Tytuł: Szept Wiatru
Autor: Elizabeth Haran
Okładka: miękka
Ilość stron: 575
Cena detal.: 39,99 zł
Wydawnictwo: Akurat
Wydanie oryginalne: 2006 rok
Wydanie polskie: 2014
Amelia Divine jest zamożna, kapryśna, zepsuta… i nieszczęśliwa. Niedawno w tragicznych okolicznościach straciła niemal wszystkich najbliższych. W trakcie podróży do nowej rodziny dochodzi do katastrofy: parowiec, którym płynie, idzie na dno po zderzeniu z rafą koralową. Amelia zmusza swoją przyjaciółkę Lucy, by ta oddała jej miejsce w szalupie ratunkowej. Lucy ginie, Amelia jest jedną z dwóch ocalałych osób. Druga to Sarah Jones, której sąd zamienił karę więzienia na pracę na farmie prowadzonej przez owdowiałego farmera z siedmiorgiem dzieci. W wyniku uderzenia w głowę Amelia traci pamięć. Sarah korzysta ze sposobności i podaje się za nią w nadziei, że nigdy więcej już jej nie zobaczy i że skieruje swoje życie na nowe, lepsze tory. Przeznaczenie chce jednak inaczej: losy dwóch młodych kobiet splatają się na dobre w poruszającej historii o miłości, chciwości i zdradzie.
Dzięki blogowi sięgam po coraz to inne, bądź rzadko czytane przeze mnie gatunki książek. Dlatego skusiłam się na Szept Wiatru, ponieważ zainteresował mnie opis z okładki, jak i ona sama. Nie nastawiałam się na coś bardzo dobrego, traktowałam to raczej jako mało zobowiązującą pozycję. Taką, która zaraz po przeczytaniu wyleci nam z głowy, a przypominać o swoim istnieniu będzie jedynie przez to, że stoi na półce. Pomimo tych wszystkich chwil gdy książka naprawdę łapała mnie za serce oraz wtedy kiedy mnie nudziła, chyba spełniła moje założenia i nie zostawiła mnie z uczuciem rozczarowania.
"Gorące namiętności, zwykłe ludzkie słabostki, miłość, nienawiść i zazdrość - a wszystko w egzotycznych, baśniowych plenerach dalekiej Australii."
Autorka wykreowała wiele barwnych postaci. Dwie z nich, czyli pewnie jak się domyślacie główne bohaterki - Amelia i Sarah, bardzo przypadły mi do gustu. Obie naprawdę się od siebie różniły. Stworzone na zasadzie kontrastu, sprawiły, że pomimo wad Amelii, polubiłam je tak samo. Ich zachowanie często mnie dziwiło, ale i również sprawiało, że im współczułam. Myślę, że obie główne postacie sprawiły, że książka nie była, aż taka nudna i zdecydowanie ich wykreowanie ma duży wpływ na moją ocenę końcową.
Największym minusem książki była chyba jej długość i dość przewidywalne zakończenie. Nie zostałam zaskoczona, ani zszokowana, tylko po prostu utwierdziłam się w przekonaniu, że jednak czasami potrafię domyśleć się zakończenia (co ostatnio mi nie wychodziło). A długość? W pewnych momentach, a zwłaszcza tych końcowych, przysypiałam i odliczałam ilość stron jakie pozostało mi od końca. Chociaż pomysł jest dobry, to jednak myślę, że mógłby być przedstawiony dość krócej i zwięźlej.
Podsumowując. Książka nie jest zła, ale do najlepszych i najwybitniejszych nie należy. Opowiada fajną historię, która pełna jest wspaniałych momentów, jednak chwilami zdecydowanie przynudza. Nie nastawiałam się na nic, dlatego nie zostałam rozczarowana. Szept Wiatru jest mało wymagając lekturą, pięknie wyglądającą na półce i chwilami może Was porwać. Dlatego polecam wszystkim fanom takich książek, ale również tym, którzy i tak są nią zaciekawieni. Mnie nie porwała, aż tak, aby nagle przekonać się do tego gatunku, ale w przyszłość na pewno nie raz jeszcze spróbuję i sięgnę po inne lektury tego typu, a wtedy będę mogła porównać je do Szeptu Wiatru.
MOJA OCENA: 5,5/10
Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Akurat


Daruję sobie, za wiele jest lepszych książek ;)
OdpowiedzUsuńPrzeczytałabym choćby tylko ze względu na okładkę :) Lubię długie książki, ale chyba nie sięgnę w najbliższej przyszłości - też mam skłonności do liczenia stron, gdy lektura za bardzo się rozwleka C:
OdpowiedzUsuńNie dla mnie :)
OdpowiedzUsuńOdpuszczę sobie tą książkę.
OdpowiedzUsuńPrzed Twoją recenzją spodziewałam się czegoś lepszego , może innym razem ;)
OdpowiedzUsuńPierwszy raz czytam negatywną recenzję tej książki. Ja oceniłam ja bardzo pozytywnie, jak i blogerzy, których recenzję czytałam. No trudno, widocznie nie wszystkim przypadła do gustu :)
OdpowiedzUsuń