sobota, 25 października 2014

Po drodze do sukcesu, zgubiliśmy przyjemność...

Na co czekacie cały dzień? Na minięcie znienawidzonej lekcji. Na powrót do domu. Na chwilę wolnego czasu, w której robimy po prostu piękne i długo wyczekiwane... nic? Czy może coś innego?

Poszłam do szkoły, do której chcę chodzić, naprawdę. Należę do tych szczęśliwców, którzy pomimo wczesnego wstawania, stresu związanego ze sprawdzaniem naszej wiedzy oraz lekcji, których po prostu nienawidzimy, lubią chodzić do szkoły. Od kilku tygodni utrzymuję nastrój, który mówi mi, że to jest właśnie to co chcę robić, to są ludzie, z którymi chcę spędzać czas i miejsce, w którym chcę przebywać. Wielu z Was może być zdziwiona, ale to jest właśnie mój sposób na codzienną i (nie) szarą rzeczywistość. Więc na co czekam? Fakt, staram się cieszyć chwilą, jednakże lekcje znienawidzonego polskiego lub mało lubianej historii, nie należą do tych ulubionych. Zazwyczaj w takich momentach odpływam gdzieś wraz z moimi marzeniami lub myślę i wyczekuję chwili, którą będę mogła poświęcić książce. 

Kocham czytać. Jest to moja pasja, hobby, życie, sposób na nudę i oderwanie się od rzeczywistości. Blog pozwala mi to rozwijać, każda dobra polecona książka to niezapomniana chwila, każda nowa współpraca to możliwość poznania miliona miejsc i bohaterów, a każda przeczytana recenzja to pewne wyrobienie sobie gustu czytelniczego, który pełni ważną rolę w życiu książkoholika. Jednak między spełnianiem marzeń, tych czytelniczych i recenzenckich, jest bardzo cienka, ale to bardzo, niczym pojedynczy włos, granica między czerpaniem przyjemność z tego co się robi, a pracą, która jest rutyną.

Od pewnego momentu zauważam, iż w blogosferze książkowej jest bardzo popularne chwalenie się swoimi osiągnięciami. Nie uważam tego za złe, bardzo miło czyta mi się o szczęściu innych oraz motywuje mnie to do polepszenia swojego bloga, do samorealizacji i pracowaniem nad sobą, lecz kiedy na blogu/fp/instagramie jest to co drugi post, coś jest nie tak. Niektórzy to wszystko traktują jako pracę, coś do "odhaczenia", nie wkładając w to serca. Przeczytałam/łem tyle książek w tym miesiącu, mam tylu nowych obserwatorów, a odwiedziny mojego bloga wzrosły o 50%. Kogo obchodzą statystyki!? Liczy się sama satysfakcja, szczere szczęście i zadowolenie. To nie są żadne wyścigi, nie należy pokonywać samych siebie, poświęcając przyjemność z czytania, bo przecież wszystko jest na czas, im więcej tym lepszy ze mnie recenzent...

Stań w miejscu. Zastanów się, czy pisanie recenzji sprawia Ci przyjemność? W swoim blogowym życiu sama miałam chwilę, w której nie chciałam pisać i po kilku próbach zawiesiłam bloga, ponieważ egzaminy były ważniejsze. Czy coś się przez to stało? Nie, jednak dzięki temu powróciła ta przyjemność z blogowania i recenzowania. Dlatego nie rozumiem blogów, które nastawione są tylko na zyski, tylko na darmowe egzemplarze, a przyjemność jest drugorzędną sprawą. 


Rozwijając swoją pasję, macie możliwość zawarcia współprac recenzenckich i nigdy nie mylcie tego z pojęciem, iż zawierając współprace, macie możliwość rozwijać swoją pasję, ponieważ wtedy ona po prostu umrze i stanie się rutyną.


5 komentarzy:

  1. Zgadzam się w stu procentach :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mądre słowa. Mnie też wkurza to chwalenie się statystykami od dawna już tego nie czytam, ale rozumiem bloggerów, bo sama to kiedyś robiłam,w iec nie mam do nikogo o to żalu. Też miałąma taki kilkumiesięczny zastój na blogu, bo straciłam do tego serce i pasję, ale to wróciło. Ta przerwa dużo mi dała.

    OdpowiedzUsuń
  3. ojejku, weź nic nie mów, mój polski leży w tym roku, moje oceny wyglądają masakrycznie... o matko. A na historię już machnęłam ręką. ;x ale też kocham chodzić do szkoły, dobrze się tam czuję, taki drugi dom. ;) co do tematu - jakoś nie odczuwam tego, ze blogerzy chwalą się statystykami czy coś, po prostu dobieram sobie blogi do czytania takie, które mi się podobają i stanowią dla mnie swego rodzaju inspirację. ;>

    OdpowiedzUsuń
  4. Może i coś w tym jest, ale mi bardzo podobają się podsumowania miesiąca i statystyki, bo dzięki temu też widać, że dany blog robi postępy. Co więcej, sama lubię czytać takie posty u innych i cieszyć się ich radością, gdy uda im się wykonać dany plan na aktualny miesiąc. No i sama też lubię się pochwalić, ile przeczytałam, nie mówię, że nie :)
    Nie do końca dobrze się czuję w szkole, ale na razie nie narzekam, jest okay C:

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy nie robiłam sobie takich podsumowań, rzadko też patrzę w statystyki. Pisanie recenzji i prowadzenie bloga ma mi sprawiać przyjemność. Ostatnio miałam lekki przestój, ale teraz nabieram nowej energii i przypominam sobie, dlaczego to lubię :) Zakładając bloga nie liczyłam nawet, że tyle osiągnę, więc chyba już osiągnęłam sukces :) A skoro dalej mnie to cieszy - jest on tym większy :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku!
Dziękuję za każdą pozostawioną opinię. Jestem mi niezmiernie miło, gdy czytam pozostawiony przez Ciebie komentarz :) Dziękuję za poświęcony czas i docenioną pracę.

Za szablon serdecznie dziękuję Krystianowi :D