie życie. Popełnić samobójstwo. Zniknąć z tego świata. Bo cierpi. Bo nikt go nie rozumie. Bo trzyma w sobie sekret i myśli, że to jedyne wyjście. Woli zamilknąć na zawsze, niż powiedzieć jedno zdanie. Opisać jedną historię. Jedno zdarzenie. Przed zatrzymaniem bicia własnego serca chce zrobić kilka ważnych rzeczy. Dać kilka prezentów. Uzyskać odpowiedzi na nurtujące go pytania. Zrobić coś, czego nigdy by nie dokonał. Odwiedza znajome twarze, mówi im ostatnie zdanie i wreszcie trzymając pistolet przy własnej skroni, ma nacisnąć spust. Ale czy tego dokona?
Umrzeć.
Umrzeć.
Umrzeć.
Nie jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością Matthew Quicka. Po zaskakującym Poradniku pozytywnego myślenia oraz wzruszającym Niezbędniku obserwatorów gwiazd widziałam, iż muszę dowiedzieć się, co autor ten ma jeszcze do pokazania. Wybacz mi, Leonardzie jest zdecydowanie inną książką, niż te wyżej wymienione. Nie opowiada o wielkiej miłości, ba, wątek romantyczny zajmuje tam tylko kilka stron. Przez całą lekturę, utrzymuje się w niej smutna i melancholijna atmosfera. Im bardziej zbliżamy się do Leonarda, poznajmy jego marzenia, uczucia, lęki i wydarzenia z życia, tym bardziej nie chcemy się z nim rozstawać.
Umrzeć.
Umrzeć.
Umrzeć.
Książka jest bardzo emocjonalna. Gra na naszych uczuciach, jakby były one parą skrzypiec. Raz doprowadza nas do granic złości, innym razem wzbudza w nas wielkie poczucie smutku, aby zaraz rozciągnąć nasze usta w wielki uśmiech. Takiej emocjonalnej paczki nigdy wcześniej nie dane było mi czytać, co wywołało u mnie nie lada zaskoczenie. Bardzo spodobał mi się przekaz autora oraz to w jaki sposób zbliżył nas do głównego bohatera i jego problemów, jednakże nie jestem pewna czy chciałabym to wszystko przeżyć jeszcze raz.
Umrzeć.
Umrzeć.
Umrzeć.
Czego nauczyła mnie ta książka? Na pewno pokazała mi świat oczami osoby, która czuje się osamotniona, zagubiona i przestraszona. Dzięki temu, poznałam inny światopogląd i to jak na pewno nie powinniśmy radzić sobie z problemami. Oprócz tego, zauważyłam, iż często aspirujemy do towarzystwa osób, którym na nas nie zależy, a nie dostrzegamy tych, którzy szanują, darzą sympatią, a przede wszystkim liczą na nas i znają naszą wartość. Myślę, że takie prawdy, taki morał zawarty w tej książce, sprawia, iż wiele czytelników pokocha ją już od pierwszych stron i bardzo będzie żałować kiedy przełożą już tą ostatnią.
Umrzeć.
Umrzeć.
Umrzeć.
Wybacz mi, Leonardzie nie porusza tylko jednego tematu. Dzięki swojej indywidualności, zahacza o miliony innych i dzięki temu przybliża nas do świata niezrozumiałego nastolatka. Ale czy tylko do jego życia? Przecież każdy z nas ma w sobie coś z głównego bohatera. Nie tylko młodzież jest nieśmiała, nie tylko oni mają obawy i złe wspomnienia z przeszłości. Każdy z nas chciałby poznać odpowiedzi i rozwinąć wszystkie wątpliwości odnośnie swojego życia, swoich problemów i zmagań. Myślę, że książka nie jest skierowana tylko do nastolatków, bo jak wspomniałam wcześniej - każdy z nas się w niej odnajdzie. Wiek nie ma tu znaczenia.
Umrzeć.
Umrzeć.
Umrzeć.
Nie wiem jak jeszcze mogę zachęcić Was do przeczytanie tej pozycji. Myślę, że po zapoznaniu się z recenzją będziecie albo już kochać tę książkę albo jej nienawidzić, lecz zdecydowanie każdy z Was musi poznać ją osobiście, aby wyrazić ostateczne zdanie. Ja zostałam mile zaskoczona, troszkę wykorzystana emocjonalnie i zdziwiona dość nijaką końcówką, ale całą powieść będę wspominać mile i z uśmiechem na twarzy. To było kilka godzin świetnej zabawy, poznanie innego życia, innych problemów i spojrzenia na świat troszkę pesymistycznym okiem. Polecam nie zależnie od wieku, płci, światopoglądu i podejścia do życia. Może Leonard podpowie Wam jak rozwiązać pewne problemu lub jak po prostu trzymać się od nich z daleka.
MOJA OCENA: 9/10

Mam już tą ksiażkę u siebie i leży i sobie czeka, aż w końcu zacznę ją czytać. Nie zrobiłam tego jeszcze, bo ogromnie się boje. Po przeczytaniu opisu Leonarda doszłam do wniosku, że on jest taki sam jak ja. Ta książka ma pomóc mi pokonać moje problem z którymi zmagam się bardzo długo. Czy pomoże? Nie wiem, boje się, że nie.
OdpowiedzUsuńCzytałam tylko "Poradnik pozytywnego myślenia" tego autora i od dawna planuję przeczytać resztę jego książek :) Chyba po tą sięgnę następnie:)
OdpowiedzUsuńO książkach tego autora trąbi się i trąbi tak głośno, że sama straciłam apetyt na jego twórczość. Może kiedyś, gdy ten hałas ucichnie... może sięgnę...
OdpowiedzUsuńNa razie zamierzam trzymać się od książek Matthew Quick'a z daleka, potem zobaczymy.
Pozdrawiam!
Ostatnio przeczytałam właśnie "Niezbędnik.." i muszę przyznać, że naprawdę i się podobało ^^ Zamierzam przeczytać pozostałe książki Quicka, a "Wybacz mi, Leonardzie" jest następne w kolejce. Sama tematyka powieści jest bardzo ciekawa, kiedyś już czytałam o samobójstwie, ale z trochę innej perspektywy ("Trzynaście powodów", świetna książka ^^).
OdpowiedzUsuń